Styczeń 26, 2016 at 11:34 pm

Furia jest kobietą

Furia jest kobietą

Niedawno wpadł mi w ręce, a właściwie przed oczy już dość stary felieton Wojciecha Eichelberga Kobieca furia jest potrzebna. Do przeczytania TUTAJ. Przyznaję po pierwszym czytaniu tekstu, jakoś dałam się zwieść jego „krótkiej, zwartej, pryncypialnej i konserwatywnej odpowiedzi”. Eichelberg przekornie podłoża niekontrolowanych napadów złości u kobiet doszukuje się w konserwatywnym, uległościowym wychowaniu dziewczynek na miłe, grzeczne, zwiewne, posłuszne, wstydliwe, znające swoje miejsce w świecie mężczyzn i autorytetów.

…dziewczynka powinna być cicha, grzeczna, miła i słodka. I pamiętać, że złość piękności szkodzi. Powinna mówić cichutko i cieniutko, a najlepiej wcale, bo dziewczynki i ryby głosu nie mają. Dziewczynka powinna ustępować, oddawać, ulegać, służyć, wyręczać, opiekować się, na nic się nie skarżyć i cieszyć się, że żyje. Powinna być zwiewna i lekka jak mgiełka, poruszać się na paluszkach bezszelestnie jak motylek. Powinna być czyściutka i bielutka.

Przyznaję dałam się podpuścić tej jego tyradzie, i aż z tego podpuszczenia lekko się poddenerwować, i w tym poddenerwowaniu to nawet nóżką tak rytmicznie zaczęłam tupać.

Bo nie pamiętam takiej sytuacji ze swojego dzieciństwa, żeby ode mnie, jako od dziewczynki ktoś wymagał uległości, grzeczności, spolegliwości i cichego serca. Wprawdzie pamiętam, zresztą powtarzaną po dziś dzień legendo-anegdotę, jakobym to wieku niemowlęcym posadzona w jednym miejscu na kocyku nie ruszyła w dal poza tenże kocyk. No taka grzeczna zawsze byłaś! Podobno ubrana w śnieżnobiałe rajstopki i uczesana w dwa mysie warkoczyki, nigdy poza jednym przypadkiem, kiedy to poszłam w tan w dziadkowe grządki z kwiatami, nie dokonałam aktu zbrudzenia i dewastacji swej dziewczyńskiej stylizacji. Rzekomo, gdy ja siedziałam w książkach, pochłonięta lekturą, mój młodszy zaledwie o rok brat broił i demolował. No chłopak, któż chłopczykowi zabroni?

Podobno i rzekomo grzeczna i spokojna, ale z natury, bo nie z wychowania.

Nie miałam od kogo uczyć się spolegliwości i grzeczności. Wśród kobiet mojego życia nie było takiego uległego ideału. Moja babcia? Rasowa furiatka. Mówiąca co myśli, a czasami zanim pomyśli. Rzucająca mięsem dosłownie i w przenośni. Stawiająca do pionu swoich pięciu braci, sześciu synów, męża jednego (że on to wszystko zniósł). Harda, zadziorna, charakterna. Z drogi schodził jej i ksiądz proboszcz, i lekarz w przychodni. Autonomiczna w swych radościach, jak i przede wszystkim złościach.

Moja ciotka, jedyna siostra ojca, z życiorysem na niezły film drogi, awanturniczej przygodówki, romansidło, bollywood, hollywood w jednym. Pikantna i jaskrawie wyrazista, jak jej rudy kolor włosów.

Moja chrzestna, starsza siostra mamy. Zawsze z czerwonym pazurem i ostrym językiem, cięta, piękna, i jakże pyskata, świat schodził jej z drogi.

No nie miałam od kogo tej grzeczności się uczyć. Nie wychowano mnie do uległości, a wkurwić się i to bardzo niekontrolowanie, i bez powodu, to ja moi drodzy potrafię. Wkurwić, zezłościć, wpaść w szał, wzburzenie i rozdrażnienie. Niektórzy w pięć sekund rozpędzają się do setki, ja w tym czasie zalewam się żółcią, lub podkręcam się białą gorączką.

A to, co mnie rozbraja najbardziej, to podejście do kobiecej emocjonalności, jako tej z natury niestabilnej, chwiejnej, targanej i szarganej wichurami, nieprzewidywalnej, niezrozumiałej, no lepiej jej schodzić z drogi, nie podchodzić, bo gryzie, wścieklizną zaraża. I traktowanie jej z przymrużeniem oka, niepoważnie, jako błahostkę, ot taką głupotkę i słabostkę, wszak to za pewne pms, albo ciążowe rozstrojenie, dajcie jej czekolady, chyba chłopa dawno nie miało, zgrzana!, jak nic menopauza.

O dziwo, to kobiety znając nawzajem swoje słabości, same sobie rzucają w twarz pms’ami, menopauzami, zalecając ogarnięcie i zaspokojenie swych tkliwych i rozedrganych niedyspozycji i potrzeb.

Ktoś próbował kiedyś rozbroić gniew lub wkurw u faceta sugerując mu andropauzę, smugę cienia, męskie klimakterium, problemy z prostatą lub inne męskie deficyty? Męski gniew jest surowy, niepodważalny, nie znosi sprzeciwu. Zawsze poważny, nie wolno go bagatelizować, ani mu umniejszać. Gniew jest mężczyzną.

W arsenale kobiecych broni jest za to płacz i łapanie za serce. Niech się Pani przed nim rozpłacze – taką radę usłyszała od swego przełożonego pewna Pani Profesor w swoich staraniach o awans. Nie rozpłakała się, męskiego serca nie zmiękczyła, z awansem się pożegnała. Ach te babskie łzy! Pani Profesor, było je uruchomić, odpalić i obalić niewzruszone serce. I po podbitych, rozmiękczonych sercach zmierzać do celu.

W kosmetyczce damskiej, obok pudru i szminki winien znajdować się także krem zwany wstydliwość. Koniecznie wklepywać codziennie rano, i wstydzić się, wstydzić, wzroku nie podnosić, w podłogę go wbijać, rumieńcem się spowijać.
To chłopczyk?! – z okrzykiem zdziwienia przyjmuje moje sprostowanie pani w sklepie, która przed chwilą zachwycała się Fra, jako wstydliwą i nieśmiałą dziewczynką. Chłopczyk?! A to chłopczyk, nie może się wstydzić. Chłopczyk musi być dzielny.

Podobno i rzekomo grzeczna i spokojna, ale z natury, bo nie z wychowania, nie miałam też okazji w dzieciństwie rozpoznać, nabyć i przyswoić tego, co w emocjach wolno dziewczynce, a czego nie wolno lub nie wypada chłopcu. Dzisiaj z racji bycia mamą chłopca, szczególnie tego doświadczam. Podejrzewam, że mamy dziewczynek również mają swoje powody do dziwowania się.

Gdy pisałam o PMS’owych dolegliwościach i przypadłościach, zachęcałam Was głównie do odkrycia mocy swych słabszych, tych! dni.

Dzisiaj upominam się o Waszą złość i furię. Bo kobieca furia jest potrzebna. Przekornie – do czego dotarłam dopiero w trzecim spotkaniu z tekstem – pomiędzy wierszami, pisze o tych sam Eichelberg. Zatem gdy dostajecie furii, to wcale Wam się nie zdaje, że jej dostajecie. Ona się naprawdę dzieje. Jest Wasza. Wasza furia i wasz gniew mają swój powód, ale mogą też go nie mieć. I wcale to nie umniejsza ich ważności.

Korzystajcie z tych swoich mrocznych zasobów mocy całkiem bezwstydnie i jeśli taka wasza wola, to i bezpodstawnie, a przede wszystkim bez wyrzutów sumienia. Wprawdzie złość piękności szkodzi, ale niewyzłoszczona złość i furia niepotrzebnie się kumuluje. Lepiej ją detonować na bieżąco.

 

ps. rysunek zrobiony  na podstawie grafiki z DeviantArt przedstawia: Alekto (gr. Ἀληκτώ Alēktṓ, łac. Alecto) –  jedną z Erynii; boginię i uosobienie nieubłaganego gniewu.

0 likes Ta Która Wie # , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Alicja

    Ja też uważam, że to nie złość piękności szkodzi, tylko tłumienie jej w sobie sprawia, że się wewnętrznie wypalamy. Wszystkie emocje są ważne, i gniew, i złość, tak samo jak jak radość i trzeba dawać im upust i pozwolić się przetoczyć. Czasem spektakularnie, jeśli inaczej nie da rady :). Ważne, by zachować zdolność autorefleksji i gdy kurz opadnie, zapytać samej siebie „no dobra, ale o co tak na prawdę mi chodzi, jakie niezaspokojone potrzeby spowodowały ten wybuch”. Ja też nie byłam chowana do bycia grzeczną i byłam taką złośnicą, co tupie i krzyczy, jak jej coś nie odpowiada. Nikt też nie rozmawiał ze mną o emocjach i radzeniu sobie z nimi i często krzyk i furia były jedynymi sposobami rozładowania ich. Dziś staram się rozwiązywać konflikty inaczej, ale złośnica czasem daje o sobie znać. Wiem, że od swojej córki nie będę oczekiwała bycia grzeczna dziewczynką, ale będę się starała rozmawiać z nią o emocjach i pomagać jej je zrozumieć.

    • Alicja, dokładnie tak: złość, gniew, furia, czyli te wszystkie destruktywne emocje, są najcięższe do ogarnięcia, zrozumienia. Ja też staram się nad sobą, i nad tą ciemną stroną emocjonalną pracować, przepracowywać wszelkie ataki gniewu, wybuchy złości, dochodzić, co było ich przyczyną, szukać źródła, nazywać, oswajać. Ciężka to sztuka, ale jak mam wymagać od swojego dziecka, żeby wiedziało, co je złości, martwi gniecie, frustruje, jeśli sama nie będę wiedzieć, jak rozumieć swoje emocje? Ciężka to sztuka. Qrde chyba dopiero konfrontacja ze złościami, i wybuchami gniewu mojego syna uświadomiłam sobie, że warto, bardzo warto się nad nimi pochylić, zatrzymać, dotknąć i nazwać, i zrozumieć.

  • Pingback: Dajcie już spokój - 5razones.pl()

  • odkryłam Furię nie tak dawno, sporo za późno, bo po 35 r. ż. powiem krótko – jest mi z nią świetnie! moje życie stało się pełniejsze i zyskało kilka odcieni, co nie zmienia faktu, że nauczenie się żyć w takim towarzystwie łatwe nie jest. PS. jestem uczulona na przekonania wypada/nie wypada. mam takie skrzywienie, że staram się je prostować przy każdej możliwej okazji.

    • Bo to dobrze człowiekowi zrobi jak uwolni emocje 🙂 i je próbuje zrozumieć, oswoić, czy zwyczajnie się pogodzić z faktem, że ma do nich prawo 🙂

  • „Przyznaję dałam się podpuścić tej jego tyradzie, i aż z tego podpuszczenia lekko się poddenerwować, i w tym poddenerwowaniu to nawet nóżką tak rytmicznie zaczęłam tupać.” – bardzo spodobały i sie te słowa i z lekka mnie rozbawiły. Bardzo ciekawy artykuł, miło mi się czytało i z pewnością będę tutaj wpadac częściej 🙂

  • O, też niedawno pisałam o złości i o tym, że ona wcale nie jest zła, jak to się powszechnie uważa. Nie powinnyśmy trzymać w sobie emocji, bo powodują szkody i tak naprawdę żadna emocja, żadne uczucie nie jest złe, złe może być tylko to, co my z nim zrobimy 🙂

  • Iza Ce

    Nie znoszę tego stereotypowego podejścia do dziewczynek, do tego, że mają być grzeczne i miłe. Zawsze mnie to mierziło i ani ja taka nie jestem (co nie znaczy, że nie jestem kulturalna i sympatyczna :-)), ani w takim duchu nie wychowywałam córki.

    • Ja w takim duchu, tzn w poszanowaniu i próbie zrozumienia oraz prawie do wyrażenia swoich emocji chcę wychować swoich synów

  • Gosia

    Mój mąż czasem powtarza że tak powinnam mieć na imię Furia. Super napisane, będę tu zaglądać 😊

  • elka

    Furia, to element osobowości pewni każdego z nas.

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook