U Eleganckich

Niedosyt

15 kwietnia 2016

Pasjami mogę wpatrywać się w mój brzuch. Życie się w nim pełnią mocy, i… życia kotłuje. Przewraca, przetacza, przetańcza. Zgaduję, gdzie rączka, gdzie nóżka, kolanko, a może prosto z czółka. Wpatruję się, dotykiem, łaskotkiem odpowiadam na te wewnętrzne ataki czułego terroryzmu.

I wciąż mam niedosyt.

Z rozpływającym się sercem przyjmuję te ataki z zewnątrz. A to nagły skok na plecy, a to spontaniczne tulanie i całowanie, czy też nawet przyduszanie. Poranne głaskanie czy też wieczorne i nocne zarzucanie rączki na szyję, i mamrotanie w ucho: mama, tata, papa. Powroty ze spacerów, czasami już beze mnie, z naręczem i zapachem kwiatów oraz traw.

I czuję niedosyt.

Dziś znów ruszyli sami, tylko On i On, smoki moje dwa, na swoją rowerową chłopakową wyprawę. Zostaliśmy na kanapie sami, z książką, pół litrem lodów jogurtowych, przykazaniem, żeby wypoczywać i się relaksować. A siedzimy i czujemy siebie,  ja wypatruję Jego aktywności, on mojego skupienia i spokoju. Ileż to jeszcze takich chwil, w tym dwustanie przyjdzie nam spędzić? Na samo wyobrażenie końca, już czuję niedosyt.

Przed chwilą zamknęły się przede mną drzwi z okrzykiem: mama nie, tata, tata! A przecież jeszcze wczoraj domagano się tylko mnie. Siedzę z kotłującym się brzuchem, chyba tam też ktoś szykuje się do snu. Przeganiam koty przyczajone, dopraszające się uwagi. Głaszczę je po grzbietach i brzuchach. A niech mają, ich świat też zaraz znowuż się odmieni. Czy za tym, tak widocznie, namacalnie przemijającym również będą czuć niedosyt?

Bo nigdy dość. Bo nigdy na zapas. Bo nic na stałe. Bo za chwilę wszystko się zmieni, i nie będzie już odwrotu. Bo tego, co teraz nie da się zatrzymać, porwać, pojmać, schować i nie wypuścić.

Sprawy ważkie dla naszych światów rozgrywają się tu i teraz. I zawsze pozostaje po nich niedosyt.

Możesz polubić też