Ta Która Wie - Ekspertki

Furtki i inne chłosty – czyli jak sprawić, żeby facet poszedł wreszcie do lekarza? Cd. rozmowy z Arturem Rakowskim

11 kwietnia 2019
facet u lekarza, badania profilaktyczne mężczyzn

Pau: Mam taką refleksję, że o zdrowiu kobiet mówi się całkiem dużo, regularnie są organizowane różne akcje, kampanie, które przypominają o konieczności zrobienia cytologii, jak np. ostatnio Europejski Tydzień Profilaktyki Raka Szyjki Macicy czy też usg piersi. Czy robi się coś dla Panów, żeby zwiększyć ich świadomość odnośnie obowiązkowych badań profilaktycznych w danym wieku? Przyznam szczerze, że ja sama kojarzę tylko akcję: #movember, w której aktywnie wzięli udział np. Mateusz Damięcki. Tak tylko przypomnę, że to jest akcja organizowana już cyklicznie, w ramach której listopad jest promowany miesiącem badań jąder. #zrobTOdlaJAJ

Artur: To fakt, w okół żeńskiej profilaktyki rzeczywiście jest szum medialny, dużo więcej mówi się o zdrowiu kobiet. Natomiast zwróć uwagę, że internet, social media, to są mocno sfeminizowane media jeśli chodzi o zdrowie. Zobacz: facebookowe grupy wsparcia zbierające kobiety karmiące piersią czy w ogóle mamy, przyszłe mamy, czy np. mamy zamieszkujące Zieloną Górę, działają tak prężnie. Te mamy naprawdę, tak się wspierają, czasami podglądam moją Aurelię, która również w niektórych grupach facebookowych aktywnie uczestniczy, na prawdę tutaj ta prędkość przekazywania sobie informacji jest szybsza niż przepustowość łącza internetowego. I faceci tutaj powinni naprawdę brać przykład z Was, bo to jest wspaniałe. No ale weźmy sobie też przykład mojego bloga: opowiadam po męsku o zdrowiu, a praktycznie, każda osoba z którą rozmawiam, jeśli mówię o mojej działalności blogowej, jest przekonana że mojego bloga czytają mężczyźni, natomiast statystyki pokazują, że 90% moich czytelników to są kobiety w przedziale wiekowym 25-35.

Bo szukają informacji, prawda?

No tak, tak! Ja oczywiście nie załamuję rąk, cieszę się i mam nadzieję, że tak jest, że niebezpośrednio, ale pocztą pantoflowa, przez partnerki bądź, matki, żony i kochanki, gdzieś te informacje do tych mężczyzn dochodzą.

Zwłaszcza przez kochanki, na pewno 😀

I naprawdę, kiedy widzę chociaż jednego, dwóch, trzech facetów, którzy pojawiają mi się w statystykach, że są na mojej stronie lub grupie Pana Tabletki, naprawdę cieszę sięz każdej takiej osoby.

Wracając do akcji profilaktycznych, pamiętaj, że takie akcje jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi, to też jest pewien marketing, bo tam są też pieniądze, tam są reklamodawcy, tam się również promują różne marki. A powiedzmy sobie szczerze, że mężczyźni są dość trudną grupą docelową, taką trudno współpracującą, i myślę, że to też jest powód.

Coś w tym jest. Co do kobiet, to dzieje się też dużo takich inicjatyw oddolnych, np. jedna moja koleżanka blogerka organizuje już drugą edycję akcji: jestem blogerką, matką, żoną, a niech będzie że i kochanką – badam się! Wydaje mi się, że u kobiet w pewnym momencie, a już zwłaszcza jak się zostało mamą, i jak ma się inne życie do zaopiekowania w postaci dziecka, jest większa potrzeba, świadomość, no już właściwie obowiązek dbania o swoje zdrowie. Nie wiem, czy ten sam impuls pojawia się u mężczyzn, że z racji tego, że pojawia mi się dziecko, to chciałbym tak dłużej w zdrowiu dla niego pożyć? Czy to mógłby być jeden z argumentów przekonywujący do tego, żeby o sobie pomyśleć? Z mojej perspektywy: ja robiąc sobie badania profilaktyczne, dbam o siebie, dla siebie, ale też dla innych.

Logiczne podejście, natomiast faceci, kiedy pojawia się nowy członek rodziny i kiedy zakładają rodzinę, i kiedy zaczynają być odpowiedzialni za inne osoby, raczej są sfocusowani na tym, żeby zabezpieczyć materialnie rodzinę, żeby zwiększyć te przychody, żeby dać rodzinie najwięcej właśnie w taki sposób, no taki tradycyjny model, tradycyjne podejście, ale takie też zauważam u siebie.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zdrowie jest najważniejsze, i że mam dla kogo żyć i że chcę żyć jak najdłużej, natomiast priorytetem jest ta bieżączka, która powoduje, że w życiu jesteśmy skupieni na tu i teraz, żeby pomóc rodzinie, i żonie, w wychowywaniu dzieci, i na bieżących obowiązkach.

Zmierzamy powoli do konkretów. Chciałabym, żeby z tej rozmowy, pewnie panie w pierwszej kolejności, dowiedziały się odnośnie takich najważniejszych wytycznych profilaktycznych i wiedziały, kiedy muszą przejąć się, a partnera zmusić do tego, żeby jednak udał się do przychodni. Kiedy, tzn. w którym wieku mężczyzny zaczyna być poważnie i faktycznie już obowiązkowo trzeba się udać do lekarza po skierowanie, czy do internisty czy do innych specjalistów, żeby sobie ten przegląd, o którym tutaj mówimy zrobić?

Jeśli chodzi o tą granicę wiekową, to raczej nie ma takiej granicy, bo tak samo 18-latek jak i 25-latek czy też 40-latek powinien w równym stopniu dbać o swoje zdrowie, ciało, i robić regularnie badania. Sam zauważam, realizując recepty codziennie, patrząc na nie, że coraz więcej chorób, takich przewlekłych ciężkich chorób, pojawia się również u osób młodych, np. cukrzyca typu I, nazywana cukrzycą młodych, choroby tarczycy, które również pojawiają się u mężczyzn.

Teraz to jest chyba żniwo, jeśli chodzi o tarczycę.

Dokładnie tak!

Nowotwór jądra, o którym wspominałaś, w kontekście akcji movebmer, więc uważam, że im wcześniej zacznie się dbać o to zdrowie, tym lepiej.

Wiadomo, że mężczyzna mniej więcej do 25 roku życia rozwija się, dojrzewa, i jest to tendencja wzrostowa jeśli chodzi o wydolność: fizyczną i fizjologiczną, natomiast po 25 roku życia jest taka prosta linia constans, ale w okolicach trzydziestki, mężczyzna zaczyna się starzeć, wiadomo, że to nie jest jakaś równia pochyła…

Ale kobiety nie, prawda?

Kobiety jak wino!

100% prawdy!

W przypadku mężczyzn w okolicach tego 30 roku życia ten organizm zaczyna się starzeć, co nie oznacza, że u mężczyzny 30 – 40 letniego jego wydolność znacząco spada, jeśli tylko dba o swoje zdrowie i kondycję, prowadzi aktywny tryb życia, dba o swoje sferę mentalną, bo to jest również bardzo ważne. Zdrowie psychiczne, które też jest pomijane w dzisiejszych czasach, a jesteśmy bombardowani różnymi informacjami, nasz układ nerwowy jest mocno przez to obciążony. Więc jeśli te wszystkie elementy mężczyzna poskłada sobie, to może cieszyć się zdrowiem do naprawdę późnej starości. Więc nie ma takiej granicy wiekowej.

Jeśli jednak pytasz o tę perspektywę kobiety: kiedy?, to raczej zamiast zastanawiać się, kiedy wysyłać tego faceta do lekarza na badania, powinna research zrobić, powiedzmy taki rachunek sumienia za tego faceta. Jeśli takiego researchu nie zrobiła przed ślubem, czy też przed związaniem się, to czas najwyższy, żeby odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Po pierwsze: dowiedzieć się, jakie choroby występowały w rodzinie, u dziadków, u rodziców swojego partnera, rodzeństwa? Czy może twój partner chorował w dzieciństwie poważnie? Czy uprawia wyczynowo jakiś sport? Czy przewlekle przyjmował lub przyjmuje jakieś leki? Co z jego używkami, papierosami, alkoholem czy też narkotykami miękkimi? Jak to wszystko wygląda? Po co odpowiadać sobie na takie pytania, i po co robić taki rachunek sumienia? Żeby po prostu jakoś ukierunkować całą profilaktykę, żeby wiedzieć, gdzie szukać? Bo wiadomo, jeśli zrobimy morfologię i badanie moczu, i inne badania o których będziemy dalej mówić, ale serio warto wiedzieć, w jakim kierunku szukać.

To jakie badania obowiązkowo musi zrobić mężczyzna 30-letni? Jakie ten 40-letni? Gdzie wysłać-50 latka?

Tu śmiało mogę wszystkich odesłać do serii wpisów na moim blogu, dotyczących badań profilaktycznych. Są badania, dla 30, 40 i 50 latków. Podstawa tych badań jest taka sama, natomiast z wiekiem to portfolio badań się zmienia. We wszystkich grupach wiekowych, które wymieniłaś, należy bezwzględnie trzymać się takich podstaw, czyli zwykłej morfologii i badania ogólnego moczu, to są takie badania, które mają dużą wartości diagnostyczną. Jeśli mamy osobę, która potrafi bardzo dobrze czytać takie badania, a taką osobą np. jest lekarz, to naprawdę może później dalej pokierować naszą diagnostykę w konkretnym kierunku. Trzydziestolatek oprócz badań podstawowych typu właśnie morfologia, mocz, glukoza, powinien zrobić również próby wątrobowe, czyli aktywność enzymów ASPAT/ALAT, badania elektrolitów też, badanie poziomu tsh. (Artykuł Artura z pełną listą badań: Badania profilaktyczne 30+).

Czterdziestolatek z kolei powinien obowiązkowo zrobić profil lipidowy, i wkraczamy tutaj już w gruczoł prostaty, czyli badanie antygenu prostaty PSA, badanie per rectum, badanie krwi utajonej w kale. I trzeba też zbadać swoją, że się tak wyrażę pikawę, czyli zrobić ekg, zmierzyć ciśnienie, to są takie podstawy. (Artykuł Artura: Facet po 40 – lista badań).

Jeśli chodzi o pięćdziesięciolatka to badania są bardzo zbliżone do tych dla 40-latka. Oprócz tych badań, które wymieniłam nie powinniśmy też zapominać o takich prozaicznych rzeczach, jak badanie stomatologiczne. Higiena jamy ustnej – to jest taka must have, i od tego wiele chorób się zaczyna. Często mam pacjentów, którzy narzekają na słabą odporność, a okazuje się, że mają niedoleczoną próchnicę, ich stan uzębienia woła o pomstę do nieba, więc tak naprawdę mają wrota do tej infekcji, i chociaż stosują jakieś super sposoby domowe, jakie super syropki na odporność, to bez tego ani rusz. Więc te podstawy, takie dbanie o te filary odporności, które mamy wrodzone, to to jest coś od czego powinniśmy zacząć.

Wizyta u okulisty lub optometrysty. W tamtym roku uczestniczyłem w Eye Care Conference organizowaną przez Justynę Nater z Dbaj o wzrok, i miałem kontakt z optometrystami, wspaniali ludzie z pasją, naprawdę, uświadomili mi, że wzrok to jest jeden z takich najcenniejszych zmysłów, więc to też powinniśmy brać pod uwagę.

No i codzienne mierzenie ciśnienia krwi, o którym już wspominałem…

Codzienne?

Codzienne jeśli jesteśmy w grupie ryzyka, bo jeśli przychodzisz do pani doktor i okazuje się że masz 160 na 90, no to niestety musisz sobie założyć dzienniczek do pomiaru ciśnienia i taki dzienniczek prowadzić.

Taka mnie właśnie refleksja naszła, dlaczego być może kobiety mają łatwiej zwłaszcza jeśli są mamami, bo jednak w momencie, kiedy zachodzimy w ciążę, jesteśmy regularnie pod kontrolą i później te pewne nawyki nam zostają, i nawet pilnowanie prostej rzeczy, jak pójście do dentysty jest już nawykiem. Także to tworzenie życia mocno nas do tego inspiruje, żeby pamiętać o swoim zdrowiu.

A czy są choroby, które możemy klasyfikować, jako typowo męską przypadłość? Oczywiście pomijam takie, jak prostata czy nowotwór jąder no bo wiadomo, że z braku narządu kobieta raczej na to nie zachoruje. Ale czy poza tym, czy są takie choroby, które statystycznie przytrafiają się częściej panom?

Częściowo już na te pytania odpowiedzieliśmy poprzednio wymieniając te badania, bo one troszkę rzucają na to światło. Jeśli robimy próby wątrobowe 30-latkowi to podejrzewamy, że albo on prowadzi aktywny tryb życia, czyli chodzi na siłownię, przyjmuje różne suplementy, odżywki, które mogą obciążać wątrobę albo wręcz przeciwnie taki 30-latek bawi się w leżing smażing, w grillowanie i nadużywanie złocistego napoju, no to wtedy robimy te próby wątrobowe, żeby sprawdzić, czy czasami nie doszło do alkoholowego stłuszczenia wątroby, czy jakiegoś zapalenia wątroby. To też jest typowo męska przypadłość: alkoholowe i niealkoholowe stłuszczenie wątroby. Jeśli zlecamy lipidogram to wiadomo podwyższony poziom cholesterolu, a co za tym idzie cały sznureczek chorób, choroba niedokrwienna serca. Co jeszcze? Przerost gruczołu krokowego, rak jąder, o którym już mówiliśmy. A krew utajona w kale – to oczywiście nowotwór jelita grubego. Nowotwory są w ogóle drugą co do częstości przyczyną zgonów mężczyzn w Polsce. Najczęściej u mężczyzn diagnozuje się nowotwory płuc, raka prostaty, corocznie jest to ok. 12 tysięcy zachorowań, więc to jest naprawdę bardzo dużo. Z takich statystyk jeszcze: połowa mężczyzn w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie wykonała żadnego badania profilaktycznego, a ponad 33% mężczyzn w wieku 35-40 lat udaje się do lekarza raz w roku lub rzadziej, więc podejrzewam, że to przez jakieś badania okresowe w pracy albo że żona zagoniła.

Jest szansa właśnie, że to praca wysyła, gdzie żona nie może, tam pracodawcę pośle, żeby zmusił…

Więc tak jak wspominałem są takie typowo męskie przypadłości, które jeśli będą zaniedbane jak np. nowotwory, jeśli będą zbyt późno zdiagnozowane, to zbierają naprawdę wielkie żniwo wśród naszej męskiej populacji, dlatego warto im jak najszybciej zapobiegać.

To jak to zrobić, żeby mężczyzna poczuł, że jego męskim obowiązkiem jest dbać o swoje zdrowie i żeby wreszcie poszedł do lekarza?

Myślę, że przede wszystkim nie straszyć konsekwencjami, to nie działa i budzi opór, i to nie tyczy się tylko mężczyzn. W ogóle wcześniej w świecie medycznym w takim starym modelu pokutowało przekonanie, że żeby pacjenta zmusić, żeby przestrzegał zaleceń lekarskich to trzeba nim wstrząsnąć, trzeba mówić o jakiś przykrych konsekwencjach: idź do lekarza, bo nie będę sama wychowywać dzieci, rusz się wreszcie z kanapy, bo znów latem będziesz płakał, jak będziesz miał zdjąć koszulkę na plaży. Takie zachowania nie działają, bo to jest takie paternalistyczne podejście. Raczej powinniśmy przywoływać, jakieś pozytywne przykłady z życia, możemy np powiedzieć o jakiejś koleżance, której facet zapisał się na siłownię, schudł 10 kg, albo że Kasia i Tomek wspólnie kupili psa i wspólnie zaczęli biegać, i świetnie spędzać czas. Takie przykłady, no może nie do końca tak sztampowe, ale coś takiego życiowego, na luzie, co mogłoby nie bezpośrednio, nie nachalnie do pewnej aktywności zachęcić.

Bo tak na prawdę dbanie o zdrowie, to jest kwestia powtarzania tych samych czynności, aż do momentu kiedy one odbywają się aż tak niemal automatycznie. Jestem po lekturze rewelacyjnej książki Siła nawyku Charles Duhigg, który przekonuje, że dbania o zdrowie można się nauczyć. On mówi o pewnej pętli nawyku, czyli to, co robimy rano, czyli wstajemy, myjemy zęby, myjemy twarz, czy na odwrót, to jest wszystko kwestia naszych nawyków, które są gdzieś tam kodowane w naszym gadzim mózgu, czyli w najstarszej części mózgu. I naprawdę da się ćwiczyć te nawyki, musi być pewna wskazówka do działania, np. idę pobiegać, bo lubię posłuchać podcastów w czasie biegania, jak ja np. to odkryłem, połączyłem przyjemne z pożytecznym.

Czyli wykorzystujesz czas na maska…

No tak wygląda życie ojca! Wykonać pewne działanie i oczekiwać nagrody na końcu, np. wziąć długi, gorący prysznic, albo zimny, jak kto woli, cieszyć się statystykami na endomondo po zakończonym biegu, albo wyjść z kolegami na piwo bezalkoholowe w piątek wieczorem, jako zwieńczenie treningu.

Jak dzisiaj przed podcastem!

To się wytnie!

A w życiu! Ale to przecież odrobina przyjemności na koniec bardzo długiego dnia, więc ja cię tutaj rozgrzeszam Artur z tego piwa.

No to jest chyba najlepszy sposób na lęk sceniczny.

No chyba, że żona miała tego nie wiedzieć, no to to wytnę.

Nie, nie! wiedziała!

Polska dzisiaj grała mecz, więc musiałem się przy meczu trochę zrelaksować.

Rozumiem.

No wiesz, trzeba tak naprawdę znaleźć furtkę do swojego faceta. Wiesz, u jednych sprawdzi się jakaś publiczna deklaracja, nie wiem, napiszą status na facebooku: rzucam palenie od dzisiaj, i wszyscy im tam lajkują, wspierają i jest super świetnie i potem jest nam głupio ich zawieźć.

U innych świetnym motywatorem będzie zakład. Tak było w moim przypadku. Jakiś czas temu założyłem się z moim przyjacielem, takim rodzinnym stomatologiem Tomkiem, który jednocześnie jest zagorzałym kibicem Realu Madryt (Tomku pozdrawiamy), że kto w ciągu 2-3 miesięcy zrzuci mniej kilogramów, czyli przegra, musi kupić wygranemu koszulkę meczową ulubionej drużyny, a najbardziej znienawidzonej przez druga stronę.

Czyli chłosta!

Kiedy zakład stanął, to ja byłem tak zmotywowany, bo akurat ten nasz zakład przypadł na moment kiedy Cristiano Ronaldo przeszedł z Realu Madryt do Juventusu Turyn, więc to było dla mnie dodatkową motywacją, że Tomek będzie musiał kupić tę koszulkę Ronaldo, ale już Juventusu, a nie Realu, więc to była dla mnie ogromna satysfakcja, i wygrałem ten zakład.

No to gratulacje! A ile schudłeś?

13 albo 14 kilo w przeciągu 3 miesięcy.

Tak swoją drogą, to ciekawe, że faceci się ścigają na odchudzanie, raczej jest to domena kobiet.

Tutaj to był wyjątek. Ale jak pamiętam inne swoje próby zrzucenia kilogramów, i np. biegałem, to śmiałem się, że biegam po to, żeby jeść.

No tak, bo po takim treningu to można wciągnąć nawet burgera.

I żona mnie też motywowała mniej lub bardziej, ale to na mnie tak nie działało, jak ten zakład. Więc tak znalazłem, a właściwie to Tomek znalazł pomysł, a właściwie jakąś furtkę do mnie, taki silny motywator i udało się. Wiem dzięki temu, jak mam się motywować, jeśli chodzi o jakieś następne wychodzenie ze strefy komfortu.

Czyli przez furtkę po prostu… skoro mowa o wychodzeniu.

Albo tylnymi drzwiami.

Artur, to było już ostatnie pytanie. Podsumowując, drogie panie potrzebujecie furtki do swoich panów, ale to żadna nowina, albo przynajmniej furtki do najlepszego kumpla, który znajdzie furtkę albo inną chłostę na motywację, i właśnie tą wskazówką, która nam się tutaj na sam koniec zrodziła będziemy kończyć naszą rozmowę. Dziękujemy i pozdrawiamy z Arturem!

Pierwsza część wywiadu:
Jak wysłać faceta do lekarza? – rozmowa z Arturem Rakowskim.
Jeśli chcesz poczytać więcej o męskim zdrowiu, to zapraszam na fanpage Artura oraz jego stronę.
A dla lubiących słuchać, moja i Artura rozmowa w postaci podcastu do posłuchania TUTAJ.

Możesz polubić też