Wrzesień 16, 2015 at 9:02 pm

Jak mam PMS to grzeszę

Jak mam PMS to grzeszę

Ten temat chodzi za mną i przypomina o sobie średnio co dwadzieścia osiem dni. Przeżuwam go wciągając kolejną porcję żelków i serniczka z bitą śmietaną. Odbija mi się nim zaraz po tym, jak wrzucę w siebie porcję fryteczków i hot doga. Lista moich grzeszków jest tyleż długa, co bardzo smaczna, choć niektóre kompozycje smakowe mogą budzić kontrowersję.

Tak, tak, jak mam PMS to grzeszę. I to bardzo. I pisząc teraz do Was, jak tu siedzę, i w klawiaturę stuk puk stukam, to też grzeszę. Bo bokiem skubię sobie obłędnie czekoladowy torcik. Palucha w niego raz po raz wbijam, w tę jego czekoladowo-czekoladową otchłań, i te czekoladowe wnętrzności bez opamiętania, ale to bez opamiętania pożeram. Bez wyrzutów sumienia. Jak wytrzymacie do końca, to zdradzę wam w łaskawości swojej przepis na to grzeszne czekoladowe cudo.

PMSy mają moc. PMSami świat stoi. Co więcej, dzięki PMSowym skokom, co dwadzieścia osiem dni, ten świat prze do przodu.

To nasza Pra Matka, Ewa zapoczątkowała PMSowy trend postępu. Dzięki jej napastliwości i pożądliwości żarłocznej świat ruszył z posad w stronę grzechu i grzesznych smaków.

Ewa, jak w raju grzeszyła zrywając jabłko z drzewa, to zdecydowanie przy PMSie była. Normalnie, na trzeźwo, a nie w oparach hormonów, to ona by nawet paluszkiem tego jabłka nie tknęła. Gdzież? No jak? Grzeczna i posłuszna taka. I gdzież my, ludzkość cała bylibyśmy teraz, gdyby nie te pierwotne, instynktowne zapędy Ewy? Przechadzalibyśmy się teraz po rajskich alejkach, osłonięci figowymi wdziankami, krążyli wokół zakazanego i z nudów od tego krążenia byśmy pomarli. A tak dzięki występkowi (i PMSowi) Ewy świat wzbogacił się o tyleż smaków, poznał to, co zakazane, pozwolił sobie na to, żeby sięgnąć po więcej.

Jeśli o smaki chodzi, to który z kucharzy, kucharzy mężczyzn dodam, wpadłby na tak karkołomny smakowo wyczyn, jak połączenie bitej śmietany i ogórka kiszonego, albo popcornu z lodami waniliowymi, albo albo ciastka czekoladowego i kabanosa? Żaden. Tylko kobieta w szale PMSu żądna i żerna, i w pożeraniu pazerna jest wstanie takie ewolucje na kubkach smakowych i żołądku wyczynić.

I sama Skłodowska Curie, gdy w laboratoriach swych szalała, to te odkrycia czyniła, na pewno będąc w histerii PMSem zwanej. Gdyby nie tocząca się w niej frustrująca walka o dominację progesteronu nad estrogenem, świat dzisiaj by tak nie promieniował. PMS dodaje odwagi.

Powiecie zapewne, że za większością odkryć, wynalazków, patentów stoją mężczyźni. Może i tak. Ale za większością tych mężczyzn stoją ich kobiety. A co robią kobiety ze swoimi mężczyznami, gdy dopada je napięcie PMS? Gardzą nimi i pomiatają. Wysyłają ich do stu diabłów. A panowie korzystając z tych zaproszeń do wyjścia i się nie pokazywania dopóki nieszczęście nie minie, uciekają do swoich laboratoryjnych, biurowych norek, zamykają się tam i chowają, jak w jakimś schronie, celem przetrwania armagedonu. I tam dłubią i tworzą, tworzą i wynajdują, aż czegoś nie wytworzą i wynajdą. Tak, gdyby nie PMSy, to grzali by się rozkosznie w domowych pieleszach. PMSami postęp tego świata stoi.

PMS sprawia, że z grzecznych i spolegliwych, z tych co to: ależ owszem, ależ tak, ależ nie, nic się nie stało zmieniamy się w terminatorki i mścicielki. Wywalmy swoje wnętrzności, walimy prosto z mostu, wytaczamy działa, bierzemy odwet i nie przebieramy w słowach. Pamiętam taką scenkę z pracy, jak kolega jednej ciężarnej koleżance (ciąża to dopiero jest hormonalny koktajl Mołotowa, normalnie multiwitamina), zwrócił w rozmowie uwagę, żeby uspokoiła się, bo to chyba TE hormony. Wiecie, co ona mu zrobiła? Ona go TYMI hormonami oraz hordą niecenzuralnych, acz dość adekwatnych do sytuacji i kompetencji kolegi epitetów zalała. Podejrzewam, że mu się nimi odbija po dziś dzień.
PMS Mode, dodaje turbo mocy.

Dlatego nigdy, ale to przenigdy nie dajcie sobie wmówić, że ta cała hormonalna huśtawka, ta sinusoidalność humorów i nastrojów, to wasza słabość. To najmocniejsza strona waszej kobiecości, to wasze nieprzewidywalne ja. Dzięki niej przełamujemy schematy, pozwalamy sobie na więcej, zapominany o konwenansach.

W oczekiwaniu na kolejny PMS bądźcie w wypoczynkowej gotowości, odsapnijcie, przeładujcie i naładujcie broń, i czekajcie na kolejną falę. Żeby ją odpowiednio smakowicie, i żarłocznie powitać oraz celebrować, koniecznie zróbcie sobie mocno czekoladowy torcik.

  • 200 g czekolady deserowej

  • 30 ml mleka

  • 30 g kakao

  • 60 ml gorącej wody

  • 160 g masła, rozpuszczonego

  • 200 g cukru trzcinowego

  • 60 g pistacji, grubo posiekanych + 20 g do dekoracji

  • 40 g orzechów laskowych, grubo posiekanych

  • 4 jaja (białka oddzielone od żółtek)

  • Starta skórka z pomarańczy (sparzonej i wyszorowanej)

  • 30 ml soku wyciśniętego z pomarańczy

  • 15 g cukru pudru do dekoracji

Kakao rozpuszczamy w gorącej wodzie. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Do czekolady wlewamy mleko i kakao z wodą i mieszamy. Dolewamy rozpuszczone masło, wsypujemy cukier, orzechy i pistacje, oraz żółtka. Całość miksujemy na gładką masę. Dodajemy sok pomarańczowy oraz skórkę z pomarańczy. Białka ubijamy na sztywną pianę, ostrożnie mieszamy z masą czekoladową. Podejrzewam, że w tym momencie przygotowywanie tortu zorientowałyście się, że w przepisie nie ma mąki. Ano nie ma. Czary czekoladowe! 😉 Tortownicę (średnica 24 cm) wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy do niej ciasto i wkładamy do rozgrzanego do temp. 180°C. Pieczemy około 50 minut. Studzimy. Ja nigdy nie jestem wstanie wytrzymać tego momentu, i jeszcze takie ciepłe, i czekoladą się rozpływające ciasto wyżera. Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem oraz pistacjami.

Przepis pochodzi z cukierni Lidla.

0 likes Ta Która Wie , W kuchni utytłani # , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Torcik czekoladowy = best torcik. Ja chyba drogą ewolucji wykształciłam sobie permanentny PMS, a kiedy faktycznie już mnie dopada ten właściwy to zwykłam się zwijać z bólu, więc nie miałam głowy do wściekania się 😀 Ale jest coś w tym, że złość nas pcha do działania – szkoda tylko, że w tak bezlitosny sposób. I zostawia za sobą niezłe pobojowisko D:

    • Jestem za tym, żeby w ogóle uwolnić te kobiece emocje i nastroje, nawet te najbardziej destrukcyjne 😉 A niech z ziemią równają!
      A torcika sobie ogarnij, przepyszny. Dzisiaj będę sama robić, ale to dla Fra, jutro drugie urodzinki 🙂

  • Pingback: Furia jest kobietą - 5razones.pl()

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook