Styczeń 27, 2013 at 9:22 pm

Vestida con mantos negros… Soleá…

Vestida con mantos negros… Soleá…

Cała w czerni chusty miękkiej, Soleá w żałobie. Następna niezwykła i tajemnicza z tancerek Lorki. Podobnie jak w przypadku Siguiriyi zanim się zjawi, na ziemi rozegra się cały muzyczny spektakl natury i jej żywiołów.

Tierra seca, tierra quieta… Na ziemi suchej, jałowej, ziemi spokojnej i nieruchomej, po której panoszy się jedynie wiatr. Wiatr pomiędzy szczytami gór, na drogach, wiatr w gaju oliwnym i topolowym. Tylko wiatr, jako przejaw życia, ruchu na tej opuszczonej ziemi, ziemi bez życia, ziemi starej i pełnej bólu, la pena. Ziemi wydawać by się mogło spustoszonej przez ten ból  i właśnie śmierć. Tierra / de la muerte sin ojos / y las flechas… [„Ziemia / śmierci niewidomej / i saety].

Jednak gdzieś pomiędzy szczytami znajduje się Pueblo, wieś zagubiona i zapomniana. Wieś, gdzie ludzie w smutku wiecznym zasłaniają twarze. W smutku, bólu i żałości znanej tylko tej ziemi, Andaluzji płaczliwej, Andaluzji z płaczu. !Oh, pueblo perdido, / en la Andalucía del llanto! [O wiosko, zagubiona / w Andaluzji płaczu!] – dochodzi nas żałosne zawodzenie nad tym zatraconym miejscem,  w którym musiała rozegrać się jakaś tragedia.

Dowodem tej tragedii jest sztylet, Puñal  – symbol zbrodni, śmierci, wszechobecnej  i przeszywającej od samego początku. Przeszywającej na wskroś jak sztylet, który przebija serce niczym la reja del arado / en el yermo, un rayo del sol, / incendia las terribles / hondonadas… [niby ostrz pługa / w pustynię”, „niby promień słońca / zapala straszliwe / czeluści]. Żywe wspomnienie tej tragedii, unosi się w powietrzu niczym zawodzący szept-błaganie: No. No me lo claves. / No [ Nie. / Nie wbijaj go. / Nie].

Ta tragedia, to zbrodnia na sercu. Przez nią wszystko pogrążone jest w ogromnej żałobie, której symbolem jest lampion, un farol, palący się na wietrze ze wschodu. Ich drżenie udziela się Encrucijada, skrzyżowanym ulicom, pogrążonym w ogromnym napięciu. Napięciu, które niepokojąco narasta, potęguje się un temblor / de enorme moscadrón… [jak bąk olbrzymi]. Aż następuje kulminacja…

!Ay! Krzyk, płacz rozdziera tę ciszę i spokój. Krzyk rozpaczy, który zostawia na wietrze cień cyprysa, kolejny znaczący symbol głębokiej żałoby. Krzyk-płacz i znów błagalna prośba cierpiącego: Dejadme en este campo / llorando… [Zostawcie mnie płaczącego na tej ziemi…]. W tym świecie, w którym wszystko się złamało, zepsuło, pękło, nie pozostaje nic prócz ciszy. Ciszy i ciemności. Bo nawet horyzont już zgasł, el horizonte sin luz [horyzont bez światła], choć podgryzany, trawiony  przez stosy ognisk. Pozostała cisza, ciemność i wiatr…

Latarnia drżąca, stojąca na ulicy, gdzie właśnie znaleziono ciało zamordowanego, ze sztyletem w piersi. !Cómo temblaba el farolito / de la calle! [Jak drżała latarnia / na ulicy!] Tragiczna niespodzianka, Sorpresa, ponieważ nikt nie znał zmarłego.

W tej wsi zagubionej, na tej ziemi spalonej i spustoszonej, niespodziewanie zjawia się ona, Soleá. Soleá, która naiwnie myśli, że świat jest maleńki, a serce ogromne. Soleá pogrążona w czerni żałoby. Jej tańcu towarzyszy smutne i czułe westchnienie, el suspiro, przeplatane żałobnym zawyciem !Ay yayayayay, que vestida con mantos negros! [Aj jajajajaj,  czarnym okryta welonem!] Samotna i opuszczona, porzucona zostawia balkon otwarty. O świcie odwiedza ją tylko niebo. Ona sama – tak jak się pojawiła, tak też i znika… niepostrzeżenie.

Znika… i znów słychać tylko długie szlochanie dochodzące z jaskini, Cueva. Po zniknięciu Solei krajobraz naznaczony jej żałobną obecnością, wydaje się jakiś odmieniony, tajemniczy: „Lo cardeno / sobre lo rojo” [Fiolet na czerwonym], fiolet, czerwień i biel rozpościerają się nad czerwienią, nad wysokimi wieżami i tajemniczymi ludźmi, cyganami, którzy przywołują odległe kraje. Przywołują, wspominają głosem nagle przerwanym, urwanym, który zawisł na wietrze i drży.

Opowiadają historię spotkania, a właściwie niemożliwości spotkania, Encuentro, ponieważ Ni tu ni yo estamos / en disposición / de encontarnos [Ani ty ani ja, jesteśmy gotowi na spotkanie]. Tajemnicze i niemożliwe spotkanie dwójki kochanków… Spotkanie niemożliwe, bo jedno kochało za bardzo. Kochało  i teraz jego ręce noszą ślady gwoździ ¿No ves como me estoy / desangrando? [Nie widzisz, jak krwawię?]. Spotkanie, do którego nigdy niedoszło, kiedy to Bóg-Chrystus nakazuje nie spoglądać za siebie, tylko powoli iść do przodu i modlić się.

Na sam koniec rozdzwaniają się dzwony, dzwony Cordoby o świcie, Alba, dzwony Granady o poranku. Dzwony, które wprawiają w drżenie i drganie spódnice dziewcząt Andaluzji (temblorosas faldas – rozkołysane spódnice). Dzwony znak funeralny, dzwony płaczące nad pogrążoną  w żałobie Soleą !Oh, campanas de Córdoba / en la madrugada, / y oh, campanas de amanecer / en Granada! [O, dzwony Kordoby / o świcie, / i – o, dzwony poranne / w Granadzie.], jednocząc się z nią w jej bólu.

Ból, la pena i smutek niepokojąco pojawiają się od pierwszego wersu tego poematu, Poema de la Soleá i towarzyszą w żałobie głównej bohaterce. Właściwie można powiedzieć, że one są w tym świecie od zawsze, przeszywają ten świat na wskroś, tak że ze wszystkich jego zakątków, z głębokości jaskini, wśród dolin i ponad szczytami górskimi daje się słyszeć tylko płacz, szloch, westchnienie i krzyk. Solei, na drugie imię Pena, czyli właśnie ból, boleść. O tym bólu, które w strofach pieśni przybiera kobiece ciało Lorca pisał tak:

En las coplas la Pena se hace carne, toma forma humana y se acusa con una línea definida. Es una muchacha morena que quiere y no quiere porque puede querer. Una muchachita morena sentada en lo oscuro que lleva zapatos verdes que le aprieten en el corazon.*

Czarnowłosa dziewczyna, która kocha i nie kocha, może kochać. I w tym kochaniu-nie kochaniu i możliwości kochania cierpi, cierpi jej ściśnięte serce. Serce często ugodzone, przebite przez sztylet, serce zranione, krwawiące. W bólu, cierpieniu towarzyszy Solei Andaluzja cała, Andaluzja wraz z nią płacząca. Towarzyszą jej też żywioły: ziemia   i powietrze-wiatr. Ziemia okaleczona bólem i wiatr, który panosząc się i będąc wszędzie, wprawia w drżenie, drganie światło lamp, spódnice dziewcząt, głosy, chorągiewki i dzwony na wieży. Wiatr, Un viento inventado. Un mito**– jak powie Lorca. Jemu powierzone zostają głosy wpółurwane i płacz zdławiony Andaluzji. To on po drodze zbiera wszystkie dźwięki, wydobywając je z głębokich jaskiń. W nim układają się w melodię… To on akompaniuje Solei w jej samotnym tańcu żałobnym.

 

*F. G. Lorca, Arquitectura, op.cit., s. 35. Tłum. autora: W strofach Boleść staje się ciałem, przybiera postać ludzką, i pokazuje się w określonych liniach. To czarnowłosa dziewczyna, która kocha i nie kocha ponieważ może kochać. Dziewczynka czarnowłosa siedząca w ciemności, nosząca zielone buty, które ściskają jej serce. Tłum. za Z. Szleyen, Cante…, op.cit., s. 249. W zwrotkach wierszy Boleść staje się ciałem, przybiera kształt ludzki i ukazuje się w określonych liniach. Jest czarnowłosą kobietą, która chce polować na ptaki z siecią utkaną z wiatr

**F. G. Lorca, Arquitectura…, op.cit., s. 36. Tłum. autora: “Wiatr wymyślony. Mit.

 

*******

Irene Alvarez 
Ostatnia z trzech, która pojawiła się w moim flamencowym życiorysie, choć pierwszą ją przedstawiam. Nazywam ją sobie mała pchłą szachrajką. Bo gdy wchodzi na salę wydaje się być taka krucha i maleńka, że nic tylko zamknąć ją w dłoniach, i chronić. Ale niech tylko ktoś pozwoli jej zacząć tańczyć. Nie do zatrzymania. Nie potrzebuje ochrony, to przed nią trzeba chronić. Ma taką moc, taką siłę. Una maravilla!  Irene miałam okazję spotkać na warsztatach organizowanych przez szkołę Por Fiesta Club. Pokazała i nauczyła mnie czym jest Soleá. To nie sama technika, nogi silnie wbite w ziemię, postawa pięknie wyprostowana, wyciągnięta ku górze. To prawdziwa tragedia, prawdziwy smutek, którego nie odegrasz, nie zatańczysz, gdy nie nosisz go prawdziwie w sobie.
Nauczyła mnie, że nie samą techniką tancerz tańczy. Tancerz tańczy, bo jest człowiekiem, i tańczy swoim doświadczeniem. Im więcej go ma, tym prawdziwsze historie potrafi wytańczyć.

0 likes Dancing shoes , Ta Która Wie # , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

- Mamo, słuchaj...

Z doświadczenia opartego na codziennych eksperymentach na mej matczynej osobie wiem, że to wstęp do negocjacji.

- Słuchasz mamo?
- Słucham, słucham...
- Ja będę tramwajem, Ty będziesz pociągiem i będziemy strzec torów przed krokodylami.
- Przed krokodylami?
- No tak!
- A gdzie są te krokodyle?
- Tam pod stołem, znaczy w jaskini. To Flanelka i Piesiu.

🦊🐱

Po minach kotów wnoszę, że: NIE SĄDZĘ 😂🤣

#5razones
... See MoreSee Less

View on Facebook

Inauguruje uroczyście akcję dietetyczną o nazwie: #JednaPorcjaBobuDziennie

No dobra u mnie to nawet dwie porcje, bo jestem uzależniona, ale jedna to niech będzie, że takie danie z wykorzystaniem tego bobowego potencjału.

Dziś pasta/sałatka, w której znalazł się:
#bób
#suszonepomidory 🍅
#pestkidyni
#cebula
#czosnek
#mięta 🌿

Można podawać na grzankach lub pożerać jako sałatkę.
@vegmamka dzięki za ten przepis, jest pycha. Co i jak zrobić patrzcie pierwszy komentarz pod postem.

#bobik #bobiczek #broadbean #fava #haba #bobowadieta #salatkazbobem #pastazbobu #pychamicha #eatwhatyoulove #eathealthy #eatgreen #foodie #5razones
... See MoreSee Less

View on Facebook

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress