U Eleganckich

3… 2… 1… Szukam!

27 kwietnia 2014
3... Trzy

Stało się! Za nami pierwszy kwartał Franulkowego życia, bycia po tej stronie brzucha. 3 miesiące. Dokładnie dziewięćdziesiąt dni. Jak mnie poinformowała sms’owo moja amiga, Madre Latina, towarzyszka doli macierzyńskiej, przetrwaliśmy właśnie ze Smokowatym najtrudniejszy dla rodziców kwartał, i że po tych pierwszych trzech (3) miesiącach zaczyna się insza inszość.

Nie wiem na czym polegała owa trudność (Madre Latina mówi z perspektywy matki 7 miesięcznego Le), zapewne pole do porównania będę miała po kolejnym miesiącu, bądź kwartale. Bez względu na oczywiste trudy związane z tak złożonymi wyzwaniami macierzyńsko-tacierzyńskimi, jak nieprzespane noce, dnie, płacze o niewiadomo-co, smuty, maruderstwa, kupki, odbijania, ulewania, diagnozowanie u pimpusia różnych chorób i dolegliwości niemowlęcych (kolka, gaziory, refluksy itp) była to wspaniała szkoła życia z nowym małym człowiekiem. Uczenia się go. Czytania w nim. Zbliżania się do siebie nawzajem.

Rozpoczynamy kolejną tercję z synulem Franulem, który przez ostatnie dni, tygodnie nabył już konkretne umiejętności komunikacyjne. Do popisów śmiechowych-chichrowych, którymi Franisław potrafi opowiadać niezwykłe historie, doszła kompetencja robienia baniek ze śliny. Na specjalne pokazy tej sztuczki Franusiek zaprasza o każdej porze dnia i nocy. Zwłaszcza w nocy należy uważać, żeby przy przewijaniu nie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego, którego akurat na tym etapie swego poznawania świata, Franulski za każdym razem usilnie poszukuje, wypatruje. Rozpoznawszy znajomą twarz, zaczyna koncert bańkowy, i nie masz, nie masz ratunku. Więcej niż pewne, że szybko nie zaśniesz.
Drzemki za dnia jużteż  dość konkretnie się skróciły. Franulski w pośpiechu w nie wpada, by jak najszybciej nabrać mocy na nowe odkrycia. Te kolorowe literki na ścianie, i te czarne koty na poduszce, i te cienie, półcienie, i ta nowa książeczka, i ta pieluszka co ją tak można na siebie zarzucić, a trochę trudniej ściągnąć, i ta rączunia, pyszna pyszna rączunia, a te drewniane klocuszki, co je tak można przesuwać. A ten dzidziuś w lusterku co tak się zawsze znienacka uśmiecha, jak się do niego zagląda.
I jak tu spać? i po cóż spać, jak świat jest pełen wrażeń do odkrycia.

90-13-3

 

Możesz polubić też