U Eleganckich

Cioranie po dywanie, czyli ratunek dla rodziców, którzy nie lubią bawić się ze swoimi dziećmi

20 września 2016

Badania* pokazują, że czterech i pół na pięciu rodziców skrycie, anonimowo, i tak tylko pomiędzy słowami, właściwie to półsłówkami, przyznaje się, że nie jest wytrawnym, wybitnym, no nawet średnim fanem wspólnych zabaw ze swoimi dziećmi. W ankiecie w miejscu Inne wpisują także, że właściwie to marzą, całym sercem pożądają, żeby ich pociecha lub pociechy (jeśli w lekkomyślności swojej szarpnęli się na powiększenie stada) jak najszybciej osiągnęła umiejętność samozabawy i zaprzestała uporczywego wzywania do towarzyszenia sobie w tychże.

Mniej więcej ta sama liczba zaangażowanych w zabawę, mimo własnych potrzeb i predyspozycji, matek i ojców wyznaje, że regularnie doznaje nietypowych zaburzeń czasu. Polegają one na tym, że bawią się z dzieckiem przez bite, ale to tak bite, że aż spuchnięte godziny, po czym patrzą na zegarek, a tu bach minęło dopiero 15 minut.

Jak sobie radzić z tymi anomaliami?

Po pierwsze zaakceptować fakt, że te nieprawidłowości i zaburzenia w odczuwania miejsca i czasu występują powszechnie. Odczuwa je sąsiadka, bratowa, przeżywa je koleżanka z pracy, doświadcza ich nawet ta szalona z placu zabaw, co to wchodzi za dzieckiem absolutnie wszędzie, kopie rowy, buduje zamki z piasku, zbiera liście i kasztany, huśta i buja zawzięcie. W ogóle to podejrzewać ją można o bycie nianią, wszak tylko odpłatną gratyfikacją można tłumaczyć tę hiper aktywność i entuzjazm.

Po drugie pogodzić się z faktem, że nie jest się i nigdy nie było rodzicem idealnym. Że można czegoś nie lubić, że nie wszystkim trzeba się ot tak pochopnie ekscytować, a w tej ekscytacji w zabawę szarżować. Zapewniam, że sąsiadka tak ma, bratowa też, na pewno koleżanka z pracy, i ta szalona być może, no chyba, że faktycznie jest nianią.

Po trzecie, skoro już na nas spadła ta powinność, jak cioranie po dywanie wśród hocków, klocków, puzzli, samochodów, misiów i lal, to trzeba z tego zadania wyjść z twarzą, nawet jeśli ta twarz miała by być wkomponowana w dywan.

Przechodząc do konkretów prezentuję wam scenariusz zabawy, która – uwaga! wiem, że nie uwierzycie, ale tak szok! jest to możliwe – sprawi dzieciom oraz wam przyjemność, a czas na nią poświęcony nie będzie wam się ani dłużył ani was nużył.

Jak się za to zabrać?

Położyć się na podłodze twarzą wtuloną w panele lub dywan (dla waszej wygody polecam dywan, no chyba że alergicznie reagujecie na spotkania z roztoczami, to nie polecam).

Przed wyciągnięciem się w najlepsze, zaleca się zapoznanie dziecka z słowem masażysta. Dla pewności, że dziecko rozumie, wypada zrobić maluchowi masaż instruktażowy, ale nie za długi, bo istnieje szansa, że za bardzo mu się spodoba, a to masażystą ma być dziecko.

Zatem dziecko uświadomione, jak wygląda ta robota, my leżymy i tylko tego naszego czułego barbarzyńcę instruujemy dalej:
A wyobraź sobie, że jesteś słoniem… i sru po waszych plecach przetacza się stado słoni.

A teraz jesteś tygrysem… i fru kroczą za nimi tygrysy.

A teraz jesteś koniem… i wio galopują koniki.

A teraz jesteś kaczką… i człap człap człapią kaczuchy.

A teraz jesteś kotkiem motylkiem, pająkiem, stadem mróweczek, rojem pszczół, lwem, zebrą, smokiem, wężem, a nawet pociągiem i traktorem…

I tak bez końca. Dzieciak się na waszych pleckach wyszaleje, wytupie, wybiega, poczłapie i poklaszcze. Wy doznacie chwili wytchnienia, a jeśli sprawy odpowiednio się ułożą, to i może jakąś drzemkę w ferworze tego masażu uda się złapać.

No nie musicie dziękować!

 

*Żartuje, żadnych badań w tym zakresie chyba na poważnienie nie zrobiono. Ale zaraz wspólnymi siłami możemy stworzyć reprezentatywną grupę badawczą i sprawdzić, czy to 4 i pół rodzica na pięć, czy może 9 i 1/3 na 10. A może ujawnią się inne zaskakujące fakty? 😉

Proszę w komentarzu pod tekstem odpowiedzieć na pytanie:

1. czy lubisz bawić się ze swoim dzieckiem/swoimi dziećmi? a. bardzo tak, b. tak, c. czasami, bywa że tak, d. jest mi to obojętne, e. czasami bywa, że nie, f. nie, g. bardzo nie, h. Inne: (tu pora na odpowiedź własną)

2. Czy zdarza ci się doświadczyć anomalii czasowej opisanej w tekście? a. bardzo tak, b. tak, c. czasami, bywa że tak, d. jest mi to obojętne, e. czasami bywa, że nie, f. nie, g. bardzo nie, h. Inne: (tu pora na odpowiedź własną)

3. Wyżal się… (opisz jakich perturbacji psychicznych i strat moralnych doznajesz w trakcie zabawy z dziećmi. Ilość znaków nieograniczona)

4. Podziel się… (jeśli masz jakieś pomysły na zabawy w dywanowe bądź łóżkowe, w trakcie których dzieciak może sobie używać, a ty łapać wypoczyn lub nawet mikrodrzemki, to nie bądź taki, i podaj ten pomysł w świat. W ten sposób stworzymy atlas zabaw wszelakich dla którzy nie lubią zabaw. Ilość znaków nieograniczona)

 

Policzmy się razem! Żeby ten socjologiczny eksperyment się udał, musicie zachęcić do udziału w nim, jak największą liczbę rodziców. Można to zrobić udostępniając niniejszy post a to  na Facebooku, czy na Google plus, czy gdzie tam się panoszycie, jak nie musicie bawić się z dziećmi.

Możesz polubić też