Grudzień 8, 2014 at 11:44 am

Pamiętam

Pamiętam

Pamiętam, Frania jeszcze nie było na świecie, jak koleżanka opowiadała mi o swojej innej koleżance, że ta aż z rok z domu wieczorami nie wychodziła, bo dziecko jej tak cyca kochało, i za nic na świecie, wcześniej nie chciało na butlę się przerzucić, i przy ojcu zasnąć. Potrzebna do uspania była ona i jej piersi. Masakra – pomyślałam – ale, że rok? Żeby tak rok z domu po zmroku nie wychodzić? Że rok cyce w niewoli. Co za poświęcenie!

Pamiętam, jak kiedyś spotkaliśmy się ze znajomymi męża na piwo. Franiu już w tedy był w naszym zamyśle, pomyśle. Moją uwagę przykuła zwłaszcza ona: szczuplutka, zgrabniutka. Zaraz pospieszyłam z pytaniem, skąd ta metamorfoza. Odpowiedziała, że rok piersią karmiła, że tak jej dobrze w tym karmieniu było, że nawet nie zauważyła kiedy rok minął, a kilogramy przez ten czas mimochodem leciały i leciały. Szok! – ale że tak od samego karmienia? Taka cud dieta? No, daje to nadzieję.

Pamiętam, jak już w ciąży z Franiem chodziłam, jedna z koleżanek mi opowiadała, że ona od razu wiedziała, że karmić piersią nie będzie. Że próbowała, ale pokarmu jej brakowało, i szybko się na butlę przerzuciła. Poza tym karmienie mm, to super ułatwienie, przecież wtedy ojciec może do dziecka w nocy wstawać, bo co ona, matka ma tylko w nocy przy karmieniu warować?
Toż to jest myśl – się zamyśliłam – a że i tak można. A to ci sprytne rozwiązanie i podział obowiązków.

Pamiętam, Franiu dopiero co się urodził, jak powiedziałam do Smoka: kochany, jeszcze tylko pół roku, i napijemy się szampana! Nie, żeby mi tak spieszno do alkoholu było. Skąd mi się to pół roku wzięło? Ano z reklam mi się wzięło! Jakoś tak dałam sobie wmówić reklamom koncernów produkujących mleko modyfikowane, że po sześciu miesiącach, dziecko należy z cyców zrzucić, i flachę zapodać. A to wszystko dla jego dobra: lepszego wzroku, inteligentniejszej inteligencji, i innych znamienitych talentów. Kto nie chciałby, żeby jego dziecko rozwijało się z super mocą?

Pamiętam, jak Franiu miał już sześć miesięcy, i tak się w tym karmieniu rozsmakowaliśmy, takie to już było proste, i intuicyjne, że aż żałowałam, że powoli będziemy uskuteczniać rozszerzanie diety, i że cyca i naszych przy nim spotkań, z tygodnia na tydzień będzie coraz mniej. Wtedy od znajomej znajomej usłyszałam, że jak dla niej karmienie już dziewięciomiesięcznego dziecka jest takie no, niesmaczne. Niesmaczny to może być obiad – tak wtedy pomyślałam, i od razu myśl głośno wypowiedziałam.

Pamiętam, jak Franciszek skończył już 8 miesięcy, i z innymi koleżankami mamami rozmawiałyśmy o tym, kiedy i jak najlepiej dziecko od piersi odstawić, czy da się, żeby dziecko samo z piersi zrezygnowało, czy też trzeba cyce z przemocą, nagle mu odebrać. Do naszej rozmowy wcięła się koleżanka (nie-mama), z komentarzem, że to długie karmienie dziecka piersią, to tylko dziecko do matki przywiązuje, uzależnia od niej, a to dla dziecka przecież wcale nie jest dobre. Spojrzałyśmy tylko na siebie wymownie, nie wiem, co która pomyślała, ja w głowie miałam jedno: z teoretykami nie rozmawiam.

Za nami już dziesięć miesięcy. Karmienie wciąż jest smaczne. Wieczory są tylko nasze. Noce dalej nieprzespane. A kilogramy wciąż lecą (to ostatnie akurat najmniej przy tym wszystkim istotne). Bliskość, która nas wiąże jest nie do opisania.

Pamiętam te wszystkie rozmowy, rady, uśmiecham się do swoich przemyśleń i wyobrażeń.
Dziś wiem, że z miliona decyzji, z którymi codzienne muszę się po matczynemu zmierzyć (szczepić czy nie szczepić?, nosić, a może wozić?, jaki wybrać fotelik: przodem czy tyłem do kierunku jazdy?, kiedy podać ten gluten?, dopajać, a może cyc wystarczy? etc), tej jednej jestem 100% pewna.
Karmienie piersią to najlepsze co mogłam dać i daję mojemu dziecku. Pamiętaj o tym i ty!

0 likes Ta Która Wie # , , , , , ,
Podziel się: / / /
Szukaj na 5razones

7 hours ago

5razones

My wciąż w trybie bardzo wakacyjnym i obowiązkowo na bosaka. 👣👣👣👣
Ale ja mam już szkice do nowych postów, i tu pytanie do Was: o czym najpierw chcecie przeczytać? 🤔

👣⛺
... See MoreSee Less

View on Facebook

1 day ago

5razones

Zanim popełnię dla Was jakiś nowy tekst, przypomnę taki z przed kilku (dokładnie trzech) lat, który niedawno szczęśliwie przypomniał mi sam Facebook.

Szczęśliwie, bo czasami sama lubię i potrzebuję wracać do swoich tekstów.

Rzecz o szczęściu. Codziennym. Z cytatami z Zadie Smith:
"Moim lekarstwem na wszelkie żale, frustracje i wątpliwości jest po prostu robienie. W moim przypadku to odbywa się poprzez pisanie, ale też przez wykonywanie codziennych, realnych rzeczy dla realnych osób – gotowanie, ubieranie dzieci do szkoły, naprawienie czegoś. Może to nie jest seksowne credo życiowe, ale to prawda. Szczęście to wykonywanie potrzebnej pracy i patrzenie na jej efekt."

<3

5razones.pl/koncept-szczescie/

Zdjęcie: Rej-Brodowska Photolifestyle
... See MoreSee Less

View on Facebook