Luty 4, 2016 at 10:30 pm

Brudne rączki a maniery

Brudne rączki a maniery

Raz na czas, debiutująca w temacie rozszerzania diety dziecka koleżanka-mama, podpytuje mnie, czy to całe BLW to warto?

Na podorędziu, jako materiał pomocniczy mam zawsze zdjęcie Lorda Fra, czyniącego eksperyment w postaci próby rozpuszczenia domowych frytek i kotlecika w mleczku owsianym. Pychota! Zatem ten materiał zdjęciowy pokazuję pytającej „czy warto?” i odpowiadam, że jeśli jest gotowa na takie ekstremalne przeżycia w życiu swoim, swojej rodziny i swojego dziecka, to tak, warto.

Brudne rączki, to pyszne rączki

Gotowość na brud, różnego rodzaju eksperymenty, brak ogłady i tzw. estetyki przy konsumpcji przy posiłkach, i to oczekiwanie na eleganckie maniery, to wyzwania z jakimi musi się zmierzyć każdy rodzic, który decyduje się rozszerzać dietę swojego dziecka metodą BLW. Pisałam już o tym w tym poście.

Przez dość długi okres (u każdego inaczej, wszak to bardzo indywidualna przygoda) jedzenie dla małego konsumenta to doświadczanie, i to doświadczanie wszystkimi zmysłami, zabawa, eksperymenty, mieszanie smaków, faktur, czemu towarzyszą takie czynności jak: miażdżenie, ugniatanie, wlewanie, przelewanie i wylewanie też. Dlatego rączki bardzo długo pozostają ulubionym „sztućcem” malucha (u naszego 2 letniego Fra to wciąż łapa odgrywa główną rolę). Nawet jeśli z biegiem czasu próbuje operować łyżką i widelcem naśladując rodziców, to i tak nie ma to jak zacnie, po lordowsku się rozsiąść, i próbować łapą pożreć owsianki, wyłapać kluseczki z pomidorówki czy też napakować sobie budyniu do paszczy.

Niedawno mój Lord i jego poczynania przy stole zostały porównane z umiejętnościami innego dziecka. Fra polował na ziemniaczka i buraczka, oczywiście paluszkami, siedząca obok dziewczynka zmagała się z posiłkiem widelcem. Jej dumni rodzice z zachwytem powtarzali, jak to już od dawna potrafi tak biegle posługiwać się sztućcami.

W takie potyczki na rączkę i widelec, to ja w ogóle nie wchodzę. Bo w BLW nie chodzi o to, żeby nauczyć się jeść pięknie sztućcami, z prostymi plecami i łokciami równiutko, oczywiście poza stołem. Swoboda i beztroska jaka towarzyszy BLW ma sprawić, żeby dziecku jedzenie kojarzyło się z frajdą, przyjemnością, niespiesznym smakowaniem, degustowaniem, kompilowaniem smaków. A nie z przymusem, katorgą, wyścigiem na czas i ilość zjedzonych kotletów lub brokułów, stresem, bo uważaj, bo rozlejesz lub uważaj, bo się pobrudzisz, nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz surówki i mięska, karami: bo jak nie zjesz, to zapomnij o deserze lub nagrodami: brawo, mamusia zaraz nałoży ciasta.

Maniery przychodzą później

Dziecko obserwuje. Obserwuje nas rodziców, czy też innych towarzyszy biesiady, jak jemy, jak się zachowujemy przy stole, jak celebrujemy posiłki. Uczy się od nas, do czego służy nóż i widelec, ale też, że fajnie jest jeść razem, że to taki wspólny czas dla najbliższych, taki rytuał, że można częstować się, czy też karmić nawzajem. Lubi i może wsadzić rączkę lub łyżkę w nasz talerz, i sprawdzić czy jemy to samo. Je tyle, ile potrzebuje, wybiera to, co mu smakuje najbardziej, jak ma ochotę na więcej, wie jak poprosić o dokładkę. Czasami pokarmi towarzyszące mu przy posiłku traktory i koparki, albo misie lub lalki, lub podzieli się posiłkiem z łaszącym się u jego stóp czworonogiem. Bywa że zechce opuścić fotelik i załadować się komuś na kolana, lub nawet wejść na stół, i w tej dogodnej pozycji pałaszować.

Przyznam, że jak ucztujemy z Fra tylko we dwoje, to najchętniej zasiada on właśnie na stole, zaraz przy moim talerzu, i razem wciągamy, częstując i karmiąc siebie nawzajem, smakując, kosztując i opychając się tym, co lubimy najbardziej. Nigdzie nam nie spieszno, czasami przerywamy jedzenie i wypatrujemy czegoś za oknem, potem pędzimy po dokładkę i na nowo zabieramy się za pożeranie.

Do naszych rytuałów należy też polegiwanie w łóżeczku, wśród poduch i koców, i leniwe skubanie drożdżówy, chrupanie gruszek lub jabłek, nie straszne nam wtedy żadne okruchy!

Towarzysz w kuchni

Dziecko zaproszone do kuchni, do wspólnego gotowania, nie będzie w nim czuło się gościem (i do tego nieproszonym), a małym człowiekiem od wielkich kulinarnych zadań. Można na początku zacząć od prostych czynności, jak przegląd szafek i szuflad, z niuchaniem i wkładaniem paluchów w przyprawy, przesypywaniem w rączakach kasz, ryży i makaronów, oskubywaniem ziół. Potem można wspólnie mieszać, doprawiać i próbować. Oblizywać łyżki, miski, i talerze. Przy wyrabianiu ciasta dziarsko ugniatać, a potem wycinać, różne kształty ciasteczek, na blachę wrzucać, i przy piekarniku warować. A gdy coś pysznego z niego wyjedzie, dmuchać i chuchać i łakomie pożerać. Tworzyć i kreować, bawić się i przeżywać.

Powiecie, że przecież można tak bez BLW. Owszem można. Znam rodziny i ich dzieciaki, które zaczynały swoją przygodę z rozszerzaniem diety słoiczkami i papkami, a ich dalsze próby konsumpcji były właśnie takie beztroskie, swobodne, z miejscem na własne kombinacje i doświadczenia.

Bez przymuszania do zjedzenia jeszcze jednej łyżeczki, i a za babcię i za dziadziusia, albo leci samolocik.

Wszak jedzenie to przyjemność, i no, przestrzeń do zabawy.

0 likes U Eleganckich # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

1 day ago

5razones

Nie mam pojęcia, czy to dobry moment na publikację nowego postu, ale...

Ale może ktoś z okazji smogowego weekendu będzie miał ochotę na lekturę:

"Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?! "

5razones.pl/matka-polgebkiem/
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Odkąd Franek odkrył, że piosenki "A ja wolę moją mamę" albo "Zabiorę brata..." to także piosenki z mojego przedszkola, i mojego dzieciństwo, to uprawiamy sobie wieczory z muzyką i z takimi hitami Fasolek, jak "Mydło lubi zabawę", "Bursztynek bursztynek", Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki", obowiązkowo także "Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego...", noi całą Akademią Pana Kleksa z "Kaczą dziwaczką" i "Na wyspach Bergamuta".

I tak mi w pamięć, i rytm ten Fronczewski Piotr teraz zapadł, a właściwie w pamięci, noi rytmie się obudził, że myślę sobie, że co to za edukacja muzyczna, jak nie puszczę Frankowi i Tadkowi klasyki totalnej, czyli...

"Nie rycz, mała, nie rycz

Ja znam te wasze numery

Twoje łzy lecą mi na koszulę

Z napisem:
"King Bruce Lee Karate Mistrz..."

.
.
.

- I tego też mamusiu słuchałaś, jak byłaś mała? - zapytał Franiu.

No tak jakby synu :D #kiedyśtobyłyczasy

Zatem wieczór zapowiada nam się z Frankiem Kimono.

HU! HA!

www.youtube.com/watch?v=zP12dAX0U_wadres gimnastyka areobic www.youtube.com/watch?v=PXwusnZRH6Y Proszę o dodawanie komentarzy Franek Kimono King Bruce Lee Karate Mistrz Nie rycz mała, n...
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Spontaniczna wycieczka na fermę strusi.
Zaszalałam i kupiłam jedno strusie jajko 🥚 czyli do zjedzenia w weekend będziemy mieli jakieś 1,5 kg jajecznicy 🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳
... See MoreSee Less

View on Facebook