Maj 26, 2015 at 2:25 pm

Niezbędnik: strefa mamy

Niezbędnik: strefa mamy

W dzisiejszym odcinku niezbędnika posiedzimy sobie troszkę w strefie mamy. Będzie przyjemnie!

Smarowidła
Zanim jako kobiety oddamy swoje ciała, serca i umysły naszym pierworodnym, drugorodnym, i ile nam tam natura da, to uwielbiamy się sobą zajmować. Ku pokrzepieniu serc, ku krzepkości i jędrności ciała.

I w ciąży nie odpuszczamy. A przynajmniej odpuszczać nie powinnyśmy. Ja ciążę wspominam jako okres dziewięciomiesięcznego, permanentnego smarowania, wklepywania, ujędrniania celem nie nabycia rozstępów. Wprawdzie nikt, ale to naprawdę nikt mi nie był wstanie zagwarantować, czy stosowane przeze mnie techniki oraz kosmetyki w czymkolwiek pomogą, ale trud smarowania podjęłam. Z czegóż ja takiego korzystałam? Moje ciążowe i rozrastające się ciało doznało na początku kosmetyków powszechnie popularnych i koncernowych takich jak: Palmers, Baby Dream. Na biust oraz brzuch wypróbowałam także produkty marki mniej znanej, ale za to z gatunku kosmetyków naturalnych: TE i TE. Szczególnie ten na biust polecam, wg mnie wybornie pachnie, i napina, czy tam co nie co naciąga.

Na końcówce ciąży nawróciłam się na kosmetyki 100% naturalne, wspominane już w poprzedniej części niezbędnika – olejki naturalne z sklepu Casablanca: olejek kokosowy, olejek migdałowy, masło shea oraz olejki naturalne z sklepu Gaj Oliwny: olejek migdałowy, olejek kokosowy. Moje ostatnio ulubione smarowidło to masło shea. Dobrze robi mojej skórze, neutralnie i naturalnie pachnie, co akurat jest dla mnie ważne, bo zapachu chemikaliów nos mój nie znosi.

W twarz
Żeby móc sobie co rano spojrzeć ze spokojem twarzą w twarz i o rzeczoną twarz zadbać trzeba. Zdradzę Wam, że ja za namową mojej przyjaciółki Szantrapy już od ponad czterech lat, no z małymi zdradami i skokami w bok (ale tylko na niekorzyść doznań) przemywam twarz czystą, 100% Natural wodą różaną wprost z Maroka. Zaopatruję się w nią w sklepie Casablanca, o dokładnie TU. Woda pachnie cudownie i błogo różanie.
Po różanym odświeżeniu i nawilżeniu zwłaszcza wieczorową porą delikatnie w twarz wklepuję olejek arganowy lub migdałowy.
Po tych zabiegach upiększających czuję, pachnę i smakuję jak świeżo pieczony pączek różany.

Tajny smarowiciel
W ciąży od samego początku miałam plan i życzenie urodzić bez medycznej interwencji, jaką jest nacinanie krocza. Ale żeby tak urodzić, trzeba się, a dokładnie krocze do porodu przygotować. Poza gimnastyką, rozciąganiem etc, bardzo pomocne są tzw. masaże krocza. Na dobrych szkołach rodzenia uczą jak taki masaż dobrze zrobić. Precyzyjną instrukcję znajdziecie także tutaj.
A do masowania obowiązkowo ten olejek.  Działa! 🙂

Hot bielizna
O tej to zapomnijcie na jakiś czas. W ciąży i po porodzie kluczowy wyznacznik to: wygoda. Jeśli chodzi o majciochy na porodówkę, to osobiście polecam jednorazówki, i to najlepiej siateczkowe. Rozmiar im większy tym lepszy, ważne, żeby Wam z pup nie spadały. Mówię Wam, takie gaciochy to szał!

Biustonosza konkretnego Wam niestety nie polecę, bo na taki ideał swój nie trafiłam. Myślę, że warto zainwestować w 2 takie bawełniane, proste oddychające, i jeden taki podtrzymujący biust.
Marki polecane w sieci przez inne mamy to: Triumph, Freya, Alles, Hotmilk.

Przy zakupie biustonosza uważajcie też z rozmiarówką. Ja będąc w ciąży przeszacowałam możliwości obwodowe moje biustu i niestety kupiłam sporo za duży. Dlatego z większymi biustonoszowymi zakupami lepiej zaczekać, jak pojawi się wam już solidnie laktacja.

W moim wypadku świetnie też się sprawdziły koszulki do karmienia, np. z Kapphal lub Lindex. Wygodne, dobrze trzymają biust, prędkie w obsłudze, dobrej jakości. Na stanie mam 5 sztuk, noszą się już miesiąc szesnasty, na non stopie.

Gadżety mamy
Moja 2 ulubione ciążowe i pociążowe gadżety to Cebuszka oraz termofor z pestkami wiśni.

Cebuszka uratowała nasze pożycie małżeńskie. Dzięki niej mogłam spokojnie dosypiać i nawet nie chrapać, gdy Franisław rozrósł się już we mnie do granic możliwości. Po porodzie cebucha stanowiła poduszkę do karmienia. A teraz wybornie sprawdza się jako wał przeciwupadkowy z łóżka.

Termofor z pestkami wiśni, to patent jaki nam zaprezentowano na szkole rodzenia. Jak to termofor, służy do masowania i kojenia bólu na ciepło. U nas sprawdził się, jak akcja porodowa ruszyła, Smok na skurczach zawzięcie masował mi nim lędźwie. Potem pomógł nam złagodzić kolkowe dolegliwości Fra. A także rozgrzewał biust przed pierwszymi karmieniami.

Torba na porodówkę
Do torby obowiązkowo wrzucić będziecie musiały koszule z rozpinaną górą, bieliznę – tego najlepiej z górką. Bielizna, kosmetyki, klapeczki, szlafroczek, skarpeteczki, coś do poczytania. Wody, najlepiej w butelkach bidonowych. I prowiant. Na porodówce sprawdzają się takie łakocie jak: batoniki muszli, lizaki, żelki, ooo dużo żelek.
Torbę sugeruję spakować tak na ok. miesiąc przed planowanym porodem. Ja to zostawiłam na tzw. ostatnia chwilę. I ta ostatnia chwila mnie dopadła. I później się pakowałam i rodziłam jednocześnie. Nie polecam 😉

SOS dla piersi
Na ratunek popękanym, podrażnionym czy też pogryzionym brodawkom mogą wam przyjść różne kosmetykowe smarowidła: Medela Purelan, Linsonah czy też czysta lanolina. Ale, ale nic nie ma takiej mocy jak natura, a dokładnie olej kokosowy. Taki najlepiej nierafinowany. Zalecenie takie dostałam od samej mlecznej Agaty czyli Hafija.pl. Polecam, sprawdza się i naprawdę pięknie goi rany zadane przez Ssako-gryzonie.

 

No to smarujcie się na zdrowie!

0 likes Niezbędnik: ciąża i pierwszy rok z życia Ssaka , U Eleganckich # , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones
O mnie
To ja Pau Elegancka Wszystko co chcecie o mnie wiedzieć, znajdziecie tu. W każdym poście. Przeczytacie w każdym zdaniu i pomiędzy zdaniami. Rozpoznacie na granicy kropki kończącej jedną myśl, a akapitem rozpoczynającym następną. Zdjęcia, rysunki, szkice to pocztówki z naszej codzienności. Łapcie!

True story 🤣🙈🍩🍫🍰 ... See MoreSee Less

U nas walka!

View on Facebook

Wczoraj przyszła narzuta patchworkowa uszyta przez sprytne i czułe paluszki Agnieszki MaAteria patchworki w której zaszyte są skrawki z pierwszych ubranek Tadzinka.
Niedźwiadkowa kołderka przechodzi właśnie najmilejsze crashtesty. No stworzona jest do tulania!!! 🐻🐻🐻
... See MoreSee Less

View on Facebook

Fejsbuczek mi przypomniał, jak to 4 lata temu przy Franiu już bardzo, ale to bardzo nie starczało mi... niczego! Odzieży, sił i gibkości, żeby sobie buty samej założyć. 😅😄😃🤣😂

Mam tu jakieś ciężarne, którym również nie starcza?
... See MoreSee Less

View on Facebook