5razones.pl

Styczeń 21, 2014 at 8:19 pm

Kocie KTG, czyli jak się mają koty do brzucha

Kocie KTG, czyli jak się mają koty do brzucha

– Ja ci mówię, ty się pozbądź kotów.

– Ależ babciu, dlaczego ja mam się ich pozbywać. One są jak rodzina.

– Phi, koty to zarazki. A zwłaszcza teraz w ciąży jest ci to niepotrzebne.

– Babciu jakież znowu zarazki?! Od kota wprawdzie można się zarazić np. toksoplazmozą, ale to musiałabym wsadzić palec w kocią kupę i go oblizać, a przyznam ci, że nie bardzo mam na to ochotę.

I bardzo dobrze, że nie masz ochoty. Ale mówię ci, pozbądź się ich. Koty nie są dobre dla dzieci – niestrudzenie mantruje babcia.

– Co takiego niby złego dzieciom robią?

Wchodzą do łóżeczka, przyduszają dzieci… chyba nie chcesz ryzykować.

– Pierwsze słyszę babciu, żeby kot przydusił dziecko.

Wtedy sobie przypominam, że lata temu oglądałam jakiś horror, w którym ktoś podejrzewał kota o to, że wysysał z dziecka energię. Ale później się okazało, że to nie kot przyduszał dziecko, ale jakiś straszny, złowieszczy domowy skrzat. O ile mi wiadomo, w domu takich nie posiadamy. Zastanawiam się, czy babcia też ten film oglądała, i może nie doczekała rozwiązania tajemnicy.

A wasze koty z wami śpią w łóżku?

– No śpią. A gdzie mają spać? Może nie całą noc, ale śpią.

No sama widzisz…! Jak do waszego łóżka wchodzą, to i do łóżeczka z dzieckiem wejdą.

– Może i wejdą. Będziemy pilnować. Ale z opowieści wszystkich naszych znajomych, którzy posiadali i koty, a później i dzieci wynika, że kot dziecku nic nie zrobi. Na początku to nawet dziecko ignoruje, jakby go w ogóle nie było.

Żeby nie było, że cię nie ostrzegałam.

Tu następuje chwila cisza. A to oznacza jedno, że babcia zaczyna sięgać hen daleko w pamięć swą, po jakąś anegdotę.

…nie żebym ja kotów nie lubiła. Ja kocham koty. Jak kocham wszystkie zwierzęta. I koty, i wszystkie zwierzęta mnie kochają. Jak byłam dzieckiem, to miałam taką ukochaną kotkę. Wszędzie za mną chodziła. Jadła mi z ręki. W nocy ze mną w łóżku spała. Dokładnie to w moich włosach spała. Jednej nocy, to mi się w tych włosach okociła. I ja się budzę w nocy i czuję, że coś mi się w tych włosach szamocze. Myślę sobie, mysz! Więc wzięłam w rękę i rąbłam o podłogę. Dopiero później się zorientowałam, że to małe kocie. Ale tak mocno rąbłam o podłogę, że to kocie zabiłam. Co więcej, ta moja kotka z żalu, że jej to jedne kocie zabiłam, sama zdechła.
Ech koty… Strzeż się kotów.

Ano ech, a nawet och koty. I tutaj ja sięgam po swoje kocie anegdoty.

Każdy kto ma kota/koty, kocich anegdot ma pełną kieszeń czy tam rękaw i sypie nimi na poczekaniu. Nasze kocie sprawki ostatnio krążą oczywiście wokół brzucha i nowego przyszłego współlokatora. Gromadzimy cały arsenał bobasowych gadżetów, które nasza sierściuchowa trzoda w postaci dwóch kociczek: Panny Flaneli i Tirli zwanej Piesiem, wita z wielkim zainteresowaniem. Wystarczy postawić przed nimi pudełko, a już jest ekstatyczna radość. Na zmianę do niego wchodzą i wychodzą. I mogą tak się bawić niestrudzenie przez godzinę w zabawę „moje to jest to- to pudełko”. Tak też było ze sprzętem dla Franula, czyli kolejno z fotelikiem, wanienką, wózkiem. Każdą nową zdobycz przytarganą przez nas, musiały przetestować pod kątem wygody i zapewne też bezpieczeństwa.

Nie mniej zainteresowania wzbudza w nich sam brzuch. Brzuch, gdy był jeszcze płaskim stanowił ulubione miejsce leżakowania Flanisławy. Odkąd bebzon wraz z jego rezydentem rośnie, zmuszona jest wypoczywać obok niego lub pod nim. Z zamiłowaniem wsłuchuje się w wodne życie swojego nowego, przyszłego kumpla, tropi jego ruchy, wyłapuje kopniaki. Czasami próbuje mu oddać. Najbardziej jednak lubi rozmruczeć się przy nim na całego. Śmiem twierdzić, że rozmrucza się wtedy i on, bo wtedy całego brzuchowe jestestwo błogo się uspokaja. No taki koci monitoring nastroju, żeby nie powiedzieć KTG. Gdy ona jest spokojna, spokojny jest i on.

Piesiula trzyma się na dystans, ale i ona ma wszystko pod kontrolą. I w dzień i w nocy, wiem, że czujne piesiulowe oko, i ucho  pilnuje czy jej ludzkie stado ma się dobrze, czy jest bezpieczne.
Raz budzę się w nocy i słyszę przeciągłe: aaa psik. Sięgam ręką w stronę lewej strony łóżka i mamroczę „nazdrowieochany”. Zbyt jestem zaspana, żeby nabrać podejrzenia, że to co apsikuje na poduszce obok jest podejrzanie – jak na stan owłosienia głowy małżonka –  futrzane. Po jakimś czasie znowu się budzę, słysząc przeciągłe sapania, chrapanie. Myślę sobie: „o teraz Cię mam! Ty też chrapiesz” i sięgam po telefon licząc, że zaraz nagram mężowe, chrapowe dowody zbrodni. Zapalam lampkę, i co widzę? Ano Piesiulę widzę, która grzecznie i smacznie śpi obok, wykorzystując zapewne sytuację, że Smok już zdążył zawinąć się do salonu. Śpi słodko, ale z jednym okiem czujnie skierowanym na mnie.

Ach… strzeżcie się kotów!

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

7 hours ago

5razones

#dzikiedzieci #wildchilhood #naturelovers #dzikiedziecinstwo
to są jedne z ulubionych hashtagów na Instagramie.

Niedawno spotkałam się z Anią Andrykowską, która wraz ze swoim partnerem Maćkiem, już od kilku lat organizuje półkolonie leśne dla dzieci przedszkolnych Q Naturze, a od tego roku prowadzą pierwszy waldorfsko-leśny punkt przedszkolny Momo w Krakowie. Porozmawiałyśmy sobie, min. o tym czy jest możliwe wychowanie dzikiego dziecka blisko natury, lasu, mimo tego, że mieszka się mieście, i co dobrego dzieciom robi las?

Póki co zostawiam Was z małą zajawką tematu, a ja sama zabieram się za spisywanie całej rozmowy:

"Dla mnie to wcale nie jest celem, żeby dziecko było dzikie, to wcale nie o to chodzi w tym kontakcie z naturą. Dla mnie lepszym określeniem jest zharmonizowane dziecko, harmonijne dziecko, i to jest nasz cel, i narzędziem do tego celu jest właśnie... las. Nie po to, by dziecko zostało dzikim wojownikiem, tylko po to, żeby miało równowagę dla swojego rozwoju. Las, natura, to jest wielowymiarowe narzędzie. Patrząc od strony rozwojowej, pierwszą perspektywą jest: czego dziecko potrzebuje, i co służy jego rozwojowi, jakie są jego możliwości i potrzeby w tym momencie, gdzie ono jest. Zatem jeśli mówimy o 3, 4, 5 latkach to ich największe potrzeby związane są z rozwojem ruchu, myślenia, rozwojem społecznym, zmysłami oraz zdrowiem. I temu wszystkiemu doskonale sprzyja las: ruch naturalnie, na bazie ruchu i swobody działania jest swobodna zabawa, na podstawie swobodnej zabawy rozwija się myślenie, i tak naprawdę swobodna zabawa jest najważniejszym narzędziem do rozwoju myślenia, bo jest swobodna eksploracją, eksperymentowaniem, która jest działalnością naukową dodatkowo! Więc tutaj mali naukowcy to są ludzie, którzy mogą sami eksplorować świat, a eksplorowanie świata i przyrody daje bardzo dużo podstawowych informacji o świecie, które są związane z podstawowym rozumieniem świata, takim jak np. doświadczenie przyczyny i skutku. Bo w naturze zaraz jest przyczyna i skutek. Jeżeli popcham kamień z górki, to on spadnie, jeżeli wejdę na drzewo i stanę na cienkiej gałęzi, ona się złamie, więc od razu muszę analizować, i to mnie uczy, że w przyrodzie najpierw muszę pomyśleć, oczywiście mogę tego nie robić. Ale zaraz mam za to rachunek. Rachunek od przyrody."

🌳🌲🌳🌲🍁🍂🌳🍂🍁🌲🌱🌿🌾🍂🍃🍃🍂
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Ale piosenki zakazany owoc to Wy dzieciom lepiej nie puszczajcie.
No chyba, że jesteście w gotowości odpowiadać na pytania co to jest ten:

ZAKAZANY OWOC*

albo

SŁODKIE TABU**

no chyba że jesteście po warsztatach: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? z Mama Seksuolog - Karolina Piotrowska autorką książki "Rozwój seksualny dzieci", to wtedy pełen spokój.

A tak się składa, że Karolina właśnie w trasie, i 30.10 odwiedzi Kraków ze swoimi warsztatami, które odbędą się w najsłodszym miejscu (tak w propo "słodkie tabu") w Krakowie, tj. w Absurdalia CAFE

O czym będą warsztaty?

Pytania o seks, to tak naprawdę pytania o własn a seksualność i intymność, a "edukacja seksualna to nie tylko przekazanie wiedzy o antykoncepcji, i chorobach przenoszonych drogą płciową. Edukacja seksualna powinna zawierać rzetelne informacje o płciowości, cielesności, emocjonalności, budowaniu relacji, szanowaniu granic, dojrzewaniu, asertywności, przyjemności, równości, zdrowiu, rodzicielstwie, komunikacji...".

Szczegóły w linku do wydarzenia, który znajdziecie w komentarzu.

Ja tam będę!!!! Zatem gorąco zapraszam te z Was, które tu do mnie zaglądają, żeby przyjść na warsztaty, i przy okazji spotkać się ze mną.

* "pewnie jakiś trujący...?" - dedukuje Franciszek.
** "ćekolada!" - fantazjuje Tadzinek.
... See MoreSee Less

View on Facebook

3 days ago

5razones

Nie mam pojęcia, czy to dobry moment na publikację nowego postu, ale...

Ale może ktoś z okazji smogowego weekendu będzie miał ochotę na lekturę:

"Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?! "

5razones.pl/matka-polgebkiem/
... See MoreSee Less

View on Facebook