Lipiec 21, 2015 at 1:04 pm

Na pomorskich ścieżynkach

Na pomorskich ścieżynkach

Z dzieckiem można podróżować w dowolnej destynacji. Czy to w Bieszczady samochodem wyładowanym po brzegi wszystkimi potrzebnymi akcesoriami, czy też np. do Malezji z plecakiem, który pomieści tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Można do Grecji do hotelu z basenem z pakietem All inclusive albo na dziki szlak gdzieś do Gruzji wypatrując extremalnych niespodzianek.
Dzieci to fantastyczni podróżnicy. Podejmą wyzwanie każdej przygody, jeśli tylko zdecydujemy się im taki podróżniczy koncept przedstawić.

Planując tegoroczne wakacje, na stanie mając już samodzielnie poruszającego się i jedzącego osobnika, uznaliśmy, że nie chcemy rezygnować z naszych podróżniczych przyzwyczajeń, ciorania na szlaku rowerowym, ciągłego bycia w ruchu, i u uznaliśmy, że im szybciej Lorda Fra przekonamy do pewnego stylu podróżowania, tym prędzej on załapie tego, naszego rowerowego bakcyla. Dziesięć dni na pomorskich ścieżynkach sprawiło, że wróciliśmy do domu z osobnikiem łaknącym przygód i rowerowego przemieszczania się.

Świnoujście i kraina 44 wysp
Wybierając kierunek naszych rowerowych zmagań braliśmy pod uwagę kilka parametrów: odpowiednia infrastruktura ścieżek i szlaków rowerowych, najlepiej takich które nie prowadzą przez drogi szybkiego roku oraz jakieś dzikie offroadowe knieje; mała różnica wzniesień, tak żeby ojciec Smok pociągowy nie przeforsowywał się w targaniu za sobą pierworodnego w Burley karocy; i żeby było w miarę blisko do wody, morza, plaż. Padło na Świnoujście, które zachwyca swoją lokalizacja, miasto położone na 44 wyspach oraz realizuje nasze marzenia o mieście idealnym dla rowerowych szaleńców, takich jak my. Bo Świnoujście to także, a dla nas przede wszystkim miasto ścieżek rowerowych. Można je zjechać wzdłuż i wszerz, i na około, i po przekątnej, właśnie po ścieżkach, a nie obijając się chodnikami, ulicami. I ci mieszkańcy tacy obyci z peletonami rowerowymi, na ścieżki nie wchodzą, na pasach przed ścieżką się zatrzymują, i ani myślą wkroczyć, dopóki rowerzysta nie przejedzie; kierowcy na pasach się zatrzymują, z daleka widząc rowerzystę zwalniają, przy wyprzedzaniu zachowują bezpieczną odległość, a nie jak to mamy w swoim krakowskim doświadczeniu, prawie, że spychają na pobocze; no raj, dla rowerzystów raj. Świnoujście to także piękne i szerokie plaże, na tyle szerokie, że i rowerem można śmiało przez nie przegalopować, z bezpiecznym i płytkim wejściem do morza. Dzięki tym płyciznom woda jest cieplejsza, także nic tylko szaleć, szuwarować, brodzić w wodzie, morzu się oddawać. Morzu tylko czekającemu na małe smoczki morskie, takie jak nasz Fra, którego siłą, prawie, że przemocą trzeba było po morskich kąpielach na brzeg wyciągać. Przyznajemy otwarcie że plażowe kierunki traktowaliśmy tylko jako krótkie (maksymalnie wytrzymaliśmy na plaże 2 godziny) przystanki w naszym pedałowaniu. Zawsze z ogromnym zdziwieniem spoglądamy na plaże pełne biwaków i jakichś takich rusztowań, zasieków, i okopów w obrębie których spora część ludzkości, tak właśnie dogorywa swego wypoczynkowego żywota.
Nam do szczęścia ruchu potrzeba, dlatego nawet zwiedzanie odbywa się na pedałującego. Tak też zdarzyło nam się dnia jednego pokluczyć i powłóczyć się rowerowo po mieście, żeby w jeździe i pędzie zaliczyć najważniejsze obiekty turystyczne, czyli: Latarnię Morską, Fort Anioła, Fort Zachodni, Fort Gerharda, molo z wiatrakiem, promenadę. Do hitów lata nasz syn zapewne zaliczyłby fontannę na Placu , po kąpieli w której urządził nam prawdziwy dramat w jednym akcie i na jednego aktora, ku oburzeniu turystów obsiadających okoliczne kawiarenki.

Nasza baza wypadowa
Przeczesując bazę noclegową dla Świnoujścia i okolic szukaliśmy czegoś w plenerze, z dala od centrum, i jego zapachu smażonych ryb, gofrów z bitą śmietaną, najlepiej domku tak żeby Lord Fra miał sposobność hasać od rana do wieczora w zieleni. Udało nam się znaleźć fantastyczną miejscówkę: Domki nad zalewem w dzielnicy Łunowo – Przytór, jakieś 6km do przeprawy promowej. Miejsce od pierwszego dnia nas oczarowało. Mały rodzinny ośrodek składający się tylko z 4 domków o powierzchni 55m2 (w pełni wyposażonych, z tarasem), z własnym stawem i dostępem do Zalewu Szczecińskiego. Do naszej dyspozycji mieliśmy dla Fra mały placyk zabaw, trampolinę i psa właścicieli o imieniu Lester, który towarzyszył nam dzielnie, ciorał się z Fra po trawie, aportował, pilnował, no nasz prawdziwy wakacyjny Best bro.
Dawno tak wspaniale nam się nie spało, jak właśnie tam, słuchając nocnego koncertowania żab, kukania kukułek i innego stworzenia.

 

Na skrzyżowaniu szlaków
Tak się wspaniale złożyło, że ośrodek, w którym stacjonowaliśmy znajdował się na skrzyżowaniu kilku szlaków rowerowych. I stamtąd mogliśmy ruszyć naprawdę w każdą stronę, czy to na wschód szlakiem R-10 do Międzyzdrojów, czy też na zachód aż za granicę polsko-niemiecką, albo np. szlakiem niebieskim przeczesując wyspę Karsibór. W administracyjnych granicach Świnoujścia mieści się przeszło sto kilometrów szlaków rowerowych, które są czytelnie oznakowane, poprowadzone w bezpiecznymi drogami lub ścieżkami leśnymi. Także przez te 10 dni jakie przyszło nam tam spędzić, mogliśmy sobie poużywać i poczuć i w nogach i w tyłkach, że trafiliśmy do rowerowego raju. Więcej o rowerowych szlakach na około Świnoujścia poczytacie TU.

W kolejnych odcinkach naszego wakacyjnego pamiętnika opiszę trasy, jakie my zaliczyliśmy oraz lokale gastronomiczne, w których przyszło nam parę razy się posilić.

0 likes Projekt łasicowanie # , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook