Listopad 7, 2015 at 9:00 pm

Ale dziwy…

Ale dziwy…

Średnio co tydzień, z okazji soboty, całą naszą smoczą rodziną ruszamy na nasz dzielnicowy Targ Pietruszkowy. Już od ponad roku jest to nasza tradycja, bez której ciężko nam się obejść. Bo musielibyśmy się obejść smakiem. A to byłby zamach na nasze kubki smakowe. A głównie po smaki, takie prawdziwe, naturalnie niczym nie wspomagane, kolorowe, soczyste podążamy tam w każdy sobotni poranek. Mamy swoje ulubione stragany, na których co tydzień wyczekują nas znajome twarze. Dynie, różne czarodziejskie zieleniny, jadalne kwiaty, kolorowe papryki i marchewki lubimy kupować od Darii z JEdynie. A po jajeczka, ziemniaki, marchewki i pietruszki lubimy zaglądnąć do Pani Gaweł z Woli Batorskiej. Za to jabłka w kilogramach kupujemy u Państwa Majka. A chleb i puszyste drożdżówy tuż obok w Zakwas Mąka Woda. A po świeżutkie sery i oscypki pędzimy do Państwa Furczoń. Po całym Targu nic tylko chodzimy, i węszymy, i tropimy. Zawsze do domy wracamy z jakimś nieplanowanym cudem natury, smaku i koloru.

Możliwość spotkania z dobrem wprost od małopolskiego rolnika kusi różnych innych koneserów i poszukiwaczy tego, co naturalnie niczym nie pryskane, prawdziwe. I oni podobnie jak my, chodzą, węszą, tropią, bardzo się ekscytują, a czasami… dziwują. Od rana na Targu takie słyszy się dziwy i rozmowy.

Proszę pani, to ja poproszę kilogram takich jabłek twardych, soczystych i zimnych – składa zamówienie na jabłka pani jegomości z kolejki.
No wie pani, te są twarde i soczyste – wskazując na jabłka lobo tłumaczy Pani Majka – ale podejrzewam, że jak wróci pani z nimi do domu, to mogą być już ciepłe.

I wzięłabym jeszcze pietruszki, tylko czemu ona ma tyle liści! – załamuje ręce pewna dama tuż nad dobrami warzywnymi państwa Gorzkowskich.
To nie liście, to nać. Jeśli pani sobie życzy, to zaraz ją mogę obciąć.

A od czego te buraki są takie brudne? – trwoży się pewien pan w kapeluszu – w markecie, to ja kupuję już takie czyste.
Od ziemi – cierpliwie i nawet z uśmiechem wcale nie pobłażliwym tłumaczy Pani Gaweł – bo wie pan, one w ziemi rosną i my je z ziemi wyciągamy.

O patrz, patrz, to jest ten sławny jarmuż! – słychać podekscytowany głos fit studentek. Przebiegają tuż koło mnie, w ręce dzierżąc, aż jeden, cudwonie zielony i chrupki liść jarmużu. W Top Chefie widziałam, że można z niego zrobić chips albo koktajl – ekscytują się i biegną dalej ze swoją jarmużową pochodnią.

Poproszę marcheweczki, ale takie średniej wielkości – zgłasza swoją potrzebę pewna starsza pani.
Mamy tylko takie malutkie, no takie nam w tym roku wyrosły – staje w obronie swojej niczym we wzroście nie wspomaganej marchewki Pani Bugaj.
A czy pani wie, ile czasu ja stracę na obieranie tych marchewek! – burzy się babcia i we wzburzeniu swym opuszcza kolejkę.

W takich momentach dziwów i zdumienia, czy nawet oburzenia, zawsze się sama zastanawiam i dziwuję, dokąd, ale to dokąd jako ludzkość zmierzamy. Gdy nagle to, co najbardziej naturalne, świeże i prawdziwe, wydaje nam się jakimś nie cudem, ale jednak dziwem natury. Marketowe stragany warzywno-owocowe przyzwyczaiły nas do produktów czystych, pod osłonką folii i plastiku, ready do spożycia, jednej wielkości i bez ani jednego śladu bytności robaczej. Nie akceptujemy odstępstw od tej reguły. Wszak już standardy brukselskich urzędników próbują narzucić biednemu ogórkowi odpowiedni kąt krzywizny, jego krzywizny.
Zapominamy, że warzywa to z ziemi się biorą, większość owoców to z drzew lub krzewów, a mleko, to nie ze sklepu, tylko od krowy.
Tu przypomina mi się anegdota, którą kiedyś opowiadała mi moja kuzynka, na stałe mieszkające we Francji. Dzieci z francuskich metropolii w ramach swojej edukacji o świecie obowiązkowo ruszają na prowincję, odwiedzają farmy, i tam właśnie nabywają wiedzy, że to mleko, to właśnie krowy na pastwisku się pasące dają, a nie karton przytargany przez mamę ze sklepu.

Konsumujemy żywność coraz częściej tak przetworzoną i zmodyfikowaną, że w zetknięciu z tym co prawdziwe, niczym nie podrasowane, głupiejemy, i no właśnie dziwujemy się. Sami już dobrze nie wiemy, jak naprawdę smakuje mleko, jajka, masło czy właśnie marchewka. Co więcej, my tych smaków prawdziwych, jak je Pan Bóg stworzył i skomponował, nie rozumiemy.
Dwa lata temu byliśmy na weselu naszych znajomych, które zorganizowali w podkrakowskiej agroturystyce. Stoły uginały się od naturalnych, prawdziwie domowych przysmaków. Drugiego dnia w ramach poprawin dla gości było zorganizowane ognisko z pieczeniem swojskich kiełbas oraz ziemniaków. I właśnie do tych ziemniaków gospodyni chciała nam przynieść wiejskiego masełka. Tylko nie TO! – zaprotestowała jej 6letnia córka – Mamooo, ja cię błagam, ty im nie dawaj tego masła, ono śmierdzi krową. Oni tego nie zrozumieją!

Dlatego jeśli na swojej drodze spotkacie kiedyś taką no prawdziwą, może trochę lichą, i nieco robaczywą i ciut utytłaną w ziemi marchewkę, to się nie dziwujcie.
Tylko zrozumcie, że z marchewkami, jest jak z ludźmi, jak to ostatnio tłumaczyła Pani Bugaj innemu rozczarowanemu wielkością jej marchewek klientowi. Niektóre marchewki, rosną tak duże jak pan, a niektóre tak małe jak ja, bo niczym nie pędzone.

No sama natura tak działa! Ale dziwy, co?

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

6 hours ago

5razones

Zbliża się Dzień Matki.
Który to już raz będziecie świętować?
Bo ja piąty! 🎈🎈🎈🎈🎈
Ale dopiero w tym roku świętuje bez czerwonej pelerynki.

5razones.pl/mam-moce-i-peleryne-obalmy-mit-matki-superbohaterki/
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

- Mamo, poproszę czapkę z batmanem.

- I jeszcze bluzę w roboty.

- No dobra, to jeszcze sprawdzę w lustrze jak wyglądam.

- Jest szałowo, mogę iść do przedszkola.

😍😋😎

Czy Wasze przedszkolaki też już odpowiadają za swoje stylówki? :D
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Wciąż jestem na fali Tadzinkowych okołourodzinowych wspominek. I przypominam sobie wszystkie moje przypadki ciążowe.
Część z nich nawet opisałam, a Smok narysował.

Też tak macie, w sensie, że wspominacie sobie swoje ciąże, i to zaokrąglanie się, przepoczwarzanie? Co Wam najbardziej ciążyło, a co Was najbardziej zaskoczyło?

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook