Lipiec 7, 2016 at 9:58 pm

To dla mnie

To dla mnie

Monotonię i rutynę moich codziennych poczynań przy chłopcach przerwały na chwilę wczoraj odwiedziny koleżanki. Mamy szczęście być zsynchronizowane w temacie rozmnażania. Mój Fra jest zaledwie 2 miesiące starszy od jej synka. A za niedługo na świecie pojawi się się jej córeczka. Wpadła w odwiedziny, żeby posłuchać, a właściwie to i popatrzeć, jak się ogarnia dwójkę na raz. W ferworze karmień, i zmieniania pieluch, i znowu karmień, i po raz kolejny zmiany pieluch, układania puzzli z Fra i przeglądania jego ulubionych książeczek o zwierzątkach, i odpowiadaniem po raz setny, że a to lis, a to łoś, a to surykatka, i jeszcze podziwiania najfantastyczniejszych pojazdów latających, w budowaniu których specjalizuje się Franciszek, i znowu karmienia powstałego z drzemki Tete udało nam się napić kawy, zjeść ciastko i nawet porozmawiać.

Gdy wyszła, na powrót zajęłam się tym, w czym z kolei ja się wybitnie specjalizuję, czyli: karmieniem, odbijaniem, noszeniem, tuleniem, zmienianiem pieluch, czytaniem, zgadywaniem czy to wilk, czy też bóbr, a może łasiczka, układaniem puzzli i wież z klocków. W międzyczasie znienacka chłopcy posnęli. Na mnie. Utulona ich ciężarem posnęłam i ja. Choć w planach miałam tyle działań, takich trochę dla dobra domu (pranie, ogarnięcie kuchni, skończenie obiadu), a trochę dla siebie (oglądnięcie kolejnego odcinka ostatnio ulubionego serialu: Jane, The Virgin, albo poczytanie, popisanie). Ale nic to, poddałam się. Nawet nie wiem kiedy głowa sama opadła mi na oparcie łóżka, i tak ni leżąc, ni siedząc zasnęłam po lewej mają Lorda Fra i jego bujne blond loki, a po prawej zawłaszczającą rączkę Tadeusza.

Obudził nas powracający z pracy Smok. Więc zabawa zaczęła się od nowa. A to nakarmić, a to przewinąć, i znów nakarmić, ukochać i utulić, pogilgotać, i tak to jest szop pracz, a to dzięcioł, i dzik, a tam biegnie jelonek, zbudować most, czarno-białe obrazki oglądnąć, i zburzyć most, a na jego miejsce garaż postawić, i nakarmić, ukoić szloch, przegonić nerw, pohusiać, przytulić, nakarmić.

Liczyłam na chwilę spokoju, że Smok porwie Fra na spacer, a ja będę mogła z samym Tadeuszem u cyca zabunkrowanym na łóżku się wyciągnąć, i zrobić coś w końcu dla siebie, oglądnąć, poczytać popisać. Ale Fra miał inne plany, w domu postanowił pozostać. I tak do wieczora: a to karmienie, a to budowanie, i czytanie, i śpiewanie też, i trochę krzyków, i trochę szlochów, i chodź na rączki, i histeria mała też, daj, mama ucałuje, a potem na nowo śmiech, i tak to jest jeż, a to wiewiórka, a tam leci pszczółka, i karmienie znów a to z prawa, to z lewa. I w końcu kąpiel. I nareszcie wszyscy i w piżamkach i w łóżku. Po prawej jeden, po lewej drugi, i karmienie, i szumienie, w oczy spoglądanie, głaskanie czółek, główek i nosków, i taka myśl, że niechże już obaj posną, bo ja tak bardzo bym chciała dzisiaj coś dla siebie zrobić.

I nagle budzę się, a właściwie ze snu budzi mnie Smok. Po prawej jeden, po lewej drugi sapią i śpią. Znów posnęłam z nimi. Sił mi starcza, żeby szybko wziąć prysznic, i z powrotem wylądować w łóżku,  odhaczając w pamięci rzeczy, których nie udało mi się dzisiaj dla siebie zrobić Przed snem wysyłam jeszcze koleżance sms z pytaniem, kiedy to my się tak na spokojnie spotkamy bez dzieci uwieszonych u naszych spódnic lub cyców? Dołączam zdjęcie naszej śpiącej trójeczki z podpisem: Paczaj, jak skończyłam.
Otoczona miłością – rano dostaję od niej taką odpowiedź.
Dobrze, że mi o tym przypomniała. Że wszystko to: karmienie, tulenie, noszenie, czytanie i budowanie, i te histerie też, to wspólne zasypianie i budzenie się, to wszystko to dla mnie.

0 likes U Eleganckich # , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Dorzucam małą opowieść do wielkiej dyskusji i wyznań #jateż #metoo.

O zabawie w potwora i lekcji NIE, jaką ostatnio dostał Franciszek: 5razones.pl/zabawa-w-potwora/

Czytajcie.
I proszę wróćcie tu z Waszymi refleksjami, przemyśleniami.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Nie od dziś wiadomo, że komunikacja to sztuka... czasami rozpisana na trzy akty, i wiele scen. Bywa, że trzeba dozować napięcie, a potem zaskoczyć puentą. Czasami nie ma opcji, i brnie się w sztuczki i fortele. Albo stosuje technikę dobra wiadomość - zła wiadomość - i jako zwieńczenie dobra wiadomość, to oczywiste, któż nie lubi happy endów.

I kto jak kto, to ja na tych wszystkich komunikacyjnych trikach się znam. Na ten przykład kilka naszych rodzinnych scenek...

[jak przekazać mężowi wiadomość, że zdrowie i życie jego najmilejszej konsoli ps4 wisiało na włosku]
- A wiesz, że z naszego Tadzina to niezły wspinacz i komandos? Wyobraź sobie, że dziś po fotelu wspiął się na komodę... tą wiesz, na którym stoją konsole, i tak.... jeden pad zrzucił, drugi pad również zrzucił, a gdy chciał zrzucić i konsolę, to akurat udało mi się go przejąć i ściągnąć z wysokości. 🎮🕹🎮

[jak wytłumaczyć się z wielkiego pudła ciuchów, którą rano dostarczył kurier]
- Podziwiaj Ty swoją żonę, smartshopperkę, królową zakupów tylko musthave! Wszystko co tu widzisz, jest mi szalenie niezbędne, do tego kupione na wyprzedażach, no to prawie jak za darmo. A nawet dla Ciebie udało mi się coś kupić, a dokładnie to skarpetki w sushi. 🍣🍤🍥

[jak uzdatnić obiad dla męża]
- Zrobiłam petarda obiad! Burgery jaglano-buraczane, do tego zupa krem z białych warzyw. (tu zapada cisza... i ja mojego męża nie widzę, bo ja mu to domowe menu recytuję przez telefon, ale szóstym zmysłem wyczuwam, że jemu się jakos tak odbija na samo wyobrażanie obiadu bez padliny chociaż w roli przekąski, dlatego na prędkości improwizuję) ale Ty się nic nie martw, Twoja porcja będzie specjalnie aromatyzowana i uzdatniana długo dojrzewającym boczkiem wędzonym! 🥓🥓🥓
... See MoreSee Less

View on Facebook