5razones.pl

Luty 14, 2017 at 4:40 pm

Braterstwo bliskości. Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

Braterstwo bliskości. Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

Najczęściej zadawanym pytaniem, odkąd Tadeuszek pojawił się na świecie, jest: a czy Franek bardzo jest zazdrosny o młodszego brata? Dlatego pomyślałam sobie, że 9 miesięcy naszego dzidziusia Tadeusza to dobry czas, żeby opowiedzieć Wam o tym, jak w relacji braterskiej odnajdują się Franio z Tadziem, jak brat bratu bratem.

Z bratem najlepiej się przewraca i podnosi

Dla Tadka obecność brata jest czymś naturalnym i oczywistym. Przyszedł do świata, którym już całkiem nieźle zarządzał Franuszek. Znał go i słyszał będąc jeszcze w brzuchu. Wszak to rączki starszego brata głaskały codziennie czule brzuszek mamy. To starszy brat nazwał go Tete, i tak wszyscy za nim powtarzamy, odmieniając Tete przez przypadki i tworząc nowe przydomki, jak Tecio, Teciuszek. To brat starszy pierwszy go przywitał w domu okrzykiem: mój Tete! Brat starszy, większy, chodzący, biegający, tańczący, mówiący, śpiewający, wspinający się, budujący wieże, iglo i atlantydę z klocków jest obiektem znanym i wielce pożądanym. W stronę brata się zmierza zaraz po przebudzeniu, tego brata się ze smutkiem żegna, jak ucieka do przedszkola, tego brata z nieposkromioną radością i w podskokach, na ile kompetencje motoryczne siedząco-stojącego dzidziusia pozwalają, się wita, i z tymże potem bratem łobuzi się i szarżuje. Temu bratu pozwala się podnieść i przenieść do drugiego pokoju, za rajty wciągnąć na łóżko. Z bratem się kąpie, je, śmieje, płacze, przeżywa pierwsze przygody, tuli, głaszcze, przewraca i podnosi.

Niespodzianka

Tadeusz w świecie Franciszka jest obiektem nowym, nieznanym, wciąż się stwarzającym, rosnącym. Przecież dopiero co był w brzuchu mamy, potem po prostu sobie leżał, i spokojnie można było przejąć wszystkie jego dzidziusiowe pluszaki, a teraz już zdobywa pokoje, zabawki, przemieszcza się, porywa klocki i puzzle, targa książki i kocie ogony, burzy to, co się z trudem zbudowało. Ten młodszy, i wciąż taki malutki brat dostarcza wciąż mocy wrażeń, czasami przeszkadza, wchodzi w szkodę, odwraca lub zabiera uwagę rodziców, ale jest też najlepszą niespodzianką.

Obserwujemy

Z wzruszeniem i przejęciem obserwujemy, jak ich relacja i więź się buduje. Jak każdy z nich przez tą bliskość, wzajemność się kształtuje. Jak jeden jest odbiciem drugiego, a właściwie to wzmocnieniem najlepszych swoich cech. Franisław z małego chłopczyka stał się nagle duży, o czym z dumą i stanowczością mówi: Ja jestem duży, a Tete jest mały. Poza tym, że został bratem, to odkrył w sobie, pewnie jeszcze bardzo nieświadomie, odpowiedzialność i troskę za Tadzia. No niechże ktoś tylko próbuje zbliżyć się do Tadzinka, zaraz obok zjawia się Fra i obwieszcza: To mój brat! W szczerym, i bardzo instynktownym odruchu reaguje na płacz, żal, smutek brata: Nie płacz Tetusiu! Przytulę Cię!, zdaje się rozumieć potrzeby: Mamusiu, Tete chce cycusia i chce iść spać.

A Tadek? no Tadek jest odbiciem uśmiechu brata. Pamiętam, jak jeszcze będąc w ciąży martwiłam się tym, czym martwi się każda mama spodziewająca się drugiego dziecka: że nie będę w stanie poświęcić i dać Tadziowi tyle czasu i bliskości, co dostał od nas Franiu. Ale tak sobie teraz myślę, że z tego Tadzia, to ogromny szczęściarz, bo na start dostał mamę, tatę no i starszego brata.

Jesteśmy blisko, ale nie przeszkadzamy

Czasami mamy poczucie, że żadna w tym nasza zasługa, że tak, w sensie tak dobrze, między nimi się układa. Nie stosujemy żadnych wymyślnych strategii, które miałyby z nich zrobić zgodne i współpracujące rodzeństwo. Nigdy Franciszka w relacji, kontakcie z młodszym bratem do niczego nie zmuszaliśmy. Nigdy nie usłyszał od nas: musisz! Np. musisz mu to dać, musisz się podzielić, musisz mu pomóc, musisz ustąpić, odpuścić. Nigdy też nie powoływaliśmy się na „instytucję starszego brata”, bo czemuż mielibyśmy wymagać od wtedy niespełna 2,5 letniego a obecnie trzyletniego Franka, że nagle pojmie, zrozumie i zaakceptuje fakt, że jest większy i z tego tytułu ma jakieś obowiązki i powinności. Pokazywaliśmy mu nieustająco, że jego przestrzeń i zabawki są nienaruszalne, i wcale nie musi się wszystkim dzielić z młodszym bratem. Proponowaliśmy zabawy, które na danym etapie Tadziu jest w stanie ogarnąć, tak żeby zabawa była bezpieczna dla maluszka, ale i stanowiła frajdę dla starszego. Tłumaczyliśmy, czego w danym momencie Tadek nie ogarnia. Ale najważniejsze, nie przeszkadzaliśmy. Bo jak nie przeszkadzamy, to sami sobie dają radę.

Akty przemocy z miłości

A gdzie są dzieci? – zapytała w popłochu nasza Pani doktor, którą tego dnia wezwaliśmy na domową wizytę do chłopaków. Była wielce zdziwiona, że sami siedzą w pokoju i się bawią, i że starszy nie robi nic młodszemu. Dopytywała, czy tak zawsze mają. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że w większości przypadków tak, ale że oczywiście dochodzi do przepychanek, szturchanek, i aktów czułej przemocy braterskiej. Bo tak faktycznie zdarzy się, że póki co, to tylko Franek (Tadek do odwetu pewnie rychło dorośnie) celowo, a to popchnie Tadka, a to mu przeleci samolotem tuż nad głową, uszczypnie go w policzek lub pociągnie za ucho, bywa, że i w czułościach swych się zapędzi i przydusi braciszka. Czasami widać, że ewidentnie mu towarzystwo brata wadzi, i trzeba młodego ewakuować z domowego placu zabaw, bo przeszkadza w budowie, niszczy, dokazuje. Samego Franka też uczymy, jak np. pozbyć się brata proponując mu inną zabawkę, książeczkę lub prosimy, żeby nas wołał na pomoc. Częściej jednak zwłaszcza w tygodniu po powrocie Fra z przedszkola stęsknieni obydwaj mają potrzebę kooperacji i współpracy.

Zazdrość jest uczuciem potrzebnym

Zazdrość jest emocją, która dla nas jest informacją, wezwaniem: hej mamo, hej tato, jest mi źle, i bardzo Was potrzebuję, zwróćcie na mnie uwagę, zajmijcie się tylko mną, ja też jestem jeszcze mały, chcę wiedzieć, że wciąż jestem dla Was ważny.

Jak Franio ją okazuje? Najczęściej specjalnym życzeniem, pragnieniem, że w jakiejś czynności ma mu pomóc, towarzyszyć mama lub tata, i to ma być wtedy tylko ta, a nie inna osoba. I tak ja np. rano pomagam mu się ubrać, ale czesać włosy może już tylko tata, do wieczornego rytuału kąpieli dostaję zaproszenie ja, a na ubieranie piżamki tata. Czasami potrzeba nagle nocnego tulenia w pełnym zestawie rodzicielskim. Nie odmawiamy mu tego, spełniamy te jego zachcianki, i tylko sobie żartujemy, że niewolnik 1 lub 2 dostał właśnie wezwanie.

Bywa że się złości, a w złości tupie, krzyczy, płacze, histeryzuje. Jesteśmy obok u i słuchamy, tulimy, głaszczemy, nosimy i czasami to wystarczy, a czasami potrzeba czegoś więcej.

Mama, tata na wyłączność

Najlepszą radą, jaką dostałam od koleżanek, które już nabyły doświadczenia w podwójnym macierzyństwie to: daj starszakowi siebie na wyłączność, bez dodatku w postaci młodszego rodzeństwa. To nie musi być od razu wielkie wyjście sam na sam bez malucha u cyca lub pod pachą i ciągłym: już, zaraz, chwileczkę tylko mamusia nakarmi, przewinie, przebierze. To czasami wystarczy wzięcie się za ręce na spacerze, zjazdy na zjeżdżalni, wspólne przygotowanie obiadu, wspólna kąpiel, wieczorne czytanie książek, rysowanie, wpakowanie do chusty lub nosidła, tańczenie, śpiewanie. Robienie tego wszystkiego, co celebrowało się wcześniej, zanim do naszej trójki dołączył Tadzisław.

To na prawdę działa kojąco na wszystkich, pomaga nie zwariować w codziennym chaosie i szaleństwie. Uspokaja emocje, pozwala się cieszyć sobą w większym skupieniu i uważności, doświadczać swojej obecności, bliskości. Ja to nawet nie wiedziałam, jaka stęskniona byłam Franuszka, zapomniałam, jak nam było kiedyś, tak tylko we dwoje.

Jak Cię kocham, tak Cię kopnę

I tak starszy brat naładowany czułością i bliskością, może ją okazać i podać dalej. Czy to tuląc, głaszcząc, soczyście całując czy też wymierzając kuksańca lub klepiąc po pleckach.

Nie mamy ciśnienia, żeby się lubili, żeby nie wchodzili sobie w paradę i byli tzw. zgodnym rodzeństwem. Podejrzewamy, że z biegiem czasu, prowodyrem zaczepek i awantur będzie sam Tadeusz. Relacja potrzebuje i takich bodźców.

Chcemy, żeby bez względu na okoliczności życiowe zawsze potrafili znaleźć do siebie drogę.

 

275 – 40 – 9

***

Podobają Ci się przygody naszych synków? Zapraszamy na nasz Instagram. Tam więcej zdjęć, pocztówek z naszych codziennych małych, a wielkich przygód.

A jeśli znasz kogoś, kto za niedługo zostanie uszczęśliwiony drugim podkomorostwem, to wyślij mu ten tekst. Powinien dodać otuchy <3

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

9 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

23 hours ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook