Grudzień 11, 2016 at 10:12 pm

Barbie karm i się uśmiechaj!

Barbie karm i się uśmiechaj!

Miałam kiedyś lalkę Barbie. Barbie miała brzuch, taki obrotowy. Obracasz, cyk i brzuch ciążowy, obracasz dalej i cyk, płaski brzuch. Brzuch miał w środku dzidziusia. Takiego noworodka. Na wyposażeniu mojej Barbie ciążowej poza brzuchem była sukienka ciążowa, i… butelka. Bo wiadomo dzieci karmi się butelkami. I ja swojego dzidziusia, tzn. dzidziusia mojej lali z zachwytem pełnym karmiłam butelką.

Pewnie jako dziecko w ogóle nie zastanawiałam się nad tym, jak i czym się karmi małe dzidziusie. Na potrzeby tego wpisu próbowałam sobie przypomnieć czy w ogóle w dzieciństwie kiedykolwiek widziałam kobietę karmiącą piersią, i niestety nie pamiętam takiego zdarzenia. A wśród najbliższej rodziny (a mam ją całkiem sporą, i jakże liczne grono młodszego kuzynostwa) kojarzę raczej incydenty butelkowe.

Ale wracając do samej lalki, poza obrotowym brzuchem, który a to był ciążowy, a to znów płaski, blond bohaterka mojego dzieciństwa prezentowała się nieskazitelnie. Oczywiście miała długie i puszyste włosy, perfekcyjny makijaż oraz promienny uśmiech.

Nie ma takich kobiet

No nie ma. Nauka już się za przeliczanie, i porównywanie kształtów oraz proporcji ciała Barbie w konfrontacji z realnymi kobietami wzięła. Dla przykładu i w ramach ciekawostki: Barbie zrobiona jest w skali 1/6, co oznacza, że gdyby tak miała się zmaterializować, jako Barbara, to mierzyłaby sobie 175 cm. Dla takiego wzrostu i wieku około 20 lat (taki wiek dla celów porównawczych przyjęli naukowcy) waga 50 kg to poważne wychudzenie, najczęściej spowodowane poważną chorobą. Talia Barbie, ta talia jak u osy (która z nas nie chciałaby takiej mieć) przy tych proporcjach miałaby obwód ok. 40-45 cm. To mniej niż obwód głowy mierzącej ponad 55 cm. Przy takich wymiarach w brzuchu naszej Basi zmieściłoby się pół wątroby i zaledwie kilkadziesiąt, z 5-6 metrów (bo tyle ma człowiek), centymetrów jelita. Dodajmy do tego nieproporcjonalnie wielkie, acz czarujące oczy, niewyobrażalnie długie nogi, filigranowe stópki, gotowe do spaceru tylko na obcasach, zawsze jędrny biust i ideał gotowy.
(Więcej historii cielesnych o Barbie znajdziecie TU).

Barbie, odkąd sprowadzano ją na ten jakże nie idealny świat, zarzuca się, że wyśrubowała kanony piękna do wymiarów nieosiągalnych dla zwykłych śmiertelniczek (no chyba że za sprawą operacji plastycznych). A jako, że jest na tym łez, kobiecych łez padole już 57 lat, to lista jej przewinień jest spora. Oskarża się ją o całe zło kobiecej egzystencji, bo jakże tu się ścigać z taką doskonałością? To przed nią przestrzega się rodziców małych dziewczynek, że wypacza wizerunek kobiet promując niezdrowy, bo przecież nieistniejący wzorzec piękna. To ją w wskazuje się jako przyczynę kompleksów wszelakich u nastolatek, łącznie z zaburzeniami w postrzeganiu swojej figury i cielesności.

Ewolucja Barbie

Na szczęście dla świata, i Barbie samej, wyewoluowała ona w stronę kobiecości bardziej realnej, bo nie idealnej. I tak od tego roku mamy urodzaj kształtów i kolorów. Śmiało można powiedzieć, że każda z kobiet odnajdzie swoją reprezentantkę w świecie Barbie: i chude, i grube, wysoki i niskie, rude i piegowate.

Ba, pojawiły się, ale to już nie za sprawą firmy Mattel, lalki, które są jeszcze bliższe natury i jej tortur na kobiecym ciele, bo posiadające takie artefakty, jak pryszcze, cellulit i rozstępy. Znaliście Lammily? Nie! To proszę bardzo, pierwsza lalka, której można przyprawić parę krostek, czy też szram na brzuchu lub udach.

Barbie karmi

I wreszcie jest!, doczekaliśmy się. Barbie przeskoczyła na kolejny poziom kobiecego wtajemniczania. Barbie została mamą, karmi i to piersią. Na głowie ma fantazyjny nieład spięty w mamusiny kok (to nie kok, to stan umysłu), jej twarz nosi znamiona codziennego zmęczenia, czy też smutku albo czułości (tu czytałam różne opinie i interpretacje matczynego oblicza).

Mamę Barbie wymyśliła i stworzyła inna mama, Betty Strachan, jak mówi w celach edukacyjnych, żeby odczarować zarówno macierzyństwo, jak i karmienie piersią:

“After that, I received a few requests to make more, and I realized that it was really something that should be available ― because, like most things that society deems unacceptable, educating children is the way to erase the stigma behind it.”

Osobiście jestem zachwycona tym matczynym wcieleniem Barbie: Mamas Worldwide Barbie. Może gdyby tak nasze dzieci miały możliwość bawić się takimi lalkami, to w dorosłym życiu, wybór czy pierś czy flacha byłby bardziej oczywisty…. A dla nas jako społeczeństwa widok kobiety karmiącej piersią swoje dziecko byłby czymś, jak najbardziej naturalnym, i nikt by się już tak nie dziwował i lamentował widząc „babę z wywalonym cycem”.

Oczywiście można by dyskutować, a nawet się spierać, dla kogóż są te nieidealne lalki, o czyjeż to względy zabiegają producenci i marketerzy? Czy małym dziewczynkom faktycznie wielką szkodę wyrządzi zabawa i fantazjowanie z udziałem nieskazitelnej lalki w pełnym makijażu i balowej sukience? Czy naprawdę zabawka musi oddawać prawdę życia, jak w przypadku karmiącej Barbie? Skoro przestrzegamy dziewczynki przed Barbie, to czy także chłopcom nie powinniśmy pozabierać super wyścigówek, a niech bawią się fiatami, polonezami, skodą lub oplem. I jaki jest nasz, rodziców udział w edukacji własnych dzieci i pokazywania im świata takim jest, oraz uczenia samoakceptacji własne osoby? (O tym, czyje potrzeby realizują te realistyczne lale ciekawie tłumaczy Olga z bloga Napisawszy w swoim wpisie TUTAJ )

Uśmiechnij się Barbie

Dyskusja o idealnej i nieidealnej Barbie, kanonach piękna, normach i powinnościach jest też dyskusją o nas kobietach. Żeby nie było lekko, i tej karmiącej piersią, blisko natury wersji Barbie, dostało się, że z kolei za bardzo nieidealna. Zarówno u mnie na wallu (Olga, dziękuję Ci za wymianę zdań), jak i na fb autorki lalki, pojawiły się zarzuty, sugestie, że oczy zmęczone, że jakaś taka smutna, że zaniedbana, bo bez makijażu, bo wygląda na niewyspaną, bo wory pod oczami…, i jak z takim wizerunkiem promować karmienie piersią, jako coś fajnego, i ważnego.

Kochana Barbie ma przechlapane, jak my matki, jak my kobiety. Co byśmy nie robiły, i tak zawsze jesteśmy pod obstrzałem.

I co nam pozostaje? Żyć. Karmić (albo i nie) …i się uśmiechać. Albo i nie. 😉

0 likes Ta Która Wie # , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Czytałam, karmiąc. Bez makijażu (dopiero wstałam), nieuczesana (tak, koczek to stan umysłu). I pomyślałam sobie, że oczekiwania wobec Barbie – sprzeczne, bo, jak widać, idealnej zarzucają zbytnią doskonałość, a nieidealnej zbytni realizm są odbiciem tego, czego od kobiet wymaga obecnie zachodnie społeczeństwo.

    I też chyba zabiorę głos w tej sprawie.

    • Barbie śmiało można potraktować, jako naszą, tzn. nas kobiet reprezentantkę… dlatego napisałam, że dyskusja o niej, to dyskusja o nas kobietach i oczekiwaniach wobec nas. O wyobrażeniach nie wspomnę. także czekam na Twój głos. A tak btw widziałaś „aferę” odnośnie zdjęcia wprost z akcji porodowej Marty z SuperStyler? Tu też jestem ciekawa Twojego zdania…

      • Widziałam. Mam podobne zdanie, co admini strony Spotted: Madka. Ale ja ogólnie jestem zdania, że prawo do sprzedawania swojej prywatności zaczyna się i kończy na nas samych.

  • Anna Szlosek

    Gdyby wszystkie kobiety były tak idealne jak Barbie to było by nudno 😀 Ale

  • Zawsze marzyłam o takiej barbie z brzuchem, ale moja niestety miała w komplecie tylko Kena i kucyka, a to jednak nie to samo. A co do karmienia piersią – ciekawa sprawa, bo moja Barbie akurat piersią karmiła zawsze wszystkie małe lalki, których mamusią stawała się w moich zabawach. To chyba jednak kwestia pewnych obrazów, które wynosi się w domu i gdzieś tam zostają w naszej psychice. W moim otoczeniu dziecka nie karmiło się butelką, tylko piersią i to właśnie było dla mnie naturalne.

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Czerwiec dochodzi, truskawki 🍓🍓🍓 się kończą. Podrzucam Wam przepis na ciasto truskawkowe mojej babci Krysi. To ciasto mojego dzieciństwa:

2,5 szklanki mąki,

1 łyżeczka proszku do pieczenia,

5 żółtek,

3 łyżki cukru pudru

250 zimnego masła

Ciasto zagniatamy i na 30 minut do lodówki. Można też dodawać śmietany. Z białek albo beza na górę ciasta albo do jajecznicy masz jak znalazł. Piekarnik na 180 stopni i możesz najpierw podpiec ok. 20 min i potem nakładasz owoce i 190 stopni 35-40 min albo wszystko razem bez podpiekania, tylko wtedy dłużej trzymasz w piecu.

A o babci mojej poczytajcie TU: 5razones.pl/ciasto-truskawkowe-babci-krysi/
To wpis z przed 2 lat, ale 2 lata temu większości z Was tutaj nie było.

#5razones #truskawki #ciasto #babcia
... See MoreSee Less

View on Facebook

Co roku, w bobowy sezon obiecywałam sobie, że tym razem będzie inaczej. Że tym razem nie zmarnotrawię pory bobiczkowej na pożeranie bobu w wersji saute, bo przecież jest tyle pysznych przepisów na obróbkę bobu.
I nigdy, ale to nigdy mi się to nie udawało.
W tym roku się zawzięłam, tu proszę o 👏👏👏 i o to jest, pyszna sałatka z przepisu ChilliBite
bobik (ach czemu nie dedykowanej mu emotikonki)
🍅
cebula
Oliwa i kumin
Wprawdzie do przygotowania sałatki, gdzie potrzeba ok. 400g bobu potrzebowałam ugotować aż kilogram, ale to już inna historia. 🤣😂😅 A wy znacie jakieś fajne kulinarne patenty na #bób?

#bobik #bobiczek #broadbean #haba #5razones
#pychamicha #sałatkazbobem #pomidor #cebula #kumin #cumin
... See MoreSee Less

View on Facebook

Po dwóch ciążach i porodach, niekończącej się laktacji moje ciało jest lekko wyeksploatowane, ale gotowe. Gotowe na miłość, czułość. Na przytulanie. Na pokazywanie nóg. I odsłanianie ramion oraz brzucha. Na radość i swobodę. Beztroskę szaloną. Nieskrępowanie. 👯👙🌹🙅❤☀👊💪🥂🦄😋🏝
I na plażę też!!!

Dziewczyny z bloga MiskiDwie - blog o dwóch biustach zaprosiły mnie do pokazania się w pełnej gotowości w ramach akcji #cialopozytywne #cialogotowenaplaze zorganizowanej przez wysokieobcasy

Choróbska dzieci zniweczyły ostatnio moje plany na wbicie się w strój kąpielowy (ale obiecuję, że nadrobię). Zatem z pomocą przyszedł Smok, i narysował mnie w PEŁNEJ krasie.

Bo jak ostatnio pod jednym z naszych rysunków skomentowała moja koleżanka (Iza true <3): Najważniejsze to, żeby być pięknym pączkiem. Pełnia akceptacji dla mamy (do czasu) w oczach dziecka to prawdziwy obraz świata. ;) I pełny. Tak, PEŁNY.

Zatem jestem pełna i gotowa!

A wy?

Może same chcecie pokazać się plażowej gotowości...?

#5razones #bodypositive
... See MoreSee Less

View on Facebook

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress