5razones.pl

Sierpień 10, 2016 at 10:24 pm

Moi synowie nigdy nie zachowają się jak Kevin

Moi synowie nigdy nie zachowają się jak Kevin

What the fuck Kevin?

Spytacie jaki Kevin?
Nie, to nie chodzi o tego blond chłopca, porzuconego w swoim wielkim domu w okolicy Bożego Narodzenia, który nawiedza nas co roku. Kevin jest mniej więcej czterdziestolatkiem, który zabłysnął spektakularnie na publicznym basenie, gdzieś w odległej Ameryce, na tyle skutecznie, że jego własna rodzona matka przestała się do niego odzywać.

A o to i historia Kevina:

What the heck Kevin.

We’re at the pool and I’m nursing my son to sleep, under towels so he doesn’t get distracted. He is fighting it but almost out and this guy, maybe in his 40s comes to me and says „excuse me, are you breastfeeding your baby?” I say „yes?” And he looks at me all serious and mumbles „I don’t think you should be doing THAT here!”
Omg. I was about to stand up and punch him in his testicles but his mother stands up right behind him – she is in her 70s, small skinny woman – and she was furious. She was like „WHAT DID YOU TELL TO THAT MOTHER, KEVIN?!” And he was about to repeat it when she exploded – „what the fuck Kevin?! I had no idea I raised you you like that, Kevin! I am not talking to you until you apologize! I breastfed you until you were 18 fucking months, Kevin!” And he says „But you never told me that, mom!” Then she explodes again „WHAT’S THERE TO TALK ABOUT, IT IS FUCKING NORMAL, Kevin!”
Then Kevin apologized. It’s been 15 minutes and she is still not talking to him. Now I feel bad for him.
Źródło tej fantastycznej scenki rodzajowej: TU.

 

Znów ten spór o cyc

Właśnie zakończył się Światowy Tydzień Karmienia Piersią, który u nas w Polsce przewalił się batalią, narodową dyskusją na temat estetyki, czy też savoir vivre związanego z karmieniem piersią w miejscach publicznych. Do piór, klawiatur rzuciły się osobiście no-namowe matki (tu różne modele żywieniowe, doświadczenia bądź i nie), blogerki parentingowe, feministki, nastolatki, kościół, teoretycy tematu, czyli zwykli obywatele, a także politycy. Pomijając już żenujący i żałosny popis pewnego polityka, który przyrównał karmienie piersią, do innych domagających swego ujścia w przestrzeni publicznej, potrzeb i czynności fizjologicznych, jak puszczanie bąków, czy też sikanie, rzec można śmiało, że dysputa osiągnęła wymiar obywatelskiej troski o intymne chwile matki z dzieckiem.

Podczas gdy UNICEF alarmuje, że gdyby wszystkie dzieci były karmione wyłącznie piersią przez pierwsze 6 miesięcy swojego życia, to udałoby się uratować życie ponad 800 000 z nich; my deliberujemy nad zasadnością karmienia piersią tak w ogóle. Bo wszak postęp przyniósł nam kobietom i naszym piersiom wybawienie, i zamiast męczyć się i dręczyć w naturalnym karmieniu, swoje dzieci mogłybyśmy paść sztucznymi mieszkaniami. A mając takie udogodnienie w postaci flachy ze smokiem, śmiało mogłybyśmy realizować się w przestrzeni publicznej.

Gdy u nas NIK publikuje zastraszające dane o niskim odsetku matek karmiących dzieci piersią (tylko 15% matek kontynuuje karmienie piersią po 6 miesiącu życia dziecka), mniej więcej połowa obywateli naszego kraju deklaruje, że przynajmniej raz w życiu widziała taką „babę z wywalonym cycem na talerz”, która terroryzowała ich tymże ociekającym mlekiem ekwipunkiem, budząc niesmak i obrzydzenie. I jest to dla mnie zjawisko więcej niż fascynujące, bo to jest tak jakby postawić 300 Spartan (to będą te matki karmiące piersią) przeciwko ponad prawie półmilionowej armii Kserksesa (reszta, nie karmiąca część społeczeństwa). Jaka jest szansa, że na swej drodze spotkacie taką wojowniczą, z dzieckiem u rozchełstanej piersi Spartankę? Mnie jako matce, samej karmiącej piersią, obracającej się w półświatku kobiet podobnych mnie, uprawiających ten niecny proceder, będąc zatem w grupie wysokiego ryzyka, że taką babę z cycem na wierzchu zobaczę, nie udało się tej mitycznej, niczym Yeti, kobiety spotkać.

What the fuck pepole?

Gdy wreszcie kobiety na całym świecie organizują wspólną akcję, która ma na celu li i tylko promocję karmienia piersią, i puszczają odważnie w świat zdjęcia, jak karmią beztrosko i swobodnie, po prostu normalnie swoje dzieci, to reszta świata, nie mówię, że cała, odpowiada im: schowajcie się, zakryjcie się, zostańcie w domach, a to nie jest tak, że karmienie jest o określonych godzinach i można to przewidzieć?, a czy raz na czas nie można nakarmić dziecka butelką?, ocho, znowu się odezwało lobby matek karmiących, i znowu te cycki, a na cóż to szczucie cycem, laktoterrorystki, tak, wiemy, jesteście zajebiste, bo karmicie piersią, to obleśne, obsceniczne, niesmaczne, odbieram tę akcję, jako manifest.

What the fuck pepole? IT IS FUCKING NORMAL! – aż chciałoby się krzyknąć za matką Kevina.

Tak, ta akcja to manifest, to pokazanie i przypomnienie, że karmienie piersią, jest czynnością jak najbardziej naturalną, normalną, a co najważniejsze: najlepszą i najzdrowszą formą żywienia dzieci. Nie ma tu magii, mistycyzmu czy też etosu matki karmiącej. Są dwie potrzeby dziecka do zaspokojenia: głód i bliskość. A one nie znają godziny. Dzieją się i realizują na żądanie, w trybie dziecko-ssak potrzebuje, żąda i dostaje. Za mlekiem mamy nie stoją żadne wielkie koncerny, więc kto, jak nie matki powinien to mleko reklamować. Ile nas kobiet produkujących mleko i karmiących piersią, tyle mini kampani reklamowych.

Na kobiecych piersiach trzeba się wychować

Koleżanka Segritta popełniła niedawno tekst,w którym śmiało udowadnia, że do widoku kobiecych piersi trzeba dorosnąć. Zgadzam się z koleżanką w 100%. Widok kobiecych piersi w akcie karmienia, bez względu na to, co twierdzą, że widzieli niektórzy, nie jest zbyt powszechny. A szkoda, bo gdyby takich widoków było więcej, to przestałyby one, te piersi w karmieniu, dziwić, bulwersować, czy powodować zniesmaczenie. Ot, codzienny, zwyczajny, normalny byłby to widok!

Byłby. Bo to wciąż pieśń przyszłości, która będzie udziałem naszych dzieci już jako dorosłych: matek i ojców. Dlatego wierzę, że do kobiecych piersi nie tylko trzeba dojrzeć, na nich najlepiej trzeba się wychować.

Mój 2,5 letni syn, Franciszek od niedawna – co pokazałam Wam dzisiaj na Facebooku – ma ulubioną zabawę. Karmi swoje plastikowe i klockowe zwierzątka. Żyrafa, to mama czyli ja. Lew – to Franciszek we własnej osobie, a konik, to oczywiście mały Tadeusz. I te zwierzątka w zabawie naszej udawanej a to sobie lubą trawkę skubnąć, jabłuszko, czy też inne frykasy. Najbardziej jednak to koń z lwem lubią przytulić się do mamy żyrafy, żeby się napić mleczka, oczywiście z żyrafowych cycusiów.

Sam ten mój syn cudowny sobie wymyślił taką międzygatunkową, mleczną zażyłość i bliskość. Widzi i doświadcza codziennie takiej samej. Nie zna innej. Nie przeżył lepszej.

Co więcej sam do swoich cycusiów przystawia zabawki i tak daje im jeść. To dla niego jest najbardziej naturalna, normalna czynność. Póki co nie mówię mu, że tylko kobiece piersi mogą karmić, że tylko one mają taką moc.

I to jest jedyna rzecz, jaka może go kiedyś zdziwić lub zaskoczyć.

 

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Mama Tosiaczka

    Czasami gdy czytam teksty dotyczące karmienia piersią to mam wrażenie, że te mamy uważsją się za lepsze od tych co karmią czy karmiły mm.To jest takie trochę wywyższanie się, tak to odbieram. Nie każda jednak kobieta choćby chciała, może karmić tą piersią. Trzeba też i to
    brać pod uwagę.Bo takie ocenianie pod jedno kopyto, że dla wygody, jest krzywdzące. Moje dziecko urodziło się za wcześnie, a ja pokarmu miałam tyle co na lekarstwo.Probowalam zwiekszyć swoją laktację (w szpitalu również) jednak to nic nie dawalo, dlatego żeby dziecka nie zaglodzić musialam mu podawać taka „flachę ze smoczkiem”.Czy stała mu się od tego krzywda?Nie.Czy czuję się gorsza od tych mam które karmią piersią? Też nie.

    • A tak oceniasz mój tekst? Ja doskonale wiem, że kp nie jest prostą drogą, i nie każdej mamie się udaje, często przez brak odpowiedniego wsparcia na początku mlecznej drogi. Wcale nie uważam, że mm to z wygody, choć znam takie przykłady, gdzie kobieta nie chciała karmić, wybrała świadomie mm, bo przecież ojciec wtedy też może w nocy do dziecka wstawać. Ja sama wiele razy usłyszałam, że czemu się tak męczę, przecież mamy XXI wiek i dziecku można podać flache (stąd ten cytat w moim tekście).
      Nie oceniam, nie wartościuję żadnego z wyborów.
      Ja piszę często o kp, bo to jest ważna cześć mojego macierzyństwa. Doświadczenie, które celebruję i którym bardzo się cieszę.

  • Karmienie piersia to taka normalna i naturalna czynnosc, ktora nie wiedziec czemu wywoluje takie emocje i zniesmaczenie. Moje pierwsze dziecko bylo karmione do 14 miesiaca piersia, przy drugim nie mialam tyle szczescia. Majac porownanie, stawiam na karmienie piersia! Oczywiscie mam na mysli karmienie z wyboru…Bo na nature wplywu wielkiego nie mamy. Niektore z nas nie maja pokarmu, inne (jak w przypadku mojej corki) zostaja „odrzucone” przez dziecko i tu nie ma wyboru.

    To urocze, ze Twoj synek „dokarmia” zabawki.

    • Dokładnie Aga. Znam niewiele kobiet, którym mleczna droga wystartowała ot tak bez problemu. Niestety wciąż brakuje profesjonalnego wsparcia, z jednej strony mówi się że kp jest najlepsze, z drugiej przy pierwszych problemach, proponuję się butelkę z mm.

  • Moim zdaniem prawda jak zawsze leży po środku. Mam odczucie, że trochę za bardzo rozdmuchuje się cały temat karmienia piersią a niektóre mamy niestety „rozgrzewają” atmosferę takim naprawdę niefajnym zachowaniem typu „cycek na stole w restauracji”… Zdarza się tak, naprawdę… Sama karmiłam dwoje dzieci dość długo piersią i zdarzało mi się karmić w miejscach publicznych, jednak dla mnie samej ważna była jakaś tam intymność i zawsze jej szukałam. Choćby zakrywając się trochę pieluszką, czy odchodząc od stolika. Trzeba znaleźć złoty środek i kompromis. Tak uważam.

    • Ola, powtórzę swój komentarz, którym wcześniej odpowiedziałam Joannie: „Myślę, że przy okazji kp w miejscach publicznych za bardzo skupiamy sie na tej matce i czy i jak przy okazji się kp obnaży, niż istocie kp w ogóle, czyli dziecku, które jest głodne i chce zjeść, a jego głód nie pyta o miejsce, porę dnia, tego jak mama jest ubrana i czy wzięła pieluche żeby się pod nią schować. Wydaje mi się też, że w przestrzeni publicznej dzieje się dużo więcej złych, oburzających i wymagających napiętnowania zachowań dorosłych względem dzieci, niż kp. Żałuję że wtedy jako społeczeństwo się tak nie oburzamy czy też głośno nie mówimy, że coś jest złe.”

  • Joanna Kołpak

    Jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale ostatnio jak byłam ze znajomą w miejscu publicznym jej sposób karmienia piersią i mnie oburzył. Można przecież karmić podnosząc koszulkę do góry, a nie wyciągając swe bogactwo przez dekolt, a potem odkładać dziecko i paradować z piersią na wierzchu. Zawsze byłam zdziwiona osobami, które krytykowały publiczne karmienie piersią, ale teraz je trochę rozumiem.

    • Joanna, może koleżanka po prostu poczuła się swobodniej w Twoim towarzystwie, i pokazała więcej niż by chciała. Myślę, że przy okazji kp w miejscach publicznych za bardzo skupiamy sie na tej matce i czy i jak przy okazji się kp obnaży, niż istocie kp w ogóle, czyli dziecku, które jest głodne i chce zjeść, a jego głód nie pyta o miejsce, porę dnia, tego jak mama jest ubrana i czy wzięła pieluche żeby się pod nią schować. Wydaje mi się też, że w przestrzeni publicznej dzieje się dużo więcej złych, oburzających i wymagających napiętnowania zachowań dorosłych względem dzieci, niż kp. Żałuję że wtedy jako społeczeństwo się tak nie oburzamy czy też głośno nie mówimy, że coś jest złe.

  • Pingback: Są sceny serialowe i bajkowe, które się Matkom Polkom Blogerkom Laktatorkom nie śniły - 5razones.pl()

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Inauguruje uroczyście akcję dietetyczną o nazwie: #JednaPorcjaBobuDziennie

No dobra u mnie to nawet dwie porcje, bo jestem uzależniona, ale jedna to niech będzie, że takie danie z wykorzystaniem tego bobowego potencjału.

Dziś pasta/sałatka, w której znalazł się:
#bób
#suszonepomidory 🍅
#pestkidyni
#cebula
#czosnek
#mięta 🌿

Można podawać na grzankach lub pożerać jako sałatkę.
@vegmamka dzięki za ten przepis, jest pycha. Co i jak zrobić patrzcie pierwszy komentarz pod postem.

#bobik #bobiczek #broadbean #fava #haba #bobowadieta #salatkazbobem #pastazbobu #pychamicha #eatwhatyoulove #eathealthy #eatgreen #foodie #5razones
... See MoreSee Less

View on Facebook

Jak wygląda dniówka z ząbkującym dzidziusiem?

W sumie bardzo podobnie, jak i w stanie zębowego spoczynku, tylko teraz dzidziuś jest paprochem rozpaczy i kłębuchem żałości (normalnie to jest tylko paproszkiem i kłębuszkiem), a częstotliwość mantrowania MammmamamamamaaaAAA drastycznie wzrosła (czytaj: nawoływania matki w ogóle nie ustają).

Zatem puszczam sobie ten hit: www.youtube.com/watch?v=tgbNymZ7vqY

bo wtedy Tadeuszkowe zawodzenia i przywoływania matki brzmią jak muppetowy chór. :)

#muszętoprzetrwać #5razones
... See MoreSee Less

View on Facebook

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress