Czerwiec 3, 2015 at 7:50 pm

Kartki z pamiętnika

Kartki z pamiętnika

Dawno temu, a przynajmniej 9 lat wstecz, świat fantastycznie obywał się bez Facebooka i opiniotwórczo-inspirującej blogosfery. Tak! Były takie czasy. I jakoś dawaliśmy radę. Ale to nie będzie opowieść o tym. To będzie wstęp do moich wspomnień o Barcelonie. Bo dokładnie dziewięć lat temu świętowałam swoje dwudzieste trzecie urodziny, w mieście, które jest moją małą przystanią. Moim portem do którego, z perspektywy kolejnych lat, było mi dane zacumować na chwil parę, bo tylko kilka miesięcy, pożyć życiem pięknym, pełnym słońca, jedzenia, śpiewania, świętowania oraz wspaniałych ludzi z kilku krańców świata.
Z okazji mojej wyprawy do stolicy Katalonii za namową koleżanki, założyłam bloga o nazwie Polusia-blog. To były czasy kiedy blogi były niczym sekretne acz dostępne publicznie pamiętniczki, na łamach których się wzdychało, płakało, śmiało, upubliczniało swe rozterki, błahostki, miłostki, grzeszki i różne urojenia.
Niby nic się w tym temacie nie zmieniło, ale takich blogów, jak te z przed dekady już nie ma. Ja mojego barcelońskiego prowadziłam z myślą o znajomych i przyjaciołach, porzuconych na krakowskiej ziemi, żebym mogłaby być z nimi na bieżąco, czy to na plaży, czy to w czeluściach uniwersyteckiej biblioteki albo na balkonie w kamienicy na rogu Calle Ausias Marc i Roger de Flor.
Blog ten został niestety stracony, ubity przez moją nikłą aktywność po powrocie do Polandii. Jednak byłam na tyle przezorna, żeby swe katalońskie zapiski skopiować, zabezpieczyć i zachować, na pamiątkę oraz dla dzisiejszych mych czytelników.
Dzisiaj wracamy podwójnie, bo cofamy się do czasu kiedy pisałam ten tekst dziewięć lat temu, wspominając czasy z przed lat dwudziestu trzech. To teraz łatwo porachować, ileż to już lat przychodzi mi występować na scenie życia.

Zapraszam. Wracajcie tam ze mną.

03 czerwca 2006

Z albumu rodzinnych…

…opowieści przekazywanych z pokolenie na pokolenie (no na razie, aż z jednego pokolenia), ja szczególnie lubię jedna historię. Historię, która się była przydarzyła dokładnie dwadzieścia trzy lata temu, dokładnie trzeciego czerwca, a żeby być dokładną, to na przełomie trzeciego i czwartego czerwca. I właśnie dokładnie lat 23 wstecz mój tato, miał swoje imieniny. I oczywiście w domu była huczna impreza. Huczna dla wszystkich oprócz mojej mamy, która była wtedy w grubo zaawansowanej ciąży… ze mną! 😉 Wiec wszyscy jedli, pili, i impreza trwała sobie w najlepsze do momentu, gdy mi sie nie zachciało pouczestniczyć trochę w tym świętowaniu i zwyczajnie przyjść na świat. No w końcu kiedyś trzeba! Zatem moja mama z ogromnymi skurczami przedporodowymi została odprowadzona (zaznaczam odprowadzona!, takie to były czasy, żadnych karetek, taksówek…!), próbując nie urodzić mnie po drodze, w towarzystwie ciotek i koleżanek do szpitala. A panowie, którzy zostali z przyszłym ojcem w domu, żeby go dzielnie wspierać psychicznie w oczekiwaniu na przyszłego potomka, urządzili zakłady: kto się urodzi? I wszyscy stawiali na chłopaka, twierdząc, że na pewno, ale to na pewno będzie syn. Każdy, ale nie mój tata. Bo on to chyba czuł, albo nawet wiedział…, że na świat się pcha córka, że to będę ja!

I ja zjawieniem sie swoim na świecie, z miejsca przyniosłam mu wygraną w zakładach oraz jak lubię sobie myśleć dużo szczęścia. Także… Tato! Wszystkiego Najlepszego z Okazji Imienin!

Zdrowia, radości i szczęścia!

Córka Twoja – Szczęście Twoje 🙂 :*
pamiętnik u padre na kolanach

 

Zdjęcie plaży barcelońskiej autorstwa mojej Słowiańskiej Siostry Alikki, która obecnie tuła się w Szwecji.
Na zdjęciu drugim, ja u mojego padre Lecha na kolanach, najpewniej wcinam kaszkę na kolację. Autor zdjęcia nieznany

0 likes Barcelona # , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook