Grudzień 10, 2015 at 10:50 pm

Bieda kuchnia: Kipi kasza

Bieda kuchnia: Kipi kasza

Nie tak dawno organizowany przez nas mały remont zmusił nas do gruntownych porządków i przetrzebienia szaf, szafeczek, w tym także tych kuchennych. Okazało się, że w różnych miejscach, szufladach, pudełeczkach, słoikach i puszkach mieliśmy zbunkrowane masę kaszy. Tu trochę kaszy pęczak, tu troszkę jaglanej, i tam też jaglanej, i jeszcze ciut gryczanej, i kopka niepalonej gryczanej, i jeszcze odrobinę perłowej, i kilka garści bulgur i kuskusu. Z tych troszkę i odrobinę uzbierała się masa, liczona w kilogramach. Dla przyzwoitości wam nie zdradzę, ileż to kasy mieliśmy zainwestowane w tych kaszowych zapasach i depozytach.

Po spisaniu inwentarza uznaliśmy, że pora zacząć te zapasy regularnie zjadać (na śniadaniem obiad, podwieczorek i kolację), przekąszać (w postaci ciasteczek:  lub budyniu: tak tak z kaszy można robić pyszne desery i przekąski na słodko), dorzucać do różnych potraw (ktoś próbował pożreć święty rosół niedzielny z kaszą pęczak a nie makaronem?), czy też czynić z nich bohaterki dania głównego.

Zacznijmy od śniadania, bo wiadomo, że śniadać trzeba po królewsku. A nic tak porannie nie rozgrzewa i napędza jak śniadanie na bazie kasz. Gdy nudzi mi się jaglanka, sięgam po więcej… po więcej kasz ma się rozumieć.

 

Śniadanie 5 kasz
Na to śniadanie nie ma jedynego słusznego przepisu, właściwie ile kasz, tyle śniadań. Zatem śmiało to może być śniadanie 4 kasz jaki i 7.

Jak się za nie zabrać?
Podaję przepis na przykładową kompozycję (proporcje na syte śniadanie dla 3 osobowej rodziny):

2 łyżki kaszy jaglanej
2 łyżki kaszy gryczanej niepalonej
2 łyżki kaszy pęczak
2 łyżki kaszy bulgur
2 łyżki komosy ryżowej (quinoa)

Kasze wrzucamy do rondelka i prażymy do czasu, aż rondelek nie będzie kusić takim orzechowym zapachem. Zalewamy wrzątkiem. Potem kaszę płuczemy kilka razy na sitku, i po płukaniu wrzucamy z powrotem do rondelka, dolewamy wody (wody ma być tak na oko 2 razy więcej niż kaszy) i gotujemy na małym ogniu, jakieś 15 minut. Po ugotowaniu niech kasza pod przykryciem sobie poleżakuje, też ok. 15 minut.

Co do kaszy?
Ano i tutaj macie dowolność.
Np. zamiast połowy wody może wlać mleko kokosowe lub migdałowe.
Lubicie owoce? to już do gotującej się kaszy możecie dorzucić 2 pokrojone w kosteczkę jabłka, lub np. gruszkę i jabłko, albo jabłko i śliwki? Albo w ogóle z owoców zrobić mus, którym polejecie już ugotowaną kaszę.
Kuszą Was suszone owoce? To garściami dosypujcie żurawiny, moreli, daktyli, śliwek, rodzynek.
Orzechy? Sypcie i nie żałujcie: migdałów, orzechów laskowych, włoskich lub nerkowca.
Przyprawy? Ależ proszę. Mile widziany cynamon, kardamon, wanilia czy nawet chilli.
Słodzicie? Kasza aż prosi się o jakieś miłe słodzidło: miód, syrop daktylowy lub klonowy.

Tak skomponowany mix kaszowy ma zróżnicowaną fakturę, i no zwyczajnie pysznie smakuje. Kombinacji, mixów i kompozycji do wypróbowania macie sporo. Codziennie inne śniadanko!

 

Burgery z kaszy jaglanej

3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
1 czerwona cebula, pokrojona w bardzo drobną kostkę
1/2 szklanki ziaren słonecznika podprażonych na suchej patelni (można też użyć ziaren dyni lub orzeszków piniowych)
1/2 szklanki sezamu, podprażonego na suchej patelni
1/4 szklanki oleju
3 łyżki mąki gryczanej lub dowolnej innej
1 jajko
pół pęczka świeżej kolendry (opcjonalnie można dorzucić inną zieleninę: szczypiorek, świeża kolendra)
łyżeczka chilli lub ostrej papryki
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
2 – 3 łyżki sosu sojowego

Kaszę gotujemy na sypko zgodnie z procedurą (czyli na jedną porcję kaszy dwie porcje wody). Do dodajemy ziarna, zieleninę, olej i intensywnie wyrabiamy. Masę przyprawiamy sosem sojowym, pieprzem do smaku. Formujemy kotleciki.
Burgery wrzucamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st i pieczemy 20 minut, następnie obracamy na drugą stronę i dopiekamy kolejne 5 – 10 minut. Podawać można jak burgera, czyli w chrupiącej bułce z ulubionymi dodatkami: sałata, żółty ser, pomidor, i jakiś sos albo jako kotlecik do ziemniaczka i surówki.
Sałatka z kaszy (każdej! 🙂

Z sałatkami na bazie kasz, jest podobna kompozycyjna zabawa, jak przy śniadaniowych mixach.
Taka sałatka może być super dodatkiem do mięsa na obiad, propozycją na lekką kolację lub pełnowartościowy lunch, który można zapakować w gustowny i elegancki lunchbox i zabrać do pracy (aż żal że zaczęłam tak zdrowo mieszać, jak siedzę w domu na wychowawczym).

Mieszacie?
Szklanka ugotowanej na sypko kaszy (gryczana, gryczana niepalona, jaglana, bulgur, kuskus).
Garść świeżych ziół: pietruszka, bazylia, kolendra, szczypiorek, cebulka.
Dressing: oliwa lub np. oliwa aromatyzowana cytryną, limonką lub pomarańczą, winegret.
Warzywa: rzodkiewka, ogórek, papryka, avocado, pomidor, oliwki, kapary.
Ser: feta, mozzarela, gorgonzola, pecorino.
A jak ktoś padlinożerny: to i pieczony indyk, szynka szwarzwaldzka, szynka długodojrzewająca.

Z każdej z tych grup wybierzcie po jednym składniku, i zamieszajcie. Pysznie i pożywnie! Zawsze.

 

0 likes W kuchni utytłani # , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

9 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

23 hours ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook