Luty 10, 2013 at 8:29 pm

La constelación de la saeta

La constelación de la saeta

Poema de la saeta zaczyna się wraz z pojawieniem się łuczników zbliżających się do Sewilli. Nazwa pieśni Saeta (strzała) wzięła się najprawdopodobniej od łacińskiego „sagitta” – modlitwa, prośba błaganie wycelowana, skierowana wprost do Boga lub Marii Dziewicy niczym właśnie strzała. Saeta w pierwotnej swej formie była krótką pieśnią nabożną śpiewaną podczas procesji z okazji Wielkiego Piątku w trakcie Wielkiego Tygodnia (la Semana Santa). Głównym jej  tematem była pasja i śmierć Jezusa Chrystusa (la Pasión y Muerte de Jesucristo). Saeta antigua adaptowana przez flamenco z początkiem wieku XX stała się pieśnią flamenco, saeta aflamencada, saeta moderna:

Las saetas aflamencadas nacen en el preciso instante en que el cantaor flamenco siente necesidad de dirigirse publicamente a Dios , cantando la anigua tonada, conocida por saeta vieja, y la reviste, inconscientemente, de perfiles flamencos, de expresiones propias del flamenco. (…) La saeta moderna (…) es una demostración del sustrato religioso latente en el alma gitana.*

Przytoczony fragment mówiący o tej niezwykłej transformacji saety starej, pierwotnej w saetę flamenco – wskazuje na jej dwa źródła: religijno-duchowe oraz właśnie cygańskie, które wpłynęły na charakter tej Pieśni, Cante. I saeta jest tylko pieśnią, w sensie, że tylko się ją śpiewa. Nie towarzyszy jej ani taniec, ani muzyczny akompaniament.

Wśród wcześniej pojawiających się postaci Siguiriyi i Solei, Saeta – choć też pełna rytmu i drgań, stanowi wyjątek. Wyśpiewuje nie tyle duszę cygana, ale także jego duchowość.

Wcześniej już wspomniani Arqueros, łucznicy przybywają z odległych krain, krain bólu, paises de pena. Gnani w kierunku Sewilli, miasta labiryntu miłości, miasta z kryształu oraz kamienia, w uszach mają bolesne zawodzenie: ¡Ay, Guadalquivir!.

Dopada ich  noc, Noche. Noc pełna świateł lamp, gromnic, świec oraz świetlika. Cirio, candil / farol y luciernega… [gromnica, świeca, lampa i świetlik], oto konstelacja Saety. To noc niespokojna, kiedy okienniczki ze złota drżą, a krzyże o świcie kołyszą się.

Cel wędrówki łuczników to Sewilla, miasto-wieża, pełne cienkich łuków. Una ciudad que acecha / largos ritmos, / y los enrosca / como laberintos… [miasto, które tropi, śledzi przeciągłe rytmy, i zwija je jak labirynty]. To miasto-labirynt, miasto-winorośl, w którym zamknięte, zwinięte są rytmy i dźwięki. Sevilla para herir. / !Siempre Sewilla para herir! [Sewilla, żeby ranić! Zawsze, Sewilla, żeby ranić!] odbija się od kamiennych murów niczym echo. Miasto, gdzie pod łukiem nieba, wystrzeliwuje nagle i niespodziewanie Satea. W niej zmieszane jest lo amargo de Don Juan / y lo perfecto… [to co gorzkie Don Juana, to co idealne].

Saeta wystrzeliwuje, bo właśnie przez ulice idzie Procesión, procesja. Procesja niezwykła, bo kroczą w niej postaci z mitologicznych lasów, jak jednorożce. Pojawiają się też astronomowie, Merlini, Orland Szalony, Durandarte, kroczy również el Ecce Homo.

Paso, krok za nimi kroczy Maria Dziewica, Virgen de la Soledad ozdobiona błyskotkami. Kroczy, a właściwie płynie, na swojej łódce ze świateł po rzece ulicy. Wysoki przypływ prowadzi ją wprost do morza.

Procesję kończy Saeta, która towarzyszy już samej figurze Chrystusa czarnowłosego,. Cristo moreno. „!Miradlo por dónde viene! krzyczą śledzące go głosy. Chrystus kroczy od irysa Judei, po goździk Hiszpanii o niebie czystym, ciemnym. To Chrystus z Hiszpanii, którego włosy są równie spalone przez słońce jak ziemia Andaluzji.

Po przejściu procesji, na ulicy zaczyna się fiesta. Lola – ze swego balkonu, Balcón, gdzie rośnie bazylia i miętaśpiewa saety. Otaczają ją toreadorzy i fryzjerzy, którzy do rytmu poruszają głową. Lola śpiewa…

Śpiewa, od świtu, Madrugada, aż do nocy zielonej, kiedy to dźwięki jej saet zostawiają ślady irysa ciepłego na niebie, a księżyc przebija się przez chmury fioletowe. Zawodzi o świecie, w którym nie ma miłości, a los satereos**, są niewidomi, ślepi ¡Ay, pero como el amor / los saeteros / estan ciegos! [ Aj, czemuż miłości, saeteros są ślepi, niewidomi!] Nie ma miłości.

Świat Saety, świat saety flamenco to świat barwnych procesji, w których kroczą niezwykłe postaci z mitologicznych lasów, postaci z legend, postaci z Biblii, jak krok po kroku, paso a paso – pokazuje, opisuje to Lorca. To co związane z tradycją, religijnością przeplata się tutaj z tym co mitologiczne, z tym co ludowe, andaluzyjskie. Po ulicznej procesji, która przybiera kształt wartkiego, żywego potoku, rzeki głów, po której płyną niesione w procesji figury Marii Dziewicy i Jezusa Chrystusa, płyną, kroczą, aż do morza… Po tym religijnym obrządku, na tej samej ulicy, zaraz zaczyna się fiesta, świętowanie, któremu towarzyszy śpiew saet i taniec.

W kielichu-strofach Saety łączą się zatem, mieszają dwa światy, dwie dusze – chrześcijańska i andaluzyjska.

 

* L. Melgar Reina, A. Mari Rujula, Saetas, pregones y romance liturgicos cordobeses, 1987.Tłum. autora: Saety flamenco rodzą się w konkretnej chwili, w której pieśniarz flamenco odczuwa potrzebę publicznego zwrócenia się do Boga, śpiewając dawną melodię, znaną starej saecie, którą nieświadomie przyobleka w kontury flamenco, w ekspresję, wyraz właściwy dla flamenco. (…) Saeta moderna (…) jest manifestacją substratu religijnego ukrytego w duszy cygańskiej.

** El saetero – śpiewak specjalizujący się w śpiewie Saety.

0 likes Dancing shoes # , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook

Zrobiliśmy dziś sobie spontaniczną wyprawę do gospodarstwa ekologicznego Dębnik 52
Niezapowiedzianie zaskoczyliśmy Gospodarzy, ale mimo tego każda kózka (no prawie każda) została nam przedstawiona z imienia. 🐐🐐🐐 Zwierzaki mogliśmy pogłaskać, nakarmić, tylko uważać trzeba, bo łakome kózki lubią skubnąć kieszenie szukając czegoś do schrupania.

Miejsce niezwykłe, zaledwie 25km od Krakowa, z własną stadniną🐎🐎🐎 koni rasy Haflinger i American Quarter Horse. Do tego te czarowne kozy, z których mleka Gospodarze robią wyborne jogurty i sery (my zaopatrzyliśmy się w twarożek i fetę w oleju z czosnkiem, czosnkiem niedźwiedzim, ziołami dębnickimi i chili).

Wrócimy, bo raz że blisko, dwa serdeczni Gospodarze i ich zwierzyniec, a trzy... to ja bardzo chcę zrealizować swoje marzenie o jeździe konnej.
... See MoreSee Less

View on Facebook

Tadziulkowe pierwsze bodziaki, rampersy, kaftaniki, koszulki oraz piżamki pocięte na kwadraciki, które potem najzdolniejsza Agnieszka z MaAteria patchworki pozszywała, pikowała i tak powstała patchworkowa narzuta dla Tadzinka (już jest w drodze do nas).
Franiu też taką ma. Najukochańsza kołderka, codziennie tuli Go do snu. 🌈🛌🌒

#patchwork #handemade #narzutapatchworkowa #maateria #pierwszeubranka #kołderka #magicofchildhood #TadeuszMajowy
... See MoreSee Less

View on Facebook