U Eleganckich

Nie jest łatwo być młodszym bratem. Niezwykle trudno być bratem starszym

9 lutego 2018

Lubię przyglądać się moim synom. Czasami zachodzę do ich pokoju, i zaglądam, i tak niezauważona mogę obserwować moje najmilejsze obiekty badawcze. Jak się bawią, rozmawiają, jak się ze sobą układają. Ich relacja póki co jest mocno osadzona na zależności i nierówności: starszy – młodszy, a co za tym idzie silniejszy – słabszy, szybszy i sprawniejszy – próbujący nadążyć za bratem.

Staram się nie przeszkadzać, choć trudno nie być moderatorem w ich rozmowach i spekulacjach, z Tadzikowego tłumaczyć Franiowi, o cóż bratu może chodzić: Ja nie rozumiem, co wyprawia ten Tadeusz…?. I w drugą stronę, zabezpieczać dobro i terytorium starszego, który za nic w świecie nie chce dopuścić młodszego brata do swojej zabawy lub dopiero co skonstruowanego statku kosmicznego. Czasami jestem negocjatorami na wojnie o jeden klocek z miliona, o jeden samochodzik z tuzina, o niedźwiadka, choć w gotowości do zabawy czeka cały las i dżungla.

W takich sytuacjach wcale nie tak trudno wpaść w pułapkę wymagań oraz oczekiwań, i starszakowi tłumaczyć, dlaczego miło by było gdyby jednak nieco odpuścił bratu, a młodszemu regularnie przypominać, żeby był jak starszy brat.

Jesteś starszy (w domyśle mądrzejszy) i musisz…

…zrozumieć, ustąpić, oddać, podzielić się… Ileż to razy zdarzyło mi (nam!) się – mimo świadomości absurdalności tychże oczekiwań wobec Fra – tak mu właśnie racjonalizować, wymuszając na nim ustąpienie pola, zabawki, książeczki, miejsca Tadkowi, tym samym próbując przyspieszyć rozstrzygnięcie sporu pomiędzy chłopakami.

Powoływanie się na starszeństwo i oczekiwanie, że ten starszak – zaledwie czterolatek, w konfrontacji z niespełna dwulatkiem – musi, no musi zrozumieć, jest oczekiwaniem niemożliwego.

W takich sporach wcale nie łatwo być tym starszym bratem, od którego wymaga się, że zrezygnuje z czegoś dla siebie ważnego, cennego. Że porzuci, odda swoje sprawki, ustąpi, i jeszcze zrozumie, choć rozumieć wcale nie chce, a co więcej nie musi.

Bądź jak starszy brat…

…słyszy Tadeusz, któremu czasami nieświadomie podpowiadamy: zobacz, jak Franiu to robi, zrób jak Franiu, kiedyś Franek cię nauczy. I młodszy brat ochoczo podąża za bratem starszym, uczy się nowych zabaw, z radością wykonuje polecenia i zadania starszego brata, tańczy, skacze, biega, chowa się, gra w piłkę, wspina się i przewraca.

O tak! Fajnie być wtedy tym młodszym bratem w zabawie i wygłupach wymyślonych przez starszego. Ale niezwykle trudno jest przebić się z własną inicjatywą i pomysłem, bo można usłyszeć: Znowu mi to zepsułeś, ty łobuźniku jeden.

On się od ciebie uczy…

…codziennie czuje tę odpowiedzialność Franciszek. Czy to w zabawie, przy jedzeniu przy stole, na placu zabaw, na spacerze, w kąpieli. Jest stawiany za wzór, zbiór kompetencji i umiejętności, albo jakichś super mocy: Zobacz Tadeusz jak ja szybko biegam, biegaj za mną, żeby się nauczyć, dasz radę.

I to jest przyjemne i wzmacniające uczucie, kiedy jest się bohaterem dla młodszego braciszka, który naśladuje nas w zabawie, uczy się od nas, nie może się doczekać naszego powrotu z przedszkola Ale to czasami wymagające i nie lada zadanie, tak zawsze służyć przykładem, pomocą, czuć odpowiedzialność za młodszego.

To jest jakaś głupotka dla dzidziusiów

…słyszy Tadzinek, którego od swoich spraw dużych chłopaków przedszkolaków lekceważąco przegania Franek. A przecież tak bardzo chciałoby się być blisko, i móc wreszcie czymś zachwycić tego brata, pokazać, że już umie się budować samoloty, wieże z klocków, wspinać po drabinkach i robić fikołki.

Jak brat z bratem

Moi synowie nie do końca są jeszcze dla siebie pełnoprawnymi wspólnikami w zabawie. Widzę trudności z jakimi muszą się zmierzyć, ale też potencjał i wartość tych codziennych wyzwań. Wierzę, że ta próba sił, w której spotykają się ze swoimi możliwościami, potrzebami, umiejętnościami jest bezcenną lekcją, a także niezłym treningiem relacji nie tylko braterskich, ale ogólnospołecznych. Bo w tych spotkaniach, często konfliktach, potyczkach mogą doświadczyć i nauczyć się siebie. Zobaczyć, jak bardzo się różnią, ale mimo tych różnic (starszy-młodszy, silniejszy-póki co słabszy) mogą działać, współpracować, a w tym wszystkim darzyć się szacunkiem i dobrocią.
Dla każdego z nich te spotkania są wyzwaniem, i nieustającą przygodą.

 

Możesz polubić też