U Eleganckich

Love story

6 sierpnia 2014
Love story

Love story moje i Smoka zaczęło się od warzywa. A właściwie od jego braku.

Avocado, bo to o nim mowa, zabrakło na kolacji warzonej przez Smoczysko, na którą znienacka porwali mnie znajomi. Kolacja miała być meksykańska: burritosy, tacosy, tequila. Do tego wszystkiego zabrakło mi guacamole, o które od wejścia się upomniałam, wcześniej jeszcze krytykując rozbebeszone burritos. No nic to, popisałam się swoim czarem i uprzejmością. Ale jak wyznał mi później Smokowaty, to właśnie ta kulinarna zadziorność go ujęła i przejęła.

Od tamtego wiekopomnego zdarzenia już nie raz żeśmy się ze Smokiem w kuchni przy okazji kolacyjek wszelakich i mieszania w garach spotkali, niejedno avocado zostało przez nas pożarte, świętując poezję dnia codziennego. Także śmiało można powiedzieć, że żarcie to nasz żywioł, a Smokowaty zamiast bukietu kwiatów może mi wręczyć pęczek pietruszki, kobiałkę truskawek, słoiki kompotu, puszkę sardynek, koszyczek limonek, kostkę sera lub kawał schabu z kością. Klasyczne przez żołądek do serca.

Od jakiegoś czasu więcej w nas prozy, a produkty spożywcze i delikatesowe tak jakby straciły czar, przestały być afrodyzjakami, stały się punktami na listach zakupowych, które nawzajem sobie przygotowujemy wysyłając się po sprawunki.

Na dniach ostatnich poprosiłam Smoka, co by dokupił cukinii, bo mnie już do warzywniaka nie po drodze. No, ale zdarzyło się, że jednak warzywniak po drodze się znalazł, cukinia zakupiona, zatem ślę do małżonka sms, żeby się już nie fatygował.

Godzinę później wraca mi on do domu zdyszany, zziajany i mówi: „jadę sobie jadę ku Tobie, i słyszę, że przyszedł sms. Zatrzymuję rower i sięgam po telefon i czytam wiadomość od Ciebie: „Kocham i całuję”. I aż mi się serce rozradowało, że moja kochana żona mi takiego czułego sms’a wysłała, że dawno takiego od Ciebie nie przeczytałem… Ale przecieram oczy ręką, osuszam pot z czoła i co widzę, ano widzę prawdziwą treść sms’a: Kupiłam cukinię”.

Proza warzywna w naszym love story, a „kupiłam/kupiłem cukinię” to nasz nowy romantyczny kod.

Możesz polubić też