Ta Która Wie U Eleganckich

Bo z dziewczynami…

21 października 2015

Dziewczyny przybiegły do mnie na skargę rozżalone, umęczone. Że to nie tak miało być. Że one się na to nie umawiały. Że to miał być kontrakt na max sześć miesięcy. A potem miało przyjść zastępstwo. Że one się zgodziły na przedłużenie umowy, ale tylko pod warunkiem, że ich zobowiązań i roboczogodzin dla szefa, jedynego kierownika miało być coraz mniej. Liczyły, że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc ich dyspozycyjność będzie coraz mniejsza. Że w końcu trochę dychną, odsapną, odpoczną. Że w końcu zrobią to, co dziewczyny lubią najbardziej. Pójdą w tany. Kupią sobie coś ekscytująco seksownego, z koronkami, pushupami. Posiedzą wieczorową porą w lokalu gastronomicznym przy kolacji, i proseco rozkosznie będą sączyć. Albo ot tak zwyczajnie i beztrosko, jak to piersi, poleżą do góry cyckami.

A tu nie, znowu zmiana planów. Znowu do roboty zostały zawezwane. Znowu plany szefa się zmieniły, rozciągnęły w czasie. I jakże to tak? Znów harówka dwadzieścia cztery godziny na dobę, świątek, piątek czy niedziela, we dnie, w nocy, na życzenie, na wezwanie, na żądanie.

Rozszlochane, rozchełstane gorycz swoją na mnie wylewały. Że ile to jeszcze potrwa? Że to zamach na ich wolność i autonomię. Co więcej, te wszystkie wyczyny szefa, to śmiało można zakwalifikować, jako terror i mobbing! Te wszystkie poklepywania, podszczypywania, drapania. Ileż tak można?

Czy za te wszystkie nadgodziny dostaną jakiś ekwiwalent? Dodatkowy urlop? A może kupon na turnus rehabilitacyjno-regenracyjny w sanatorium? Przecież, jak one tak dalej będę nadużywane i wykorzystywane, to się ponaciągają i zdeformują! I że co, tak się będą zarzucać przez lewe lub prawe ramię? Czy ktoś się tym martwi? Czy ktoś o to dba?

Tak, tak one wiedzą, one sobie zdają sprawę, z powagi sytuacji i powierzonego im zadania. Znają wartość i moc swoich obfitości. Wiedzą, że od nich tak wiele zależy w życiu szefa. Nie tylko na dziś, i tu i teraz, ale na życie całe. I dlatego mimo tych małych skarg i zażaleń, i nieporozumień i niesnasek z szefem, wciąż jest w nich gotowość do działania i wykonania zadania.

Cóż miałam zrobić, jeśli nie przygarnąć i ogarnąć rozedrganych moich dzielnych zawodniczek. Tak profesjonalnie, fachowo i wytrwale znoszą mleczne utarczki z moim małym Lordem Fra. Bo z dziewczynami, takimi dziewczynami lepiej trzymać sztamę. I wspierać się w mlecznej drodze nawzajem.

Zresztą z dziewczynami chyba lepiej nie zadzierać. A nuż zechcą założyć jakiś związek zawodowy i zorganizują strajk, a wtedy…. Wtedy to biada nam wszystkim.

 

 

Możesz polubić też