Styczeń 19, 2016 at 10:59 pm

Malagueña. Taniec akwarela

Malagueña. Taniec akwarela

Malagueña, to taniec opowieść. To taniec, pejzaż malowany akwarelą. Każdy krok, ruch, gest opowiada, maluje historię. Słowo po słowie, krok po kroku.

Malują dłonie, palec po palcu, i nadgarstki.
Szkicują, falują i szumią ramiona. Jak drzewa.
Zaklinają czas i rzeczywistość.

Haciendo por olvidarte,
yo creí que adelantaría*

Plecy i szyja też chcą domalować swoją część opowieści.
Napinają się, i prężą. Próbują dojrzeć, i dotańczyć, co dalej.
Klatka piersiowa i brzuch, w tym napięciu i oczekiwaniu głęboko oddychają.
Zapadają się, by znów się podnieść.
Także łokieć chce mieć swój udział w tym tanecznym opowiadaniu, zawieszonym tak nagle, tak ulotnie.
Gdzieś pomiędzy otwarciem i zamknięciem, napięciem i rozluźnieniem, rozjuszeniem i nieznacznym spokojem, gromadzi się, ledwo co się żarzy nadzieja…

Haciendo por olvidarte,
cuando pasaron tres días**

Miednica, centrum wszystkiego, chce ruszyć do przodu, przed siebie. Iść, rozpędzić się, biec, gnać, szukać.
Towarzyszą jej rozjuszone w obrocie biodra. Biodra porzucone. Biodra w rozterce i udręce. Zwrot, obrót, zwrot, wir, wolta, vuelta.
Kolana, kostki i stopy zgłaszają swoją gotowość. Do stepów, do kolejnych obrotów, do niestrudzonych walk, szaleństw i poświęceń.

Como loca fui a buscarte,
porque vivir sin ti no podía.***

Gdzieś pomiędzy otwarciem i zamknięciem, napięciem i rozluźnieniem, rozjuszeniem i spokojem, w pasji i poświęceniu, tańczy się życie.

 

Malagueña de La Trini, Encarna Anillo.
*próbując Cię nie pamiętać myślałam, że szybciej przeminiesz
**próbując Cię nie pamiętać w dzień trzeci, w czarnej godzinie
***bez zmysłów biegłam Cię szukać, bo żyć bez ciebie nie potrafiłam

Niestety przeczesując Internety nie znalazłam samego utworu do wysłuchania. Próbki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

0 likes Dancing shoes , Ta Która Wie # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Bardzo interesujący tekst 😃 dobrze mi się czytało

  • Frederic Honinblost

    Mój kumpel ostatnio zaczął tańczyć flamenco i wszedłem z nim w spór (nie mając oczywiście o tym pojęcia). Twierdził bowiem, że flamenco nie ma w sobie aspektu seksualności, czy pewnej żeńskiej siły męskości, a ja twierdziłem, że a owszem, a jakże. Trochę głupio tak Cię wyciągać do odpowiedzi, ale jakbyś miała jakieś przemyślenia w tym temacie to rozwiązałabyś bezowocną dyskusję w barze.

    Kuba

    • O jeju, co za odpowiedzialność! A zatem, Kubo przekaż koledze wiadomość ode mnie: że we flamenco jest wszystko, i flamenco jest o wszystkim! Muzyka, śpiew i taniec jest opowieścią o każdym ludzkim doświadczeniu: o miłości, zdradzie, nieszczęściu, flircie, śmierci, a nawet o wieszaniu prania 😅😅😅

  • Wow! Piękny opis… Poczułam te rytmy całą sobą.

  • Mocno skojarzyło mi się to z okładką „Podwieczności”. Niezwykle fantazyjna wizja 🙂

  • Czytając tekst miałam przed oczami ten taniec, energię, emocje, ruch, niecierpliwość, pasję. Genialnie! Opowieść zamknięta w tańcu, który może powiedzieć wszystko, jeśli tylko się go posłucha. I ten taniec widziałam i czułam czytając tekst. Niesamowicie napisane!
    Pozdrawiam,
    Ola z Muzycznej Listy

  • Wspaniały tekst! 💜 Miesiąc temu zaczęłam naukę w szkole tańca i widzę dopiero teraz, jak duże znaczenie ma każdy ruch i że jest „po coś”:)

    • Dziękuję Małgosiu! tak we flamenco każdy gest ruch, a nawet stanie ma za zadanie coś opowiedzieć, oddać emocje… a co tańczysz?

      • Zaczynam od latino solo 🙂 Bardzo mi się podoba, cieszę się jak dziecko z każdego dobrze wykonanego obrotu 😀

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Dorzucam małą opowieść do wielkiej dyskusji i wyznań #jateż #metoo.

O zabawie w potwora i lekcji NIE, jaką ostatnio dostał Franciszek: 5razones.pl/zabawa-w-potwora/

Czytajcie.
I proszę wróćcie tu z Waszymi refleksjami, przemyśleniami.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Nie od dziś wiadomo, że komunikacja to sztuka... czasami rozpisana na trzy akty, i wiele scen. Bywa, że trzeba dozować napięcie, a potem zaskoczyć puentą. Czasami nie ma opcji, i brnie się w sztuczki i fortele. Albo stosuje technikę dobra wiadomość - zła wiadomość - i jako zwieńczenie dobra wiadomość, to oczywiste, któż nie lubi happy endów.

I kto jak kto, to ja na tych wszystkich komunikacyjnych trikach się znam. Na ten przykład kilka naszych rodzinnych scenek...

[jak przekazać mężowi wiadomość, że zdrowie i życie jego najmilejszej konsoli ps4 wisiało na włosku]
- A wiesz, że z naszego Tadzina to niezły wspinacz i komandos? Wyobraź sobie, że dziś po fotelu wspiął się na komodę... tą wiesz, na którym stoją konsole, i tak.... jeden pad zrzucił, drugi pad również zrzucił, a gdy chciał zrzucić i konsolę, to akurat udało mi się go przejąć i ściągnąć z wysokości. 🎮🕹🎮

[jak wytłumaczyć się z wielkiego pudła ciuchów, którą rano dostarczył kurier]
- Podziwiaj Ty swoją żonę, smartshopperkę, królową zakupów tylko musthave! Wszystko co tu widzisz, jest mi szalenie niezbędne, do tego kupione na wyprzedażach, no to prawie jak za darmo. A nawet dla Ciebie udało mi się coś kupić, a dokładnie to skarpetki w sushi. 🍣🍤🍥

[jak uzdatnić obiad dla męża]
- Zrobiłam petarda obiad! Burgery jaglano-buraczane, do tego zupa krem z białych warzyw. (tu zapada cisza... i ja mojego męża nie widzę, bo ja mu to domowe menu recytuję przez telefon, ale szóstym zmysłem wyczuwam, że jemu się jakos tak odbija na samo wyobrażanie obiadu bez padliny chociaż w roli przekąski, dlatego na prędkości improwizuję) ale Ty się nic nie martw, Twoja porcja będzie specjalnie aromatyzowana i uzdatniana długo dojrzewającym boczkiem wędzonym! 🥓🥓🥓
... See MoreSee Less

View on Facebook