Ta Która Wie

Ciało

26 lipca 2014
Ciało

Ciało.
Ciało z ciałem się spotkało. I nowe ciało na świat przywołało.

Ciało się rozrosło, nabrzmiało, napęczniało, spuchło.

Później znowuż się skurczyło. Tu i ówdzie się naciągnęło. Co nieco mu opadło, obwisło, tu i tam klapło. Tam i nazad coś mu sterczy i wszem wobec się wdzięczy.

Ciało. Straciło swoje proporcje.

Ciemna linia dzieląca brzuch na pół, przechodząca przez pępek, aż do splotu słonecznego, jeszcze nie wyblakła. Być może już tak zostanie, na pamiątkę.

Ciało w dwustu procentowej codziennej, permanentnej eksploatacji.

Szyja, ramiona, plecy przygarbione. Tulą, bronią, chronią, podnoszą, huśtają, bujają, podrzucają, dźwigają, czuwają. Piersi na żądanie w ciągłej gotowości, w pogotowiu. Do ssania, wysysania do dna, do targania,poklepywania i podszczypywania, tulania i kochania. Biodra rozkołysane, roztańczone, rozbudzone. Kolana na kolanach. Na dywanie, na łóżku, na podłodze, na kocu, na trawie. Pełzają, raczkują. Nogi pędzące, kroczące, truchtające, spacerujące, podskakujące.

Ciało. Straciło swój okrągły punkt ciężkości i na nowo musi znaleźć swoje centrum.

Ciało…

Nigdy nie było idealniejsze. Piękniejsze. Bardziej spełnione.

Możesz polubić też