Kwiecień 4, 2016 at 7:08 pm

Wyprawkowe umilacze

Wyprawkowe umilacze

Mam już 3 zestawy piżamowo-laktacyjne, wybornie mięciutki szlafroczek, te urzekające wielkością podpaski, czy jak niektórzy chcą wkładki poporodowe, mam nawet torbę, w którą te wszystkie gadżety zapakuję wraz z obowiązkowo kilogramem żelek. W komponowaniu swojej wyprawki dobrnęłam do tego najbardziej seksownego momentu: siatkowych majtek! Czyli śmiało mogę odgwizdać gotowość.

Za drugim moim ciążowym podejściem postanowiłam wcześniej ogarnąć się z pakowaniem, a nie jak w trakcie mojego debiutu, pakować się dopiero na pierwszych skurczach.
Mam tylko nadzieję, że w ferworze wyczekiwania nie zeżrę zapasów żelkowych.

W mojej torbie poza rzeczami absolutnie praktycznymi, znalazły też miejsce akcesoria i kosmetyki, które mają mi umilić te pierwsze chwile w szpitalu i później w trakcie połogu, tzw. wyprawkowe umilacze.

Postanowiłam siebie rozpieścić i zakupić szałowe biustonosze do karmienia, które poza podstawową funkcją do karmienia i trzymaj mój ulewający się biust, są także estetyczne, na granicy z epitetem sexy 🙂 Za niedługo na blogu pojawi się obszerny post z poradami o tym, jak profesjonalnie dobrać biustonosz laktacyjny, i to taki, który nie tylko trzyma, ale i wygląda. Póki co pochwalę się małą prezentacją moich zdobyczy: cielisty Pollyanna Royce, koronka w czerni Sophie Panache i dzika pantera Blossom Royce.

Już od jakiegoś czasu w mojej codziennej pielęgnacji towarzyszą mi przede wszystkim naturalne kosmetyki. Odkąd brzuch rozszerza swoją ekspansję, tym bardziej nie mogę obyć się bez naturalnych olejków. Moje ulubione to: olejek z słodkich migdałów oraz olejek kokosowy. Obydwa uwielbiam za wszechstronność zastosowań i bogactwo składników.

Olejek migdałowy dzięki dużej zawartości ilości kwasu oleinowego i linolowego oraz witamin A, B1, B2. B6, D i E ma właściwości nawilżające, odżywiające i wygładzające. Dodatkowo zawiera również proteiny i minerały (wapń, żelazo, magnez, mangan, fosfor, potas, sód i cynk). Wcieram go i wklepuję przede wszystkim w brzuszysko (póki co nie widać rozstępów), ale i inne wypukłe terytoria przyległe. Śmiało służy mi: jako krem do twarzy (ma bardzo lekką i delikatna konsystencję, więc bez problemów można nałożyć potem na niego podkład), jako balsam do całego ciała, wcieram go także w końcówki włosów i paznokcie. Wybornie można się przy jego pomocy masować. Dodatkowo służy mi do masażu krocza (najlepsze przygotowanie do porodu naturalnego).

Naturalny olejek kokosowy to również bomba odżywczych składników (antyoksydanty, kwas laurynowy), która dobrze robi i ciału i włosom. Polecam go jako krem do twarzy oraz balsam do ciała. Nawilża, delikatnie natłuszcza, spowalnia procesy starzenia. Jeśli wybierzecie olejek zapachowy, smakowicie będziecie pachnieć kokosem. Mnie służy dość niestandardowo: do demakijażu oczu (super delikatnie i dokładnie zmywa makijaż, nie podrażnia) i jako krem ochronny do podrażnionych, bądź pogryzionych przez Ssaka brodawek. Ten ostatni patent kosmetyczny znam od samej Hafiji. Sprawdzone! Kokos nie raz uratował moje piersi po starciach z Lordem Fra.

Zarówno olejek migdałowy, jak i kokosowy to także moje podstawowe kosmetyki w codziennej pielęgnacji skóry Fra. Od malutkiego służą nam zamiast oliwki, kremu do buzi, pupy, czy nawet na ciemieniuchę. Tadeuszowe plecki, i brzuszki, i cała Tadeuszowość też będzie się w migdałach i kokosach rozpieszczać.

Póki co, smaruję się i rozpieszczam ja. I tymi małymi zabiegami-umilaczami planuję sobie uprzyjemniać czas.

0 likes U Eleganckich # , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Dorzucam małą opowieść do wielkiej dyskusji i wyznań #jateż #metoo.

O zabawie w potwora i lekcji NIE, jaką ostatnio dostał Franciszek: 5razones.pl/zabawa-w-potwora/

Czytajcie.
I proszę wróćcie tu z Waszymi refleksjami, przemyśleniami.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Nie od dziś wiadomo, że komunikacja to sztuka... czasami rozpisana na trzy akty, i wiele scen. Bywa, że trzeba dozować napięcie, a potem zaskoczyć puentą. Czasami nie ma opcji, i brnie się w sztuczki i fortele. Albo stosuje technikę dobra wiadomość - zła wiadomość - i jako zwieńczenie dobra wiadomość, to oczywiste, któż nie lubi happy endów.

I kto jak kto, to ja na tych wszystkich komunikacyjnych trikach się znam. Na ten przykład kilka naszych rodzinnych scenek...

[jak przekazać mężowi wiadomość, że zdrowie i życie jego najmilejszej konsoli ps4 wisiało na włosku]
- A wiesz, że z naszego Tadzina to niezły wspinacz i komandos? Wyobraź sobie, że dziś po fotelu wspiął się na komodę... tą wiesz, na którym stoją konsole, i tak.... jeden pad zrzucił, drugi pad również zrzucił, a gdy chciał zrzucić i konsolę, to akurat udało mi się go przejąć i ściągnąć z wysokości. 🎮🕹🎮

[jak wytłumaczyć się z wielkiego pudła ciuchów, którą rano dostarczył kurier]
- Podziwiaj Ty swoją żonę, smartshopperkę, królową zakupów tylko musthave! Wszystko co tu widzisz, jest mi szalenie niezbędne, do tego kupione na wyprzedażach, no to prawie jak za darmo. A nawet dla Ciebie udało mi się coś kupić, a dokładnie to skarpetki w sushi. 🍣🍤🍥

[jak uzdatnić obiad dla męża]
- Zrobiłam petarda obiad! Burgery jaglano-buraczane, do tego zupa krem z białych warzyw. (tu zapada cisza... i ja mojego męża nie widzę, bo ja mu to domowe menu recytuję przez telefon, ale szóstym zmysłem wyczuwam, że jemu się jakos tak odbija na samo wyobrażanie obiadu bez padliny chociaż w roli przekąski, dlatego na prędkości improwizuję) ale Ty się nic nie martw, Twoja porcja będzie specjalnie aromatyzowana i uzdatniana długo dojrzewającym boczkiem wędzonym! 🥓🥓🥓
... See MoreSee Less

View on Facebook