Luty 16, 2015 at 1:48 pm

Ach ten bal!

Ach ten bal!

Balony jeszcze dogorywają. Schodzi z nich reszta powietrza. Koty leczą się z histerii. Nie widziały na raz tyle chcących dorwać ich futerka dziecięcych rączek. Udało się dojeść resztki tortu i babeczek. W ten sposób nabytego zapasu cukru powinno nam starczyć do Wielkanocy.
A nam po głowie kołacze się wciąż to samo pytanie: na co nam był ten bal? I to nie jeden, a dwa (pomijając jedno rodzinne, skromne śniegowe świętowanie). Pierwsze urodziny dziecka trza, należy, winno się odpowiednio uczcić. Zatem i Lord Franisław doczekał się wyjątkowo zacnych i eleganckich obchodów z okazji swojego pierwszego jubileuszu. Inauguracją było tzw. Familiy Bal, żeby babciom, dziadkom i wujkom, i ciotkom oddać co dziadkowe, babciowe, wujkowe i ciotkowe. Bo ta impreza nie dla dziecka była, ale właśnie dla rodziny. Była to zapewne pierwsza i ostatnia impreza w życiu naszego małego człowieka, kiedy to był noszony, tulany, przerzucany z rąk do rąk. Więcej niż pewne, że za rok jego mobilność i samowystarczalność już na to nie pozwolą.
Tydzień świętowania kończyliśmy imprezą, która nosiła już znamiona zabawy dziecięcej, zatem śmiało można ją nazwać Kinder Bal. Ale był to bal raczej dla rodziców. Wprawdzie dzieciom oddaliśmy co dziecięce, bo i całą podłogę oddaliśmy, i połowę menu, i nawet wszystkie zabawki, ale balowaliśmy na całego. Na stojaka, na siedząco, na kolanach. Zasady balowania na takim balu są proste. Dzieciarni trzeba zrobić sporo miejsca, rodziców porozstawiać na około, przyjąć, że kryjemy, tfu! pilnujemy je strefowo (jak w hokeju, chyba tego tłumaczyć nie trzeba), i niech się dzieje. A i się działo, bo dzieci na miarę swoich umiejętności pobalowały. Tańce były, nawet breakdance, i tulaki były, i małe zapasy, i każdy walczył w wybranym przez siebie stylu (na stojaka i w parterze), i ujeżdżanie quada, i budowanie i burzenie wież, i balony, i czapeczki, no prawdziwy bal!
Menu też było prawdziwie balowe, jakby ktoś miał ochotę się poczęstować, to zparaszm do stołu.

 

Sekcja słodka

Tort eleganckiego smoczątka wg przepisu ze Zmysłowych Smaków, ale z niżej wymienionymi modyfikacjami:
– o połowę mniej cukru do biszkopta (ciasto troszkę słabiej wyrasta)
– krem waniliowy – śmietankę aromatyzujemy laską wanilii, a nie rozmarynem
– krem: 250g serka mascarpone + 200g śmietanki 30%

Kolorowe literki (które tak notabene farbę puściły i narobiły tęczy) oraz cukrowy smok od Tortowe Dodatki.

Babeczki mocno czekoladowe: Czekolada, chilli i maliny dla panicza Leonsja i jego rodziny
Przygotowanie wg przepisu The Polka Dot Project  z moimi małymi modyfikacjami: tylko łyżka cukru trzcinowego, 2 łyżeczki cukru waniliowego, pół łyżeczki płatków chilli, pół szklanki musu malinowego, który mi został z tortu.

Muffinki gruszkowe: Słodycz grusi, brzuszek Zosiulki skusi
Wykonanie wg przepisu Moje Wypieki  z moimi małymi zmianami: 0 cukru, zamiast tego łyżka syropu z agawy, dałam pół na pół mąkę pszenną z mąką orkiszową, przyprawy: szczypta cynamonu, szczypta mielonego kardamonu i odrobinę mielonego imbiru.

Gluten free biszkopty jaglane: na cześć cioci swołoczy Ani, co zasiedziała się w Warszawie
Przepis od Trochę Inna Cukiernia.
Delikatnie słodzone syropem z agawy i łyżeczka cukru waniliowego.

Waniliowe babeczki cioteczki Aneczki
Gotowe kruche spody do babeczek z masą, która została z tortu ozdobione borówkami amerykańskimi. Prędki w wykonaniu łakoć.

 

Sekcja słona

Muffiny wytrwane z suszonymi pomidorami, oliwkami: Śródziemnomorskie przysmaki dla Eryka i jego rodzinnej paki
Wspaniałe aromatyczne muffiny, najlepsze na ciepło, z przepisu: Przepisy.com, z moją małą ingerencją: suszone pomidory, oliwki, ser feta i ser mozzarella.

Babeczki wytrawne: Pora na pieczarki w porach
Gotowe ciasto francuskie z farszem z duszonych porów, pieczarek, oregano, z serem mozzarella, zapiekane w 180 st. przez ok. 20 min.

Babeczki wytrawne: Szpinak, szpinak pokaż rogi
Gotowe ciasto francuskie z farszem z duszonego szpinaku z serem feta, zapiekane w 180 st. przez ok. 20 min. Rozeszły się w mgnieniu ok, nie zdążyłam ich nawet uwiecznić.

Zielone, bardzo zdrowe stiksy nadziewane: Natnij się na eko seler w ziołach
Kawałki selera nadziewane pastą z sera Bieluch z avocado i świeżych ziół, przepis już na tą pastę podawałam tutaj.

0 likes U Eleganckich , W kuchni utytłani # , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

21 hours ago

5razones

Wczoraj tu na swoim fb wrzuciłam kilka zdjęć lalek Barbie po metamorfozie, którą zrobiła im australijska artystka Betty Strachan All The Little Dolls.
Postanowiłam wrzucić znów przykładowe zdjęcie, żeby pokazać, jak je Betty "rewitalizuje", reanimuje, bo to jest prawdziwie nadanie drugiego życia tym lalkom: po lewej Barbie oryginał, czyli full make up, przeskalowane oczy, usta.
Po prawej: nowa, naturalna twarz z delikatnie zaznaczonymi cieniami pod oczami, praktycznie bez makijażu. Twarz człowieka.

Z zaskoczeniem wczoraj czytałam komentarze nt. takiej naturalnej, normalnej wersji lalki:
"styrana baba w depresji"
"robienie z niej „zwykłej kobiety” jest takie.... żenujące"
"Barbie wycieruch"
"umęczona lalka"
"smętna"
"nie chciałabym, żeby moje dziecko bawiło się taką smutną lalką"
"takie zmęczone życiem"

Te komentarze, ta krytyka, bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyły.

Zastanowiłam się, czy te kobiety też tak na siebie patrzą? czy też są tak surowe dla swoich niedoskonałości, choć dla mnie naturalności.., bo cienie, wory pod oczami, zmarszczki, piegi, pryszcze etc to przecież nasze naturalne atrybuty, znaki czasu, pamiątki z wakacji, no tacy jesteśmy?!

Barbie, to lalka jak lalka. Sama miałam jedną w dzieciństwie. Marzyłam o niej, i wreszcie dostałam, kupiona jak dobrze pamiętam w Pewexie (no takie czasy). Nie pamiętam, żebym bawiąc się z nią patrzyła i myślała sobie: oto Barbie, ideał mody i urody! Była dla mnie po prostu lalką, nie sprawiła, że chciałam być szczupła, piękna i zawsze z makijażem.

Ale komentarze innych bliskich mi kobiet już tak. Bo to od nich dowiedziałam się, że trzeba sie odchudzać i to cały czas, że ciało jest wciąż nieidealne, że bez makijażu ani rusz, że włosy zawsze muszą być zrobione.

Tak to inne kobiety (w tym tez w pewnym momencie własne rówieśniczki) były mi świadectwem, tego co jest ideałem i kanonem, i do czego, jako dziewczynka, a potem kobieta należy dążyć. Nie lalka.

Dlatego myśląc o tych słowach krytyki w stosunku do zwykłej, ludzkiej, dla niektórych wycior Barbie zastanowiłam się czy te kobiety poza tym, że tak może myślą czasami o sobie, to czy też tak na głos, przed lustrem, i za świadka mając swoje córki, nie powtarzają takich słów o swojej urodzie, ciele?

Bo...

" 57 proc. dziewcząt otrzymuje więcej komplementów i komentarzy na temat swojego wyglądu niż na temat swoich osiągnięć. 7 na 10 dziewcząt uważa, że piękne kobiety mają więcej możliwości w życiu.

47 proc. dziewcząt uważa, że aby dobrze radzić sobie w życiu, muszą wyglądać w określony sposób. Stąd przekonanie, że w dzisiejszym społeczeństwie kluczowe jest spełnianie pewnych standardów urody...."

Po więcej zapraszam do tego artykułu: bit.ly/2yKYU2v.
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Barbie Mama, a dokładnie Mamas Worldwide Barbie, to projekt australijskiej artystki Betty Strachan All The Little Dolls.
O tym projekcie pisałam kiedyś u siebie na blogu w artykule o wymownym tytule: Barbie karm i się uśmiechaj.

Bo dzięki Betty, światowej sławy, perfekcyjna, i zawsze uśmiechnięta lalka Barbie zyskała ludzkie atrybuty:
cienie pod oczami, smutek a może melancholię w oczach, piegi, zmarszczki, niedbale ułożone włosy...
Niedoskonałości, choć ja wolę określenie naturalności.

Betty przywróciła Barbie ludzką twarz, a właściwie ściągnęła jej maskę z twarzy (zobaczcie na jej stronie, jak wyglądają metamorfozy lalek, efekt przed i po jest piorunujący).

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook