Luty 25, 2017 at 9:52 pm

Nieidealna, ale najlepsza

Nieidealna, ale najlepsza

Ostatnio na Instagramie Ania z Kolorowe nastroje rzuciła mi wyzwanie: przyznaj się do kilku powodów, przez które nie jesteś mamą idealną. Na swoim IG uczyniłam stosowne wyznanie, tu postanowiłam rozwinąć wątek, bo to wspaniała sposobność, żeby Wam się przyznać, że nieidealna mama, to najlepsza mama.

 

Bywa, że na kolacje daję parówki. A na śniadanie budyń. A na obiad gofry lub naleśniki. I oczywiście pizzę. Pizza musi być przynajmniej raz w tygodniu. Czasami w ogóle nie robię obiadu. Bo wolimy się całą rodziną oddawać lenistwu. Zależy mi, żeby moje dzieci zdrowo się odżywiały, ale nie jest to moją codzienną obsesją. Chcę, żeby jedzenie było dla nich przyjemnością. W przyszłości wcale nie muszą zajadać się chipsami z jarmużu czy też buraka. Mogą jeść te pospolite z ziemniaka. Ostatnio Fra je degustował i z całą bleee stanowczością odrzucił. Super, bo więcej zostało dla mnie.

Czasami chowam się przed moimi dziećmi w toalecie. Ale która z Was tego nie robi? Niech pierwsza rzuci brudną pieluchą. W naszym małym, własnym, ale bardzo ciasnym m2 już dawno temu skończyła się przestrzeń tylko dla mnie. Kibel, jako bastion, ostoja mojej samotności padł, jak siedmiomiesięczny Franulek nabył umiejętności raczkowania. Teraz już Tadek potrafi z prędkością małej turbo myszy znaleźć się pod drzwiami, i tak we dwóch wiszą mi na klamce i łomoczą we drzwi. Zatem chowam się tam, ale gdzieś po pięciu minutach zmuszona jestem opuścić swoją samotnię, żeby ratować z rozpaczy jednego i drugiego syneczka.

Zdarza się, że mówię do chłopaków: potem, nie teraz, zaraz, za chwilę. Bo cała rękami, łokciami i głową też jestem w robocie. Albo w praniu, zmywaniu, robieniu śniadania, próbie zrobienia obiadu. Albo próbuję napisać jakiś tekst. No coś zawsze próbuję. I szlag i cholera mnie trafia, że tak nogą, ręką, głową jestem trochę w obowiązkach domowych i zawodowych, a trochę na dywanie w książeczkach. W rozkroku i permanentnym szpagacie.

Nie zawsze mam ochotę na zabawę ze swoimi synami, dlatego przynajmniej raz dziennie mówię: pobawcie się sami. I osobiście nie widzę w tym nic złego. Co więcej uważam, że najlepsze zabawy Franciszka, a teraz i Franciszka i Tadeusza, to są te, które odbywają się bez mojej czynnej obecności. Budowanie ciekawych konstrukcji z klocków, opowiadanie książeczek, zabawy pacynkami, kopanie i grzebanie w piasku kinetycznym. Albo nuda. Po prostu nuda, nie ma nic lepszego.

Złoszczę się przy dzieciach i na dzieci. Krzyczę i frustruję też. Ale zaraz, albo trochę dłużej niż zaraz je za to przepraszam. Tłumaczę swoje zachowanie i emocje. To chyba najtrudniejsza część rodzicielskiej drogi. Tłumaczyć i opowiadać emocje. Uczyć się, jak je rozładować, przepracować, wyrazić. Jak wreszcie znaleźć ukojenie i spokój. Codziennie dostaję kolejną lekcję od moich synów. To dzięki nim codziennie staję się ciut bardziej lepsza, a może i najlepsza.

0 likes Ta Która Wie , U Eleganckich # , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

Unable to display Facebook posts.
Show error

Error: (#4) Application request limit reached
Type: OAuthException
Code: 4
Please refer to our Error Message Reference.