Marzec 1, 2015 at 9:10 pm

No mercy!

No mercy!

Widzę Cię, dziecko/dzieci już pewnie śpią. Klapłaś sobie leniwie na kanapie, to był dłuuugi dzień co? To był no-mercy day. Na talerzyku, na stoliku obok leży jakaś kanapeczka, albo kawałek ciasta, ciasteczka. Skub, skubiesz ją sobie na autopilocie, okruszki prószą się po bluzie, wplątują się we włosy, skarpety, dywan. Jest ci to to, wszystko to to jedno. Po pięciu minutach dociera do Ciebie, że pelętający się po pokoju mąż coś od jakiegoś czasu do Ciebie mówi, próbuje się z Tobą skomunikować. Ahymm mmm, uhmm, aha – odpowiadasz. On to rozumie jako: tak, zrób mi herbaty, tak mogę oglądnąć z tobą kolejny odcinek serialu, tak/nie/nie wiem może pójdę się teraz wykąpać. Whatever. Przetrwałaś kolejny dzień. Czujesz, że odpływasz. Coś tam jeszcze pomruczysz do męża, wysłuchasz z uwagą jego historii o…, no właśnie o czym? W duchu się modlisz, żeby nie zechciał sprawdzać, twojej uwagi. Kątem oka oglądasz serial, posiorbujesz herbatkę. W międzyczasie może uznasz, że dobrze by było się okąpać i odświeżyć. Zanim się zorientujesz już śpisz, po drodze parę razy się budzisz (wiadomo ssak ma swoje nocne wyprawy do baru mlecznego) i zanim się zorientujesz, już cię wita para sprytnych rączek wyszarpujących twoje całe w okruchach włosy. Ziemia!

Znasz to, prawda? Totalne spowolnienie, letarg, marazm, stand-by, no katastrofa. Zasiedziałaś się, co…? No przyznaj się, zasiedziałaś się. Mimo tego, że od rana do wieczora latasz w te i wewte, toś zasiedziana. Codziennie jedziesz na oparach, bateryjki, twój wewnętrzny akumulator wyraźnie pokazują, że energetyczne zasoby już się wykańczają. Jesień, zima cię wypompowały, sforsowały. A energii i witalności nie da się ot tak po prostu suplementować mrożonym szpinakiem i importowanymi cytrusami. Tęsknisz za zielenią, słońcem, zapachem wiosny. Tęsknisz za sobą lekką, albo przynajmniej ciut lżejszą na duszy i ciele. Tęsknisz za ruchem, kolorem i sobą fit, beauty and healthy. Wiatr!

Także no, może zróbmy coś razem. Pierwszy dzień marca! Dzisiaj wszystko się zaczyna. Dwadzieścia dni do wiosny i cztery miesiące do lata. To wspaniały moment, żeby wszystko zmienić na lepsze.
No dobra nie oszukujmy się może nie wszystko, ale jakiś ułamek? No może procent? Da radę? To chociaż promil…?
Proponuję Ci super-turbo-no-mercy trening. Z najlepszym, najbardziej wymagającym trenerem świata. Ożywi, pobudzi, rozgrzeje (i trening i trener) Twoje ciało, umysł, świadomość i nawet podświadomość. Łapiesz się na to? Ogień!

Wyzwanie treningowe, i jego poszczególne wortkouty zostały opracowane po wnikliwej obserwacji moich i innych matek codziennych poczynań około pielęgnacyjnych i życiowych związanych z dzieckiem i domową zagrodą. Aż sama się zdziwisz, jakie to proste i jakie naturalne!
Wszystko to znasz. Ale od teraz, będziesz świadoma, jaki potencjał drzemie w tych wszystkich czynnościach, które z takim zaangażowaniem wykonujesz dzień w dzień. Woda!

Prezentuję Ci Twojego trenera: odwróć się, kucnij, wleź pod stół, poczworakuj do drugiego pokoju. Twój no-mercy trener to: Twoje własne dziecko lub dzieci. Trener bez litości. Do wykonywania poszczególnych treningów potrzebne Ci jeszcze będą: twoje własne mieszkanie, dom, ogród, czy gdzie tam pomieszkujesz, codziennie przebywasz; odrobina bałaganu (ta wiadomo robi się sama nieproszona codziennie), może być tez jakieś zwierze: pies, kot, królik, chomik, papuga, no co tam macie w domostwie. O innych atrybutach potrzebnych do wykonywania poszczególnych ćwiczeń będę na bieżąco informować. Serce!

Kolejne treningi postaram się (z naciskiem na postaram się) prezentować w cyklach co 3 dni. Regularność, systematyczność wciąż nie jest moją mocną stroną.

To co podejmujesz wyzwanie?

To jest Twój czas, to jest Nasz czas! Jesteś gotowa?

Ziemia, Wiatr, Ogień, Woda, Serce! Z połączenia tych mocy powstaniesz nowa Ty!

LET THE POWER COMBINE!

PS. Pierwszego no-mercy treningu w ramach cyklu warsztatów fit rozwojowych: Baby Fat Killer spodziewaj się jakoś w okolicach środy. Pozostań w gotowości. Bez odbioru.

0 likes Baby Fat Killer # , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

2 days ago

5razones

Wciąż jestem na fali Tadzinkowych okołourodzinowych wspominek. I przypominam sobie wszystkie moje przypadki ciążowe.
Część z nich nawet opisałam, a Smok narysował.

Też tak macie, w sensie, że wspominacie sobie swoje ciąże, i to zaokrąglanie się, przepoczwarzanie? Co Wam najbardziej ciążyło, a co Was najbardziej zaskoczyło?

<3
... See MoreSee Less

View on Facebook

4 days ago

5razones

Jak pisałam wczoraj, nasz najmilejszy z chłopczyków jest teraz w bardzo wrażliwym okresie
(kto nie czytał nowego postu, to zapraszam: 5razones.pl/trzysta-krokow/). Z racji czego dość często się złości, potrafi się szybko i bardzo zdecydowanie zapętlić w swoim nie i nie dla świata, i w tym wydaniu jako Tadżilla wymierza też razy temu światu.

I tak czasami dostaje się i nam, oraz starszemu bratu.

Szczęśliwie, rozumie, że tak nie można i nie wolno, za swoje zachowanie potrafi też żałować, a nawet przepraszać:

- Fjaniu plasam!

- Teraz Ci nie wybaczam - odpowiada starszy, i zraniony brat.
...ale przyjdź za pięć minut.

Zdjęcie: Rej-Brodowska Photolifestyle
... See MoreSee Less

View on Facebook