5razones.pl

Luty 14, 2017 at 4:40 pm

Braterstwo bliskości. Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

Braterstwo bliskości. Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

Najczęściej zadawanym pytaniem, odkąd Tadeuszek pojawił się na świecie, jest: a czy Franek bardzo jest zazdrosny o młodszego brata? Dlatego pomyślałam sobie, że 9 miesięcy naszego dzidziusia Tadeusza to dobry czas, żeby opowiedzieć Wam o tym, jak w relacji braterskiej odnajdują się Franio z Tadziem, jak brat bratu bratem.

Z bratem najlepiej się przewraca i podnosi

Dla Tadka obecność brata jest czymś naturalnym i oczywistym. Przyszedł do świata, którym już całkiem nieźle zarządzał Franuszek. Znał go i słyszał będąc jeszcze w brzuchu. Wszak to rączki starszego brata głaskały codziennie czule brzuszek mamy. To starszy brat nazwał go Tete, i tak wszyscy za nim powtarzamy, odmieniając Tete przez przypadki i tworząc nowe przydomki, jak Tecio, Teciuszek. To brat starszy pierwszy go przywitał w domu okrzykiem: mój Tete! Brat starszy, większy, chodzący, biegający, tańczący, mówiący, śpiewający, wspinający się, budujący wieże, iglo i atlantydę z klocków jest obiektem znanym i wielce pożądanym. W stronę brata się zmierza zaraz po przebudzeniu, tego brata się ze smutkiem żegna, jak ucieka do przedszkola, tego brata z nieposkromioną radością i w podskokach, na ile kompetencje motoryczne siedząco-stojącego dzidziusia pozwalają, się wita, i z tymże potem bratem łobuzi się i szarżuje. Temu bratu pozwala się podnieść i przenieść do drugiego pokoju, za rajty wciągnąć na łóżko. Z bratem się kąpie, je, śmieje, płacze, przeżywa pierwsze przygody, tuli, głaszcze, przewraca i podnosi.

Niespodzianka

Tadeusz w świecie Franciszka jest obiektem nowym, nieznanym, wciąż się stwarzającym, rosnącym. Przecież dopiero co był w brzuchu mamy, potem po prostu sobie leżał, i spokojnie można było przejąć wszystkie jego dzidziusiowe pluszaki, a teraz już zdobywa pokoje, zabawki, przemieszcza się, porywa klocki i puzzle, targa książki i kocie ogony, burzy to, co się z trudem zbudowało. Ten młodszy, i wciąż taki malutki brat dostarcza wciąż mocy wrażeń, czasami przeszkadza, wchodzi w szkodę, odwraca lub zabiera uwagę rodziców, ale jest też najlepszą niespodzianką.

Obserwujemy

Z wzruszeniem i przejęciem obserwujemy, jak ich relacja i więź się buduje. Jak każdy z nich przez tą bliskość, wzajemność się kształtuje. Jak jeden jest odbiciem drugiego, a właściwie to wzmocnieniem najlepszych swoich cech. Franisław z małego chłopczyka stał się nagle duży, o czym z dumą i stanowczością mówi: Ja jestem duży, a Tete jest mały. Poza tym, że został bratem, to odkrył w sobie, pewnie jeszcze bardzo nieświadomie, odpowiedzialność i troskę za Tadzia. No niechże ktoś tylko próbuje zbliżyć się do Tadzinka, zaraz obok zjawia się Fra i obwieszcza: To mój brat! W szczerym, i bardzo instynktownym odruchu reaguje na płacz, żal, smutek brata: Nie płacz Tetusiu! Przytulę Cię!, zdaje się rozumieć potrzeby: Mamusiu, Tete chce cycusia i chce iść spać.

A Tadek? no Tadek jest odbiciem uśmiechu brata. Pamiętam, jak jeszcze będąc w ciąży martwiłam się tym, czym martwi się każda mama spodziewająca się drugiego dziecka: że nie będę w stanie poświęcić i dać Tadziowi tyle czasu i bliskości, co dostał od nas Franiu. Ale tak sobie teraz myślę, że z tego Tadzia, to ogromny szczęściarz, bo na start dostał mamę, tatę no i starszego brata.

Jesteśmy blisko, ale nie przeszkadzamy

Czasami mamy poczucie, że żadna w tym nasza zasługa, że tak, w sensie tak dobrze, między nimi się układa. Nie stosujemy żadnych wymyślnych strategii, które miałyby z nich zrobić zgodne i współpracujące rodzeństwo. Nigdy Franciszka w relacji, kontakcie z młodszym bratem do niczego nie zmuszaliśmy. Nigdy nie usłyszał od nas: musisz! Np. musisz mu to dać, musisz się podzielić, musisz mu pomóc, musisz ustąpić, odpuścić. Nigdy też nie powoływaliśmy się na „instytucję starszego brata”, bo czemuż mielibyśmy wymagać od wtedy niespełna 2,5 letniego a obecnie trzyletniego Franka, że nagle pojmie, zrozumie i zaakceptuje fakt, że jest większy i z tego tytułu ma jakieś obowiązki i powinności. Pokazywaliśmy mu nieustająco, że jego przestrzeń i zabawki są nienaruszalne, i wcale nie musi się wszystkim dzielić z młodszym bratem. Proponowaliśmy zabawy, które na danym etapie Tadziu jest w stanie ogarnąć, tak żeby zabawa była bezpieczna dla maluszka, ale i stanowiła frajdę dla starszego. Tłumaczyliśmy, czego w danym momencie Tadek nie ogarnia. Ale najważniejsze, nie przeszkadzaliśmy. Bo jak nie przeszkadzamy, to sami sobie dają radę.

Akty przemocy z miłości

A gdzie są dzieci? – zapytała w popłochu nasza Pani doktor, którą tego dnia wezwaliśmy na domową wizytę do chłopaków. Była wielce zdziwiona, że sami siedzą w pokoju i się bawią, i że starszy nie robi nic młodszemu. Dopytywała, czy tak zawsze mają. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że w większości przypadków tak, ale że oczywiście dochodzi do przepychanek, szturchanek, i aktów czułej przemocy braterskiej. Bo tak faktycznie zdarzy się, że póki co, to tylko Franek (Tadek do odwetu pewnie rychło dorośnie) celowo, a to popchnie Tadka, a to mu przeleci samolotem tuż nad głową, uszczypnie go w policzek lub pociągnie za ucho, bywa, że i w czułościach swych się zapędzi i przydusi braciszka. Czasami widać, że ewidentnie mu towarzystwo brata wadzi, i trzeba młodego ewakuować z domowego placu zabaw, bo przeszkadza w budowie, niszczy, dokazuje. Samego Franka też uczymy, jak np. pozbyć się brata proponując mu inną zabawkę, książeczkę lub prosimy, żeby nas wołał na pomoc. Częściej jednak zwłaszcza w tygodniu po powrocie Fra z przedszkola stęsknieni obydwaj mają potrzebę kooperacji i współpracy.

Zazdrość jest uczuciem potrzebnym

Zazdrość jest emocją, która dla nas jest informacją, wezwaniem: hej mamo, hej tato, jest mi źle, i bardzo Was potrzebuję, zwróćcie na mnie uwagę, zajmijcie się tylko mną, ja też jestem jeszcze mały, chcę wiedzieć, że wciąż jestem dla Was ważny.

Jak Franio ją okazuje? Najczęściej specjalnym życzeniem, pragnieniem, że w jakiejś czynności ma mu pomóc, towarzyszyć mama lub tata, i to ma być wtedy tylko ta, a nie inna osoba. I tak ja np. rano pomagam mu się ubrać, ale czesać włosy może już tylko tata, do wieczornego rytuału kąpieli dostaję zaproszenie ja, a na ubieranie piżamki tata. Czasami potrzeba nagle nocnego tulenia w pełnym zestawie rodzicielskim. Nie odmawiamy mu tego, spełniamy te jego zachcianki, i tylko sobie żartujemy, że niewolnik 1 lub 2 dostał właśnie wezwanie.

Bywa że się złości, a w złości tupie, krzyczy, płacze, histeryzuje. Jesteśmy obok u i słuchamy, tulimy, głaszczemy, nosimy i czasami to wystarczy, a czasami potrzeba czegoś więcej.

Mama, tata na wyłączność

Najlepszą radą, jaką dostałam od koleżanek, które już nabyły doświadczenia w podwójnym macierzyństwie to: daj starszakowi siebie na wyłączność, bez dodatku w postaci młodszego rodzeństwa. To nie musi być od razu wielkie wyjście sam na sam bez malucha u cyca lub pod pachą i ciągłym: już, zaraz, chwileczkę tylko mamusia nakarmi, przewinie, przebierze. To czasami wystarczy wzięcie się za ręce na spacerze, zjazdy na zjeżdżalni, wspólne przygotowanie obiadu, wspólna kąpiel, wieczorne czytanie książek, rysowanie, wpakowanie do chusty lub nosidła, tańczenie, śpiewanie. Robienie tego wszystkiego, co celebrowało się wcześniej, zanim do naszej trójki dołączył Tadzisław.

To na prawdę działa kojąco na wszystkich, pomaga nie zwariować w codziennym chaosie i szaleństwie. Uspokaja emocje, pozwala się cieszyć sobą w większym skupieniu i uważności, doświadczać swojej obecności, bliskości. Ja to nawet nie wiedziałam, jaka stęskniona byłam Franuszka, zapomniałam, jak nam było kiedyś, tak tylko we dwoje.

Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

I tak starszy brat naładowany czułością i bliskością, może ją okazać i podać dalej. Czy to tuląc, głaszcząc, soczyście całując czy też wymierzając kuksańca lub klepiąc po pleckach.

Nie mamy ciśnienia, żeby się lubili, żeby nie wchodzili sobie w paradę i byli tzw. zgodnym rodzeństwem. Podejrzewamy, że z biegiem czasu, prowodyrem zaczepek i awantur będzie sam Tadeusz. Relacja potrzebuje i takich bodźców.

Chcemy, żeby bez względu na okoliczności życiowe zawsze potrafili znaleźć do siebie drogę.

 

275 – 40 – 9

***

Podobają Ci się przygody naszych synków? Zapraszamy na nasz Instagram. Tam więcej zdjęć, pocztówek z naszych codziennych małych, a wielkich przygód.

A jeśli znasz kogoś, kto za niedługo zostanie uszczęśliwiony drugim podkomorostwem, to wyślij mu ten tekst. Powinien dodać otuchy <3

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Agnieszka Woźniak-Karpiel

    Dziękuję Ci za ten inspirujący tekst i podzielenie się doświadczeniem 🙂 szczególnie zachwycił mnie wątek o zostawianiu braci „samych sobie”, gdyż jest to teraz dla mnie największe wyzwanie 🙂 Ja odczuwam duży niepokój gdy – pierworodny (2 lata i dwa miesiące) biega z rozmachem nad bacznie obserwującym go z poziomu podłogi drugorodnym – 6 i pół miesiąca. Nie potrafię siedzieć spokojnie, gdy straszy postanawia z wrodzoną żywiołowością pokazać, na przykład jak szybko lata klockowy samolot tuż przed nosem i oczami młodszego i nie do końca wiadomo, gdzie i z jaką siłą ostatecznie tenże samolot wyląduje….Panowie codziennie dostarczają nam nowych „tematów” w obszarze burzliwej, braterskiej miłości 🙂 A dla mnie osobiście temat rywalizacji między rodzeństwem to jedno z
    najbardziej obecnych zagadnień w moim macierzyństwie, ale też w byciu
    siostrą. Bardzo wiele ciekawych wskazówek daje książka „Rodzeństwo bez
    rywalizacji” Adele Faber, Elaine Mazlish autorki podobnie jak Ty piszą o „nieingerowaniu” w relacje rodzeństwa, szczególnie w kłótniach, o ile oczywiście dzieci sobie fizycznie nie zagrażają. Tylko, że ja nigdy nie wiem czy już zaczyna być niebezpiecznie czy mogę sobie ze spokojnym dystansem siedzieć popijając kubek herbaty i cieszyć się wyboistym procesem budowania ich braterskiej relacji…. Chciałam zapytać jak to zrobiliście, że:
    a) Franek nie stanowi „zagrożenia” dla Tadzia
    b) albo jak wypracowaliście w sobie ten spokój i zaufanie do Frania?
    c) ile miesięcy miał Tadziu, gdy „spuściliście” swój baczny rodzicielski wzrok z niego, gdy w pobliżu buszował Franek

    pozdrawiam ciepło
    Agnieszka

    • Cześć Agnieszka, miło mi Cię widzieć i czytać u siebie. Posiadanie dwójki dzieci to podwójna dawka wrażeń, zwłaszcza że z racji różnicy wieku każdy w danym momencie ma inne potrzeby, a nie zawsze jest moc i sposobność, żeby w przypadku gdy się dwójką zajmuje naraz, od razu zareagować na tę potrzebę.
      Odkąd Tadziu pojawił się na świecie to nigdy nie zabranialiśmy mu kontaktu z bratem, pamiętam pierwsze dni, czy nawet tygodnie, kiedy miał obsesję, żeby warować przy koszu, gdzie mały spał, nawet jeśli to było kosztem tego spania, to pozwalaliśmy, żeby Fra był blisko. Pozwalaliśmy na wszystkie „fanaberie” typu: przewijanie na przewijaku jak dzidziusia, kąpanie w małej wanience dla dzidziusia (mimo, że od dawna już kąpał się pod prysznicem). Brata mógł zawsze dotknąć, pogłaskać. Pokazywaliśmy mu jak, opowiadając co można.
      Franek dostał od nas dużo uwagi i bliskości. Nie wiem, od kiedy jesteś na blogu: ale ja chłopaków karmiłam w tandemie, pisałam o tym tutaj: http://5razones.pl/kolysala-mama-smoki-czyli-jak-wyglada-smoczy-tandem/ także nie było sytuacji, że ja karmię Tadka, a Franek musi się domagać mojej uwagi. Przez około pierwszy miesiąc, właściwie za każdym razem jak karmiłam Tadzia, to piersi domagał się Fra, i ja mu tego nie odmawiałam. I podejrzewam, że to też mogło mieć wpływ, bo Fra wciąż miał mamę dla siebie, a w trakcie wspólnego kp miał brata blisko, głaskał go sobie, prztkrywał kołderką. Wydaje mi się, że od samego początku chłopaki byli zostawiani razem. Najpierw Tadziu w koszu mojżesza, potem na macie, potem już poza matą, a teraz wszędzie, i Franek zawsze gdzieś obok. Właściwie to teraz muszę ich bardziej pilnowac, bo Franek ma potrzeby np. nosić Tadka, więc nauczyliśmy go, jak go podnosić w bezpieczny sposób, albo nauczył się Tadzia wciągać na łóżko: https://www.instagram.com/p/BRacipZh2Ok/?taken-by=5razones_by_pau_elegancka

      • Aga, tak sobei jeszcze myślę, że w przypadku starszaka to ogromen znaczenie ma wiek, i to każdy miesiąc się liczy. Franek miał skończone 2 lata i 3 miesiące, a Twój synek starszy nawet nie miał 2 lat. Taki maluszek, mimo że już w kategorii starszy brat wciąż potrzebuje dużo uwagi. Polecam Ci ten artykuł: https://mataja.pl/2014/09/przeklenstwo-pierworodnych-relacja-ze-starszym-dzieckiem-po-pojawieniu-sie-mlodszego/

        Myślę, że jeśli starszak ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa i bliskości, to nie ma potrzeby, żeby wyżywać się na młodszym.

        qrde… mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam

        • Agnieszka Woźniak-Karpiel

          🙂 dziękuję Ci za odpowiedź. Zapewne karmienie piersią w tandemie jako wspieranie relacji między rodzeństwem należało by wpisać do długiej listy zalet karmienia piersią w ogóle:) U nas starszak się nie „wyżywa” i nie zrobił nic groźnego młodszemu, też spełniamy jego „dzidziusiowe” fanaberie i bardzo staramy sie aby wszystkie potrzeby pierworodnego były zaspokajane pomimo braku naszej dla niego wyłączności, którą miał zanim pojawił się młodszy. Myślę, że relacja między braćmi jest fajna. Myślę, że to pewnie bardziej mój problem – boję się że jak spuszczę ich z oka to starszy nie rozumiejąc konsekwencji swoich działań albo w szale zabawy coś zrobi młodszemu…. ta budowa zaufania do nieobliczalnie żywiołowego i dziecia to jest ten aspekt, który najbardziej mnie zajmuje…:)

          • Agnieszka Woźniak-Karpiel

            no właśnie i to Wasze zaufanie do Starszego Smoka mnie tak inspiruje:)

          • my chyba od samego początku mieliśmy „zaufanie” do Franka, tzn. jakoś wybitnie go nie pilnowaliśmy wchodził zawsze gdzie chciał, pokazywaliśmy mu jak bezpiecznie się poruszać, zaliczył swoje upadki, i może dlatego tak naturalnie nam to przyszło przy Tadku. Tadzia też samego nie pilnujemy jakoś wybitnie. Myślę, że jesteśmy spokojni o nich, bo Franek nigdy celowo i z premedytcją nie zamachnął się na Tadzia, zdarzało mu się, gdzieś go tam przypadkiem szturchnąć, jeśli samemu Tadkowi to nie przeszkadzało to nie interweniowaliśmy. Czasami jak się razem zapomną w zabawie, a co raz częściej zdarza im się razem bzikować na całego, uprawiając zapasy, to jest ryk, ale i się pocieszają nawzajem 🙂

  • Anna Kwiatek-Kucharska

    Ja również dziękuję za ten tekst. U nas rodzeństwo pojawi się jak starszy będzie miał 3 lata i jestem bardzo ciekawa jak to będzie. Cieszę się, że napisałaś to podsumowanie, bo mam wrażenie, że mamy podobne podejście do życia w wielu kwestiach i to miód na moje serce, że „tak Wam się udało” 😉 . Oczywiście wiem, że wiele zależy w relacjach od charakteru dzieci, ale wierzę, że rodzicie mogą właśnie tak im nie pomagać, jak Wy.

    Do tego ostatnio przeczytałam sobie „W głębi kontinuum”, w którym mam wrażenie, jest duży nacisk na zaufanie dzieciom, na to, żeby im pozwalać na interakcje z młodszymi bez zbędnych interwencji dorosłych. Patrząc na Wasz przykład utwierdzam się w przekonaniu, że coś w tym musi być… po co im lalki, skoro mogą się opiekować prawdziwymi dziećmi.

    • Aniu, przede wszystkim gratulacje. Trzymam kciuki za finisz ciąży (kiedy to nastąpi?). A tak wspólnego mamy wiele: wiarę w rb 🙂 nie mam wątpliwości, że sobie poradzicie i ogarniecie potrzeby dwójki. I tak masz rację: nie ma lepszego kompana niż brat. Ja to lubię jak Franek jest już po przedszkolu, bo mogę się na moment zająć swoimi rzeczami, bo chłopaki razem się ogarniają.

      • Anna Kwiatek-Kucharska

        Termin w połowie września dokładnie, więc w sumie cały wrzesień mamy okno startowe ;). Ciekawe czy będzie siostra czy brat? Jeszcze nie wiemy.

        • aaaa to same początki. I jak się czujesz? Do września jeszcze kawałek, ale podrzucam już tekst najbardziej uspokajający przed porodem: http://5razones.pl/porod-jest-jak-surfing-opowiesci-porodowe/

          • Anna Kwiatek-Kucharska

            No właśnie jeszcze mi się dłuży 😉 ciąża jest bardzo długa, ale pocieszam się myślą, że po 20 tygodniu będzie z górki. Wracam często do tego posta i podaję dalej, zamierzam też sięgnąć po książki Iny May Gaskin, ale chyba muszę zainwestować we własne.

          • Koniecznie przeczytaj całą. Warto!!! Ja potrzebowałam takiego wsparcia, a ta książka na prawdę dobrze nastraja.

  • bardzo przydatny wpis, ponieważ niebawem zostanę mamą po raz drugi i jestem ciekawa, jak córeczka przyjmie rodzeństwo…

  • Angelika Waleszczak

    Ahh. Juz za niecałe trzy miesiące urodze drugiego synka. Zastanawiam się cały czas jak mój 2,5 latek zareaguje 😀

    • Wiele zależy od rodziców. Jeśli miałabym coś doradzać, to skupienie się na starszaku, jemu świat wywraca się do góry nogami

      • Angelika Waleszczak

        To racja, planujemy organizować dla starszego dużo atrakcji, ale i tak martwię się jak w praktyce wyjdzie. Jak wiadomo noworodek zabiera bardzo dużo uwagi 🙁
        W każdym razie dziękuję za rade. Pozdrawiam

  • Świetny tekst naprawdę super się czytało. U nas narazie takich opowieści nie ma

  • Świetny tekst, oby braciszkowie zawsze byli blisko siebie. Nawet gdy ich zdania będą się różnić, a drogi troszkę rozejdą, oby więź między nimi była nierozerwalna. 🙂

  • Bardzo mi się podoba tytuł tego wpisu 😀 U mnie wprawdzie dwie dziewczyny, ale relacje wyglądają podobnie. Staramy się nie wtrącać w trudne momenty, dopóki któraś nie przekroczy wyraźnie granicy.

  • Masz rację – byle nie przeszkadzać, by nawiązała się relacja pomiędzy rodzeństwem. Ważne słowa!

  • Przeczytałam ten tekst z wielką przyjemnością. Co prawda póki co nie planuję sprawić Zośce rodzeństwa, ale i tak temat wydaje mi się bliski.

    To wielka radość, gdy dzieciaki się lubią i szanują, ewentualnie tylko czasem, tak po bratersku, dając sobie popalić. Myślę, że duża w tym zasługa tego, jak przygotowywaliście Franka na narodziny brata. Nakreślanie z wielką powagą roli starszego brata naprawdę dużo daje. No i w tym wszystkim kryje się atmosfera niespodzianki – w końcu dziecko nie do końca jest sobie w stanie wyobrazić, co też z maminego brzucha wyskoczy, więc wizja posiadania rodzeństwa jest dla niego ekscytująca.

    Gratuluję Wam bardzo i mam nadzieję, że chłopaki już zawsze będą trzymać sztamę 🙂

  • Och Wychowanie

    Wg mnie kapitalny tekst, wartość dodana to sceny z życia wzięte. Sama ostatnio pisałam post na temat „Rodzeństwo sprzymierzeńcy czy rywale” i po komentarzach widzę, że temat niezwykle gorący. Pozdrawiam 🙂

  • U nas relacja zaczyna się zaostrzać, gdyż młodszy osiągnął taki poziom niezależności, że wkracza na „terytorium” starszego;) ale nie ma nic piękniejszego niż ich wielka miłość po pół godzinnej rozłące;)

  • Paulina R-w

    rodzeństwo to prawdziwy skarb, sama jestem starszą siostrą. i nie wyobrażam sobie nie mieć brata. teraz z kolei z perpektywy mamy obserwuje jak choćby dzieci mojej przyjaciółki się rozwijają fifek 4 lata Alunia rok. jak on o nią walczy, przytula, z jakim podziwem i zainteresowaniem ona na niego patrzy. Mam nadzieej, ze niebawem moja Tocha będzie miała kogoś takiego blisko siebie

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook

Zrobiliśmy dziś sobie spontaniczną wyprawę do gospodarstwa ekologicznego Dębnik 52
Niezapowiedzianie zaskoczyliśmy Gospodarzy, ale mimo tego każda kózka (no prawie każda) została nam przedstawiona z imienia. 🐐🐐🐐 Zwierzaki mogliśmy pogłaskać, nakarmić, tylko uważać trzeba, bo łakome kózki lubią skubnąć kieszenie szukając czegoś do schrupania.

Miejsce niezwykłe, zaledwie 25km od Krakowa, z własną stadniną🐎🐎🐎 koni rasy Haflinger i American Quarter Horse. Do tego te czarowne kozy, z których mleka Gospodarze robią wyborne jogurty i sery (my zaopatrzyliśmy się w twarożek i fetę w oleju z czosnkiem, czosnkiem niedźwiedzim, ziołami dębnickimi i chili).

Wrócimy, bo raz że blisko, dwa serdeczni Gospodarze i ich zwierzyniec, a trzy... to ja bardzo chcę zrealizować swoje marzenie o jeździe konnej.
... See MoreSee Less

View on Facebook