Marzec 31, 2016 at 8:03 am

Czekamy

Czekamy

Równo z informacją, jaka poszła w świat, że po raz drugi zostaniemy rodzicami, a Lord Franciszek po raz pierwszy starszym bratem, pojawiły się pytania: czy i jak przygotowujemy Fra na pojawienie się konkurencji w postaci młodszego rodzeństwa?

Właściwie nie mieliśmy na to żadnego planu. Nie wiedzieliśmy, czy i jak, i od czego zacząć.

Szczęściem dla nas, wśród naszych najbliższych znajomych i przyjaciół zaczęły pojawiać się drugie, a nawet i trzecie z kolei dzieci. Mieliśmy zatem możliwość podpatrywania i podpytywania, zasięgania rad i opinii odnośnie stosowanych metod i planów aklimatyzacyjnych dla starszaka, noworodka, no rodzin całych.

Przeczesywaliśmy także internety, wyszukując ciekawe artykuły z wskazówkami, wytycznymi czy też radami, jak oswoić starsze dziecko z czekającą go rewolucją.

Nasłuchaliśmy się porad (zabawne, że dokładnie tych samych, co przed narodzinami pierwszego dziecka), żeby teraz maksymalnie się wysypiać, odpoczywać, czytać, oglądać, spacerować…., bo jak pojawi się drugie, to nam się skończy laba.

Zderzyliśmy się z kilkoma sugestiami dotyczącymi treningu odstawienia Fra od pewnych dobrodziejstw, żeby już teraz go wytrenować i nauczyć, iż mama i tata nie jest i nie będzie na każde wezwanie, na każdą potrzebę czułości.

Zastanawialiśmy się nawet nad zakupem jakichś książeczek edukacyjnych opowiadających i przybliżających temat pojawiającego się w świecie dziecka najpierw brzucha, a potem rodzeństwa. Temat zaniechaliśmy, bo Fra zdecydowanie woli słuchać teraz historii o Robin Hoodzie, albo przeglądać atlas zwierząt.

W popłochu zamówiliśmy już nawet prezent od malucha dla starszaka, mimo tego, że spotkaliśmy się także z opinią przeciwną, żeby takich prezentów nie czynić, bo to noworodek sam w sobie ma być prezentem dla starszego rodzeństwa.

Ze zdziwieniem przyjęliśmy również pewne propozycje scenariuszy, jak powinno wyglądać pierwsze spotkanie starszego z młodszym, żeby starszak mógł lepiej zaakceptować nagłe wtargnięcie noworodka do swojego świata (zdziwienie wzięło się z tego, że z takimi radami spotkaliśmy się wcześniej, ale odnośnie aklimatyzacji zwierzaków domowych z pojawiającym się w ich świecie młodym człowieka).

W swoich poszukiwaniach dobrnęliśmy do momentu, w którym uznaliśmy, że jak mamy przygotować naszego – wciąż małego i potrzebującego nas i czułości na każde żądanie – człowieka, na coś, na co sami, nie do końca jesteśmy gotowi i przygotowani?

Tak jak ponad dwa lata temu nie wiedzieliśmy tak naprawdę nic o tym, jak to jest być w ogóle rodzicem. Tak dzisiaj, już z większą pokorą, mamy świadomość, że jeszcze mniej wiemy o tym, jak to jest być rodzicem dwójki.

 

 

Czekamy.
A w czekaniu nie piszemy już żadnych scenariuszy.
Nie trenujemy się w niczym.
Nie szykujemy planów i żadnych manewrów.
Nie dajemy z siebie ani więcej, ani mniej.
W naszych codziennych rytuałach niewiele się zmieniło.
Wypoczywamy i wysypiamy się na miarę naszych możliwości.
Oddajemy się naszym sprawkom, razem lub osobno: Smok kolejnym wyzwaniom PS, ja flamenco tańcowaniu (w końcu jestem Madre Flamenca), Fra budowaniu i burzeniu swoich pierwszych szałasów, chłopaki razem podejmują pierwsze wiosenno-rowerowe wyprawy.
Wspólnie obserwujemy i doświadczamy rosnący brzuch. Fra czasami czyni sobie z niego pas startowy dla samochodów, helikopterów i samolotów.
Ekscytujemy się, kiedy brzuch nam odpowiada. Najczęściej aktywuje się w towarzystwie brata starszego. Lubię sobie myśleć, że tu właśnie teraz, rodzi się braterska więź.
Czytamy sobie, ale ze świadomością, że i brzuch nas słucha.
Zaglądamy do brzucha na każdym kolejnym USG, próbując sobie wyobrazić, jakiż to będzie ten nasz drugi syn i pierwszy brat.
Mówimy, nazywamy oswajając nowe słowa i nowy świat: braciszek, Tadzio, dzidziuś w brzuszku mamy, to kocyk dla Tadzia.
Powtarzamy: będę Ojcem Synów, będę Matką Smoków.

Oczekiwaniu towarzyszą ostatnio dość częste wizyty kurierów, którzy niczym zbłąkani – więcej niż trzej – królowie pukają do drzwi nosząc i dostarczając dary wyprawkowe, swoimi zjawieniami przypominają, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Mamy poczucie, że jakbyśmy się nie natrenowali, to i tak siebie, i Fra, i nowego bohatera na wszystkie okoliczności i scenariusze nie przygotujemy.

Więc czekamy: Ojciec Smok, Matka Smoków i Lord Fra.

Jeszcze tylko nie wiemy, jaki przydomek i tytuł dostanie najmłodszy Tadeusz.

 

0 likes U Eleganckich # , , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

9 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

23 hours ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook