Baby Fat Killer U Eleganckich

Kotłowanie

29 września 2015

Właściwie cała procedura techniki relaksacyjnej #koteczek-breastfeeding-cyc-mama-asana, w skrócie zwanej #KOTłowanie wygląda podobnie jak TU. Tylko do czułostek należy sobie dobrać futrzastego towarzysza łóżkowych pieleszy: może być kotek, może być piesek. Nas w przygotowaniach i tulactwach do drzemy grzeje biała koteczka Flanelka. Grzeje i mruczy. I się kokosi. I ochoczo miętosi. O jakże mruczy. Prawie, że furkocze, i cała dygocze. To nie kot, to SZUMIKOT.

Czasami kicia zrobi z siebie kocią etolę wokół mojej szyi, albo rozgości się na boku. Nie mam nic przeciwko, ona zacnie grzeje. Do tego Ssak dociśnie mnie nogą, pociągnie z piętki, i mimo tego, że mlecznym powinnościom oddany, to i tak  koteczkę za ogon lub uszy wytarmosi (w zależności od tego, co w rączki mu się uda złapać). Potem siebie nawzajem łapkami pacną. Dadzą po przyjacielskim razie. Połaszą się nawzajem. Ona wymierzy mokrym nosem prosto w jego czoło, szorstkim języczkiem zaczesze loka za uchem. Bywa, że i mnie się coś od niej soczystego dostanie. On w tarmoszeniu i kizianiu się ogonem totalnie zatraci, mamrocząc pod nosem moja, moja.

A gdy w tym kotłowaniu rozmruczą się razem na dwa głosy i posną na dobre… to zastanawiam się tylko, jakże tu z tej okupacji się wydostać, by dziecka i kota nie zbudzić. Czasami nie mam wyjścia, i muszę zostać, przyznając sobie plus dwieście punktów do spokoju i harmonii ZEN.

LET THE CAT-HUMAN BOY POWER COMBINE!

Możesz polubić też