U Eleganckich

Cztery łapy

27 maja 2014

Łapy, łapy, cztery łapy,

A na łapach Franek puchaty, Kto dogoni, któż dogoni go? No kto?

No właśnie kto?

Trzasnęły nam cztery miesiące Franula. Nie wiadomo jak, gdzie i kiedy? Franek przyśpiesza, a my próbujemy za nim nadążyć. Zmienia się pampuch dynamicznie i energicznie. Co i rusz chwali się spryciul nową umiejętnością, popisuje nowymi minami, grymasami, dźwiękami. Czasami jak budzi się koło mnie, to mam wrażenie, że ktoś mi tutaj podmienił dzidziusia, że to już nowy , całkiem inny, choć wciąż podobny Franisław. W trakcie naszego wieczornego tuli buli na dobranoc mówię do niego: Synku, malutki, maluteńki, gdzież Ci tak śpieszno od twej mateńki, po cóż tak rośniesz szybciuteńko, nie czas, jeszcze nie czas żegnać się z mateńką.
Tak tak, macie mnie, zamieniłam się w mamusię swego synusia. Dopiero co udało mu się stanąć, jeszcze wciąż trochu niepewnie, ale jednak na swoich czterech łapkach, a ja już oczami zatroskanej duszy swojej widzę go, jak zaczyna raczkować, później jak wstaje, robi pierwszy krok, drugi krok, trzeci, idzie, biegnie, podskakuje i dłuuuga, w świat do życia swojego.
Życzę sobie (tak przy okazji wczorajszego dnia matki), żeby zawsze chętnie do mamy swej wracał.

120-18-4

Możesz polubić też