Luty 19, 2013 at 8:43 pm

Entierro de Petenera…

Entierro de Petenera…

Biciem dzwonów z wieży zaczyna się Gráfico de Petenera, następny z poematów Lorki poświęcony jednej z pieśni cante jondo, Petenera gitana. Dźwięk dzwonów, który podobnie jak dźwięki, odgłosy krajobrazu z Siguiriyi, jak wiatr z Solei, wprowadza nas   w świat kolejnej tancerki, nadaje, wyznacza temu światu rytm. Rytm żałobny. Rytm świata zdominowanego przez… la muerte, śmierć.

Dźwięk dzwonu, Campana, zostaje porwany, pochwycony przez wszędzie obecny wiatr Sobre el viento / Amarillo, / Se abren las campanadas… [I na wiatrach / jak piach żółtych / pękają ich dźwięki]. Wiatr żółty, tak jak i żółta jest wieża, z której dochodzi bicie dzwonu.

Dźwięk dzwonu, dobiega nawet stu jeźdźców, żałobników, cien jinetes enlutados pędzących po drodze, Camino. Pędzących, spieszących nie wiadomo gdzie… Do Sewilli, do Granady, być może do Cordoby? Wezwani przez dźwięk dzwonów spieszą się na swych koniach do […] al laberinto de las cruces / donde tiembla el cantar…[ do labiryntu krzyży, gdzie drży śpiew]. Z siedmioma przebitymi okrzykami, ayes galopujący w pędzie ¿dónde irán, / los cien jinetes andaluces / del naranjal? [gdzie pędzi, stu  jeźdźców andaluzyjskich z gajów pomarańczowych?].

Zanim dotrą do celu swego przeznaczenia znów usłyszymy płacz sześciu strun, Las seis cuerdas. Płacz, szloch, el sollozo dusz zgubionych, las almas perdidas, który wydobywa się z ust okrągłych gitary. Gitary, która niczym tarantula tka ogromną gwiazdę, żeby chwytać, podchwytywać, łapać, by polować na szepty, suspisros  i dźwięki. Dźwięki pochwycone przez gitarę, unoszą się potem i towarzyszą sześciu cygankom ubranym na biało w ich tańcu, Danza, w ogrodzie Petenery. W nocnym ogrodzie tańczą otoczone przez papierowe róże i kaktusy. Pochłonięte do reszty w swym tańcu nocnym, tańcu niezwykłym, tak że ich cienie wydłużają się, rozciągają się, aż sięgają nieba fioletowego. Taniec białych tancerek, jest tak naprawdę tańcem żałobnym, tańcem śmierci. Bo   w białym domu umiera w tym czasie, la perdición de los hombre [zatracenie ludzkie], umiera Petenera. Umiera w tym samym rytmie, w rytmie tańca sześciu cyganek.

Bajo las estremecidas / estrellas de los velones, / su falda de moare tiembla / entre sus muslos de cobre…[pod wstrząsanymi dreszczem gwiazdami lamp / jej spódnica drży, pomiędzy jej miedzianymi udami].

Rytm, dreszcz udziela się jej ciału, udom, spódnicy, całej przestrzeni naokoło niej. Cienie wyostrzają się, robi się coraz mroczniej, aż pęka refren gitary. Refren, w którym mowa o stu jeźdźcach, Cien jacas caracolean. / Sus jinetes estan muertos…[Sto koni obraca się / ich jeźdźcy są martwi]. Stu martwych już jeźdźcach. Przybyli, dojechali. Martwi. Refren urywa się…
¡Ay, Petenera gitana! / Yayay Petenera! – przecina cisze zawycie. Żałobne zawycie, tak jak i wcześniej żałobny był rytm, i żałobny szloch gitary. Zawycie, płacz, lament, który towarzyszy pogrzebowi Petenery. Tu entierro fue de gente / siniestra. / Gente con el corazón / en la cabeza, / que te siguió llorando / por las callejas…[na twoim pogrzebie byli ludzie nieszczęśni, nieszczęśliwi / ludzie o sercu w głowie / którzy kontynuują płacz przez uliczki]. Pogrzebowi, na którym nie było dobrych dzieci, tylko nieszczęśliwi ludzie, płaczący, towarzyszący w płaczu Petenery. Petenery już martwej i śpiącej głęboko.

Tak jak i głęboko śpi stu zakochanych z De profundis. Stu śpiących zakochanych, to ci sami jeźdźcy galopujący na początku. Zasnęli na zawsze pod ziemią suchą. Ziemią Andaluzji, która tiene / largos caminos rojos… [ma długie czerwone drogi]. W Cordobie, mieście oliwek zielonych, stanie sto krzyży na ich pamiątkę.

I znów słychać głos dzwonów, dokładnie ten sam, który rozbrzmiewał na samym początku. I znów słychać lament, Clamor, bo o to kroczy śmierć, la Muerte coronada, / de azahares marchitos… [Drogą śmierć wędruje, / na czole ma wianek / ze zwiędłych gałązek] Śmierć tryumfatorka, śmierć królowa z własnym orszakiem. Śmierć śpiewająca swoją żałobną pieśń y canta, y canta y canta… I znów tylko dzwony, i wiatr.
I tylko śmierć. Od pierwszego do ostatniego, a właściwie do nigdy nie kończącego się bicia dzwonu. Śmierć, za nim sama się pojawi, już wszystko na nią czeka, wszystko do niej w pędzie i galopie się spieszy. Wszystko w niej zasypia na zawsze.

Poemat o Petenerze to zatem poemat o śmierci. O jej wszechobecnej i permanentnej obecności. O śmierci, która niczym tryumfatorka zjawia się wraz ze swą pieśnią, pieśnią-kołysanką, którą nuci tym, którzy zasnęli pod ziemią. I śpią i śnią snem głębokim.

Układ, gráfico poematu Lorki – jest zamknięty. Zaczyna i kończy się prawie tym samym wierszem, wersemEn la torre / amarilla, / dobla una campana, El viento con en polvo, / hace proras de plata... [Na dzwonnicach / jak piach żółtych / krzyżują się dzwony.”, „A wiatr w kurzu i prochu / srebrne dzioby rysuje]. Na początku rozbrzmiewa biciem dzwonów, które zwiastują rychłe pojawienie się śmierci, na końcu te same dzwony sygnalizują pochód, procesję orszaku tryumfującej królowej. Taneczny pochód śmierci zamyka się. Po to by mógł rozpocząć się na nowo. Pochód, procesja, która wciąż  i nieustająco trwa.

0 likes Dancing shoes # , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

2 days ago

5razones

Lato latem, wakacje wakacjami... nie wiem jak u Was, ale u nas listy do świętego Mikołaja już narysowane 😂👌😅

PS. Kto zgadnie o czym marzy Franciszek?
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

Nawet taka gwiazda PINK potrzebuje l4... bo dzieci chore.

"I mother with everything I have whilst handling all the rest."

www.instagram.com/p/BmALVhblDhv/?taken-by=pink
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

My wciąż w trybie bardzo wakacyjnym i obowiązkowo na bosaka. 👣👣👣👣
Ale ja mam już szkice do nowych postów, i tu pytanie do Was: o czym najpierw chcecie przeczytać? 🤔

👣⛺
... See MoreSee Less

View on Facebook