Ta Która Wie U Eleganckich

Jedi Mama

6 stycznia 2016

Życie mniej lub bardziej przeciętnej matki kołacze się i obija o permanentne i nigdy się nie kończące negocjacje i perswazje, które zmierzają do tego, żeby swe dziecię lub dziecięcia do czegoś nakłonić lub przeciwnie, zmobilizować do zaniechania podjętych poczynań.

Samo-trening i nieustępliwa ewaluacja umiejętności prowadzenia obrad i pertraktacji, które przez wzgląd na wiek dyskutanta winny być toczone w warunkach pokojowych, w poszanowaniu praw i obowiązków obydwu stron, nieuchronnie zbliżają każdą matkę do nomen omen Pokojowej Nagrody Nobla, tytułu dyplomaty roku czy też levelu mistrza Zen.

Każda mniej lub bardziej przeciętna matka jest wybitnie przeszkolona i przetrenowana w prośbach, groźbach, mini i pseudo szantażach. Bywa, że i sięga po kary, ale i nie zapomina o nagrodach. Te subtelniejsze i łagodniejsze próbują dogadać się w języku żyrafy, a jak apele w tym narzeczu nie pomagają, to przemawiają i paktują w dialekcie słonia, lamparta lub pasikonika.

Ale i te różne techniki i metody, po które w rozpaczy, bezsile i ostateczności sięga matka, bywa, że nie mają mocy sprawczej. Bo ileż można prosić, grozić, paluszkiem przed nosem machać. Ileż można błagać i rzucać zaklęcia, domagać się choćby kompromisu.

I gdy już nie ma mocy, to trzeba sięgnąć po moc mocy. Najlepiej tę jasną. Moc Jedi, ma się rozumieć.

Podobno sztuczki rycerzy Jedi nie działają tylko na Jabbę.

Testowanie – z ogromną nadzieją i jeszcze większą determinacją – uskuteczniam właśnie na dzieciach.

Próbujcie i Wy, bo jak mawia sam Mistrz Joda:

Truly wonderful the mind of a child is.

Możesz polubić też