Listopad 17, 2015 at 10:31 pm

Dumaj

Listopad zawsze mi się ciągnie. Ale tegoroczny szczególnie. Niby ma trzydzieści jeden dni, czyli nic wyjątkowego, ale końca tego listopada nie widać. Snuje się, leniwi, szale na szyi supła, skarpety przywdziewa i z koców robi tulaśne kokony. Ledwie żeśmy dopadli półmetka, a tu jeszcze drugie tyle przed nami. Listopadzie miej ty litość.

Może to wina tego czającego się i napadającego na nas znienacka tuż po piętnastej zmroku i burości wszelakich. A może to ta kopuła smogu nad miastem, przez którą ledwo co i ostatkiem sił przebija się do nas słońce. O tak, to słońca nam potrzeba!

Producenci suplementów diety i na ten ciężki czas spowolnienia, ospałości i niemożności wszechogarniających mają dla nas ratunek. Wystarczy jedna złota pigułka lub łyżeczka magicznej mikstury, i zaraz nam się będzie chciało więcej, i mocniej, i zaraz nam będzie energetyczniej. Łyknij mikstury, weź pigułkę! Ach kuszą te reklamy.

Ale w sumie można też i tak, jak radziła pewna pani antropolog w audycji w radiowej trójce, tak zwyczajnie ulec listopadowej niemocy. Bo ten listopad to właśnie do niemocy zaprasza. Do lenistwa, hibernacji i ładowania akumulatorów. I do dumania. To właśnie teraz bez żadnych wyrzutów sumienia można zwolnić, albo w ogóle się zatrzymać. I zwyczajnie dumać sobie.

Zatem pokornie złożyliśmy broń. Zaniechaliśmy działań ratunkowych. Od rana do wieczora, który zaraz staje się nocą bezwstydnie snujemy się po pokojach. Czasami ośmielamy się i wychylamy nosa na zewnątrz, by zaraz pospiesznie powrócić pod koce, pledy i kołdry. No pościelówa! Rozgrzewamy się herbatą i zupą pomidorową, i jeszcze jabłkowym kompotem, który pamięta lato. Pochylamy się nad książkami, bajkami. Czasami od niechcenia coś pokolorujemy. Zamieszamy chochlą w sosie. Posiedzimy przy piekarniku, gdzie wyrasta ciasto. Zapatrzymy się w to, co tam z oknem, w ten karmnik, o którym już wiedzą okoliczne sikorki i wróbelki. Nic nam się nie chce, tak bardzo nie chce, każdego dnia coraz bardziej. I tak dumamy sobie.

O sobie dumamy. I o świecie. Tym bliższym, tuż za oknem i tym dalszym wstrząsanym coraz większymi katastrofami. Czy to możliwe, że przetaczają się one właśnie teraz, gdy listopad, i niemoc?

Wtulamy się jeszcze mocniej w poduchy, osaczamy kaloryfery, trzymamy za ręce, i wierzymy, że póki człowiek, w drugim człowieku widzi człowieka, to jest nadzieja.

Winter is coming. – mawia klasyk. Świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie… – śpiewa drugi.

A ty dumaj, i wydumaj, która z tych prawd jest ci bliższa?

0 likes Ta Która Wie #
Podziel się: / / /
  • Chociaż najbardziej na świecie lubię październik, to listopad nie jest taki zły – jasne, huczy wiatrami, leje deszczem, czasem przymrozi, snuje się wilgocią po nerach i ciśnienie robi mi z głowy sieczkę, ale komputer tak cicho szumi, herbata tak zachęcająco paruje, dziecko dłużej śpi popołudniami, bo się robi ciemno i mu się tryb przełącza… 😛 Nie ma słońca, co wzbudza wyrzuty sumienia, że nie wychodzę na zewnątrz, a jak nie pada i temperatura nie jest poniżej pięciu stopni, to i tak chodzimy na spacery po błotku 😀

    • Listopad zdecydowanie nie jest moim miesiącem, choć w tym roku postanowiłam na niego mimo wszelkich przeciwności losu nie narzekać, i właśnie mu się poddać. Tak swoją drogą w naszej strefie klimatycznej najbardziej lubię zmienność pór roku, jak jest jesień zaraz marzy mi się sroga i skrząca zima, w zimie zaraz tęsknię za ożywczą wiosną, a od wiosny to dzieli mnie już skok w samo ciepłe czereśniowe lato, latem w sumie najdłużej się napawam, bo co i rusz jest sezon na jakiś inny owoc, luba warzywo, więc to dla mnie takie mini pory roku, a gdy już się tak najem tych wszystcki wakacyjnych dobroci, i nagrzeję, napocę w słońcu, to mniej więcej w połowie września wzywam jesieni… i uwielbiam, wprost uwielbiam zapach wrześniowego powietrza, ono już tak zwiastuje właśnie jesień

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

To nasza ostatnia noc wśród ogrodów Siedem Ogrodów
Ależ nam będzie brakować tej zieleni. Kwiatów i ziół na wyciągnięcie reki. Kogutów budzących nas rano na zmianę z dziećmi. Kur i gęsi, królików, i tych zawsze głodnych baranów. Kotów czających się i czule łaszących. Psów pilnujących drogi i ścieżek. Tych zapachów łąk, pól i lasów.

No wszystkiego nam będzie brakować. 🏡🍃🌾🌿🌲🚴‍♀️🐦🐈🐏🐓🐥🐇⚘🌿🌾🌲🐕
... See MoreSee Less

View on Facebook

Zabawa od rana 🌳🌲🌹☘🍀👬👭👫🌲🏡🥀🍀🌾 Siedem Ogrodów

#7ogrodów #childhoodunplugged #kidsjustwannahavefun #wakacjenawsi #wildchildhood #LordFra #TadeuszMajowy #worldoflittles
... See MoreSee Less

View on Facebook

Macie ochotę na mały wieczorny spacer po Siedem Ogrodów?
🌲🌳🍀🌿🍃🥀🌹🌷🌲🌳☘🍀

Więcej oczywiście na #Instastories na naszym profilu na IG: www.instagram.com/5razones_by_pau_elegancka/
... See MoreSee Less

View on Facebook

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress