Listopad 10, 2015 at 9:50 pm

Bieda kuchnia: Chleb nasz powszedni

Bieda kuchnia: Chleb nasz powszedni

Ostatnio ze Smokiem wdrożyliśmy w życie pewien plan o roboczej nazwie Bieda Projekt. Na wstępie uspokajam wszystkich naszych znajomych, którzy mogliby się zlęknąć o stan naszych domowy funduszy: kochani, nie musicie nam słać pieniędzy. Z naszymi finansami wszystko w porządku. Uznaliśmy tylko, że musimy się zwyczajnie przyglądnąć naszym wydatkom, prześwietlić budżet, i sprawdzić, jak to się dzieje, że mimo tego, że całkiem nieźle wypadamy na tle średniej krajowej, a jednak to wciąż jesteśmy na dorobku. Gdzie te pieniądze nam uciekają? Czy my je przejadamy, a może przepijamy? A może one gdzieś po szafach się czają zbunkrowane? A może kurzą się na półkach wśród płyt i książek? Gdzie one są te nasze pieniądzory?

Dzisiaj krótko o samych założeniach projektu. Zaczęliśmy od postanowienia, że przez 3 miesiące spisujemy w excellku (jeju jak ja uwielbiam excella!) wszystkie, ale to absolutnie wszystkie wydatki, na bieżąco planujemy i zliczamy wszystkie wydatki, kupujemy tylko produkty must have i must need, na zakupy chodzimy z listą, od której nie ma odstępstw. I uważnie, rozsądnie zarządzamy naszymi wyczynami kulinarnymi. Bo po pierwszych podliczeniach, wyliczeniach wyszło nam, że te codzienne sprawunki spożywcze, często robione kompulsywnie, z rozmachem, z rozmachem rozbijają nasz domowy bank.

Dlatego w ramach Projektu Bieda, realizujemy pod-projekt: Bieda Kuchnia, nieustępliwie zajmując się przetwarzaniem i utylizacją produktów i półproduktów spożywczych tak, żeby było jak najoszczędniej, a jednak wciąż elegancko i pysznie. I żeby – co najważniejsze – nic nie wyrzucać, albo chociaż wyrzucać jak najmniej. Nieustająco wyszukujemy i wynajdujemy patenty na obróbkę produktów spożywczych, i tymi pomysłami bardzo chcemy się z Wami podzielić.
Ciekawi?

Chleba dajcie

W pierwszym odcinku bohaterem jest chleb. Ot taki chleb, chleb nasz powszedni. Na nim nie oszczędzamy. Lubimy jeść pieczywo najlepszej jakości, na zakwasie, bez ulepszaczy i spulchniaczy, najlepiej żytnie, lub pszenno-żytnie, albo orkiszowe. Kiedyś sami paraliśmy się wypiekami pieczywa, ale przestało nam na to starczać czasu, a i zakwas który mieliśmy do piekarzenia domowego nam zdechł. Zatem bardzo pilnujemy, żeby taki prawdziwy bochen chleba gościł w naszym domu i biegamy po niego do kilku wybranych naszych ulubionych piekarni. I no właśnie, jeszcze dobrze nie dojemy jednego, a już kupujemy drugi. I później kiszą, i suszą się nam kolejne chlebowe niedobitki, tzw. piętki, czy też dupki. A przecież tyle dobrego można by z nich jeszcze wycisnąć. I to do ostatniego okruszka.

Pierwsze co przychodzi na myśl przy przetwórstwie zleżałego chlebie, to bułka tarta. Takie resztki chlebowe można ususzyć i zmielić na pył, a potem z satysfakcją w tym pyle panierować.

Z chlebka podeschniętego można też uczynić grzanki domowe. W kostkę takie piętki pokroić, oliwą skropić, ziołami oprószyć i albo na patelnię, albo do piekarnika. I migiem mamy gotowy dodatek do zup, kremów i sałatek.

A i do śniadania można tak coś pochrupać, i taki czerstwy chleb na tosty zamienić w opiekaczu, masłem i dżemem posmarować, i w ten sposób śniadanie kontynentalne skomponować.

Gdybyśmy tak chcieli coś tak bardziej z francuska przekąsić, to nie pierwszej świeżości chleb idealnie poleca się na tosty francuskie. Jajko z mlekiem ubijamy, obtaczamy w tym pajdy chleba, i na patelni, na masełku z obu stron apetycznie rumienimy. Jeśli chcemy na wytrawnie to wcześniej mix mleczno-jajeczny przyprawiamy solą, pieprzem i np. ostrą papryką. A jeśli nasze kubki smakowe potrzebują słodyczy, to dodajmy cukier lub miód.

Zupa krem… na chlebie

Chleb to również wyśmienity towarzysz zup. Zup kremów, takich zawiesistych, gęstych, wybornie rozgrzewających. I to nie tylko jako grzanki lub tosty. Chleb wyśmienicie zagęszcza i dodaje smaku zupom. Poniżej dwa przepisy na prędkie w wykonaniu zupy, w których czai się, a właściwie stanowi bazę, zutylizowany chlebek.

Pappa al pomodoro

Receptura pochodzi od samego Jamie’go Olivera z jego książki „Włoska wyprawa Jamiego”. Polecam jako kulinarną inspirację. W ogóle to okazuje się, że Włosi większość swoich zup zagęszczają chlebem.
Przepis na 4 porcje:

500 g pomidorków koktajlowych

3-4 ząbki czosnku

1 duży pęczek świeżej bazylii

2 puszki pomidorów podłużnych (po 400g)

oliwa z pierwszego tłoczenia

sól morska i świeżo mielony pieprz

2 duże garście czerstwego chleba (najlepiej wiejskiego białego ma zakwasie)

Rozgniatamy i demolujemy widelcem pomidorki koktajlowe i mieszamy z 1 pokrojonym w plasterki czosnkiem oraz 1/4 listków bazylii. Kropimy oliwą, posypujemy solą i pieprzem i rozkładamy na blasze do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 na ok. 20 minut. Jamie zachwala, a ja potwierdzam, że dzięki pieczeniu smak pomidorków jest bardziej intensywny i aromatyczny.

W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, i dusimy na niej czosnek. Dodajemy pomidory z puszki z zalewą, oraz dolewamy szklankę wody. Dusimy pomidory na wolnym ogniu, doduszając, rozgniatając je widelcem. Do zagotowanej zupy dodajemy kawałki chleba, oraz resztę listków bazylii, mieszamy i przyprawiamy zgodnie z potrzebami. Chwilę dajemy zupie, żeby sobie spokojnie doszła. Gdy pomidorki w piecu zyskają moc i głębię, dorzucamy je do zupy razem z całym sokiem, bazylią i oliwa z pieczenia. Jamie upomina, żeby nie zapomnieć o zdrapaniu z dna blachy nawet przypieczonych kawałeczków pomidorów. Starannie mieszamy całą zupę – winna mieć konsystencję gęstej owsianki. Zupę można jeszcze smakowo wzbogacić kilkoma łyżkami oliwy.
Cała procedura powinna Wam zająć nie więcej niż 25 minut!

Krem z pieczonego czosnku

Przepis na 4 porcje

4 główki czosnku

1,5 litra wywaru warzywnego lub warzywno-mięsnego

2 średniej wielkości ziemniaki

2 kromki chleba żytniego

oliwa z pierwszego tłoczenia

sól morska i świeżo mielony pieprz

Z główek czosnku odcinamy końcówki, polewamy odrobiną oliwy i zawijamy w folię aluminiową. Wrzucamy na blachę do piekarnika i pieczemy w 180 st. Przez ok. 45 minut. Dzięki pieczeniu czosnek będzie miał delikatniejszy smak, myślę, że to ważna informacja dla tych, którzy mogą obawiać się intensywności czosnkowej woni.

Do wywaru wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki, gotujemy do miękkości. Dodajemy również pokrojony w kostkę chleb i wciskamy upieczony czosnek. Całość przyprawiamy solą i pieprzem. Sugeruję zrobić to delikatnie, ponieważ sam chleb robi zupie na prawdę moc aromatu. Zagotowujemy zupę, a po ostudzeniu blendujemy. Krem można podawać z łyżką kwaśnej śmietany, pokruszonym serem pleśniowym typu blue lub wcześniej podsmażonymi na patelni kawałeczkami boczku lub wędzonej szynki.

A wy jakie macie pomysły i sekretne patenty na chlebowe przetwórstwo? Podzielcie się swoimi przepisami w komentarzach.

*******

Chcesz być na bieżąco z nowymi, nie tylko kulinarnymi wpisami na blogu? To elegancko zapraszamy na naszą stronę na Facebooku oraz profil na Instagramie.

0 likes W kuchni utytłani # , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

3 days ago

5razones

Ten moment, kiedy dziecko bardzo chce odpowiedzieć tacie na pytanie: co robi mama?, a że tak jakby brakuje mu odpowiedniego słowa z kategorii: dom/gospodarstwo domowe i tłumaczy najlepiej jak potrafi...
.
.
.
.
.
.
.
- Ogrzewa* nasze ubranka...

* czyli prasuje. Po rzeczowniku żelazko, przyszła najwyższa pora na nauczenie się czasownika, który wchodzi w ścisłą relację z w/w przedmiotem.
... See MoreSee Less

View on Facebook

5 days ago

5razones

W prowadzeniu bloga i w pisaniu do Kwartalnika Laktacyjnego najbardziej lubię spotkania, rozmowy, wywiady.

I ostatnio miałam przyjemność porozmawiać i poznać lepiej Ewę Dymek-Dudzińską (malarkę, performerkę, pisarkę). O Ewie "zrobiło się głośno" po tym, jak na na jednym z koncertów stanęła za konsoletą djską, grając koncert techno i jednocześnie karmiąc piersią swoją kilkumiesięczną córeczkę. Ewa przyznaje, że hejterskich komentarzy, jakie popłynęły po tym spontanicznym występie w jej stronę, starała się nie czytać, bo zna wartość swojego macierzyństwa.

Rozmawiałyśmy o karmieniu piersią (a jakże!), o bliskości i więzi, jaka się rodzi nie tylko w trakcie karmienia, i także o muzyce.

- Karmienie piersią zmusza do ciągłego przytulania... - powiedziała Ewa - a ja lubię się przytulać.

<3

Całą rozmowę możecie przeczytać w najnowszym jesiennym Kwartalniku Laktacyjnym:

issuu.com/fundacjapromocjikarmieniapiersia/docs/kwartalnik_laktacyjny_3_2018_issuu_/60
... See MoreSee Less

View on Facebook

6 days ago

5razones

Noworodki tak mają.
Kilkumiesięczne dzidziusie też.
I roczniakom też w tym najlepiej.
Dwulatki potrafią się o to ciągle upominać: Przytulaj mamusi!
A jak czterolatek tego pilnuje: Najmocniejszego przytulacka poproszę!

Hej, my ludzie-huby tego potrzebujemy.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook