5razones.pl

Wrzesień 20, 2016 at 8:48 am

Cioranie po dywanie, czyli ratunek dla rodziców, którzy nie lubią bawić się ze swoimi dziećmi

Cioranie po dywanie, czyli ratunek dla rodziców, którzy nie lubią bawić się ze swoimi dziećmi

Badania* pokazują, że czterech i pół na pięciu rodziców skrycie, anonimowo, i tak tylko pomiędzy słowami, właściwie to półsłówkami, przyznaje się, że nie jest wytrawnym, wybitnym, no nawet średnim fanem wspólnych zabaw ze swoimi dziećmi. W ankiecie w miejscu Inne wpisują także, że właściwie to marzą, całym sercem pożądają, żeby ich pociecha lub pociechy (jeśli w lekkomyślności swojej szarpnęli się na powiększenie stada) jak najszybciej osiągnęła umiejętność samozabawy i zaprzestała uporczywego wzywania do towarzyszenia sobie w tychże.

Mniej więcej ta sama liczba zaangażowanych w zabawę, mimo własnych potrzeb i predyspozycji, matek i ojców wyznaje, że regularnie doznaje nietypowych zaburzeń czasu. Polegają one na tym, że bawią się z dzieckiem przez bite, ale to tak bite, że aż spuchnięte godziny, po czym patrzą na zegarek, a tu bach minęło dopiero 15 minut.

Jak sobie radzić z tymi anomaliami?

Po pierwsze zaakceptować fakt, że te nieprawidłowości i zaburzenia w odczuwania miejsca i czasu występują powszechnie. Odczuwa je sąsiadka, bratowa, przeżywa je koleżanka z pracy, doświadcza ich nawet ta szalona z placu zabaw, co to wchodzi za dzieckiem absolutnie wszędzie, kopie rowy, buduje zamki z piasku, zbiera liście i kasztany, huśta i buja zawzięcie. W ogóle to podejrzewać ją można o bycie nianią, wszak tylko odpłatną gratyfikacją można tłumaczyć tę hiper aktywność i entuzjazm.

Po drugie pogodzić się z faktem, że nie jest się i nigdy nie było rodzicem idealnym. Że można czegoś nie lubić, że nie wszystkim trzeba się ot tak pochopnie ekscytować, a w tej ekscytacji w zabawę szarżować. Zapewniam, że sąsiadka tak ma, bratowa też, na pewno koleżanka z pracy, i ta szalona być może, no chyba, że faktycznie jest nianią.

Po trzecie, skoro już na nas spadła ta powinność, jak cioranie po dywanie wśród hocków, klocków, puzzli, samochodów, misiów i lal, to trzeba z tego zadania wyjść z twarzą, nawet jeśli ta twarz miała by być wkomponowana w dywan.

Przechodząc do konkretów prezentuję wam scenariusz zabawy, która – uwaga! wiem, że nie uwierzycie, ale tak szok! jest to możliwe – sprawi dzieciom oraz wam przyjemność, a czas na nią poświęcony nie będzie wam się ani dłużył ani was nużył.

Jak się za to zabrać?

Położyć się na podłodze twarzą wtuloną w panele lub dywan (dla waszej wygody polecam dywan, no chyba że alergicznie reagujecie na spotkania z roztoczami, to nie polecam).

Przed wyciągnięciem się w najlepsze, zaleca się zapoznanie dziecka z słowem masażysta. Dla pewności, że dziecko rozumie, wypada zrobić maluchowi masaż instruktażowy, ale nie za długi, bo istnieje szansa, że za bardzo mu się spodoba, a to masażystą ma być dziecko.

Zatem dziecko uświadomione, jak wygląda ta robota, my leżymy i tylko tego naszego czułego barbarzyńcę instruujemy dalej:
A wyobraź sobie, że jesteś słoniem… i sru po waszych plecach przetacza się stado słoni.

A teraz jesteś tygrysem… i fru kroczą za nimi tygrysy.

A teraz jesteś koniem… i wio galopują koniki.

A teraz jesteś kaczką… i człap człap człapią kaczuchy.

A teraz jesteś kotkiem motylkiem, pająkiem, stadem mróweczek, rojem pszczół, lwem, zebrą, smokiem, wężem, a nawet pociągiem i traktorem…

I tak bez końca. Dzieciak się na waszych pleckach wyszaleje, wytupie, wybiega, poczłapie i poklaszcze. Wy doznacie chwili wytchnienia, a jeśli sprawy odpowiednio się ułożą, to i może jakąś drzemkę w ferworze tego masażu uda się złapać.

No nie musicie dziękować!

 

*Żartuje, żadnych badań w tym zakresie chyba na poważnienie nie zrobiono. Ale zaraz wspólnymi siłami możemy stworzyć reprezentatywną grupę badawczą i sprawdzić, czy to 4 i pół rodzica na pięć, czy może 9 i 1/3 na 10. A może ujawnią się inne zaskakujące fakty? 😉

Proszę w komentarzu pod tekstem odpowiedzieć na pytanie:

1. czy lubisz bawić się ze swoim dzieckiem/swoimi dziećmi? a. bardzo tak, b. tak, c. czasami, bywa że tak, d. jest mi to obojętne, e. czasami bywa, że nie, f. nie, g. bardzo nie, h. Inne: (tu pora na odpowiedź własną)

2. Czy zdarza ci się doświadczyć anomalii czasowej opisanej w tekście? a. bardzo tak, b. tak, c. czasami, bywa że tak, d. jest mi to obojętne, e. czasami bywa, że nie, f. nie, g. bardzo nie, h. Inne: (tu pora na odpowiedź własną)

3. Wyżal się… (opisz jakich perturbacji psychicznych i strat moralnych doznajesz w trakcie zabawy z dziećmi. Ilość znaków nieograniczona)

4. Podziel się… (jeśli masz jakieś pomysły na zabawy w dywanowe bądź łóżkowe, w trakcie których dzieciak może sobie używać, a ty łapać wypoczyn lub nawet mikrodrzemki, to nie bądź taki, i podaj ten pomysł w świat. W ten sposób stworzymy atlas zabaw wszelakich dla którzy nie lubią zabaw. Ilość znaków nieograniczona)

 

Policzmy się razem! Żeby ten socjologiczny eksperyment się udał, musicie zachęcić do udziału w nim, jak największą liczbę rodziców. Można to zrobić udostępniając niniejszy post a to  na Facebooku, czy na Google plus, czy gdzie tam się panoszycie, jak nie musicie bawić się z dziećmi.

0 likes U Eleganckich # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

4 hours ago

5razones

Po Waszych reakcjach na widok zdjęć jedzenia zaczęłam się zastanawiać, czy nie zmienić kategorii blogowej z parentingu na kulinaria czy coś. ;)

Bo jak tylko pojawia się jakieś żarcie, to zaraz: rzuć przepisem!

No to rzucam.
Buraczkowe brownie - na zdrowie!

💜🍫💜🍫💜🍫

5razones.pl/buraczkowe-brownie/
... See MoreSee Less

View on Facebook

16 hours ago

5razones

A jak to robicie, że Wasze dzieci chętnie chodzą do lasu? - pytacie. 🌲🍃🌿🍀🌳
A ja odpowiadam, że no właśnie nie zawsze chcą, a jeśli już to wcale nie zawsze super entuzjastycznie.

Czasami są takie dni, kiedy Franek obwieszcza nam: Chcę soboty w piżamie! (i to jest dla nas ok, bo któż by nie chciał czasami takiej soboty, ba całego weekendu). Czasami uda się chłopaków z domu wyciągnąc, ale zanim jeszcze dobrze wejdą w las, to już domagają się powrotu. Tak np. było w trakcie naszego sobotniego marszu po #PuszczaNiepolomicka, kiedy to zrobiliśmy może 2km z tego 1km biegnąc za Frankiem do samochodu (no taki paradoks dziecięcych stóp, że zmęczone żeby chodzić, ale całkiem żwawe do biegania). Bywa i tak jak wczoraj, że zanim zgodzą się ruszyć o choć kilka kroków, to najpierw JEŚĆ! poprosimy o to ciasto czekoladowe! (do waszej wiadomości także z burakiem, to mój popisowy transfer buraka do ciasta 💜🍫), i na takim paliwie mogą gnać dalej.

Także bywa różnie. Ale okazja leśna czyni #lesnedzieci. Dlatego to co możemy z całą pewnością polecić to częstą ekspozycję na #las
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

U mnie i yoga
I cake.
No i trochę lasu też.

A Wam jak było w ten drugi długi listopadowy weekend?

Rosie Made A Thing
... See MoreSee Less

View on Facebook