Listopad 3, 2016 at 9:31 am

Nic prostszego

Nic prostszego

Nic prostszego mnie w życiu nie spotkało niż karmienie piersią.

Nic bardziej naturalnego, instynktowego, nic, co by mnie tak nie wypełniało po brzegi miłością i spokojem. Nic też mnie tak w życiu nie zaskoczyło, nad niczym się tak w życiu nie dziwowałam, jak nad mocą karmienia naturalnego. Komu za to dziękować? Kto tak to sprytnie wymyślił?

Nasze – moje i Fra – początki karmienia nie były proste. Fatalny start w szpitalu, potem historia z kapturkami, laktacja, która bardzo powoli się rozkręcała, słabe przyrosty wagi. Ale jak już nabraliśmy wprawy, jak już się siebie nauczyliśmy, jak już produkcja ruszyła pełną parą, to rozpędziliśmy się z rozmachem, i straciliśmy kontrolę nad tym wszystkim. I tak trwamy w karmieniu i bliskości już od 33 miesięcy, a od 5 miesięcy w tandemie z dobrym duszkiem Tadeuszkiem.

Nic prostszego – pomyślałam – gdy pierwszy raz dostawiałam Tadeusza do piersi. A właściwie to on sam wykonał tę robotę. Wcześniej to ja takie sceny akcji widziałam na filmikach, a tu proszę, mój własny, drugorodny syn w drodze po pierwszy łyk mleka.

Doświadczenie drugiej mlecznej drogi jest dla mnie jakimś ukojeniem tej pierwszej. Nie ma niespodzianek, stresu, nerwowych poszukiwań w Internetach i książkach, czy aby na pewno ja to robię dobrze? Czy moje dziecko się najada? Czy ja go dobrze dostawiam? A czemu on tak na mnie wisi? Czy ja dobrze się odżywiam? Czy czasami nie powinnam z czegoś w swojej diecie zrezygnować? A jeśli ulewa, to może ma refluks albo kolkę, a może się jednak przejada? Mnie, weterankę karmienia, takie wątpliwości już nie dotyczą. Jest spokój, jest błogość.

Nic bardziej naturalnego mnie w życiu nie spotkało niż karmienie piersią.

Ale jeśli myślicie, że za drugim razem ominęły mnie przyjemności i niespodzianki związane z doradztwem i zdziwieniem laktacyjnym, to nic bardziej mylnego. Od Pani neonatolog zaraz po porodzie, która dowiedziała się, że mam w domu dwuletniego ssaka usłyszałam takie słowa: ojejku! Dwulatek na piersi, to chyba teraz już go Pani odda pod kuratelę ojca, żeby tak mógł na przykład spróbować kiełbasy. Brzmiało to tak, jakby w jej wyobrażeniu długiego karmienia piersią, to biedne dwuletnie dziecko w życiu nic poza maminą piersią i mlekiem nie konsumowało, i dopiero teraz nadarzała się okazja do takiej kiełbaskowej inicjacji pod kuratelą ojca.

Przy pierwszym ważeniu, kiedy to okazało się, że Tadek zleciał z masy urodzeniowej od razu zaproponowano mi butlę z mm, bo przecież: Pani nie ma pokarmu i głodzi dziecko! Jakież było zdziwienie położnej, jak jej powiedziałam, że a jakże, mam pokarm, że zanim przyjechałam do porodu, to zdążyłam jeszcze nakarmić mojego starszego synka. Jak tylko fama, o tym, że jestem tandemową mamą poszła w szpitalne korytarze, to dano mi spokój.

Ale zdążyłam się napatrzeć i nasłuchać, jak traktowani są inni początkujący rodzice. Jak jednego dnia na start: bo spadek wagi, bo chyba żółtaczka, bo dziecko głodne dostają butelkę z mm, a dnia następnego są karceni: jak żona chce karmić piersią, to nie może dokarmiać, to się po prostu nie uda.

Widziałam wątpliwości, załamania, łzy. Sama przez ten czas pobytu w szpitalu komu mogłam, to pomagałam, podpowiadałam. Współlokatorce z sali cały czas powtarzałam z uporem: spokojnie, musicie się siebie nawzajem nauczyć. Koleżance z sali naprzeciwko zostawiłam swój słoiczek z olejem kokosowym.

I wciąż uważam, że naprawdę nic prostszego, co kobietę może spotkać, to właśnie karmienie piersią.

Tylko gdyby tak inni nie przeszkadzali, i pozostawili dla siebie swoje nie mieści mi się w głowie, no ja sobie tego nie wyobrażam, a kto to widział, to już Pani taka fanaberia, a po co sobie utrudniać. Gdyby tak Ci wszyscy wiedzący swoje, radzący, nie wiem, ale się wypowiem: lekarze różnej specjalizacji wieszczący katastrofy związane z przedłużającą się drogą mleczną i cytujący nieaktualne wytyczne dotyczące karmienia piersią, teściowe wspominające swoje wylewne laktacje, bratowe i ciocie tłumaczące się ze swojego uwielbienia dla wygody butelek i sztucznych mieszanek zechcieli zamilknąć.

Nikt i nic tak nie przeszkadza i nie utrudnia kobiecie karmienia, jak właśnie tacy życzliwi i serdeczni. Nikt i nic tak nie umniejsza staraniom i nie podkopuje wiary we własne siły debiutującym mamom niż mądrości, uszczypliwości i wspomnienia zwycięstw seniorek rodu. Nic tak nie mąci w głowach kobietom, niż sprzeczne zalecenia i wytyczne, którymi atakowane są ze strony różnych, czasami pseudo, autorytetów: lekarzy, położnych.

Naprawdę nic prostszego i naturalniejszego mnie w życiu nie spotkało niż karmienie piersią.

A wy? Wy, po prostu, nie pozwólcie sobie przeszkadzać.

 

prowadz_matko

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Anna Kwiatek-Kucharska

    I tak jest ze wszystkim, i z porodem, i z karmieniem, i z rodzicielstwem w ogóle. „Po pierwsze nie szkodzić”! Jak ja się ciesze, że nie miałam żadnych problemów z karmieniem i że nie wiedziałam, tak na prawdę ile rzeczy może pójść nie tak.

    • Tak Aniu, miałaś ogromne szczęście, że u Was tak wszystko na początku super zaskoczyło 🙂

  • Alicja

    No właśnie, nie przeszkadzać. A co zrobić, jeśli nikomu w najbliższym otoczeniu nie mieści się w głowie karmienie w ciąży i w tandemie? A ja chcę karmić córkę do samoodstawienia, w które też nikt nie wierzy… Nie boję się karmienia dwójki, ale boję się presji otoczenia i braku wsparcia. Wiem, że będą przeszkadzać i to bardzo.

    • Witaj Alicja… dawno Cię tu u mnie nie było…
      przede wszystkim gratulacje… mam nadzieję, że dobrze znosisz ciążę. jak będziesz miała ochotę, to napisz coś więcej, o tym na kiedy masz termin, i kogo za niedługo będziemy witać na świecie 🙂

      ja też, poza moim mężem nie miałam wsparcia jeśli o kp w ciąży. dziwowali się moi rodzice, pediatra Frania, niektórzy znajomi…ale po kolei przywykli… a ja uznałam, że to moja, właściwie to nasza sprawa, i karmimy się na zdrowie. Postanowiłam też wcale tego faktu nie ukrywać, i dzięki temu okazało się, że wokół mnie jest sporo mam, które chcą karmić długo, w między czasie chcą zajść w ciążę, a w tej ciąży dalej karmić.

      Rób swoje.
      We mnie masz wsparcie 🙂

  • Alicja

    Dawno mnie nie było, bo powrót do pracy odebrał mi czas na beztroskie buszowanie w internecie w czasie drzemek Małej 😉 ale podczytuję regularnie, podziwiam i troszkę zazdraszczam. Ciąży jeszcze nie ma, są starania i duża presja na odstawienie niestety :(. Dzięki za wsparcie, dzięki takim dziewczynom jak Ty, które dzielą się swoim doświadczeniem i otwarcie piszą o KP w ciąży i tandemie, wiem, że to w ogóle możliwe i że będę robić wszystko, żeby się udało.

    • Dziękuję Alicja, ogromnie miło mi czytać, że to moje pisanie ma sens 🙂 ja nie zdecydowałam się na odstawienie Franka od piersi przed zajściem w ciążę, bo uznałam, że to bez sensu, bo jeśli się starania będą przeciągać, to przynajmniej on wciąż będzie korzystał z mleka…
      Tandem jest mega doświadczeniem, czasami trudnym, czasami przeszywająco wspaniałym i wzruszającym. Z Frankiem jesteśmy już na etapie, że karmimy się na dobranoc i na dzień dobry… dobrze się czuję z myślą, że to odstawienie, rezygnacja z poszczególnych karmień odbywa się w poszanowaniu jego potrzeb…

      Trzymam za Ciebie kciuki, nie daj się, myśl o sobie, po prostu… 🙂

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Tadzinku, czy ja cię mogę zjeść?
.
.
.
.
.
.
- Am ahym! - wyraził zgodę Tadeusz, i ta wypowiedź kwalifikuje się jako jego drugie zdanie w życiu.

Bo pierwsze to było: sio tam! - i to jest szalenie ważne zdanie, bo za jego pomocą można przegonić kota z terytorium matka, o które to ziemie nieustająco się rywalizuje z domową zwierzyną. Można też nadać kierunek rodzinnej wyprawie.

I ja właśnie próbuję przegonić dzieciarnię za drzwi wołając: sio tam dzieci, sio!
... See MoreSee Less

View on Facebook

Ten wpis powstał na zamówienie tych, którym zamarzyło się ruszyć śladem naszych rowerowych przepraw. Mapy oraz wskazówki opracował Ojciec Smoków. To jego wpisowy debiut, zatem domaga się aplauzu. 👏👏👏

5razones.pl/rowerem-sladami-zubra/
... See MoreSee Less

View on Facebook