Sierpień 18, 2015 at 8:17 pm

Na skrzyżowaniu szlaków

Na skrzyżowaniu szlaków

W podróżowaniu wszelakim, w tym w szczególności rowerowym, sam szlak i przeprawa nim jest dla nas celem, a nie to, co na jego końcu się znajdzie. Dlatego szczęściem dla nas przeogromnym był fakt, że wakacje swe mogliśmy spędzić na skrzyżowaniu szlaków, codziennie mogąc decydować, w którym to kierunku ruszymy, który to szlak będzie dla nas wyzwaniem.

Na niebiesko

Już drugiego dnia postanowiliśmy urządzić sobie przejażdżkę w stronę Międzyzdrojów. Ruszyliśmy zatem Międzynarodowym Nadmorskim Szlakiem Rowerowym R-10. Szlak poprowadzony jest wzdłuż wydm i linii morza, lasem. Miejscami jest bardzo offroad’owo, piasek robi swoje, ale nam to akurat odpowiadało. Zdarzyło nam się parę razy pobłądzić, ale to nie wina źle oznaczonej trasy, tylko nasza fantazja ułańsko-rowerowa, brawura podróżnicza, która raz na czas wyprowadza nas w pole, tym razem w większy i głębszy piach. W związku z tym wdarliśmy się do Międzyzdrojów lekko zakurzeni. Kurort Międzyzdroje, jak to większość tego typu miejscówek nadmorskich przywitał nas zapachem gofrów, smażonych świeżo rozmrożonych ryb, lodów kręconych z posypką i polewą, tłumem plażowiczów przemieszczających się leniwie pomiędzy budkami oferującymi w/w szlagiery wakacyjnego must eat a straganami oferującymi wszelaki szmelc typu bursztyny, muszelki, dmuchańce oraz zaproszeniem na dancing z wódką i muzyką disco polo. Pogalopowaliśmy w stronę Alei Gwiazd licząc, że poocieramy się trochę o nasz polski splendor kinowy, a przyszło nam przedzierać się przez króciutką i wąziutką alejeczkę. Nie dla nas ten świat! Głód nas dociskał, więc docisnęliśmy pedały i popędziliśmy na sam skraj Promenady Gwiazd, do przystani rybackiej, gdzie na wydmach miejscówki swe mają smażalnie ryb. Odhaczyliśmy na swej liście to do pożarcie ryby, i uznaliśmy, że pora na nas, i wracamy na szlak. Gdybyśmy lepiej się przyjrzeli mapie, to pewnie zboczylibyśmy trochę ze szlaku i pojechali odwiedzić Zagrodę Pokazową Żubrów, która znajduje się niecałe 1,5 km od Międzyzdrojów. Także na Żubry wybierzemy się przy okazji następnych wojaży nadmorskich. Do listy planów wycieczkowych musimy też dopisać eksplorację całego Szlaku R-10, bo on to się ciągnie, i ciągnie hen na wschód wzdłuż Bałtyku i na około niego. No już nam się roi taki plan podboju tych nadmorskich ziem!
Kończąc tę pierwszą wycieczkę zaliczyliśmy 33 km.

Na Zachód czerwonym

Któregoś tam dnia wojaży uznaliśmy, że dla odmiany odbijamy na Zachód. Ruszyliśmy zatem czerwonym szlakiem rowerowym dokoła wyspy Uznam śladami Lyonela Feiningera. Przebicie się przez granicę polsko-niemiecką wymagało przez nas przedarcia się przez Świnoujście. Ale to jak już wiecie z wcześniejszego wpisu, jazda po tym mieście to sama przyjemność. Jeszcze większą przyjemnością była sama wyprawa szlakiem-promenadą prowadzącym wzdłuż wybrzeża. Za szlakiem można przepedałować na około całej wyspy Uznam. My postanowiliśmy jechać tylko tą częścią nadmorską i przejechać się przez malownicze niemieckie miejscowości takie jak: Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin. W swych śmiałych planach zamierzaliśmy zdobyć samo Peenemünde, ale gdzieś na wysokości malowniczo, bo w lesie a przy samych wydmach, położonego Ückeritz, nasz Lord Generał Fra, zażądał postoju, dostępu do plaży i morza. Czyniąc mu honory udaliśmy się zatem na przyjemny plażowy wypoczynek. Co może Was zaskoczyć przemierzając ten szlak? Ano ład i porządek, typowy dla narodu niemieckiego oraz swego rodzaju geriatryczno-emerycki klimat rodem z uzdrowisk sanatoryjnych. Przejeżdżając przez wspomniane miasteczka, mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się w jakimś getcie dla porzuconych niemieckich starców. No gdzieś się oni muszą bawić, gdy w tym czasie młodsze pokolenia podbijają Ibizę i Mayorkę.
Ta wyprawa kosztowała nas jakieś 66 km, i tyle wpisaliśmy sobie do naszego dzienniczka podróży.

Po zielonym za żółtym

Ostatni dłuższy przejazd jaki dokonaliśmy, to był objazd wyspy Karsibór szlakiem żółtym. Nazwa wyspy pochodzi od słowa karaś, karaśniawy (lewy, mańkut), czyli bór po lewej stronie. Jak tylko się człowiek Mostem Piastowskim przeprawi na tę malowniczą i zieloną wyspę, ogarnia go wszędzie panująca cisza, i spokój, i błogość, i miła ospałość. Gna się leśnymi ścieżkami, polami, łąkami, po drodze mijając basen U-Bootów, cmentarz ewangelicki. Jak się ma ornitologiczne zacięcie, to zboczyć można do Rezerwatu Ptaków „Karsiborska Kępa”. Trasa nie jest wymagająca, śmiało można ją polecić, jako rekreacyjno-wypoczynkową. My zwiedzanie wyspy zakończyliśmy pysznym obiadem w restauracji Rybaczówka, na widoku mając Młyńską Toń. Tutaj z roweru można przesiąść się na kajak i ruszyć kajakowym szlakiem wzdłuż wyspy Wolin.
Rekreacja na zielonej wyspie wymagała od nas zaledwie 20 km.

0 likes Projekt łasicowanie # , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

2 days ago

5razones

Wciąż jestem na fali Tadzinkowych okołourodzinowych wspominek. I przypominam sobie wszystkie moje przypadki ciążowe.
Część z nich nawet opisałam, a Smok narysował.

Też tak macie, w sensie, że wspominacie sobie swoje ciąże, i to zaokrąglanie się, przepoczwarzanie? Co Wam najbardziej ciążyło, a co Was najbardziej zaskoczyło?

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Jak pisałam wczoraj, nasz najmilejszy z chłopczyków jest teraz w bardzo wrażliwym okresie
(kto nie czytał nowego postu, to zapraszam: 5razones.pl/trzysta-krokow/). Z racji czego dość często się złości, potrafi się szybko i bardzo zdecydowanie zapętlić w swoim nie i nie dla świata, i w tym wydaniu jako Tadżilla wymierza też razy temu światu.

I tak czasami dostaje się i nam, oraz starszemu bratu.

Szczęśliwie, rozumie, że tak nie można i nie wolno, za swoje zachowanie potrafi też żałować, a nawet przepraszać:

- Fjaniu plasam!

- Teraz Ci nie wybaczam - odpowiada starszy, i zraniony brat.
...ale przyjdź za pięć minut.

Zdjęcie: Rej-Brodowska Photolifestyle
... See MoreSee Less

View on Facebook