5razones.pl

Wrzesień 13, 2018 at 9:44 pm

4 książki, których żałuję, że nie przeczytałam będąc jeszcze w pierwszej ciąży

4 książki, których żałuję, że nie przeczytałam będąc jeszcze w pierwszej ciąży

Cóż złego uczyniła nam Tracy Hogg?

Nie przypominam sobie, żebym jakoś będąc pierwszy raz w stanie błogosławionym szczególnie przygotowywała się do macierzyńskiej drogi, a wcześniej porodu. Coś tam sobie w Internetach czytałam, ale nie byłam biegła jeszcze w blogach parentingowych. Zatem podpytywałam koleżanki, które te przygody, jak ciąża, poród, i pierwsze miesiące życia dziecka miały za sobą.

Jedyne co, i do tej pory cieszę się, że tak się stało, to zapisałam nas do szkoły rodzenia, która solidnie przygotowała nas, a mnie nawet uspokoiła, do porodu siłami natury.

I tyleż mieliśmy z teorii opanowane, wierząc, że praktyka wcale nie musi być tak trudna. Bo heloł, cały świat ludziami stoi, mówią, że nawet solidnie przepełniony, zatem wydać na świat potomstwo, a potem jakoś je zaopatrzyć to na pewno wcale nie jest taka trudna sztuka.

I tak przyszedł ten dzień, niespodziewanie kiedy Franisław się urodził, odsiedzieliśmy w szpitalu swoje, swoje się napłakaliśmy (czytaj ja), i wtedy już żałowałam, że tematu karmienia piersią wcześniej solidniej nie zgłębiłam.

Nieszczęśliwie, w tych trudnych początkach w moje ręce trafiła książka, niejakiej zaklinaczki dzieci, Tracy Hogg, której imienia boję się wymieniać, żeby czasem, żadnej z Was nie wpadło do głowy, żeby po jej książkowe popisy sięgać, i rad, jak ogarniać się w połogu, z noworodkiem u piersi w własne rytuały wprowadzać. Konstruktywną, i w tym jakże miażdżącą krytykę zaleceń położnej Hogg popełniła Magda Komsta na swoim blogu Wymagające. Tam się dowiecie dlaczego nie, i jeszcze raz nie, Hogg nie należy czytać, ani stosować jej zaleceń, poleceń, wskazówek (poczytacie o tym TU).

Zapytacie: a cóż takiego złego uczyniła Ci Tracy Hogg?

Ah całkiem sporo. Za jej poradami próbowałam rozgryzać moje chcące być tylko przy piersi, w bliskości, zgodnie z ssaczą naturą dziecko. Kombinowałam i zastawiałam się, czemuż to mój syn nie stosuje się do zachwalanego jako cudowna metoda, planu proste? Wpatrywałam się w mojego pierworodnego, i pytałam: no czemu Ty synu nie rozumiesz, że teraz masz ssać, potem spać, a potem mieć czasu na aktywność życiową? No czemu? Ze swoimi wątpliwościami podzieliłam się z mamami na Kręgu Opowieści Porodowych żaląc się, że nijak mi to macierzyństwo nie wychodzi, że synek cały czas u piersi, w trybie synkowa huba, że w nocy najchętniej przy mnie, na mnie, że gardzi łóżeczkiem.

I to był ten moment w którym dowiedziałam się, że można inaczej. A to inaczej jest normalne, naturalne, i także mi bardzo potrzebne.

W głębi kontinuum, Jean Liedloff

Ta książka była dla mnie odkryciem, pamiętam, że czytając ją płakałam, a Hogg i jej książki miałam ochotę spalić. Ale co najważniejsze odzyskałam spokój, zaczęłam słuchać swojego synka, siebie, bo przecież…

Uwierzyłam, poczułam że jestem częścią, etapem kontinuum, że moja obecność, bliskość jest mojemu dziecka potrzebna, bo jak to określiła Liedloff dzieci rodząc się nie są gotowym, samowystarczalnym produktem na linii montażowej. Do swojego kształtowania, rozwoju (który jest przecież długim procesem) potrzeba naszej bezpiecznej obecności.

Do kupienia TUTAJ.

Poród naturalny, Ina May Gaskin

Opowieści porodowe, które Ina May Gaskin przez całe swoje zawodowe życie, jako położna zbierała i kolekcjonowała niczym najpiękniejsze pieśni były moją ulubioną lekturą w trakcie drugiej ciąży. W pamięci wciąż miałam poród Franciszka, mój, nasz, jego lepszy poród.  Nosiłam w sobie wspomnienie swojej siły tamtych chwil, i tego samego chciałam doświadczyć przy porodzie Tadzia. Chciałam czytać, słuchać tych dobrych, wzmacniających opowieści, i z nich później czerpać moce.


Najlepszym, znanym mi sposobem na oparcie się przerażającym historiom jest słuchanie lub czytanie takich, które nas wzmacniają. Mam na myśli historie, które zmieniają cię, gdy ich słuchasz lub je czytasz, ponieważ osoba snująca opowieść uczy cię czegoś nowego lub pomaga spojrzeć na coś z zupełnie innej perspektywy.
(Ina May Gaskin, Poród naturalny, s. 17.)

Ina w swojej książce zebrała doświadczenia, wspomnienia oraz przeżycia wszystkich kobiet i ich dzieci, którym pomogła przyjść na świat.

To książka, którą podaję dalej, kolejnym ciężarnym koleżankom, i zachęcam je do czytania. To taka sztafeta dobrych opowieści, żeby uwierzyły że piękny poród siłami natury może być ich udziałem.

Moje ulubione cytaty z książki zebrałam tym wpisie: Poród jest jak surfing. Kto potrzebuje, niech czyta fragmenty, a najlepiej całą książkę.

Do kupienia TUTAJ

Po prostu piersią, Gill Rapley, Tracey Murkett

My kobiety potrzebujemy także dobrych, pozytywnych opowieści o samym karmieniu piersią. Nie musimy się bać, nie możemy z góry zakładać porażki, trudności czy niepowodzenia związanego z karmieniem. Bo żeby karmienie się udało, trzeba nie tylko zdać się na naturę, ale też wiedzieć jak, ta natura działa, jak wygląda fizjologia karmienia piersią, co może, a nawet musi się zdarzyć.


Dzięki karmieniu piersią, którym kieruje dziecko, pomagasz swoim piersiom pracować naturalnie. Oznacza to rozruszanie laktacji w pierwszych dwóch tygodniach i pozwalanie dziecku na ssanie, ilekroć tego potrzebuje, i tak długo, jak tego potrzebuje. Karmienie w ten sposób daje pewność, że dziecko otrzymuje niezbędne składniki odżywcze, a produkcja mleka dostosowuje się do jego zmieniającego się apetytu.

W książce autorki krok po kroku, tłumaczą mechanizmy sztuki karmienia piersią od pierwszych chwil po narodzeniu dziecka, podpowiadają co się może wydarzyć, co się musi wydarzyć w diadzie matka – dziecko, żeby laktacja ruszyła, a mały ssak mógł jak najwięcej trenować ssanie, opowiadają o naturze karmienia, tłumacząc, że to co możemy interpretować jako problemy, trudności, często jest wpisane w akt karmienia. Po prostu.

Dzieci rodzą się z naturalnym instynktem ssania piersi i nie trzeba ich tego uczyć. Na początku potrzebują jednak wielu okazji do praktyki, jeśli chcemy, by szybko stały się w tym dobre. Karmienie piersią, którym kieruje dziecko to zaufanie umiejętnościom dziecka oraz danie mu mnóstwa czasu na naukę.

Do kupienia TUTAJ.

Karmienie piersią, Magda Karpienia

Pięknym uzupełnieniem poprzedniej książki będzie nowość na polskim rynku wydawniczym, autorstwa Magdy Karpieni, bardzo doświadczonej doradczyni laktacyjnej, inicjatorce działalności La Leche League w Polsce. To takie kompendium wiedzy, można napisać podręcznik karmienia piersią, w którym autorka spokojnie prowadzi nas za rękę, towarzyszy w tych pierwszych chwilach, podpowiada jak przetrwać pierwsze kryzysy, niczego nie narzuca, tylko wspiera, podpowiada rozwiązania, gdy pojawiają się trudności, często te życiowe (jak kolejna ciąża, powrót do pracy, choroba). Przypomina, czasami oczywistości, ale one najbardziej krzepią:

Karmienie piersią jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie kobieta może dać dziecku. Trudności, zmęczenie, zrezygnowanie czy frustracja nie są w tym okresie niczym niezwykłym. Tak samo jak radość, poczucie lekkości czy spełnienia. Karmieniu piersią, tak jak macierzyństwu, towarzyszy cały wachlarz emocji. Żadne negatywne myśli czy trudności na tej drodze nie stanowią o jakości bycia mamą. I nie wpływają na możliwość karmienia piersią. Wiele z nich można pokonać i wyjść nawet z najtrudniejszych sytuacji.

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, każdy kolejny rozdział traktuje o następnym etapie laktacji albo o jakichś trudnościach, dolegliwościach, które mogą im towarzyszyć. Trzymam ją blisko siebie, bo mimo tego, że jak niektóre z Was wiedzą, jestem swego rodzaju weteranka karmienia piersią, to i mnie czasami dopadają wątpliwości.

Do kupienia TUTAJ

0 likes Ta Która Wie # , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

5 hours ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook

16 hours ago

5razones

Po Waszych reakcjach na widok zdjęć jedzenia zaczęłam się zastanawiać, czy nie zmienić kategorii blogowej z parentingu na kulinaria czy coś. ;)

Bo jak tylko pojawia się jakieś żarcie, to zaraz: rzuć przepisem!

No to rzucam.
Buraczkowe brownie - na zdrowie!

💜🍫💜🍫💜🍫

5razones.pl/buraczkowe-brownie/
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

A jak to robicie, że Wasze dzieci chętnie chodzą do lasu? - pytacie. 🌲🍃🌿🍀🌳
A ja odpowiadam, że no właśnie nie zawsze chcą, a jeśli już to wcale nie zawsze super entuzjastycznie.

Czasami są takie dni, kiedy Franek obwieszcza nam: Chcę soboty w piżamie! (i to jest dla nas ok, bo któż by nie chciał czasami takiej soboty, ba całego weekendu). Czasami uda się chłopaków z domu wyciągnąc, ale zanim jeszcze dobrze wejdą w las, to już domagają się powrotu. Tak np. było w trakcie naszego sobotniego marszu po #PuszczaNiepolomicka, kiedy to zrobiliśmy może 2km z tego 1km biegnąc za Frankiem do samochodu (no taki paradoks dziecięcych stóp, że zmęczone żeby chodzić, ale całkiem żwawe do biegania). Bywa i tak jak wczoraj, że zanim zgodzą się ruszyć o choć kilka kroków, to najpierw JEŚĆ! poprosimy o to ciasto czekoladowe! (do waszej wiadomości także z burakiem, to mój popisowy transfer buraka do ciasta 💜🍫), i na takim paliwie mogą gnać dalej.

Także bywa różnie. Ale okazja leśna czyni #lesnedzieci. Dlatego to co możemy z całą pewnością polecić to częstą ekspozycję na #las
... See MoreSee Less

View on Facebook