5razones.pl

Kwiecień 4, 2018 at 8:59 pm

Mamo, słuchaj…. Franciszkowe i Tadzinkowe opowieści Vol. 3

Mamo, słuchaj…. Franciszkowe i Tadzinkowe opowieści Vol. 3

Ach jakże ja lubię podsłuchiwać tych moich syneczków. A zwłaszcza teraz, gdy do grona odkrywających słowem świat dołączył sam Tadeusz. Jeszcze dosłownie chwilę temu potrafił zawezwać mamę, i zgłosić swoją ulubioną potrzebę: mama cyco!,a teraz taka eksplozja dźwięków i słów. I radość, prawdziwa radość z tej możności porozumienia się, pogadania, podyskutowania czy też nawet pokłócenia się z światem, i własnym bratem też.

Na szczęście brat, ten starszy i cierpliwie czekający, aż wypowie się jego imię, zna skuteczne metody godzenia się.

Czułe słówka i półsłówka. Franciszkowe i Tadzinkowe.

Zwyczajne popołudnie w zwykłej rodzinie.
Żona do męża: gdzie mi z tą ścierą? Ile razy mam powtarzać i prosić, żebyś mi tutaj nie rzucał brudnych ścierek, tylko zanosił je do kosz ana bieliznę w łazience!
– Phi! – żachnął się mąż – żebyś chociaż sama tak robiła. A nie, tylko czepiasz się o pierdoły.
– Zawsze tak robię – żona łapie wyższe tony – i nie czepiam się, tylko zwyczajnie proszę.
– Nie kłóćcie się – na to wszystko wchodzi ich 4 letni synek – u nas w przedszkolu, jak się wyjaśniamy i godzimy, to wymieniamy się kamieniami zgody, i mówimy: co widzę, co czuję, czego potrzebuję.
W domu nie było żadnych kamieni, ale żona do ręki wzięła jabłko, a mąż cytrynę.
– Co czujesz tato? – zaczął mediacje synek.
– Niesprawiedliwość.
– Czego potrzebujesz?
– Spokoju.
– Teraz Ty mamo, co widziałaś?
– Zobaczyłam brudną ścierkę na podłodze, która tam odłożył tata.
– Co czułaś?
– Złość, i że moje prośby są ignorowane.
– A czego potrzebujesz?
– Żeby tata słuchał, co do niego mówię, i nie traktował tego jako czepiania się.
– I lepiej Wam? – zakończył swoją sesję synek.
– O tak! – odkrzyknęli rodzice, z wyraźna ulgą w głosie.
CO WIDZĘ, CO CZUJĘ, CZEGO POTRZEBUJĘ!
To zawsze działa! – rzecze Franciszek.

 

– Cyco, cyco, moje cyco!
– Znowu cyco Tadeusz? – dziwuje się nieustającym cycowym poczynaniom młodszego brata Franciszek – no nuuuuuuuda!

Przyganiał kocioł garnkowi. 😀
Nie pamięta Franek, jak małym jak Tadzinek był.
Prawdziwy beneficjent długiego karmienia piersią.

 

– Tadeusz, chcesz umrzeć? To lepiej jedz śniadanie, bo jak nie zjesz to wymrzesz z głodu.

Z cyklu starszy brat radzi.
A wy też jedzcie, bo inaczej wymrzecie.

 

Ze wszystkich życzeń, przemyśleń z okazji Dnia Kobiet, najbardziej rozczuliły mnie słowa mojego syna:
– Mamo, czy dzień kobiet może trwać dłużej ?
– Może synku. Właściwie to jak chcesz, to może być codziennie.
– To dobrze, bo dzisiaj nie zdążyłem złożyć Karolinie życzeń.

– A czy te życzenia to tylko dziewczynom można składać? – zapytał po chwili.
– Życzenia i dobre słowa możesz mówić codziennie wszystkim, koleżankom, kolegom, mamie, tacie, Tadzinkowi.
– To jeszcze jutro Maksiowi powiem, że go lubię.
Także wiecie, nie zdążyliście dzisiaj… macie jutro. Albo każdy dowolny dzień w roku.

 

Nie wiem jak Wy, ale ja  wieczór przed Dniem Kobiet spędziłam z Frankiem pomagając mu rysować laurki dla koleżanek z przedszkola.
Zaczęło się od tego, że poprosił o narysowanie kartki dla… Karoliny:
– Mamo, narysuj czerwone serce i napisz: Kocham Karolinę…

Tak dobrze czytacie: kocham Karolinę. Serce matki na moment stanęło, ale narysowałam to serce dla innej, Fra pokolorował. Ciach i gotowe.
Ale potem przypomniał sobie, że Zosia często bez okazji rysuje mu w prezencie różne obrazki. Zatem dla Zosi wymyślił kotki. Tu talentem projekt rysunkowo wsparł Ojciec Smoków.
W międzyczasie dla Karoliny rysowałam i wycinałam kolorowy naszyjnik.
– Mam nadzieję że jej się spodoba, i będzie go nosić – głośno sobie pod noskiem marzył Franiu. 💫
– A Helenka mi dzisiaj w szatni powiedziała, że ładnie wyglądam! Wspomniał z radością, i od razu przystąpił do rysowania prezentu dla Helenki, czyli domku w zielonym ogrodzie.
Gdy myśleliśmy że to już koniec naszych artystycznych poczynań, to przypomniał sobie jeszcze o Hani i Ninie. Na prawdę nie wiem, czym skradły jego serce, ale jedna dostanie swój portret, a druga niebo ze słoneczkiem ⛅
Wszystkie prezenty-rysunki zostały zapakowane i podpisane.
Dziś rano wstał, zażądał żeby go elegancko ubrać (bo dziś jest ważne święto, wiesz…) w koszulę i „muszelki” (czyli szelki) i z prezentami dla swoich koleżanek pomaszerował do przedszkola.
Mam nadzieję, że to był piękny dzień dla tych dziewczynek.
Dla mnie jako mamy, i kobiety to jeden z najpiękniejszych. 💗❤💗💞

 

 

– Mamusiu, czy urodzisz mi jeszcze trzy siostrzyczki?

– Ale jedna musi być starsza ode mnie!

Acha! To będzie wyzwanie…

 

Nie, nie, nieeee… NIE! NIE ZGADZAM SIĘ!
Nigdy nie wyprowadzę się od ciebie mamo, taty i Tadzinka!!! Nie ma mowy!

No synunio najmilejszy. 😍
Przypomnę mu kiedyś tę przemowę (Was mając za świadków) przy pierwszych pogróżkach, że jednak się wyprowadza i opuszcza rodziny łono.

 

On lubi gryźć. To jest jego obrona i super moc!
Lubisz gryźć Tadeusz, prawda?

Nie ma to jak przedstawić brata w samych superlatywach kolegom z przedszkola.

 

-Fraaaniuuu, Franiu! No powtórz Tadeusz. Fraaaaniu, Fraaaaniuuuu powtarzaj Tadek, dasz radę. Franiu, Fraaaaniu! FRA-NIU!
– Tata!? – rzecze Tadzinek
– No dobra możesz mnie mówić tata. Ale lepiej naucz się Franiu.

 

Ostatni tydzień – przez 4 urodziny Franciszka był pełen wspomnień, wzruszeń i poruszeń. I pytań.
– Tato, jakie były moje urodziny, gdy wyszedłem z brzucha mamy? – zapytał Franiu Smoka.
Opowieść o jego narodzinach z mojej perspektywy już znał. Wiele razy słyszał ją ode mnie na dobranoc. Tym razem bardzo chciał poznać perspektywę swojego taty. Chciał wiedzieć, gdzie tata był w dniu jego urodzin.
Smok opowiedział mu, jak wiózł mnie szybko do szpitala, jak towarzyszył mi na sali i trzymał mnie za rękę, jak robił mi masaż pleców, jak podtrzymywał mnie na chwilę przed tym, jak Franiu wreszcie znalazł się w moich ramionach. Opisał, jak przecinał pępowinę, na pamiątkę której ma swój piękny pępuszek.
Ta opowieść to najpiękniejszy prezent od ojca dla syna.
Dzieci potrzebują opowieści porodowych. Bo te są częścią ich historii, wspomnień, a tym samym tożsamości.

 

Smok przygotowuje się do wyjścia na piwko z kolegami. Franisław żegnając się z nim czule pyta:
– Tatusiu idziesz potańczyć z innymi tatusiami?

I tym którym się wydaje, że to pytanie jest bez sensu pędzę z wyjaśnieniami, że ja raz w tygodniu wychodzę wieczorem celem potańczenia flamenco, zatem dla Frania oczywistym jest, że jak rodzic opuszcza dom to żeby sobie potańczyć. #ole

 

Poranne szamotaninki. Wszystkich zagłusza Tadeuszowe:
– Cyco! Cyco! CycooooocyýyyYyYYcoOoOOo!
– Urośnij Tadeusz! – przywołuje młodszego brata Franciszek – Zjedz owsiankę!

 

Po prawie miesiącu pełnej chaty (bo choroby, bo święta, bo ferie świąteczne… i choroby, bo Nowy rok, i a jakże!, nowe choroby), Franisław pod eskorta ojca opuścił dom celem udania się do przedszkola.
– Bądź dzielny bracie! Szybko do ciebie wrócę.

 

Przepraszam Tadeusz…
Nie jesteś pajacem. Jesteś zwykłym bzikusem.

 

Przed świętami wybrałam się z chłopakami po zakup prezentu dla Ojca Smoków. Wcześniej wytłumaczyłam Fra, że to prezent pod choinkę, i żeby to była niespodzianka, to ciiiii…. nic tacie nie mówimy, dobra?
– Cìiii…. dobra! – przypieczętował naszą tajemnicę Franciszek.
Kilka godzin później, jak ojciec zawitawszy w progi domu usłyszał:
– Tato, tato, tato! Mamy dla ciebie prezent podświąteczny! Ale ciii nie mogę powiedzieć ci jaki.

 

Częstotliwości wypowiadanych przez Tadzinka słów:
Śel
Siok
Picia
Jajo
Oulek
…tak wiele mówi o zwyczajach żywieniowych w naszym domu

 

Rozłąka bo szpital i choroby. Szczęśliwie technologia sprzyja takim trudnym rozłąkom i starszy brat mógł  powiedzieć młodszemu: Nie martw się braciszku, wrócę Ciebie za pięć minut!

 

Mamo, śpiejemy, a nie się śmiejemy.

 

Ten moment kiedy starszy brat dowiaduje się, że był taki czas, kiedy na świecie nie było jeszcze brata młodszego…
– To nieprawda!!! Tadziulek zawsze był z nami! Marzyliśmy o nim.

To prawda. Marzyliśmy.

 

 

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

7 hours ago

5razones

Nie mam pojęcia, czy to dobry moment na publikację nowego postu, ale...

Ale może ktoś z okazji smogowego weekendu będzie miał ochotę na lekturę:

"Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?! "

5razones.pl/matka-polgebkiem/
... See MoreSee Less

View on Facebook

23 hours ago

5razones

Odkąd Franek odkrył, że piosenki "A ja wolę moją mamę" albo "Zabiorę brata..." to także piosenki z mojego przedszkola, i mojego dzieciństwo, to uprawiamy sobie wieczory z muzyką i z takimi hitami Fasolek, jak "Mydło lubi zabawę", "Bursztynek bursztynek", Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki", obowiązkowo także "Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego...", noi całą Akademią Pana Kleksa z "Kaczą dziwaczką" i "Na wyspach Bergamuta".

I tak mi w pamięć, i rytm ten Fronczewski Piotr teraz zapadł, a właściwie w pamięci, noi rytmie się obudził, że myślę sobie, że co to za edukacja muzyczna, jak nie puszczę Frankowi i Tadkowi klasyki totalnej, czyli...

"Nie rycz, mała, nie rycz

Ja znam te wasze numery

Twoje łzy lecą mi na koszulę

Z napisem:
"King Bruce Lee Karate Mistrz..."

.
.
.

- I tego też mamusiu słuchałaś, jak byłaś mała? - zapytał Franiu.

No tak jakby synu :D #kiedyśtobyłyczasy

Zatem wieczór zapowiada nam się z Frankiem Kimono.

HU! HA!

www.youtube.com/watch?v=zP12dAX0U_wadres gimnastyka areobic www.youtube.com/watch?v=PXwusnZRH6Y Proszę o dodawanie komentarzy Franek Kimono King Bruce Lee Karate Mistrz Nie rycz mała, n...
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Spontaniczna wycieczka na fermę strusi.
Zaszalałam i kupiłam jedno strusie jajko 🥚 czyli do zjedzenia w weekend będziemy mieli jakieś 1,5 kg jajecznicy 🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳🍳
... See MoreSee Less

View on Facebook