Sierpień 23, 2018 at 10:01 pm

Na camping z dziećmi. Zestaw bardzo podstawowy

Na camping z dziećmi. Zestaw bardzo podstawowy

Nasz debiut pod namiotem z dzieciakami nastąpił rok temu. Ale był bardzo krótki, wręcz dynamiczny i bardzo festiwalowy. Właściwie to samo spanie pod namiotem trwało kilka godzin, bo kiedy to po koncercie na festiwalu Pannonica wreszcie pakowaliśmy się do namiotu z dzieciakami, kiedy te wreszcie posnęły, to rozpętała się nad naszymi głowami ulewa, i tylko odliczaliśmy godziny do świtu, modląc się, żeby nas ten deszcz nie zniósł razem z namiotem w potok innych namiotów. Noc przetrwaliśmy, prędko się spakowaliśmy i tyle z naszej namiotowej przygody.

Dlatego pełnoprawny camping – debiut zaliczamy sobie w naszym dzienniczku rodzinnych sprawności dopiero w tym roku. Bo dopiero w te wakacje prawdziwie wakacjowaliśmy się w trybie camping, namiot i reszta przyjemności, która wiąże się z życiem pod namiotem i pod chmurką (choć nam szczęśliwie cały czas świeciło słonko.

 

 

Camping to stan umysłu

Śmiała to może teza, ale nie oszukujmy się: nie każdy sposób podróżowania jest dla wszystkich. Ja np. nie wyobrażam sobie podróży w trybie all inclusive, tak na świecie na pewno jest sporo ludzi, którzy nigdy nie byli pod namiotem i ten rodzaj wypoczynku jest dla nich może ciut ekstremalny.

Dla kogo zatem camping, namiot, i hej przygodo? Dla tych co lubią podróżować aktywnie, być w ruchu, cały czas na świeżym powietrzu, gotować w plenerze przy ograniczonych zasobach asortymentu kuchennego. Dla tych, co lubią być od rana do wieczora w trybie na bosaka, z rozwianym włosem (choć hello, ileż ja campingowych miss widziałam tego lata).

Dla tych, którym naprawdę niewiele potrzeba, bo jednak przy ilości klamotów, który trzeba zabrać ze sobą, to mocno trzeba ograniczyć swoje potrzeby ciuchowe, kosmetykowe etc. Zresztą na zdrowie, bo to sama przyjemność, a nawet wolność i beztroska wakacyjna.

 

camping, pole namiotowe

 

Jak wybrać idealny camping?

Tu mamy jeszcze skromne doświadczenie, choć przed erą dzieci zaliczyliśmy dwie podróże ze spaniem na różnych campingach (Czechy, Włochy). Na pewno warto kierować się rekomendacjami znajomych, którzy przed nami obrali dany kierunek podróży (my tak zrobiliśmy planując podbój Toskanii i Elby).

Wcześniej polecam sprawdzić, a już zwłaszcza w sezonie, czy pole namiotowe nie wymaga wcześniejszej rezerwacji. Bo my szczerze się w tym roku zdziwiliśmy, jak odbiliśmy się od szlabanów na 3 polach namiotowych w Niemczech i dostaliśmy informacje, że full, wszystko zajęte, albo wcześniej zarezerwowane.

Kluczowe jest sprawdzenie całego zaplecza sanitarnego, tzn. w jakim stanie są sanitariaty, i ile ich jest na całe pole namiotowe, czy jest kuchnia polowa, czy jest pralnia. Na większości campingów to raczej już standard, ale ten standard, co tu dużo pisać ma rożny standard.

Fajnie i bardzo wygodnie jest kiedy na polu jest jakiś sklepik, a może mała stołówka. Pole namiotowe, na którym się wakacjowaliśmy było samowystarczalne. Mieliśmy pod ręką i sklepik, i mały warzywniak, i kiosk z różnym plastikowym zabawkowym asortymentem, i stołówka z pyszną domową kuchnią, i smażalnia ryb, i kawiarnia, i lody, i super plac zabaw dla dzieci, boisko, i… wyjście na własną plażę.

Co jeszcze? To już pytanie do Was, na czym Wam osobiście zależy, jakie są Wasze wakacyjne potrzeby i zamiłowania. Nam się marzył las i zejście do plaży. I te dodatkowe, a nawet podstawowe wymagania pole campingowe spełniało. Marzeniem by było jeszcze, żeby pole było ciut mniejsze, co za tym idzie mniej tłoczne, ale wybieraliśmy je w kryzysie, bo wcześniej nie udało nam się dostać na żadne z wcześniej wybranych miejscówek w Niemczech.

Kończąc temat, camping naszego biwakowego debiutu to Camping Tramp w Świętouściu.

 

Camping, namiot, pole namiotowe, kemping

Minusy campingowe żywota

Są zalety i niezaprzeczalne przygody związane z campingowym stylem podróżowania. Ale warto wspomnieć i o pewnych niedogodnościach.

Po pierwsze na campingu trudno o samotność. A już zwłaszcza w szczycie sezonu, gdzie namiot na namiocie, pomiędzy przyczepą, lub samochodem campingowym.

Po drugie, co się wiąże z po pierwsze: mnóstwo ludzi, zwierzaków, hałas, ruch. Campingi żyją swoim własnym rytmem. Rano leniwie budzą się do życia, potem około południa pustoszeją, gdy mieszkańcy ruszają, a to na plażę, spacer, wycieczkę. Tłoczno, gwarnie zaczyna być wieczorami, gdy wszyscy wracają do swoich obozów, uskuteczniają rozpalanie grilla, przyrządzanie kolacji, i wieczorne przesiadywanie. Na niektórych, jak na tym wakacyjnym naszym weekendami zaczynają się też dyskoteki lub koncerty, i czasami całe pole śpiewa i tańczy. Do tego hałasu, gwaru, nocnych rozmów można się przyzwyczaić. Sami byliśmy zaskoczeni, jak szybko do tego przywykliśmy, jak ani Frankowi, ani Tadkowi to w niczym nie przeszkadzało przy zasypianiu (właściwie, to po całym dniu biegania padali nieprzytomni).

Po trzecie: nigdy nie wiadomo, kto Ci się trafi na sąsiada… ale i tego nie wiesz śpiąc w hotelu, czy też w domkach letniskowych. My szczęśliwie trafiliśmy na super campingowych sąsiadów, wśród których Franiu z Tadziem poznali ulubionego kolegę Edka. Zaczynali dzień pytaniem: czy wstał już Edek?, a kończyli okrzykiem: a Edek jeszcze nie idzie spać?!

Noi czwarte: a co jak pada? Deszcz to ta kategoria pogody w Polscy, której wszyscy wakacyjnie się boją. Ale deszcz przeszkadza wszystkim, czy jest się pod namiotem, czy w hotelu czy w domkach. Wiadomo przy większych ulewach nawet najlepiej zabezpieczony namiot może popłynąć, ale przelotne deszcze w żaden sposób nikomu nie przeszkadzają w fajnym i aktywnym wypoczynku.

A więcej minusów to ja naprawdę nie pamiętam.

 

hamak, życie w hamaku

 

Camping – zestaw bardzo podstawowy

A teraz mała, bardzo podstawowa lista must have potrzebna do przeżycia wakacji na bosaka.

Namiot. My doczekaliśmy się rezydencji wśród namiotów, z przedsionkiem, dwoma sypialniami (bardzo praktyczne przy rodzinie 2+2). Rozkłada się i składa bez problemu. Nie sprawdzaliśmy go w ekstremalnych  deszczowych warunkach, ale zaliczyliśmy jedną burzową noc, i dał radę.

Do kupienia TUTAJ.

namiot, camping

 

Karimaty i maty samopompujące. Dla poprawienia komfortu spania polecamy maty sampopompujące, od razu jest jakby bardziej mięciutko, nic nie gniecie, nic nie uwiera, i pompowac praktycznie nie trzeba. Do kupienia TUTAJ.

Poduszki. Można zabrać ulubione poduszki z domu, a można zaopatrzyć się w te dmuchane. Rozmiarami pasują do kieszonki w śpiworze. Do kupienia TUTAJ.

Śpiwory. Dla dzieciaków mieliśmy te, ale nocami było tak ciepło, że rozkopywali się regularnie. My mamy śpiwory sprzed kilku lat, które już niejedną przygodę z nami przeżyły. Do kupienia TUTAJ.

Stół z krzesełkami. To nasze miejsce porannych i wieczornych spotkań, stół do wszystkiego, gotowania, rysowania, popołudniowej kawy, wieczornego siedzenie przy kubeczku z winem. Bardzo praktycznie się składa, i pakuje, więc mało miejsca zajmuje w samochodzie. Ale za rok planujemy zaopatrzyć się w chociaż dwa krzesła/leżaki z oparciem, żeby można było wygodniej się rozsiąść. Do kupienia TUTAJ.

 

pod namiotem z dziećmi

 

Hamak. To chyba najmilejsza część campingowej wyprawki. Do hamaku koniecznie potrzebne są też dwa drzewa, ale to chyba da się zorganizować. Hamak jest mega praktyczny, zajmuje mało miejsca, jest bardzo wytrzymały, daliśmy radę we 4 się w nim zmieścić. To była nasza ulubiona strefa wypoczynku. Podobno można w nim spać, my tylko uprawialiśmy mini regeneracyjne drzemki. Do kupienia TUTAJ.

 

na hamaku, czarne stopy

Palnik z kartuszem gazowym. Centrum kulinarnego dowodzenia. Dzięki niemu codziennie mogliśmy się cieszyć poranną kawą, owsianką, oraz fantazją na temat wakacyjnej jajecznicy lub szakszuszki. Ale jeśli planujecie na campingu gotować (my w tym roku stołowaliśmy się), to potrzeba czegoś większego. Do kupienia TUTAJ.

Palnik z kartuszem gazowym, camping

 

Zestaw naczyń. Nasza campingowa zastawa, super praktyczna i ergonomiczna, w sam raz dla 4osobowej rodziny. Zawiera patelnio-rondelek, garnek, durszlak, i zestaw talerzy, kubeczków, sztućców. Całość zgrabnie i ergonomicznie się pakuje, co wiadomo ma ogromne znaczenie. Do kupienia TUTAJ.

śniadanie na campingu

 

Lampka turystyczna. Praktyczny gadżet, który zrobi światło i w namiocie (można poczytać dzieciom lub sobie na dobranoc), i wieczorem przy stoliczku. Do kupienia TUTAJ.

 

camping, namiot, hamak

 

0 likes Projekt łasicowanie # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

5 hours ago

5razones

A ja piekę i piekę. Ta kompozycja warzyw tuż przed straceniem oznacza jedno, że ten pyszny upieczony miąższ warzywny wcale nie niecnie wykorzystam do dalszej obróbki.

Z pieczonych pietruszek zrobię aromatyczną, bardzo jesienną zupę. 🥘

Pieczone buraczki na pewno zagrają w #brownieburaczkowe (przepis w komentarzu) 🍫💜

Część może wykorzystam do #hummus albo do sałatki z kozim serem, granatem, i dużą ilością natki pietruszki. ☘🍃

Pieczona dynia skończy jako dodatek do #pumpkinlatte, dyniowych gofrów i placuszków. 🍊☕

A Wy jakie macie pomysły na pieczone warzywa 🍊🌶🥕🍆, wrzućcie w komentarzu swoje propozycje.
... See MoreSee Less

View on Facebook

16 hours ago

5razones

Po Waszych reakcjach na widok zdjęć jedzenia zaczęłam się zastanawiać, czy nie zmienić kategorii blogowej z parentingu na kulinaria czy coś. ;)

Bo jak tylko pojawia się jakieś żarcie, to zaraz: rzuć przepisem!

No to rzucam.
Buraczkowe brownie - na zdrowie!

💜🍫💜🍫💜🍫

5razones.pl/buraczkowe-brownie/
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

A jak to robicie, że Wasze dzieci chętnie chodzą do lasu? - pytacie. 🌲🍃🌿🍀🌳
A ja odpowiadam, że no właśnie nie zawsze chcą, a jeśli już to wcale nie zawsze super entuzjastycznie.

Czasami są takie dni, kiedy Franek obwieszcza nam: Chcę soboty w piżamie! (i to jest dla nas ok, bo któż by nie chciał czasami takiej soboty, ba całego weekendu). Czasami uda się chłopaków z domu wyciągnąc, ale zanim jeszcze dobrze wejdą w las, to już domagają się powrotu. Tak np. było w trakcie naszego sobotniego marszu po #PuszczaNiepolomicka, kiedy to zrobiliśmy może 2km z tego 1km biegnąc za Frankiem do samochodu (no taki paradoks dziecięcych stóp, że zmęczone żeby chodzić, ale całkiem żwawe do biegania). Bywa i tak jak wczoraj, że zanim zgodzą się ruszyć o choć kilka kroków, to najpierw JEŚĆ! poprosimy o to ciasto czekoladowe! (do waszej wiadomości także z burakiem, to mój popisowy transfer buraka do ciasta 💜🍫), i na takim paliwie mogą gnać dalej.

Także bywa różnie. Ale okazja leśna czyni #lesnedzieci. Dlatego to co możemy z całą pewnością polecić to częstą ekspozycję na #las
... See MoreSee Less

View on Facebook