Grudzień 12, 2017 at 1:53 pm

Najtrudniejsze pytanie

Najtrudniejsze pytanie

Myślałam, że najtrudniejsze pytanie, na które będę musiała odpowiedzieć moim synom to: a skąd się biorą dzieci?, jak duży jest wszechświat? lub dlaczego malujesz się mamo?

Tymczasem…

Mamo, a dlaczego mama mojego kolegi chce go stłuc?

 

Wystarczył jeden dzień w szpitalu, żeby Franciszek był świadkiem sceny, której nie był wstanie pojąć, i usłyszeć słowa, których nigdy wcześniej nie słyszał, a ja czując ogromną bezradność, nie wiedziałam, jak mu to wszystko wytłumaczyć.

Bo nie trafił widelcem do buzi

Może nie miał tego dnia apetytu (a kto w szpitalu ma?), może po prostu nie był głodny, a może ryż z jabłkami, to nie było to danie, na które akurat wtedy miał ochotę? Dla jego mamy to było nieistotne. No jedz! Mówię do ciebie! Jak nie zjesz obiadu, to będziesz tu siedział do wieczora – pokrzykiwała machając mu widelcem przed nosem. Najpierw usłyszał, że się guzdra, bo wszystkie dzieci już zjadły. Potem dostał strzała w głowę, bo śmiał się odwrócić, gdy ona chciała mu siłą wsadzić widelec do buzi i wszystko wylądowało na podłodze. Gdy próbował sam zjeść trochę obiadu, to pechowo znów wszystko rozsypało się i po nim, i po stole.

No teraz się doigrałeś! – zasyczała wyciągając go zza stołu, a potem targając za sobą przez szpitalny korytarz – zaraz ci za to stłukę dupsko, zobaczysz! – odgrażała się.

Świat się zatrzymał w swojej bezsilności.

Pielęgniarki pochowały się za dokumentami. Korytarz, tak przed sekundą tłoczny, opustoszał.

Zaciągnęła go do sali, zamknęła drzwi, zza których zaraz rozległ się płacz. Nie wiem, czy go uderzyła, może tylko krzyczała. Tylko. Stałam pod drzwiami i nasłuchiwałam, wstydząc się, że nie mogę, nie potrafię i nie wiem, co mogę dla tego chłopca zrobić?

Te wszystkie dzieci

Przypomniały mi się te wszystkie dzieci, które były tuż obok, na wyciągnięcie ręki, na jedno proszę tak nie robić, może mogę, jakoś panu/pani pomóc, dla których mogłam, a jednak nie potrafiłam nic zrobić.

Ten chłopiec, może trzyletni, który dostał klapsa od babci, bo sobie biegał w kółko z Franiem po parku: Po co tak biegasz tyle?! zaraz się spocisz i przeziębisz, pobrudzisz nowe spodnie!

Ta dziewczynka, którą ojciec wepchnął z impetem do poczekalni przychodni, i usadowił na krześle przywołując do porządku: Siadaj tu i przestań się mazgaić, bo cię tu zostawię, i już po ciebie nie wrócę!

Ten chłopiec, co w złości chciał obsypać Tadzinka piaskiem, za co z miejsca dostał ostrzegawczego klapsa po rączkach: Jeszcze raz spróbujesz, a dostaniesz manto!

I jeszcze ten chłopiec, który sama nie wiem, co zrobił, ale którego tata mocno wzburzony karcił: No ile razy, ile razy mamy ci z matką powtarzać, żebyś tak nie robił?! W domu się policzymy!

Te wszystkie dzieci, które zostały ukarane, zbite, upokorzone, tylko za to, że są dziećmi, za akty beztroskiej zabawy, radości, a czasami strachu przed nieznanym.

Najtrudniejsze zadanie

Pamiętam je wszystkie i wciąż czuję tę obezwładniającą bezsilność i niemoc.  Paraliż, który powstrzymał, uniemożliwił jakąkolwiek reakcję. Obezwładnił i rozłożył.

Zmroził mnie także brak reakcji, a tylko wymowne spojrzenia niemych obserwatorów. Spojrzenia, które widzą, choć udają, że nie rejestrują zdarzeń. Spojrzenia współwinne małych, a okrutnych tragedii na dzieciach ze strony ich najbliższych opiekunów.

Wyobraziłam sobie sytuację analogiczną, tylko na miejscu szarpanego, popychanego dziecka, któremu ktoś wymierza klapsa, pogróżki i krzyki, jest inny dorosły… Czy wtedy nie znalazł by się choć jeden uczciwy, jeden odważny, który śmiałby zaprotestować, stanąć w jego obronie, zareagować, powiedzieć: tak nie wolno, wzywam policję!

Ale nie, tak to matce, ojcu, babci, opiekunce dziecka wolno… Ciii… lepiej się nie wtrącać.

 

Najtrudniejsze pytanie

Mamo, ale co ona chce zrobić mojemu koledze? – pytał przerażony Franiu.

Ale jak wytłumaczyć dziecku, że są na świecie dzieci, którym dzieje się krzywda, nieustająca krzywda od tych, którzy powinni ich chronić i bronić? Jak wytłumaczyć słowa, które ranią, tłuką, grożą, szydzą, pastwią się i znęcają? Jak opowiedzieć o świecie, którego nie zna, a które dzieje się za ścianą, albo stolik, łóżko obok? Jak uwrażliwić na cierpienie innych? Jak reagować, żeby wiedziało, że reagować trzeba?

Mamo, ja tego nie rozumiem. – powiedział Franiu – Może mama Marka, nie wie, że tak nie wolno mówić i robić? Ona musi go przeprosić.

Może…
Ale drżę na samo wyobrażenie, co mu się dzieje i robi za zamkniętymi drzwiami, gdy nikt nie widzi i słyszy.

 

0 likes Ta Która Wie # , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

8 hours ago

5razones

W kontekście dziecięcych emocji taka myśl.

No dużo, ogrom, morze przestrzeni potrzeba.

I wyobraźni też.

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

18 hours ago

5razones

- Ale synku, nie mam pewności czy pozwoliliby Ci tam wejść. Bo to jest taki klubik dla maluszków do 3 roku życia, a ty już masz prawie 5 - tłumaczę Franiowi zasady jednego z klubików dla dzieci, który niedawno odwiedziliśmy z Tadziem.
Oczywiście brat straszy słysząc te opowieści zapragnął również takich przygód. Zresztą jemu zawsze teskno do tych spraw, które dzieją się z Tadkiem i ze mnę, kiedy on akurat jest w przedszkolu.

- Nie zgadzam się! On muszą mnie tam wpuścić - mówi stanowczo.

- Synku, nie wiem... musiałabym... - zanim kończę zdanie, Fra biegnie przed siebie i nawet nie ogląda się za siebie.

Gdy udaje mi się go dogonić, widze napięcie w ciele, smutek na twarzy...

- Ale synku... co jest...

- No mamo wyobraź sobie, że tobie nie pozwalają gdzieś wejść, no to jak byś się czuła?
.
.
.
.
No właśnie wyobrażam sobie.

Niedawno, jak opisywałam tu jedną naszą scenkę o emocjach w roli głównej z Franiem, to jedna z Was zadała mi pytanie, jak ja to zrobiłam że on jest taki świadomy swoich emocji?

No właśnie wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie, co dziecko może czuć.
Jak może przeżywać odmowę, stratę, lub jakiekolwiek inne zdarzenie.
Wyobrażam sobie, co to może z nim robić. Jaka to może być dla niego trudność. Jak emocja: złość, smutek, przykrość, żal uruchamia w nim ciało, bo to zawsze działa na zasadzie impulsu.
A to i tak pewnie część tego, co tam się w środku tego małego człowieka dzieje.

Tak. Zaczynam od wyobrażenia sobie.
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Chór:
W Bajkogrodzie poruszenie,
Mały Książę nie chce spać,
nie pomaga cycolenie, kołysanie,
ani luli luli laj…

Dobra Wróżka:
Może to przez ząbkowanie
Może brzuszek boli Go
Może zwykłe wydziwianie
Utul Matka Syna no

Matula Księciula:
Toż to chyba zębuliszcza,
co je Książę dzielnie wyciska…

Dobra Wróżka:
Zatem taka moja rada:
Niech Matula czule gada,
Niech Matula da gryzaka
Mrożonego… i buziaka!

Matula Księciula:
Takoż Matka postępuje,
Swego Księcia czule tuli i całuje,
A w łapki maleńkie wkłada gryzakule!

Głos z ciemności:
W Jelitowie wielka draka… oto znów nadciąga sraka!

Matula z ludu 1:
To i ja posłużę radą
Na Księżniczce testowaną
Co raz w Łodzi ocaliła
Matulinę załamaną.
Jeśli Księcia męczą zęby,
Lepiej będzie, gdy mu damy
Nie gryzaki, nie buziaki,
Lecz do ssania palec Mamy…

Matula z ludu 2:
Ile dzieci, tyle rad,
Gdy nam kwili Nieborak,
U nas zatem skutkowało:
Gdy se Dziecię sznurek ssało.

Matula Księciula:
Jeśli chodzi o zębiszcza
Takiż patent nam się ziszcza,
Książę w paszczę pieluchę ładuje,
I ją międli, męczy, miętoluje!
Głos z ciemności:
Draka, draka, wielka draka…
Książę nie śpi, bo go ciśnie sraka.

Błazen dworski:
Ach swawole, te swawole,
Książę smutny, więc płakoli
Niech mnie matka do Księcia dopuści,
Ja go bajką na dobranoc rozchichrolę.
Przegonimy smutki precz,
I nim się matka obejrzy, Książę zaśnie wnet.

Matula Księciula:
A to już matczyna dola,
Że gdzie dzidziuś, tam poetycka swawola,
Rym do rymu matka co dzień składa,
I bajeczki na dobranoc opowiada.

🌃🌌🌠🌛⭐

„Bajka o Małym Księciu - co nie chciał spać” - powstała, jak Franiu miał niespełna 5 miesięcy. I wtedy wydawało mi się, że ja już nigdy nie zasnę i nie pośpię.
Ale było minęło: i noszenie, tulenie, maratony na piersiach, zęby, zebiszcza (wszystkie wylazły, i jeszcze trochę czasu nam zostało do pierwszych odwiedzin Wróżki Zembuszki), różne infekcje, choroby (w tym maskara ospa). Potem to samo się przeżyło z Tadeuszem. Trochę na większym luzie, bo pewne rzeczy już człowiek zna, one nie są niespodzianką, więc tak jakby mniej zaskakują, a przez brak efektu niespodzianki mniej eksploatują.
Franiu za niedługo skończy lat pięć, i wciąż zdarza mu się być Małym Księciem, któremu nie chce się spać: „bo ale mamo… moje oczy nie chcą się zamknąć”. Bywa, że i całej nocy nie prześpi: bo pić, po siku, albo nocne manewry w poszukiwaniu drugiego człowieka, do którego mógłby się nocą przytulić (komu tego ciepła nocą nie brakuje?).
Zatem jeśli przed Wami nocka z Księciem albo Księżniczką, a nawet z całym Królestwem, to pamiętajcie kiedyś zaśnie, kiedyś pośpicie. Kiedyś...

A ciąg dalszy kołysanki w linku w komentarzu
... See MoreSee Less

View on Facebook