5razones.pl

Lipiec 3, 2017 at 8:37 pm

Dawać serce nie jest trudno. O karierze w trybie slow. Rozmowa z Karoliną Kurzela, właścicielką marki MilkandLovepl

Dawać serce nie jest trudno. O karierze w trybie slow. Rozmowa z Karoliną Kurzela, właścicielką marki MilkandLovepl

Paulina: W naszej pierwszej rozmowie padła z Twojej strony taka refleksja, że w Twoim życiu przyszedł taki czas, że ten biznes który sobie wymyśliłaś, i który tak Ci się dzieje i toczy kroczek po kroczku, że on miał być odskocznią od macierzyństwa i pracy zawodowej. Mam wrażenie, że lubisz tryb slow.

Wymyśliłaś sobie, że Twoja kolekcja ubrań dla kobiet w ciąży, mam karmiących będzie z porządnego, wysokogatunkowego a jednocześnie przyjemnego w noszeniu materiału, na które każdą kobietę będzie stać. Tak żeby sukienka była na przysłowiowe lata. A takie podejście idealnie wpisuje mi się w filozofię slowfashion. Jak rozumiesz to pojęcie, ideę, jeśli chodzi o tworzenie, projektowanie, produkowanie ubrań? I jak się pracuje w trybie slow?

Karolina: Ja prywatnie jestem za przemyślanym kupowaniem. W momencie kiedy mam jakąś potrzebę ubraniową, zastanawiam się, po pierwsze skąd ona się bierze, czy to jest jakaś chwilowa zachcianka?, czy to jest rzeczywiście rzecz, która jest mi potrzebna, bo brakuje mi tego w garderobie? I też do czego ja to będę nosić i na jakie okazje?, czy to jest rzecz, którą ja założę na jeden dzień, i będzie potem leżała w szafie, bo już się do niczego innego nie przyda?, czy też to będzie rzecz, która mi posłuży na kilka okazji?
Mam też w sobie duży sprzeciw jeśli chodzi o wykorzystywanie ludzi przy produkcji ubrań, które są do kupienia w sieciówkach. Bo sieciówki generują modę na kupowanie takie bardzo emocjonalne. Czyli oni wypuszczają jakąś reklamę, która ma wygenerować poczucie: ja to muszę mieć!

Generują potrzeby…

… a Ty idziesz i kupujesz, pomimo tego, że ta rzecz może do końca Ci się nie podoba, ale jest teraz modna, na topie, więc musisz ją mieć. Ja należę do osób, które szanują pieniądz, nie lubię wydawać niepotrzebnie, stąd takie moje zastanowienie, czy ja w tym na pewno będę chodzić? Bo pamiętam czasy, jak kupowałam rzeczy, a one potem wisiały w szafie z metką i nawet ich nie założyłam, tak miałam jeszcze za czasów studenckich.

Czyli byłaś kompulsywną zakupoholiczką? Mam wrażenie, że z nieprzemyślanym kupowaniem ciuchów jest podobnie, jak z zrobieniem zakupów spożywczych na głodzie, kiedy to chodzisz po sklepie i zgarniasz jedzenie do koszyka myśląc: to bym zjadła, to bym zjadła, i jeszcze to i to, a w przypadku ciuchów: to bym chciała, to bym wzięła, to jest teraz modne, tego nie mam, a to widziałam u koleżanki w pracy… i później okazuje się, że to co koleżance pasuje, to do mnie i do mojej szafy to już niekoniecznie.

Ani do szafy, ani też do osobowości. To jest takie fast fashion, czyli kreowanie potrzeby, żeby jak najwięcej sprzedać. U mnie to trochę inaczej funkcjonuje.
Ja staram się stworzyć ubrania, które po pierwsze i najważniejsze powstają tutaj w Polsce. Wszystko co u mnie powstaje jest szyte w Polsce przez szwalnie, które znam, gdzie ludzie uczciwie zarabiają. Po drugie: ubrania są uszyte z wysokogatunkowych dzianin, które wiem, że przetrwają nie tylko karmienie piersią, ale też że sukienki będą służyły po tym okresie karmienia. Sama dobrze wiem, że mamy różnie karmią, więc starałam się, żeby te sukienki były do użycia również po okresie karmienia. I wiem, że mamy, moje klientki tak robią. To znaczy kupują sobie sukienki nawet na sam koniec karmienia i potem też w nich chodzą, bo moje ubrania są nie tylko bardzo dobre jakościowo, ale są też na prawdę uniwersalne.

Moje koleżanki z flamenco zachwycone kolorem czerwieni mojej karminowej, bo wiadomo flamenco i czerwień to są zbiory wspólne, to się nie połapały, że to sukienka do karmienia. Dopiero jak im pokazałam ten magiczny suwaczek, który odsłania co nieco. Więc im powiedziałam: słuchajcie, nie musicie zaraz zachodzić w ciążę, sukienka na każdą okazję, także polecam.

Właśnie, bo te tuniki do karmienia są bardziej dopasowane, przez co właśnie uniwersalne, więc może je nosić każdy. Ja staram się też mówić do czego ta sukienka jest i nie namawiam, żeby kupować na siłę. Gdy ktoś do mnie dzwoni to mówię konkretnie, że to jest sukienka do karmienia, a ta jest ciążowa, także nie uprawiam nachalnego marketingu. Bo sama chcę, żeby zakupy moich klientek były przemyślane, a już zwłaszcza te internetowe, gdzie ta mama po prostu musi mi zaufać, jako sprzedawcy. Staram się też, żeby moje produkty były uczciwie pokazane i opisane, żeby nie było niepotrzebnych i zbędnych zakupów.

Właśnie, zwłaszcza że w internecie też można popełnić nieprzemyślane zakupy. Bo tu podobnie można wpaść w karuzelę kompulsywnego i spontanicznego kupowania. Zewsząd jesteśmy atakowani reklamami produktów, które wołają: kup mnie, takiego jeszcze nie masz.

Zgadza się. Poza tym wiele sklepów i wiele marek obfotografowując produkt np. inaczej upina dane ubranie na modelce, żeby efektowniej on wyglądał. I to są praktyki które mnie się nie podobają, ja tak nie robię, bo chcę, żeby kobieta, która u mnie kupuje, wiedziała, co kupuje. Wiadomo, to jest krój sukienki, który niekoniecznie się wszystkim podoba. Np. te pierwsze sukienki, które były takie bardziej oversizowe, to miałam sygnały od klientek, którym one się podobały, ale była też część, która uważała, że nie, bo to taki, worek mało dopasowany. No ale ja właśnie takie sukienki stworzyłam, i tak je pokazuję, jak wyglądają w rzeczywistości. Jestem uczciwa wobec moich klientek, żeby ich decyzja zakupowa była przemyślana i nie odbywała się pod wpływem emocji i impulsu.

Mam pytanie o Twoją dynamikę pracy, bo pracujesz też raczej w trybie slow. Założyłaś sobie, że wszystko małymi krokami, nie rozmachem i skokiem na głęboką wodę, tylko kroczek po kroczku… a masz już może pomysł na rozwinięcie kolekcji. Bo czytałam, że myślisz o jakiś koszulkach i bluzach…? W którą stronę zrobisz kolejny kroczek?

Zdradzę tyle, ile mogę, żeby jednak zostawić na później efekt niespodzianki. Już mam uszyte bluzki do karmienia, jeszcze nie obfotografowane, bo sesję mam dopiero w przyszłym tygodniu (Bluzki już są! Zapraszamy do sklepu.). Bluzki były zaplanowane już od dłuższego czasu, ale przez to, że wszystko robię sama od a do z, to one czasowo były odsunięte w produkcji, ale już są pierwsze modele. Mam już odszyte prototypy nowych modeli sukienek, ale tu więcej nie będę zdradzać. A w kolekcji jesiennej będą jeszcze bluzy do karmienia, takie jesienno-zimowe.

To ja na pewno nie mogę się doczekać bluzek na finisz wiosny.

Generalnie powoli idę w stronę rozwoju. Bardzo powoli, ale chcę, żeby ta firma systematycznie i swoim tempem się rozwijała. Teraz np. będę szukać kogoś do współpracy. Bo widzę, że ja sama już nie daję rady. Jest za dużo rzeczy, które trzeba zrobić, a których ja nie jestem wstanie zrobić, bo jestem ja sama jedna. Zatem kolejnym dużym dla mnie krokiem, oraz zmianą będzie ktoś do współpracy.

Ale do jakich zadań będziesz potrzebować tej osoby?

To będę druga ja! Muszę się sklonować (śmiech).

Dużo mam o tym marzy, wiesz!?

Trochę się śmieję, ale chcę żeby to była osoba, która przejmie część moich obowiązków głównie związanych z promocją, reklamą, marketingiem, działaniami związanymi z wstawianiem moich produktów do innych sklepów, to jest coś czego jeszcze nie zaczęłam robić z braku czasu.

Czyli chcesz się pozbyć w swoim życiu nocnej zmiany?

Tak, tak, tak! Bo bardzo często pracuję w nocy, wszyscy już śpią, a ja do trzeciej klikam w tą klawiaturę.

Wiem, bo przecież nocą najczęściej my same ze sobą rozmawiamy.

Najgorsze, że dzieci bardzo dobrze się wysypiają, a ty chodzisz niewyspana. I zderzenie niewyspanej mamy i bardzo wyspanego dziecka jest bardzo bolesne dla matki, i dla dziecka też.
Więc bardzo bym chciała, żeby te sprawy zawodowe się unormowały, przede wszystkim dla spokoju życia rodzinnego.
Poza tym też wiem, że duże i fajne rzeczy powstają w zespole.

…czyli przy konfrontacji różnych pomysłów i koncepcji? Praca w zespole, bez względu na to ile ten zespół liczy osób, to czyjeś inne doświadczenie, które może wnieść coś nowego, inne spojrzenie.

Tak. Bo to co jest najtrudniejsze w biznesie związanym z produkcją ubrań, to to, że szyjemy dla innych, a nie dla siebie, i to że mi się jakiś fason, kolor podoba, to nie znaczy, że on też zachwyci moje klientki. A przecież ja chcę to sprzedać, chcę żeby dużo kobiet to nosiło, chcę, żeby one dobrze, wygodnie i pięknie się w tym czuły.

W jednym wywiadzie użyłaś takiego stwierdzenia: Góra Wie lepiej. Oczywiście, wiem, że chodzi tu o Boga, bo jesteś osoba bardzo wierzącą, praktykującą. Ale chciałabym wiedzieć, ile jest w Tobie jako kobiecie, mamie, bizneswoman, czegoś takiego, że zdajesz się na to, co przyniesie los, czy to co jest nam zapisane właśnie w górze, a ile: a jednak nie, bo przecież moje życie jest w moich rękach?

Ja ma do tego takie podejście odnosząc się do mojej wiary: wiem, że Bóg chce dla mnie wszystkiego, co najlepsze w kierunku zbawienie wieczne. Ale wiem też, ze beze mnie ten Pan Bóg to może sobie próbować. Ale jeśli ja będę siedziała i nic nie robiła, to On mnie do niczego nie zmusi. I mam takie założenie, że ja działam, z myślą, że jeśli to jest wola Boga, to to się uda, jeżeli to jest dla mnie dobre, to Bóg będzie w tym ze mną. Czyli daję z siebie zawsze 100%, żebym wiedziała, że działałam, żebym miała świadomość, że próbowałam i się starałam.

Ja tak właśnie działam. Tak też przyjmuję porażki, coś co się nie uda. Taką rzeczą, która cały czas mi się nie udaje, to jest zaplanowanie produkcji. Zawsze jestem w niedoczasie, zawsze zostaję bez towaru. Np. właśnie teraz w sklepie brakuje większości rozmiarów i właściwie ta sprzedaż stoi, no bo ja za późno zamówiłam sukienki. I dzieje się to po raz trzeci lub czwarty. Ale mam takie poczucie, że widocznie tak teraz ma być. Np. te poprzednie opóźnienia, to z perspektywy czasu wierzę, że chyba dobrze, że się tak stało, bo ja bym nie dała rady z ogarnięciem całej logistyki sprzedaży, i miałabym z tego tytułu wyrzuty sumienia.

Więc widzę i czuję, że nad tym Ktoś z góry czuwa, to jest właśnie kwestia wiary. Ale ja takie doświadczenie: że Ktoś nad tym czuwa, i Ktoś kto wie lepiej mam nie tylko związane ze sklepem, ale w ogóle z innymi rzeczami, które wydarzyły się w moim życiu,. I często sprawy, które ja bym chciała, żeby zadziały się natychmiast albo żeby wyglądały tak, a nie inaczej, dzieją się w sposób nawet niepożądany przeze mnie, a potem ja wiem, że i tak finalnie wyszło lepiej.

Śmieję się, że jutro jest ten pokaz, po którym ma być wielka sesje zdjęciowa mam karmiących, a tutaj temperatura spadła i zaczął padać deszcz. I tak sobie myślę, co to będzie jutro? Ale z jakimś takim spokojem do tego podchodzę, jak nie wypali ta sesja na dworze, to może się znajdzie jakieś inne rozwiązanie, i może to rozwiązanie będzie lepsze niż taka sesja na dworze, której ja nawet nie przewidziałam. (Przypis red.: Góra czuwała i sesja się udała.). Ktoś może powiedzieć, że to jest takie życzeniowe myślenie, ale ono wynika z mojego doświadczenia, które dotyczy innych sfer życia, a nie tylko biznesowych.

Przy czym tak jak już mówiłam, ja zawsze staram się dawać z siebie 100%, to nie jest tak że…

…zdajesz się na łaskę boską?

To nie o to chodzi, tylko o to, że ja wiem, co mogę, co potrafię i wykorzystuję to. Ja jestem takim trochę typem pracusia. Staram się nie lenić, w takim sensie, że staram się robić wszystko najlepiej jak potrafię. Wkładać w to całe serce. Tym bardziej, że wkładanie serca nie jest trudne.

Wkładanie serca nie jest trudne. Ładnie powiedziane. Myślę, że to może być puenta. I włożyłaś serce w mleko, mleko w serce i mamy mamy Milk and Love.

 

 

*******

Uwielbiam spotkania i rozmowy z innymi kobietami. Mama nadzieję, że na blogu będzie ich co raz więcej. A jeśli spodobał Ci się wywiad z Karoliną, to śmiało udostępnij go dalej. Niech służy, jako inspiracja innym Mamom!

Zapraszam także do polubienia mojego  fanpage 5razones oraz śledzenia profilu na Instagramie, wtedy będziesz na bieżąco z kolejnymi wpisami.

 

0 likes Ta Która Wie # , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

1 day ago

5razones

Ten moment, kiedy dziecko bardzo chce odpowiedzieć tacie na pytanie: co robi mama?, a że tak jakby brakuje mu odpowiedniego słowa z kategorii: dom/gospodarstwo domowe i tłumaczy najlepiej jak potrafi...
.
.
.
.
.
.
.
- Ogrzewa* nasze ubranka...

* czyli prasuje. Po rzeczowniku żelazko, przyszła najwyższa pora na nauczenie się czasownika, który wchodzi w ścisłą relację z w/w przedmiotem.
... See MoreSee Less

View on Facebook

3 days ago

5razones

W prowadzeniu bloga i w pisaniu do Kwartalnika Laktacyjnego najbardziej lubię spotkania, rozmowy, wywiady.

I ostatnio miałam przyjemność porozmawiać i poznać lepiej Ewę Dymek-Dudzińską (malarkę, performerkę, pisarkę). O Ewie "zrobiło się głośno" po tym, jak na na jednym z koncertów stanęła za konsoletą djską, grając koncert techno i jednocześnie karmiąc piersią swoją kilkumiesięczną córeczkę. Ewa przyznaje, że hejterskich komentarzy, jakie popłynęły po tym spontanicznym występie w jej stronę, starała się nie czytać, bo zna wartość swojego macierzyństwa.

Rozmawiałyśmy o karmieniu piersią (a jakże!), o bliskości i więzi, jaka się rodzi nie tylko w trakcie karmienia, i także o muzyce.

- Karmienie piersią zmusza do ciągłego przytulania... - powiedziała Ewa - a ja lubię się przytulać.

<3

Całą rozmowę możecie przeczytać w najnowszym jesiennym Kwartalniku Laktacyjnym:

issuu.com/fundacjapromocjikarmieniapiersia/docs/kwartalnik_laktacyjny_3_2018_issuu_/60
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Noworodki tak mają.
Kilkumiesięczne dzidziusie też.
I roczniakom też w tym najlepiej.
Dwulatki potrafią się o to ciągle upominać: Przytulaj mamusi!
A jak czterolatek tego pilnuje: Najmocniejszego przytulacka poproszę!

Hej, my ludzie-huby tego potrzebujemy.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook