Listopad 13, 2015 at 4:20 pm

Na audiencji

Na audiencji

Na łączach mailowych z moją ostatnia ulubioną czytelniczką-stalkerką namiętnie uprawiam wspominki. Tak się złożyła, że ta okopująca lasy Jeleniowa mieszka tzw. rzut beretem od Krakowa, a i ten Kraków przez wzgląd na studencką karierę przez jakiś czas był jej domem. A i ta studencka kariera, na granicy z czytelniczą zadymą nas łączy, bo wyszło na to, że my Panie polonistki. No świat mały!

I przy okazji tych wspólnych reminiscencji, która u kogo i co i na ile zaliczała i zdawała, przypomniały mi się także moje inne akademickie wojaże, te do serca Katalonii, do mojej Barcelony.

Dzisiaj zapraszam Was na spotkanie z Bogiem. Moje spotkanie z nim miało miejsce 27 kwietnia 2006 w okopach biblioteki pod palmami na Universitat de Barcelona.

U boga na audiencji dziś byłam. Bóg nazywa się Josep Turiel i jest dyrektorem uniwersyteckiej biblioteki (u nas funkcje boga – czyli tego co to wszystko może, a cała reszta, czyli studenci mogą mu naskoczyć – pełni pani w sekretariacie, jedyna osoba, którą potrafi patrzyć na studenta z góry siedząc! ;). Do boga-dyrektora przyszłam po prośbie, ponieważ została nałożona na mnie kara, tzw. multa, za nie oddanie książek o czasie. Przyzwyczajona do polskich zwyczajów-obyczajów bibliotecznych, czyli że się płaci karę za przetrzymanie książek, beztrosko przyniosłam książki tydzień po czasie. I panienka z okienka używając jakiś dzikich algorytmów, mnożąc, dzieląc i potęgując, a na koniec pierwiastkując ilość przetrzymanych książek przez czas ich przetrzymania obwieściła mi mój wyrok: skazana na 3 miesiące niekorzystania z biblioteki!

I właśnie o uniewinnienie poszłam dziś boga prosić. I bóg w całym swym majestacie stwierdził, że choć bardzo go boli, że mnie boli, że przez trzy miesiące nie mogę nic z biblioteki wypożyczyć, i choć bardzo by chciał, to jednak przez ogólną sprawiedliwość i równość wszystkich wobec bibliotecznego prawa, no nie może anulować mojej kary. Jedyne co… – i to mieści się w jego litościwych kompetencjach – to może skrócić mój wyrok o połowę. Zatem akurat w sam raz: za półtora miesiąca, to akurat będę po sesji, egzaminach i pisaniu prac. No w sam raz!!!

 

ps. Niestety nie miałam zdjęć Uniwersytetu pod palmami, ale obejdziecie się plażą 🙂 Są palmy? Są! Zdjęcie oczywiście dzieła mojej Słowiańskiej Sis na szwedzkiej obczyźnie. A Universitat de Barcelona wygląda TAK.

 

0 likes Barcelona # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

18 hours ago

5razones

Będąc w ciąży z Tadziem, a wciąż karmiąc Frania napisałam kiedyś tekst o piersiach, normach i długim karmieniu piersią (bo my wtedy karmiliśmy się już 2 lata).

To fragment tego tekstu:

"Świat i niektórzy ludzie będą się dziwować także, czy będzie pamiętał fakt trzymania piersi matki w buzi? I co to wspomnienie z nim zrobi? Gdzie jest granica, do której to, czyli karmienie jest normalne, a kiedy już jest anomalią? Niektórzy będą wskazywać i wyznaczać normy estetyczne, w ramach których czynność karmienia kilkulatka jest już czynnością niesmaczną, nieładną, brzydką, no zwyczajnie nieestetyczną. Inni będą doszukiwać się pewnych podtekstów seksualnych, wszak wiadomo w dzisiejszych czasach naszej nowoczesnej zachodniej kultury pierś jest przede wszystkim obiektem seksualnym i do kuszenia stworzonym (w tym wypadku proszę bardzo, może się negliżować). Jeszcze inni, powołując się na naukowców zza Oceanu z doktoratami z neurobiologii, psychiatrii i psychologii będą udowadniać, że długie karmienie piersią może rzutować (zwłaszcza u chłopców) w życiu dorosłym na pożycie seksualne. Tyleż szkód i krzywd, no tyleż wypaczeń, zaburzeń niezdrowych i destrukcyjnych może spowodować to przedłużające się i długodystansowe karmienie piersią. I do tego jeszcze te przebłyski i wspomnienia cyckanej maminej piersi."

Dziś karmię Tadzia, też już prawie dwuletniego, i na prawdę ostatnią rzeczą, jaką się martwię, jest to czy moi synowie będą pamiętać te nasze wspólne chwile.

Franiu zdaje się, że pamięta. Ale nie wiem, czy sam akt karmienia, czy po prostu naszą bliskość, tulenie. I dla niego bardzo naturalnym i normalnym jest to, że gdy jego brat młodszy płacze, to być może potrzebuje właśnie tej bliskości. Albo mojej i karmienia, albo bliskości i obecności brata. A ten brat wcale mu tego nie szczędzi.

Nie bójcie się bliskości.

5razones.pl/piersi-normy-i-dlugie-dystanse/

ps. To zdjęcie to przepiękna pamiątka z naszej domowj sesji, którą zrobiła nam niesamowita Marzena Rej-Brodowska Photolifestyle. Za niedługo pokażę Wam trochę więcej kadrów. <3
... See MoreSee Less

View on Facebook

2 days ago

5razones

W weekend niczym Was nie spamuje, bo tak sobie myślę, że to Wasz czas na Wasze sprawki, rodzinę, małe i wielkie przygody, więc co ja Was będę zaczepiać... 😎🏡🌹🍺🍓🚴‍♀️🚴‍♂️☕🍦

Ale jeśli naszła by Was ochota na sprawdzenie co tam u nas, to zapraszam na nasze konto na IG.

My kończymy słoneczny, prawie że wakacyjny weekend leżakowaniem w naszym ogródku.

www.instagram.com/p/Bh4KIkXF69C/
... See MoreSee Less

View on Facebook