5razones.pl

Październik 19, 2018 at 8:35 pm

Matka półgębkiem, a czasem półdupkiem, bywa że na ćwierć gwizdka

Matka półgębkiem, a czasem półdupkiem, bywa że na ćwierć gwizdka

Ten artykuł chodzi za mną, a właściwie to jest ze mną od dawna. Głowę mam pełną słów, żali i wyrzutów sumienia. Trzymam za rękę poczucie winy, niespełnienie swoje i Twoje, a także Twoje. W sercu noszę poczucie straty, i znowuż: swoje i Twoje, Twoje również. Dźwigam poświęcenie, ach jak ciąży. Żałobę za macierzyństwem idealnym, i dlatego niespełnionym, czasami na pół gwizdka, tak tylko półgębkiem.

Jak Cię widzą, tak cię chwalą… czyli dlaczego nie jestem mamą pełna gębą

„Ja to Cię od zawsze szczerze podziwiam za to ciepło i cierpliwość i to że jesteś taką mamą pełną gębą. Serio. Ja często czuje się jak wyrodna matka bo… nie wyobrażam sobie już nie chodzić do pracy. Daje mi to moja strefę spokoju i komfortu; daje mi poczucie że robię coś innego niż tylko gotuje; piorę i zmywam. Mam ciągle poczucie winy że macierzyństwo nie daje mi pełni szczęścia i że muszę mieć pracę która mnie dopełnia.”

Napisała do mnie kiedyś koleżanka (Agnieszko, pozdrawiam!), z którą znamy się bardziej z Instagrama. Synowie w tym samym wieku, to zobowiązuje. Zaglądamy do siebie, patrzymy co widać i słychać, ale przecież to jest jakiś fragment naszej codzienności, migawka z jednego dnia, a nawet z jednej chwili.

No to wiedz, że nie musisz. – szybko jej odpisałam – I ja też mam mnóstwo dopełniaczy: flamenco, blog, praca redaktorska i jakieś pierwsze zlecenia. I też ciężko by mi było bez tych swoich spraw. Spraw tylko dla mnie, czasu wyrywanego, często reglamentowanego, łapanego pomiędzy jazdą do przedszkola, spacerem, a drzemką.

Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu, w jednym wywiadzie o planowaniu czasu dla mam mówiła, żeby odrzucić, zrzucić z siebie odpowiedzialność, i podejść do tematu: Zrobię coś, jeśli…
I to jeśli jest ważne. Bo jak się jest mamą, to tych jeśli jest mnogość, i zwyczajnie ich nie przeskoczymy, bo one od nas nie zależą, ani nam nie podlegają. Zrobię, jeśli… pójdzie na drzemkę, zaśnie o normalnej godzinie, nie będzie marudzić, pobawi się chwile beze mnie, nie będzie chorować.
Dzieci skutecznie demolują nam nasze kalendarze, za nic mając sobie nasze plany i są naszym jeśli.

Aga widzi moją cierpliwość i ciepło, a ja wiem ile razy i jak ekstremalnie mi tej cierpliwości brakowało. Dla niej jestem mama pełną gębą, a ja często jestem nawet nie na pół- a ćwierć gwizdka, bo taki czas, i tyle tych jeśli.

I tak sobie myślę, z żalem, że tak łatwo nam przychodzi konfrontowanie się z czyimś, fantazjowanie na ten temat, porównywanie się, a w tym starciu umniejszanie sobie. Robienie sobie wyrzutów sumienia, odbierania sobie poczucia, że ja mam inaczej, bo ja chcę i potrzebuję inaczej. I to też jest dobre.

Pisząc to, chciałabym, że ta moja Agnieszka, oraz każda z Was wiedziała, że to co moje, jest tylko moje, jest moja pulą doświadczeń, trudów, potrzeb, często też wypadkową okoliczności, decyzji, i tych nieskończoną ilość jeśli a bywa, że i przypadku. Wasza droga musi być inna, bo wy jesteście inne.

Matka znaczy poświęcenie i wyrzut sumienia

Rodna, a jednak i wyrodna. Nie jestem mamą pełną gębą. Ja też bardzo potrzebuję dopełniaczy, i wypełniaczy, swoich odskoczni.
Czasami jest półgębkiem, na pół gwizdka, bywa że półmózgiem, bo drugie pół próbuje zasnąć, i doznać resetu, być gdzieś daleko hen, gdzie nie słychać, ale mamo, mamo, mamo, słyszysz? Czy ja mogę coś powiedzieć, ale mamo?!  

W dyskusjach i potyczkach często pojawiają się argumenty, że jak wróciłaś do pracy, a twoje dzieci odstawiłaś do placówki typu żłobek lub przedszkole, to jesteś wyrodna, że czegoś twoim dzieciom ubywa, że ty sama się za mało poświęciłaś, a przecież tego poświęcenia nigdy dość.

Jeśli wyznasz szczerze, że się spełniasz, że serio to macierzyństwo, to twoja droga, to zaraz znajdzie się śmiałek, które wskaże drogę bokiem, powie, że nie wierzy, bo przecież nie, nie może tak być, no nie może, że tylko dzieckiem, domem żyjesz i oddychasz kobieto.

Powiedzą, wytkną, a czasami zrobisz to sobie sama. No Która z Was się przyzna, że sama sobie tym śmiałkiem-krytykiem, tym wyrzutem sumienia, co w nas siedzi i siedzi, jak drucik z miedzi… (snując poświęcenia pieśń za Maria Peszek)?

Zderzając się codziennie z różnymi stylami macierzyństwa, z czyimiś wyborami, decyzjami, zastanawiamy się (to czasami dzieje się mimowolnie), mamy pytania i wątpliwości, codziennie robiąc rachunek sumienia, bilans zysków i strat.

Musisz pamiętać o czymś dla siebie

Trafiam ostatnio dość często na argumenty, spostrzeżenia, że nigdy tak wcześniej nie zajmowano się wychowywaniem dzieci, jak właśnie teraz. Że jako rodzice czujemy się w obowiązku pochylać nad ich potrzebami oraz emocjami, i gdzieś na boku przez to zostawiając, porzucając marnie swoją podmiotowość, swoje potrzeby, plany i marzenia.

„…w harmonogramie mamy nie ma czasu na bycie tylko kobietą” mówi Sam (w tej roli Pamela Aldon) główna bohaterka serialu „Lepsze życie” (do obejrzenia na HBO). Od pierwszego docinka widzimy ją w pędzie, a nawet obłędzie, starającą się uprawiać i macierzyństwo i karierę, wychować samotnie 3 córki, nieustająco próbując za nimi nadążyć, użerając się z byłym mężem, układać i demolować na nowo swoje życie uczuciowe, często odmawiać sobie do niego prawa.

W tym serialu jest taka jedna scena, gorzka refleksja, jak można zaprzedać siebie, i zostać dosłownie z niczym.

W 4 odcinku pierwszego sezonu Sam budzi się w samochodzie; zaczepia ją starsza bezdomna kobieta, która uprzejmie pyta, czy Sam nie oddałaby jej swojej kurtki, bo takiej akurat potrzebuje.



– Jestem ciągle zmęczona, staram się spać kiedy mogę. – tłumaczy jej się ze swojej samochodowej drzemki Sam.
– Tak trzeba mamuśko. Dobra z pani kobieta i ładna.
– Dziękuję, wzajemnie!
– O nie! Ja byłam ładna, ale o siebie trzeba dbać, myć samochód, chodzić do fryzjera, jak inaczej znaleźć sobie przyjemnego mężczyznę? nie mówię o mężu, ale o mężczyźnie, czyż nie jest miło być ładnie traktowaną? Nie można być mamą non stop, trzeba czasem być kobietą, i poczuć na sobie cały ciężar mężczyzny…
– To prawda, ale w harmonogramie mamy nie ma czasu na bycie tylko kobietą.
– No tak… wychowałam czwórkę, dajesz im cały swój czas, wozisz do szkoły, do kolegów, na lekcję muzyki, treningi sportowe, bez końca… Mój najstarszy jest prawnikiem w Minnesocie, jeden ożenił się w Oregonie, dwóch dobrze żyje na wschodnim wybrzeżu…
– I pani im to dała!
– Tak jak pani daje… Proszę spojrzeć na mnie, zostawili mnie bez niczego, trzeba znajdować czas dla siebie, wezmą wszystko i zostanie nadzieja, ze ktoś miły zostawi mi kurtkę.

Z inną refleksją, a właściwie żalem biegnie do nas Madeline (grana przez Reese Witherspoon) w serialu Big Little Lies:

„Obie mi się wymykają. Szkoda, że nie zobaczyłeś dzisiaj Cloe pomaszerowała wczoraj, jak stara malutka, nawet się nie odwróciła. Wkrótce dorosną i znikną, zostaniemy sami i zaczniemy nowy rozdział w życiu. Ty masz swój biznes, a ja nie, jestem mamą, mój wszechświat się rozpada, bo starsza córka woli spędzać czas z pieprzoną macochą.”

Twoje potrzeby, to z czym zostaniesz

I teraz pytanie: czemu to wszystko ma służyć? Bo to rozdarcie, poczucie ile z siebie, swojego czasu, wysiłku mam oddać dzieciom, a ile mam zostawić dla siebie, jak dawać, miarkować sobą, żeby na koniec nie zostać z niczym? To bycie w nieustającym szpagacie, to jest nasz wspólny mianownik. Branie ciężaru odpowiedzialności za każdą z tych decyzji również. To poczucie straty, gdy się daje za mało, a potem gdy dało się za dużo, bo wszechświat się rozpada, bo dzieci od nas odchodzą.

Czy od tej odpowiedzialności, presji poświęcenia, wyrzutów sumienia możemy się uwolnić?

Dziecko może być naszym wszechświatem, a my na początku być światem jego. Ale ono nigdy nie jest nasze, dla nas, odchodzi, odchodzi od pierwszych chwil, z każdym kolejnym krokiem jest coraz dalej.

Pozwólcie, że znów poratuję siebie i Was cytatem, bo te słowa najlepiej oddają jak troszczyć się o siebie i to zawsze!

…Wasze potrzeby nigdy nie powinny być podlegać dyskusji. Jeśli nie zatroszczycie się o siebie tak, abyście mogli rozkwitnąć, możecie wprawdzie opiekować się dziećmi i pomóc im przetrwać, ale nie będziecie mieć dość witalności i siły, aby pomóc im rozkwitnąć.

„Szanujące rodzice, szanujące dzieci”, Sura Hart, Victoria Kindle Hodson


Potrzeba nam też łaskawości do swoich potrzeb, i siebie samych. Ale o tym to ja już pisałam, i to wyjątkowo pełną gębą.


0 likes Ta Która Wie # , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

5 hours ago

5razones

Mamo, ty będziesz dziewczyną pierwotną, a ja będę niedźwiedziem. Musisz mnie złapać i zaciągnąć do swojej jaskini...!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Oho!
A myślałam, że ten piątek już nie będzie miał przede mną żadnych wyzwań.

Ps. Ale czujecie to? Dziewczyna pierwotna poluje na niedźwiedzie! #matriarchat
... See MoreSee Less

View on Facebook

18 hours ago

5razones

Umówiłam się z moją koleżnką Barbara Forczek Fizjoterapia Uroginekologiczna na spotkanie.

I będziemy sobie rozmawiać na bardzo kobiece tematy, a mianowicie...

Jak sikać?

Dokładnie tak, jak sikać.

Bo może nie wiecie, ale to jak sikamy (technika sikania), ale też jak często sikamy w ciągu dnia, ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia, dla naszych mięśni dna miednicy.

Rozmowa będzie potem do odsłuchania przez Was w formie podcastu (yep, it's official będę nagrywać dla Was podcasty). 🎤🎙️🎧🎶

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie samego sikania, zdrowia w kategorii: mięśnie dna miednicy, to piszcie tutaj w komentarzach lub na priv. A ja już potem przepytam w Waszym imieniu Basię. 🎙️☕
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

W kontekście dziecięcych emocji taka myśl.

No dużo, ogrom, morze przestrzeni potrzeba.

I wyobraźni też.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook