Styczeń 17, 2013 at 7:22 pm

Kto nam zabrał podwieczorki?

Nie pamiętam kiedy, no chyba w przedszkolnym pacholęctwie swym, ostatni raz pałaszowałam podwieczorek. Po prostu podwieczorek. Nie deser. Nie zdrową, pełnoziarnistą przekąskę (jak namawiają reklamy). Nie kawę z ciastkiem (jak kuszą okoliczne kawiarnie). Tylko po prostu podwieczorek. Podwieczorek pod wieczorkiem.

Tęsknota, a właściwie przypomnienie, że taką tęsknotę w sobie noszę, za podwieczorkiem obudził we mnie powrót czytelniczy do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Po przebrnięciu przez pierwsze pięć tomów, w trakcie których starłam się na nowo z łakomstwem sióstr Borejko, co i rusz rodzinnie pałaszujących, uświadomiłam sobie boleśnie i z żałosnym burczeniem brzucha, że ktoś lub coś zrobiło nam okropną krzywdę zabierając nam podwieczorki. I nie chodzi mi tu o możliwość pałaszowania różnych frykasów. Bo takich możliwości teraz mamy w bród, do przejedzenia. Tylko o samą celebrację podwieczorka, który był, być może gdzieś jeszcze jest jednym z 5 (słownie: pięciu) posiłków, jakie należało danego dnia pieczołowicie skonsumować. Po obiedzie, a przed kolacją, czyli dokładnie przed wieczorem, pod wieczór.

Tak, celebracji mi brak. Celebracji podwieczorków przy pięknie zastawionym stole, na którym pośrodku wdzięczy się patera, na niej piętrzą się ciasta, lub babeczki, lub ptysie lub…. Obok czai się imbryk i parzy aromatyczną herbatę, kawę lub bawarkę. Do startu podwieczorkowego przygotowane są talerzyki, filiżanki, łyżeczki i widelczyki. Brzdęk, brzdęk… można zaczynać.

Zatem zaczynam mój podwieczorkowy cykl, żeby celebrację podwieczorka światu i sobie przywrócić. Kiedyś z Smokiem zapraszaliśmy do nas na kolację lub obiady, teraz zaczynamy zapraszać na podwieczorki.

0 likes Ta Która Wie , W kuchni utytłani # , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

1 day ago

5razones

Ten moment, kiedy dziecko bardzo chce odpowiedzieć tacie na pytanie: co robi mama?, a że tak jakby brakuje mu odpowiedniego słowa z kategorii: dom/gospodarstwo domowe i tłumaczy najlepiej jak potrafi...
.
.
.
.
.
.
.
- Ogrzewa* nasze ubranka...

* czyli prasuje. Po rzeczowniku żelazko, przyszła najwyższa pora na nauczenie się czasownika, który wchodzi w ścisłą relację z w/w przedmiotem.
... See MoreSee Less

View on Facebook

3 days ago

5razones

W prowadzeniu bloga i w pisaniu do Kwartalnika Laktacyjnego najbardziej lubię spotkania, rozmowy, wywiady.

I ostatnio miałam przyjemność porozmawiać i poznać lepiej Ewę Dymek-Dudzińską (malarkę, performerkę, pisarkę). O Ewie "zrobiło się głośno" po tym, jak na na jednym z koncertów stanęła za konsoletą djską, grając koncert techno i jednocześnie karmiąc piersią swoją kilkumiesięczną córeczkę. Ewa przyznaje, że hejterskich komentarzy, jakie popłynęły po tym spontanicznym występie w jej stronę, starała się nie czytać, bo zna wartość swojego macierzyństwa.

Rozmawiałyśmy o karmieniu piersią (a jakże!), o bliskości i więzi, jaka się rodzi nie tylko w trakcie karmienia, i także o muzyce.

- Karmienie piersią zmusza do ciągłego przytulania... - powiedziała Ewa - a ja lubię się przytulać.

<3

Całą rozmowę możecie przeczytać w najnowszym jesiennym Kwartalniku Laktacyjnym:

issuu.com/fundacjapromocjikarmieniapiersia/docs/kwartalnik_laktacyjny_3_2018_issuu_/60
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Noworodki tak mają.
Kilkumiesięczne dzidziusie też.
I roczniakom też w tym najlepiej.
Dwulatki potrafią się o to ciągle upominać: Przytulaj mamusi!
A jak czterolatek tego pilnuje: Najmocniejszego przytulacka poproszę!

Hej, my ludzie-huby tego potrzebujemy.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook