U Eleganckich

Coming out

17 czerwca 2014

Uwaga będzie coming out…

Smokowaty zarzucił mi, że ja na tym swoim blogu piszę jakieś ecie pecie, ćmoje boje, rymowane baje bajeczki, a wszystko okraszone humorem i ironią, i że to się wcale prawdy i rzeczywistości nie trzyma.

A jaka jest prawda i jak wygląda rzeczywistość?

Ostrzegam! To będzie jak wyjście Smoka…

 

ZmoraFace

Proszę bardzo o to ona.
Moja rzeczywistość.
Moja ZmoraFace (jak mnie czule nazwała koleżanka, w nawiązaniu do BitchFace, którą to przyodziewam około południa). Takoż się prezentuję po nocy z Synuniem Franciszkuniem.

Jeżeli komuś się  zdaje, że matkowanie przypomina różowiutkie, czyściutkie, leniwe – jak z reklamy Johnson and Johnson – tête-à-tête z własnym dzidziusiem pimpusiem, kiedy Ty leżysz sobie beztrosko, nawijasz loka na palec a bobasiątko pachnące oliwką, czule tuli się do cyculi, to się bardzo myli.
To codzienna i conocna, całonocna walka. To pot, rzygi i inne ulewania z bobasa, który pachnie mlecznymi siurami albo wyborną, soczystą kupciuchą. Yummy!
Ale w tym ulewajstwie i obesrajstwie można się rozsmakować.
A w tym całym barłogu i bajzlu jest pocieszenie… Gdy dzwonisz do swojej koleżanki, również mamuni, w tle słyszysz marudzenie, stękanie, i pojękiwania jej pimpusiątka, a ton jej głosu wskazuje na to, że tak jak Ty witała dzień o świcie, to masz pewność, że i ona właśnie teraz czuje się jak rozjechana kupa. I wiesz jedno… nie jesteś sama.

No właśnie nie jesteś sama. Zrób swój coming out, pociesz inne i pokaż swoją ZmoraFace!

Możesz polubić też