5razones.pl

Maj 21, 2018 at 9:36 pm

Mam nadludzkie moce i pelerynę – ale proszę obalmy mit matki superbohaterki

Mam nadludzkie moce i pelerynę – ale proszę obalmy mit matki superbohaterki

Mam pelerynę

Ktoś wie co znaczy SAHM? – pyta Barbara (w tej roli najwspanialsza Celeste Barber, której prześmiewcze poczynania można śledzić na Instagramie) grupę przedszkolaków w przedszkolu swoich synów, którą przyszła odwiedzić w ramach spotkań z rodzicami prezentującymi swoje zawody.

Dosłownie chwile wcześniej opiekunka grupy dała jej do zrozumienia, że w spotkaniach biorą udział tylko rodzice, którzy pracują, wykonują jakiś zawód, o którym mogą opowiedzieć dzieciom. Barb długo się nie zastanawia, i może nie zapraszana, ale wraca, żeby przedstawić dzieciom najbardziej angażujący, wymagający i eksploatujący zawód świata, czyli mamę! (po angielksu SAHM = Stay-at-Home Mom). Przywdziewa czerwoną pelerynkę, z gwiazdkami super mocy na skroniach entuzjastycznie opowiada maluchom o nadzwyczajnych zdolnościach mam:

Mam nadludzkie moce i pelerynę.
Mam na prawdę niezwykłe moce.
Po pierwsze nadludzka szybkość.
Gdzie robię zakupy? W supermarkecie. Mknę po sklepie z prędkością światła. Nikt za mną nie nadąży
Po drugie, potrafię sprawić, że znikają rzeczy. Te dobre, jak ciasto, wino, ale i te złe, jak ból brzucha, koszmary czy drzazga. Wyjmuję drzazgę w niecałe 10 sekund, bez pincety i łez.
Po trzecie, z każdym się dogadam. Nawet z takimi, co wcale nie mówią.
I produkuję własne mleko. Ponieważ ja jestem SAHM!

To jedna z bardziej wzruszających scen z serialu The Letdown (do obejrzenia na platformie Netflix), a w tym serialu takich scen naprawdę nie brakuje, która uświadomiła mi z iloma ekstremalnymi zadaniami jako matki na etacie, codziennie, całodobowo musimy się zmierzyć.

Czym się zajmujesz? – pytają dzieci Barb – i ona bez zastanowienia odpowiada, że wszystkim. Że jest lekarzem, pralnią, bankiem i pocieszycielem w jednym. A to zaledwie kilka z zadań, wyzwań, które, jako mamy przecież musimy podjąć.

Bycie mamą jest naprawdę trudne

Jestem teraz po lekturze książki Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko, w której autorzy (Kim Paleg, Patrick Fanning, Matthew McKay, Dana Landis) przypominają, o tym, że praca rodzica, to praca w skrajnie ciężkich warunkach, której towarzyszy codzienny, niekończący się stres. Stres, nerwy, zmęczenie bierze się nie tylko z olbrzymiej odpowiedzialności za nasze dzieci, ale przede wszystkim z konieczności “całkowitego poświęcenia, nieskończonej cierpliwości oraz stałej koncentracji”.

A co sprawia, że bycie rodzicem jest tak bardzo trudne? Gdyby tak wyobrazić sobie poszczególne zadania, kompetencje, wymagania, które towarzyszą tej rodzicielskiej robocie, to wyglądałyby one tak:
Nielimitowany czas pracy (chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to wyzwanie na 24 godziny na dobę).
Nieprawdopodobne bałaganiarstwo dzieci (sprzątanie po nich, z nimi to prawdziwa syzyfowa praca).
Hałas (krzyk, płacz, śmiech, niekończące się pytania: a po co, dlaczego, a czemu nie, nie, nie, nie, nie, a mamo, bo on…).
Nudna, powtarzalna, czasochłonna codzienność (bo codziennie trzeba ubrać, przebrać, nakarmić, ugotować, wyprać, umyć, nakarmić, uspać).
Skoncentrowanie dzieci tylko na sobie (bo te dzieci nasze przecież nie wiedzą, że mama, tata mają limit sił i cierpliwości).
Testowanie naszych granic przez dzieci (w większości wypadków nie celowo, ale rodząca się autonomia dziecka powoduje, że ma ono potrzebę nieustającej eksploracji świata i decydowania o sobie).
Potrzeba uwagi i akceptacji (a mamo popatrz, a tato czytaj, a bo on…).
Czujność, gotowość (bo wróg, a właściwie dziecko często nie śpi).

Wszystkie te zadania to ogromne obciążenie dla rodzica. To świadomość bycia cały czas na posterunku, w gotowości.

 

Jak rozmawiać o macierzyństwie?

Cały czas zastanawiam się, jak pisać i mówić o macierzyństwie? Jak oddać prawdę tej roli, która na zawsze przypisana jest nam mamom? Bo przecież to czego doświadczam ja, co jest moją prawdą, nie musi być twoją, waszą. Bo przecież coś, co mi sprawia trudność, o co się potykam, ty, i ty, i ty także możesz przyjmować z łatwością, radością, spokojem. Jak w opowieści o nas matkach, i naszym doświadczeniu nie otrzeć się o męczeństwo, mordęgę, poświęcenie, jak nie być posądzonym i nie osądzać o matkopolstwo (którego to epitetu koszmarnego szalenie nie lubię)? Jak cieszyć się i uprawiać wdzięczność za dar macierzyństwa, żeby nikt nie wytykał nam lukrowania, gloryfikowania, epatowania szczęściem? Jak śmiać się, żartować, żeby nie mrużyć oka (ach to macierzyństwo z przymrużeniem oka)? Jak pisać, i opiewać nasze codzienne bohaterstwa, ba superbohaterstwa, żeby nie zapominać, że jesteśmy tylko i wyłącznie śmiertelniczkami, których zasoby codziennie się wykruszają, i potrzebują regularnego doładowania?
Jak nie zwariować?

W wspomnianym przeze mnie serialu główna bohaterka, Audrey, której próby odnalezienia się w roli mamy, ułożenia sobie swojego życia w nowym układzie, jako kobieta, partnerka, matka dochodzi do takiej konkluzji:

Co się z nami dzieje? To miał być czas pełen szczęścia. Ludzie pieją z zachwytu. Kłamcy.

Dlatego cokolwiek byśmy nie powiedziały o macierzyństwie, to będzie kłamstwo. Ale też i prawda. Z puli wszystkich możliwych doświadczeń, te nasze, będą tylko nasze.

Musisz zapomnieć o tym, co sobie wyobrażałaś. – w jednej z ostatnich scen serialu Ambrose, czyli znajoma z rodzicielskiej grupy wsparcia, pociesza Audrey – Nie patrz w przeszłość, bo będziesz tkwić w poczuciu straty.

Ja bym dodała jeszcze: Zacznij myśleć o sobie – ale to już porada od innej superbohaterki.

To jak? ściągniecie swoją pelerynę?

0 likes Ta Która Wie # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

7 hours ago

5razones

Nie mam pojęcia, czy to dobry moment na publikację nowego postu, ale...

Ale może ktoś z okazji smogowego weekendu będzie miał ochotę na lekturę:

"Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?! "

5razones.pl/matka-polgebkiem/
... See MoreSee Less

View on Facebook

23 hours ago

5razones

Odkąd Franek odkrył, że piosenki "A ja wolę moją mamę" albo "Zabiorę brata..." to także piosenki z mojego przedszkola, i mojego dzieciństwo, to uprawiamy sobie wieczory z muzyką i z takimi hitami Fasolek, jak "Mydło lubi zabawę", "Bursztynek bursztynek", Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki", obowiązkowo także "Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego...", noi całą Akademią Pana Kleksa z "Kaczą dziwaczką" i "Na wyspach Bergamuta".

I tak mi w pamięć, i rytm ten Fronczewski Piotr teraz zapadł, a właściwie w pamięci, noi rytmie się obudził, że myślę sobie, że co to za edukacja muzyczna, jak nie puszczę Frankowi i Tadkowi klasyki totalnej, czyli...

"Nie rycz, mała, nie rycz

Ja znam te wasze numery

Twoje łzy lecą mi na koszulę

Z napisem:
"King Bruce Lee Karate Mistrz..."

.
.
.

- I tego też mamusiu słuchałaś, jak byłaś mała? - zapytał Franiu.

No tak jakby synu :D #kiedyśtobyłyczasy

Zatem wieczór zapowiada nam się z Frankiem Kimono.

HU! HA!

www.youtube.com/watch?v=zP12dAX0U_wadres gimnastyka areobic www.youtube.com/watch?v=PXwusnZRH6Y Proszę o dodawanie komentarzy Franek Kimono King Bruce Lee Karate Mistrz Nie rycz mała, n...
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Spontaniczna wycieczka na fermę strusi.
Zaszalałam i kupiłam jedno strusie jajko 🥚 czyli do zjedzenia w weekend będziemy mieli jakieś 1,5 kg jajecznicy 🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳
... See MoreSee Less

View on Facebook