5razones.pl

Lipiec 21, 2017 at 9:13 am

Nie polewajcie mojemu synowi. O coca-coli i programowaniu metabolizm opowiada Małgorzata Jackowska, dietetyk dla mam i dzieci.

Nie polewajcie mojemu synowi. O coca-coli i programowaniu metabolizm opowiada Małgorzata Jackowska, dietetyk dla mam i dzieci.

Wakacyjny czas sprzyja spotkaniom przy stole, biesiadom, piknikom, grillom. Pysznemu jedzeniu towarzyszą napoje chłodzące, często zawierające tonę cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, i innych smakowych ulepszaczy.

Najczęściej bohaterem stołu jest napój mocno cukrowy i kofeinowy, którego reklama mówi, że łączy przy stole. Mowa oczywiście o coca-coli.

Całkiem nie tak dawno, na jednej z imprez rodzinno-okolicznościowych też pojawiła się butelka, schłodzonej coca-coli, do której w kolejce ustawiły się wszystkie dzieci ze swoimi kubeczkami. W kolejce stanął też Franciszek, który głośno domagał się, żeby polać i jemu.

A daj mu trochę, a niech się napije, no przecież od łyka coli jeszcze nikt nie umarł, no przecież wcześniej czy później i tak spróbuje, to nieuniknione na jakiejś imprezie dziecięcej, któryś z rówieśników ktoś go kiedyś colą poczęstuje

Podziękowałam wszystkim za te podpowiedzi: no przecież i no polej; i zabrałam syna na bok, żeby mu na spokojnie wyjaśnić, dlaczego nie dostanie coca-coli.

Dlaczego tak źle życzysz mojemu dziecku

Przyznam szczerze, że nie rozumiem logiki: daj mu trochę, niech spróbuję, przecież kiedyś i tak kiedyś po to sięgnie. Lista rzeczy, po które kiedyś będzie miał sposobność, ochotę, potrzebę, ciekawość sięgnąć, spróbować, czy też do których zostanie zachęcony przez rówieśników jest całkiem spora. To może być pierwszy buch papierosa, pierwszy łyk alkoholu, o innych używkach nie wspomnę. A coca-cola, mimo że taka niewinnie orzeźwiająca, to serio niczym nie różni się od innych wyżej wymienionych uzależniaczy. Dlaczego zatem od razu nie dać dziecku łyknąć piwka czy nie wypalić z nim pierwszej fajki pokoju?

 

To nie jest dla mnie dobre

Jak Ty mu wytłumaczysz, że nie może się napić coli? – zapytał mój wujek, który był świadkiem tej sceny. Najprościej: tłumacząc, opowiadając, że akurat ten napój nie jest dla niego dobry. Dlaczego nie jest dobry? Bo zawiera dużo cukru, od którego mogą się popsuć zęby i będą bardzo boleć. Bo zawiera kofeinę, to taki składnik, który nie jest zdrowy nawet dla dorosłych, a od której może boleć głowa lub brzuszek. Jeśli odwołamy się do argumentów, które są w polu doświadczeń dziecka, to maluch zrozumie. Franek zrozumiał. W ten sam sposób też tłumaczę synowi, dlaczego warto jeść warzywa, owoce, kasze. Bo są zdrowe, zawierają dużo witamin, dzięki nim będziesz zdrowy, nie będziesz chorował, będziesz miał siłę na zabawę, nie będziesz miał problemu z robieniem kupki.

 

Programowanie metabolizmu

A jeśli Wy potrzebujecie argumentów dla rodziny, znajomych i innych życzliwych, którym się wydaje, że od łyka coli jeszcze nikt nie umarł, to zapraszam na komentarz, Małgorzaty Jackowskiej, dietetyk dziecięcej, mojej Ta Która Wie -Ekspertki:

 

 

Wiadomo, że preferencje smakowe i programowanie metabolizmu dziecka przebiega najsilniej w pierwszych 2-3 latach życia dziecka. Programowanie metabolizmu, czyli kształtowanie różnych mechanizmów regulujących funkcjonowanie organów wewnętrznych, osi hormonalnych i to nie tylko na czas dzieciństwa ale też na całe późniejsze życie. To jak dziecko jest karmione w pierwszym, drugim czy trzecim roku życia ma ogromny wpływ na jego całe życie. Druga sprawa to kształtowanie preferencji smakowych i nauka jedzenia produktów o różnych kształtach, konsystencjach i o różnym smaku. Niemowlęta mają naturalną ciekawość nowych produktów. Brukselka jest dla nich równie ciekawym smakiem jak banan czy borówki. W drugim roku życia ta ciekawość jest już mniejsza, na dodatek pojawiają się zmiany w apetycie, więcej obaw związanych z nowymi daniami i produktami. To są naturalne zjawiska.

Jeżeli od pierwszych posiłków niemowlak dostaje słodkie kaszki i mało wyraziste smakowo posiłki (typu zupka krem jarzynowa bez przypraw) to bardzo szybko zacznie odmawiać jedzenia obiadków na rzecz tych słodkich kaszek czy owoców, bo są po prostu atrakcyjniejsze smakowo. Szczególnie niebezpieczne w tym kontekście jest podawanie maluszkom posiłków które są dosładzane. Nawet najsłodsze owoce przegrają w konkurencji ze słodzoną kaszką albo słodyczami.

Natomiast jeżeli maluch od początku poznaje różne smaki, uczy się że jedzenie może być słodkie, ale może być też kwaśne, słone albo gorzkie. Jego preferencje smakowe będą bardziej zróżnicowane i nie będzie chciało jeść tylko słodkich produktów.

Jeżeli roczniak będzie zjadał regularnie Kinder czekoladę albo frytki a do picia dostawał „troszeczkę” coli to po prostu przyzwyczai się do tych smaków dużo szybciej i częściej będzie się ich domagał. A im więcej cukru, dodatkowej soli i tłuszczów trans w jego diecie tym większe ryzyko chorób dieto zależnych: nadwagi i otyłości, cukrzycy typu II, nadciśnienia, chorób układu krążenia. Dzieci w Polsce chorują na nie coraz wcześniej i coraz liczniej.

Jasne, że jak maluszek raz czy dwa spróbuje czekolady czy coli to mu się nic nie stanie. Tylko czy to na pewno będzie raz? Czy początek kolejnych razów „próbowania” niezdrowego jedzenia zamiast próbowania wielu zdrowszych produktów, które naprawdę są w jego diecie potrzebne?

W tych pierwszych latach macie dużo większy wpływ na to co jedzą dzieci. Z czasem ten wpływ się zmniejsza, bo dzieci spędzają czas w przedszkolu, szkole czy u opiekunki albo dziadków. Zaczną chodzić na imprezki urodzinowe i zaglądać do śniadaniówek swoich kolegów z klasy. W końcu pewnie i tak spróbują słodkich batonów z czekoladą, napiją się coli albo zjedzą frytki z maka i wtedy będzie czas na to, żeby pilnować żeby takie produkty pojawiały się w ich diecie naprawdę sporadycznie. Ale czy to my rodzice musimy dać im próbować tych niezdrowych produktów jako pierwsi? Uważam, że nie.

Cały artykuł do przeczytania na stronie Małgosi: TUTAJ. Przy okazji zapraszam Was także do polubienia fanpage Gosi, żeby być na bieżąco z jej artykułami na temat zdrowej diety dziecka i mamy, blw etc.

 

*******

Zdrowa dieta dziecka to bardzo ważny, i trudny temat. Dlatego jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to prosimy udostępnij ten tekst dalej. Niech służy innym Mamom!

Zapraszam także do polubienia mojego  fanpage 5razones oraz śledzenia profilu na Instagramie, wtedy będziesz na bieżąco z kolejnymi inspirującymi wpisami.

 

0 likes Ta Która Wie - Ekspertki # , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
  • Martyna Cieslinska

    Jesteśmy tym co jemy, tym bardziej należy dbać o to co jedzą dzieci. Wszytko z umiarem, Cola czasem nie jest aż taka zła ;]

  • matka testerka

    Moje dziecko ma niespełna rok, a już muszę walczyć z dobrymi radami i podsuwaniem słodyczy… jestem w tej kwestii stanowcza ale strasznie mi przykro kiedy najbliżsi nie chcą pomóc!

    • Paulina Tracz

      bo najłatwiej się wychowuje nie swoje dzieci….

    • bo najłatwiej to się wychowuje nie swoje dzieci

  • pani Mondro

    o rany, jak mnie wkurzają takie „dobre rady”… moja starsza córka nie piła coli dopóki nie wyjechała na kilka dni do swojej chrzestnej- przedszkolanki, wykształconej pedagog :/… Zuźka miała wtedy jakieś 4 lata, teraz ma 11 i sama doszła do tego, że cola jej szkodzi… tyle dobrego 😉

  • Alicja

    No my uchodzimy w rodzinie za dziwaków, co dziecku krzywdę robią, bo nie chcą kupić dziecku danonka czy innego super zdrowego dosładzanego produktu, o słodyczach nie wspominając. Tylko budyniem jaglanym torturują. Nie mam już siły ciągle tłumaczyć, że dziecko nie potrzebuje w diecie dodanego cukru i że póki samo nie robi zakupów, to rodzice decydują, do jakich produktów spożywczych ma dostęp.

    • Paulina Tracz

      tak znam, odpukać u nas edukacja dziadków przebiegła pomyślnie

    • tak znam, odpukać u nas edukacja dziadków przebiegła pomyślnie

  • Monika Cyrulska

    Nasycone kwasy tłuszczowe typu trans?! Może się czepiam ale… takie błędy mnie irytują 🙂

    • Celina Malaca

      Mnie też irytują tego typu błędy bo to poważny i znaczący błąd..nie ma czegoś takiego jak nasycone kwasy tłuszczowe typu trans a nienasycone kwasy tłuszczowe trans!

    • Monika i Celina, dziękuję za wyłapanie błędu, poprawiony.

  • Kamila Posobkiewicz

    Najtrudnuej przekonać babcie, które po kryjomu dają słodycze moim ” biednym dzieciom „. Cola to świństwo, chłopcy nie znają jej. Fajny tekst, ciekawe przemyślenia.

    • Paulina Tracz

      ach te babcie… one nie wyobrażają sobie dzieciństwa swoich wnusiów bez taczek cukru 🙂

    • ach te babcie… one nie wyobrażają sobie dzieciństwa swoich wnusiów bez taczek cukru. A babciom zawsze możesz dać do przeczytania ten tekst

  • PanTabletka

    Świetnie opisane, dzielę się jutro Twoim wpisem na moim blogu :] pzdr

    • Paulina Tracz

      ależ proszę podawać dalej w świat

    • Panie Tabletko, ależ śmiało proszę podawać dalej 🙂

  • Zuzanna Gloeh

    Jesteś matką i masz pełne prawo decydować o tym co je i pije twoje dziecko ale czy na prawdę ta jedna szklanka coli będzie miała wpływ na preferencje smakowe i programowanie metabolizmu? Co do kaszek się zgadzam.

    • Paulina Tracz

      a to zależy w jakim wieku tą jedną szklaneczkę coli czy innego pełnego cukru, konserwatnów, czy ulepszaczy smakowych napoju dziecku podasz?
      i nie rozumiem logiki: kaszka słodka – nie, ale szklaneczka coli – tak….

    • a to zależy w jakim wieku tą jedną szklaneczkę coli czy innego pełnego
      cukru, konserwatnów, czy ulepszaczy smakowych napoju dziecku podasz?

      i nie rozumiem logiki: kaszka słodka – nie, ale szklaneczka coli – tak….

  • U nas był problem z skoczkami typu kubus i tym podobne po tym jak dzieciaki były na urlopie z dziadkami w domu po powrocie byly wręcz awantury ze babcia pozwalała a mama daje tylko wodę lub wodę z domowym sokiem na szczęście teraz juz wszystko wróciło do normy 🙂

    • Paulina Tracz

      no właśnie dziadkowie czasami robią tzw. krecią robotę. mnie się już udało wyedukować naszych, że na prawdę małe dzieci do szczęścia nie potrzebują kubusiów, coli, czy innych napojów udających zdrowe i pełne witamin

    • no właśnie dziadkowie czasami robią tzw. krecią robotę. mnie się już
      udało wyedukować naszych, że na prawdę małe dzieci do szczęścia nie
      potrzebują kubusiów, coli, czy innych napojów udających zdrowe i pełne
      witamin

  • ciekawy artykuł 😀

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Ciekawe. Ja jednak wole tłumaczyć co może się stać jeśli będzie nadużywać coli, wszystko jest dla ludzi, wole wychowywać niż tylko zabraniać

    • Paulina Tracz

      Niko, chyba mało uważnie przeczytałeś ten tekst, bo on nie jest o zabranianiu, tylko o tym dlaczego w diecie dziecka, zwłaszcza w wieku 0-3, trzeba unikać produktów mocno przetworzonych. nie wiem w jakim wieku Ty masz dzieci, ja mam akurat roczniaka i 3 latka, i żadnemu z nich do szczęścia cola nie jest potrzebna. Ale popieram rozmowy i tłumacznie…

    • Niko, chyba mało uważnie przeczytałeś ten tekst, bo on nie jest o
      zabranianiu, tylko o tym dlaczego w diecie dziecka, zwłaszcza w wieku
      0-3, trzeba unikać produktów mocno przetworzonych. nie wiem w jakim
      wieku Ty masz dzieci, ja mam akurat roczniaka i 3 latka, i żadnemu z
      nich do szczęścia cola nie jest potrzebna. Ale popieram rozmowy i
      tłumacznie…

  • Gerwazy Protazy

    A czemu to jest skierowane do matek? Ojcowie nie uczestnicza w tym procesie?

    • A gdzie w tekście masz, że tylko dla matek? 😅

      • Gerwazy Protazy

        Blog cytowanej pani jest dla matek i ich dzieci

        • A ok, już rozumiem. Nie, Małgosia jest dietetykiem dziecięcym oraz mam (głównie kobiet w ciąży i karmiących)

  • Joanna Miłkowska-Rębowska

    To trudne sytuacje i pole do konfliktów. Sama mam problem, bo uwielbiam colę i pączki (tak, niestety, a kiedy to mówię wszyscy pytają – „to niemożliwe, przecież jesteś taka szczupła! A jednak… a jednak uwielbiam te dwie rzeczy). Dziecku natomiast nie daję. Kiedyś spróbuje. Zapewne. Ale nie ode mnie.

  • Paulina R-w

    przede mną takie wyzwania rodzicielskie…mam nadzieje, że będę umiaął podchodzić do nich tak jak ty 🙂 zdrowo i rozsądnie 🙂

  • Gosia

    Dziękuję za wpis. Jutro podsle to kilku osobom z rodziny z którymi to ze walkę i proponowanie mojemu dziecku różnych słodkości i przekąsek na które tak do końca się nie godze. A przecież grill tez może być zdrowy. Woda z miętą i limnonka mój 4 latek ja uwielbia.

  • Nie rozumiem tego jak ktoś może się wtrącać w wychowanie dziecka. Dzieci nie mam, ale mam 2 psy. Wiem, że nie da się tego porównać, ale podejście jest podobne. Przychodzą do mnie goście i podważają moje metody i moje zakazy. Szczeniaka uczymy, żeby nie reagował zbyt emocjonalne na nowych gości, bo mamy w rodzinie i wśród znajomych coraz więcej dzieci i maluch w szaleństwie może takie dziecko niechcący popchnąć. Musimy być konsekwentni w nagradzaniu dobrego zachowania psiaka i karceniu złego. Jednak niejednokrotnie goście nakręcają psiaka mimo próśb, żeby go w danej chwili ignorować. No i cały nasz wysiłek idzie na marne.

    I już widzę potencjalnie taką sytuację jak u Ciebie z dzieckiem. Mamy określone poglądy w kwestii słodyczy, słodkich napojów itd i wiem, że większość otoczenia jednak naszych poglądów nie podziela. Oj, będę o to batalie…

  • Podobają mi się Twoje argumenty i to w jaki sposób tłumaczysz synowi.

  • Uwielbiam Małgosię i jej podejście 🙂
    Cała moja przygodaz BLW odbywała się z Gosią w tle i zgadzam się z Tobą i Gosią e pełnej rozciągłości 🙂

  • Bardzo mądry wpis. Ja też często słyszę od rodziny „raz nie zaszkodzi” albo nawet, że „robisz mu krzywdę nie dając słodyczy” lub jeszcze lepiej „niszczysz mu dzieciństwo”. Staram się uprzejmie dziękować za takie „pouczające i pełne merytorycznej wiedzy argumenty” i sugeruję by zajęli się własnymi dziećmi.

  • Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam pić coca colę, teraz na szczęście te uzależnienie mi przeszło ze względu na zmianę odżywiania i cieszę się, że wreszcie zrozumiałam jak ogromna jest to trucizna!

  • Super wpis. Nie wiedziałam, że preferencje smakowe i metabolizm u dzieci budują się w pierwszych latach jego życia. Bardzo ważne jest więc, by podawać dzieciom jak najbardziej różnorodne, ale zdrowe jedzenie.

  • Guesswhatpl

    Pamiętam szkolny eksperyment naszej Pani od przyrody w podstawówce, jak pokazała ile szkodliwego cukru jest w napojach gazowanych, sokach, ale i w nutelli. Do butelek po napojach normalnie wsypała cukier – szok na naszych twarzach był autentyczny, jak zobaczyliśmy ile tego cukru tam jest. Jedno jest pewne, powinniśmy nasze dzieci od małego uczyć takich rzeczy 😉

  • Karolina Jarosz Bąbel

    U nas jest jeszcze etap głównie mleka;) Jednak oprócz niego podajemy wodę. Szczerze raz chciałam dać synkowi sok jabłkowy i nawet nie chciał się napić, więc cieszę się że piję wodę. Kiedyś na pewno sięgnie po Colę czy inne słodzone napoje, to oczywiste, ale po co mam mu sama to podsuwać 😉

  • Świetnie wybrnęłaś z tej sytuacji z coca-colą. Nosz kurde, to tak jakby ktoś zachęcał „daj mu łyk piwa” czy „daj mu się zaciągnąć” bo przecież kiedyś i tak spróbuje. To usprawiedliwianie siebie i brak wiedzy, brak świadomość o szkodliwości składników coli. Bardzo mi się to podobało, a bloga Małgosi Jackowskiej znam i często linkuję w grupach Mam, które uważają, że od marchewki w 2 m.ż jeszcze żaden niemowlak nie umarł :/

  • Bardzo mądre podejście! I nigdy nie zrozumiem, jak osoby postronne chcą decydować o tym, jak żywię swoje dziecko? Jeżeli chcesz, to pozwalaj pić to świństwo, które silnie uzależnia (o czym się głośno nie mówi) swojemu dziecku. Bardzo dobrze rozegrane, że wzięłaś syna na bok i mu tyłumaczyłaś. Gdybyś po prostu powiedziała ‚nie’, to pewnie byłaby draka.

  • Dla dzieci tylko woda 🙂

  • Katarzyna Płuska

    Ja nie ogarniam… jak można własnemu dziecku podawać napoje takiego typu. Widzę to już w przypadku 4-5 latków ;-( Uświadamiajmy się jak najwięcej!

  • Katarzyna Mirek

    Super udało Ci się wyjść z problemu. Podziwiam „zimnej krwi”. Co do wchodzenia z butami z życie mojej rodziny, bardzo tego nie lubię i bronię zawsze przed tym.

  • Ojej o colę i inne kolorowe napoje nie jedna wojna byla u nas. Pewne osoby w rodzinie miały w nosie moje zasady, postawiłam jednak na swoim ufff

  • Bardzo mądrze 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja też muszę wiecznie walczyć z dziadkami , żeby nie podawali mojemu synkowi zakazanych produktów. Wkurza mnie to, że jestem traktowana dosłownie jak wyrodna matka w takich sytuacjach – i żadne argumenty do nich nie trafiają. Potrafią dać jakieś świństwo dziecku dosłownie po tajniacku, w ukryciu przede mną – co zresztą stało się przyczyną niejednej kłótni i dość mocnego ograniczenia kontaktów.

  • Aleksandra Kujałowicz

    Serio, nie rozumiem tego argumentu „od łyczka jeszcze nikt nie umarł”. Nasze dzieci już dawno odkryły, że wolą lemoniadę – jej smak jest po prostu bogatszy. I być może tu klucz: pokazać dzieciom coś ciekawszego.

  • Cola to sam cukier, jako regulator kwasowości zawiera kwas fosforowy, który rozpuszcza zęby. Nikomu nie życzę 🙂

  • Ale weź to tej cioci/babci wytłumacz. Mówisz, kiwa głową, przytakuje a przy kolejnej wizycie zabiera się do polewania.( Moje dzieciaki akurat nie piją coli, pepsi i innych, ale ciągłą wojnę toczę z rodziną o Kubusie i soki w kartonach. Nie wytłumaczysz, bo jesteś przewrażliwiona, a co tam jeden raz, ale to przeciez marchewka, samo zdrowie itd.)

Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

Moja reputacja Matki Polki Blogerki Laktatorki już ma swoją renomę, i często zewsząd, od bliższych i dalszych znajomych dostaję wiadomości typu: kiedy zobaczyłam tę grafikę/zdjęcie (tu na pierwszym planie jakaś karmiąca pierś), to pomyślałam o Tobie. 🍋🍋Albo: kiedy przeczytałam ten artykuł (w treści jakaś karmiąca pierś lub jakaś ciekawostka okołolaktacyjna), to byłam ciekawa, co o tym sądzisz.🍎🍎 No taki #cycalert

Moje upodobania piersiowe zna też mój mąż, zatem i on mi podsyła do wglądu i przeglądu różne piersi. Nie tylko karmiące. 🍊🍊

I dzisiaj np. przesłał mi to:

www.instagram.com/p/BamFgzhhejM/
... See MoreSee Less

View on Facebook

Dobrze mi, dobrze mi...
Dobrze mi było w sobotę na bardzo babskim spotkaniu Dziewczyny mają moc - metamorfoza i sesja zdjęciowa.

O takim dniu #MatkaSmoków marzyła, takiego rozpieszczenia potrzebowała.

Było pysznie 👌 dzięki Centrum dietetyczne Dietific - Catering dietetyczny Kraków (ach te Wasze serniczki)
było tak, jak dziewczyny lubią najbardziej, czyli:
💋💄malowanie: tu całuję rączki Asia Marchwicka-Dudziewicz
👗rozmowy o kolorach z Joanna Jawor - Osobista Stylistka / Kreatorka Wizerunku i przebieranie w kobiece i wygodne ciuchy od Moniki i Joli z CADOaccessories
📷 była mini sesja foto, czyli występy w liściach przed obiektywem Rej-Brodowska Photolifestyle
💪🏋️‍♀️ było nawet ćwiczone pod okiem trenerów z BodySense o boskim masażu w wykonaniu wspaniałej Halinki, już nawet nie wspominam.

Do tego plotki i śmiechy z dziewczynami, które podobnie, jak ja marzyły o małej jesiennej metamorfozie. ☕🥂

To spotkanie przypomniało mi, że raz na czas trzeba zaznać porządnego relaksu, napełnić karnistry z paliwem, bo z pustego to nawet matka nie naleje.

A teraz wyczekuję zdjęć. Pochwalę się nimi na pewno!
... See MoreSee Less

View on Facebook