Grudzień 7, 2015 at 2:15 pm

Coaching

Coaching

Zaczął się nam grudzień. Ale już w listopadzie zaczęło się przedświąteczne szaleństwo. Za niedługo zacznie się nowy rok, ale już teraz w grudniowych wydaniach miesięczników i pism wszelakich zaczął się coachingowy szał horoskopowy i poradniczy. Na dobrą sprawę można uznać, że ten coaching to on trwa cały rok.

Ale żadna pora roku, żadna przełomowa chwila, czy dzień w roku, jak właśnie ten startowy, nie jest wystarczająco odpowiedni do tego, żeby kobietom (dokładnie tak kobietom, bo to o ich dusze toczy się ten bój), przypomnieć, że winne poddać się poprawie.

Rytuałom poprawy, przepoczwarzania i przejścia nigdy nie jest dość. Bo kto, jak kto, ale my kobiety lubimy się ścigać same ze sobą, co i rusz się naprawiać, ulepszać, mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, nie lubimy sobie odpuszczać. Dlatego tak łatwo nam wmówić, że to Kobieta jest Siłą, czy też Siła jest Kobietą, że mamy tę moc, no właśnie, my mamy tę moc, która rozwala system! Że już jutro możemy być lepszą wersją samej siebie albo Panią swojego czasu, dnia, miesiąca i zagrody. Dajemy się przekonać, że wystarczy, iż nauczymy się składać prześcieradło z gumką, tak zwinnie i perfekcyjnie, jak to robi Perfekcyjna Pani Domu, to w naszym życiu zapanuje ład i porządek.

Zmanipulowane, jak padamy, to zawsze wstajemy, jeszcze silniejsze, mocniejsze i bardziej zdeterminowane, i koniecznie z perfekcyjną fryzurą i manicure na błysk. Nie ma dla nas żadnej wątpliwości, że my to jak feniks, choć się sfajczymy na wiór, to odrodzenie z popiołu pewne. I nie odpuścimy, jak wieczorem po całej dniówce tyrania, nie zmierzymy się jeszcze ze skalpelem Chodakowskiej, bo kto jak nie ty? To nie dla nagrody, ale przede wszystkim dla siebie..! A dzionek zaczniemy super fit/vege napojem energetycznym na bazie mleka kokosowego i owoców goi, no zrób to, dla siebie zrób, jesteś tym, co jesz!
I tak kołowrotek kręci się od nowa.

Co dziwne, a dla mnie wręcz fascynujące, nikt tego nie wymaga od panów. Nikt się nie upomina o ich przemiany i odmiany. Im wszyscy, my i oni sami dali spokój. Ich nie obejmuje program coachingu. Czy ktoś im kiedyś próbował wmówić, że już jutro mogą być lepszą wersją samych siebie? Dla nich wiadome, że już dziś są najlepszą wersją siebie, a nawet kolegi z pracy i kumpla z wieczornej siłki razem wziętych. Może oni siebie bardziej doceniają i akceptują, czy też zwyczajnie lubią? Albo po prostu nie zaprzątają sobie głowy ściganiem się, w tym wypadku tak naprawdę z samym sobą.

A my podatne na wszelkiego rodzaju programy motywacyjne, stymulacyjne kopniaki i zastrzyki zachęt, wpadamy w błędne koło, udowadniając codziennie sobie i całemu światu, żeśmy najlepsze, że potrafimy, że musimy, że zawsze możemy więcej, i dalej tak że hen.

Nic nie rodzi większej frustracji, niż przypominanie, a w tym przypominaniu wymaganie, że wciąż możemy, a wręcz powinnyśmy przekroczyć swoją kolejną granicę, przeskoczyć, czy też przebić następny mur. I tak dalej, mocniej i intensywniej na drodze do nieustającej i nigdy nie wystarczającej samorealizacji.

Czekając aż ktoś to w końcu powie, powiem, napiszę to ja sama (a niech to! To już chyba będzie coaching z mojej strony), kobieto odpuść.

Dość. Możesz, potrafisz, ale nie musisz. Zanim natchniesz się kolejnymi złotymi radami, przepisami, wyroczniami w stylu: Jak odmienić swoje życie w siedmiu krokach? Lub Pięć rzeczy, które koniecznie powinnaś z sobą zrobić w nowym roku. Zanim podejmiesz kolejne wyzwanie z równie natchnioną trenerką, zanim postanowisz uporządkować swoją szafę, kosmetyczkę, garderobę z drugą, a przygotowywać trzydaniowy obiad koniecznie z deserem i kompotem w 30 minut z trzecią, to zastanów się czy te porządki, zmiany i przemiany są ci zwyczajnie potrzebne? Czy aż tak bardzo Ci źle z tym swoim dzisiejszym, tu i teraz wcieleniem?

Bo może jednak tak zwyczajnie wolałabyś posiedzieć, zanim znów gdzieś gnać. A w tym siedzeniu, tak po prostu pocelebrować swój cellulit (zamiast się go niecnie pozbywać) przekąszając dwie kostki (a może nawet 4, co będziesz tyle krążyć) czekolady, wymięte prześcieradło, i zupę sprzed wczoraj.

Tak sobie myślę, że najtrudniejszym wyzwaniem coachingowym, jakiego w życiu możemy się podjąć, to odpuszczanie. Zatem zachęcam: odpuśćcie sobie! Na zdrowie!

0 likes Ta Która Wie # , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Ka Pi Ba Ra

    „Olewaj wszystko, żeby nie wyschło”. Chyba widziałam to tydzień temu u zimna 😉 Tak mi się jakoś skojarzyło. Ja tam już od dawna odpuszczam, inaczej skończyłoby się zawałem chyba.

    • Trudna ta sztuka odpuszczania, zwłaszcza w sytuacji gdy wszyscy na około permanentnie chcą się ulepszać, na każdej i w każdej strefie życia… „Olewaj wszystko, żeby nie wyschło” – muszę zapamiętać 🙂

      • Ka Pi Ba Ra

        I tak sobie myślę, że opuszczając też można się ulepszać 😉

  • Zima to cudowny czas, żeby odpuścić! 😀 Pospać dłużej można, bo i tak ciemno, położyć się wcześniej, bo już ciemno… Na szczęście życie nie ma achivementów, które trzeba zaliczyć, więc nikt nic nie musi ;]

    • W zimie to wszystko można! 🙂 No niestety niektórzy życie traktują jako maraton czy też bieg z przeszkodami, gdzie co i rusz trza podejmować kolejne wyzwania

  • Ja bym tu z panami nas nie porównywała, bo oni też bywają bardzo przegięci i w wyścigach, i w samokrytyce, i tak dalej. Zależy od konkretnego chłopa, no i od baby 🙂 Ale fakt, że wśród kobiet jest jakby więcej perfekcjonistek. I to nie faceci od nas tak wymagają, tylko my same. Sobie taki bat ukręciłyśmy :p

  • Oo a ja bardzo lubię działaś, planować i stawiać sobie coraz nowsze cele 🙂 ale prawda jest taka, że ja tego chcę i potrzebuję. Nigdy nie ma tak, że mówię sobie „muszę”. Mimo wszystko czasem trzeba odpuścić i po prostu sobie odpocząć 😀

  • To odpuszczanie jest takie ciężkie. Tyle chciałabym odpuścić ….

  • O tak! Odpuszczanie jest ważne, ale tylko wtedy gdy odpuszczamy na rzecz tego co jest dla nas najważniejsze. Za dużo jest osób, które odpuszczają wszystko tylko nie leżenie na kanapie z komórką w ręku.

    • To nie odpuszczanie, tylko lenistwo. Mnie chodzi o przsadne ściganie się z samym sobą

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Czerwiec dochodzi, truskawki 🍓🍓🍓 się kończą. Podrzucam Wam przepis na ciasto truskawkowe mojej babci Krysi. To ciasto mojego dzieciństwa:

2,5 szklanki mąki,

1 łyżeczka proszku do pieczenia,

5 żółtek,

3 łyżki cukru pudru

250 zimnego masła

Ciasto zagniatamy i na 30 minut do lodówki. Można też dodawać śmietany. Z białek albo beza na górę ciasta albo do jajecznicy masz jak znalazł. Piekarnik na 180 stopni i możesz najpierw podpiec ok. 20 min i potem nakładasz owoce i 190 stopni 35-40 min albo wszystko razem bez podpiekania, tylko wtedy dłużej trzymasz w piecu.

A o babci mojej poczytajcie TU: 5razones.pl/ciasto-truskawkowe-babci-krysi/
To wpis z przed 2 lat, ale 2 lata temu większości z Was tutaj nie było.

#5razones #truskawki #ciasto #babcia
... See MoreSee Less

View on Facebook

Co roku, w bobowy sezon obiecywałam sobie, że tym razem będzie inaczej. Że tym razem nie zmarnotrawię pory bobiczkowej na pożeranie bobu w wersji saute, bo przecież jest tyle pysznych przepisów na obróbkę bobu.
I nigdy, ale to nigdy mi się to nie udawało.
W tym roku się zawzięłam, tu proszę o 👏👏👏 i o to jest, pyszna sałatka z przepisu ChilliBite
bobik (ach czemu nie dedykowanej mu emotikonki)
🍅
cebula
Oliwa i kumin
Wprawdzie do przygotowania sałatki, gdzie potrzeba ok. 400g bobu potrzebowałam ugotować aż kilogram, ale to już inna historia. 🤣😂😅 A wy znacie jakieś fajne kulinarne patenty na #bób?

#bobik #bobiczek #broadbean #haba #5razones
#pychamicha #sałatkazbobem #pomidor #cebula #kumin #cumin
... See MoreSee Less

View on Facebook

Po dwóch ciążach i porodach, niekończącej się laktacji moje ciało jest lekko wyeksploatowane, ale gotowe. Gotowe na miłość, czułość. Na przytulanie. Na pokazywanie nóg. I odsłanianie ramion oraz brzucha. Na radość i swobodę. Beztroskę szaloną. Nieskrępowanie. 👯👙🌹🙅❤☀👊💪🥂🦄😋🏝
I na plażę też!!!

Dziewczyny z bloga MiskiDwie - blog o dwóch biustach zaprosiły mnie do pokazania się w pełnej gotowości w ramach akcji #cialopozytywne #cialogotowenaplaze zorganizowanej przez wysokieobcasy

Choróbska dzieci zniweczyły ostatnio moje plany na wbicie się w strój kąpielowy (ale obiecuję, że nadrobię). Zatem z pomocą przyszedł Smok, i narysował mnie w PEŁNEJ krasie.

Bo jak ostatnio pod jednym z naszych rysunków skomentowała moja koleżanka (Iza true <3): Najważniejsze to, żeby być pięknym pączkiem. Pełnia akceptacji dla mamy (do czasu) w oczach dziecka to prawdziwy obraz świata. ;) I pełny. Tak, PEŁNY.

Zatem jestem pełna i gotowa!

A wy?

Może same chcecie pokazać się plażowej gotowości...?

#5razones #bodypositive
... See MoreSee Less

View on Facebook

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress